20150821_120146

Bez kategorii

Padłeś. Powstań.

Deszcz za oknem, mała śpi, aż się prosi żeby napisać post, ale w tej pięknej chwili krzyki z sypialni dochodzą do mnie że mam teraz poćwiczyć bo później dom będzie znowu pełen ludzi. Więc po raz kolejny zostawiam otwartą stronę i zakładam na tyłek spodenki biegowe żeby wstać i wziąć się za swoje cztery litery.

Kolejny „babski wyjazd” sam nam się zaplanował i po raz kolejny jesteśmy same. Tym razem pojechałyśmy w drugą stronę, nad nasze polskie morze. W planach były rodzinne uroczystości i chwilowy relaks na polskiej plaży w mniej upalnej sceneri.

Jednak szybki wypad do trójmiasta zamienił się w ciągły bieg po rodzinnych wydarzeniach, trenowanie po nocach i totalny brak sił. Na szczęście kolejny nocny trening po raz utwierdził mnie w przekonaniu, że każdy kilometr spędzony w biegowych butach jest najlepiej zagospodarowanym czasem podczas intensywnych dni. Treningi biegowe w weekend zaczynałam po 21. Kiedy mała Z smacznie spała, jej mama przemierzała sopockie alejki. Nigdy nie było trudniej się zwlec na trening niż po dniach pełnych rodzinnych spędów. Objedzona nie tym co chciałam jeść, wymęczona ciągłym podnoszeniem, przenoszeniem i przekładaniem małej, miałam zerową motywację aby zrobić coś dla siebie. Jednak data 30.08 (nasz kolejny start) zobowiązywała do tego aby nie siedzieć na tyłku tylko się ruszyć wtedy kiedy jest możliwość. Także weekend spędziłam biegając nocami po Sopocie i okolicach. Pomimo braku sił, po każdym treningu czułam się jak nowo narodzona.  Po raz kolejny padłam, ale powstałam żeby przemierzać kolejne kilometry. Nawet totalny brak motywacji nie stanął tym razem na drodze.

Start jest tuż tuż na horyzoncie. Pomimo, że znowu czuję się zmęczona podróżami, całą masą obowiązków i wplątywaniem treningów w życie na szóstym biegu to jestem podekscytowana żeby pojawić się tam na starcie. Jestem ciekawa co mnie czeka. Czy totalny brak sił, czy pełna energii, podekscytowana dziewczyna. Czas pokaże

Tak krótko i zwięźle,

O.

Leave a Comment