20150714_094253

LIFESTYLE

W podróży.

Jak pewnie wszyscy wiecie od dobrych paru miesięcy jesteśmy w ciągłej podróży. I tak oto po raz kolejny dzisiaj rano zapakowaliśmy samochód po dach i wyruszyliśmy. Po raz pierwszy podróż spędzam z komputerem na kolanach bo chciałabym więcej pisać a nie ma kiedy. Wcale nie jest tak ponieważ mam małe dziecko. Jest tak ponieważ zbyt szybko się przemieszczamy. Nasz czas pochłaniają nie tylko treningi i mała Z, ale w każdym nowym miejscu potrzebujemy chwilę na aklimatyzację, rozpakowanie naszych dwóch metrów sześciennych z samochodu, stworzenia stanowisk do kąpieli, przewijania, na thermomixa i rowery. Zawsze trzeba wypakować lodówkę i nasze codzienne zdrowe dodatki. Tak, my podróżujemy ze swoją oliwą, swoimi pastami tahini, swoimi przyprawami, octem jabłkowym, słoikiem płatków owsianych i jak jest jeszcze to granolą, swoimi kaszami, makaronami gryczanymi, chlebem i wszelkimi sezonowymi owocami napotkanymi na drodze, czyli ze wszystkim tym co nie zawsze jest do kupienia od ręki w nowym miejscu. Podróżowanie nauczyło nas, żeby zawsze mieć ze sobą coś na śniadanie następnego dnia i potencjalny obiad, gdyby nie było możliwości zakupienia świeżych rzeczy. Podróżowanie nauczyła nas się pakować tak, aby kurtki były zawsze na wierzchu, tak żeby wózek w każ∂ej chwili mógł być na zewnątrz i do użytku. Tak żeby w przedniej części samochodu była zawsze, woda i jakieś owoce, miska psa z niewielką ilością karmy. Tak żeby wszystkie rzeczy podstawowego użytku były w jednej torbie i żeby rzeczy małej Z były w zasięgu ręki. Torba podstawowa naszego Zucha, zawsze zawiera ubrania na każdą pogodę, bo przejeżdżając 600 km w którąś ze stron może spłatać niezłe figle jeśli chodzi o sposób ubioru. Po za ubraniami na każdą pogodę, torba oczywiście wypchana jest po uszy wszelkiego rodzaju gryzakami, piszczałkami i innymi zabawkami które z prędkością światła lądują w buzi małej Z.

Ale podróżowanie ma też wiele niesamowitych zalet. Nie powiem, że pakowanie samochodu co parę dni jest czynnością która sprawia mi przyjemność, pomimo że doszłam już do perfekcji w tej dziedzinie. Dzisiaj po raz kolejny jak zobaczyłam cały ganek zakryty torbami i przedmiotami które muszą zmieścić się w naszych 2 metrach sześciennych, byłam pewna że w połowie będę już potrzebowała przyczepki, którą będzie można doczepić na hak. Znowu wygrałam i samochód chwilę później był zapakowany po dach! W podróżowaniu niesamowite jest jedzenie niby tej samej owsianki, jaglanki tych samych naleśników gryczanych, tego samego chleba z jajkiem na miękko co ranek w nowym miejscu, w nowej miseczce, na nowym talerzyku, nową łyżeczką czy widelcem. W nowej kuchni, z nowym widokiem, na tarasie, na balkonie. Celebrujemy zawsze ten moment, jest on przepełniony letnim słońcem i porannym uśmiechem na twarzy. Mała Z też ma swoje miejsce przy śniadaniu, zawsze jest obecna w swoim BABY BJORN-nie, wierzgająca kopytkami jak mała żabka.

IMG_20150716_122711

IMG_20150716_122837

20150714_093955

IMG_20150703_121227

W podróżowaniu piękne też jest zwiedzanie i trenowanie. Treningi w nowym miejscu zawsze są frajdą, daleko im od monotonii. Każdy bieg, każdy wyjazd na rowerze jest pełen delikatnego podenerwowania i podekscytowania, Czy będę wiedziała gdzie jechać za tym zakrętem?; Co mnie może napotkać na drodze?; Nagły koniec asfaltu?; Stado psów, czyli moja zmora?; A może inne leśne zwierzaki będą chciały poznać zapach potu Biegającej Bio Mamy? Każdy trening jest inny, każdy pełen emocji, nowych doznań. Ostatnio R został moim trenerem i to On zawsze mi mówi, jaki trening zrobić żeby było ciekawie, żebym się zmachała i żebym zbliżała się do kolejnego celu. Ostatnio wróciły interwały do mojego biegowego życia, i pojawiły się po raz pierwszy w moim rowerowych życiu. Wracam zmęczona z treningów, ale i szczęśliwa, pełna pozytywnych emocji że coś nowego wprowadzam do swojego życia.

Pewnie, że podróżowanie męczy, ale siadając wieczorem i patrząc na zdjęcia z ostatnich paru dni wiem że nigdy nie zamieniłabym naszego trybu życia na inny !

O.

Leave a Comment