AKTYWNA MAMA-ĆWICZENIA I TRENING BIEGANIE CIĄŻA

Biegania ciąg dalszy….

IMG_20150208_131919

Co prawda miałam pójść pobiegać po porannym poście, ale ilość kurzu w domu mnie przytłoczyła i w zamian biegałam z odkurzaczem i mopem po domu 🙂 Teraz mam czysto pachnącą i przyjemnie i humor od razu też się poprawił.

Dawno nie pisałam o treningach które nadal kontynuujemy. Co prawda lekarze są przeciwni moim ostatnim podrygom jako biegaczka ciążowe, jednak ja słucham swojego ciała, intuicji oraz wyników badań na których nadal wszystko jest w idealnym porządku. Oczywiście moje bieganie wygląda teraz jak bieganie prawdziwej ciężarnej. Bardziej można to nazwać dreptaniem z nogi na nogę w towarzystwie mojego białego „szczurka”, ale i tak sprawia mi to ogromną frajdę więc nie umiem przestać.

Powiem szczerze, że biegowe wyjścia ostatnio stały się nawet bardziej przyjemne niż w ósmym miesiącu. Być może tempo na 6:15/km, 6:20/km było tempem zbyt szybkim jak na ciężarówkę i dlatego duża cześć treningów kończyła się skurczami, spinającym się brzuchem lub zwyczajnie marszem. Teraz natomiast zawrotne tempo 7:30/km i ogromny kilometraż, który zazwyczaj wynosi 2.5, lub 3 km, sprawia że żaden z treningów nie okazał się uciążliwy. Ba, po każdym z nich chce mi się więcej i czuję się niesamowicie, jednak zdrowy rozsądek mówi żeby nie przesadzać. Zawrotne tempo ciężarówki też idealnie nadaje się na wybiegania ze „szczurkiem”, bo i ona ma czas żeby sobie powąchać drzewka, obsikać to i owo, a nie musi nadążać za swoją panią. Dodatkowo ta sama ciężarówka co mówiła, że nie lubi biegać pętelek o dziwo jak jej chcieli odebrać bieganie polubiła i pętelki. Od 2-3 tygodni trzymam się blisko domu, w razie gdyby moje hobby miało wywołać to na co teraz strasznie oczekujemy. Do fajnych momentów należało też nocne bieganie z domu na stok, gdzie wiedziałam że R. w razie co czeka z samochodem 🙂 Idealny dystans na ostatnie dni ciężarówki, 2.7 km, z trochę mniej idealnym tempem które wahało się w zależności od wielkości zwierzęcia za mijanym płotem. Zdecydowanie wygrał owczarek niemiecki, który bacznie obserwował moje ruchy, opierając się od niechcenia swoimi potężnymi łapami na płocie. Nie wiedziałam czy tu sprint będzie lepszy, czy zabawa w „baba jaga patrzy” i zamrożenie swojej sylwetki na parę następnych chwil, do póki jego wzroku nie przykuje coś innego. Dzisiaj byłoby też nocne bieganie gdyby nie te podwórkowe stwory, które zapierały dech w piersiach.

Fotorelacja z ostatnich wojaży – czyli ciężarówa w akcji.

Ostatnio pogoda nam dopisywała, radość była przeogromna, a kamizelka ledwo co już się dopina 🙂

IMG_20150208_133407

IMG_20150208_133535-1

IMG_20150208_133346

IMG_20150208_134523-1

Spakowana na drugie podejście nocnego biegu O.

Leave a Comment