CODZIENNOŚĆ MOTYWACJA I PORADY

O czym by tu dzisiaj napisać.

Od jakiegoś czasu dawno nie miałam takiego „wolnego” wieczoru. Parę maili co prawda siedzi w rękawie i czeka aż je powysyłam ale wiem że jakbym zaczęła teraz to niestety skończyło by się na kolejnej nocy zarwanej, a przecież mój „trener idealny” zaplanował mi na jutro długie wybieganie, więc siły skądś trzeba mieć.

Co prawda normalnie poszłabym już dawno spać, ale trening wzmacniający o 21 sprawił że moje oczy wielkie jak pięć złoty nie myślą ani trochę o zamykaniu się. Dlatego usiadłam tu. I pomimo że mam milion przepisów którymi chciałabym się podzielić, to chce mi się pisać o niczym.

Szukając firmy która chciałaby użyczyć mi i małej Z wózka biegowego do testowania, przewertowałam zdjęcia z mojego „mamowego” życia i nie chce mi się wierzyć jak ten czas szybko leci. Jak chwile które w tej chwili wydają nam się cenne za chwile znikają gdzieś daleko za horyzontem i tylko zdjęcia przywracają ich namiastkę.

Na tych wszystkich zdjęciach widać też jak ja się zmieniałam i moje ciało. Jak waga ciężka która nie dopadła mnie w czasie ciąży, dopadła mnie na chwilę, chwilę po porodzie. Widać jak wracam do formy i pomimo szczerych chęci na powrót do formy bardzo szybki ciało chyba wybrało swoją drogę. Zdecydowało, że potrzebuję czasu żeby się zregenerować. Pomimo super wyników w triathlonach, które nie ma co ukrywać były efektem mocnego treningu i może moich długodystansowych predyspozycji, tak czy siak nie czułam że jestem w formie.

Ciążowe ciało potrzebuję czasu, nie ważne jak dużo trenujemy. No dobra może wyczynowi sportowcy nawet nie czują, że takie coś jak ciąża miało u nich miejsce, ale myślę że większość z nas MAM prędzej czy później dochodzi do takiego samego wniosku. Pomimo, że naprawdę nie chciałam dopuścić do siebie faktu że ciąża mogłaby jakoś wpłynąć na moją formę, na mój organizm i wydawało mi się że ciało się nic nie zmieniło teraz z perspektywy czasy i kilkuset zdjęć wiem że tak nie jest.

Nie mówię, że zrobiłabym cokolwiek inaczej. Nie radzę też nikomu żeby odpuszczał sobie po ciąży ! O NIE ! Powiedziałabym że nawet musimy podwoić starania żeby dotrzeć do tego co było przed naszym brzemiennym stanem, ale chcę napisać że warto. Warto też dać sobie luz w głowie. Nie wypruwać sobie flaków i nie karcić siebie za nie do końca zrealizowane cele. Oczywiście nie mówię tu o lenistwie i szukaniu wymówek żeby nie ćwiczyć, żeby nie biegać, bo te najłatwiej się znajduję. Moje ciało szczerze odmówiło szybkiego powrotu do wyglądu sprzed ciąży. Co prawda po samym porodzie ważyłam tyle co teraz czyli 58 kg, ale chwilę później moje cztery litery jakimś sposobem nabrały kolejne 4, które nie dawały mi żyć. Walczyłam z nimi długo, bez skutku. Teraz kiedy odpuściłam sobie w głowie nagle kilogramy zaczęły lecieć w dół. Waga na nowo pokazuje poniżej 60 kilo. A do przed-ciążowych 56 kg zostało mi tylko 2 kg, które wiem że niedługo nadejdą. Daje sobie też małą nadwyżkę, bo moja forma przed ciążą była wyśmienita, najlepsza w całym moim biegowo-triathlonowym życiu.

Moja droga nie była łatwa, było wiele momentów w których mogłam się zatrzymać i krzyczeć że już nie daję rady, że mam dosyć wszystkiego i że chciałabym to rzucić w siną dal.

Teraz bym żałowała, bo sport to moja PASJA. Nie tylko bieganie i triathlon o których piszę, ale też narciarstwo, windsurfing. I to właśnie ta PASJA lub MOTYWACJA sprawia, że w najgorszych momentach jakiś głos w środku mówi że nam się chce, że po będziemy w siódmym niebie.

I tak oto płynnie z tematu na temat zeszłam na słowo MOTYWACJA, które chyba jest głównym celem tego bloga. Chciałabym być przykładem, że da się, że pomimo różnych przeciwności losu tak na prawdę wszystko zależy od naszego podejścia, od naszych chęci. Dlatego zapraszam do dyskusji. Zadawajcie pytania, piszcie co chcielibyście  wiedzieć a będę próbowała pisać o tym co Was interesuję, o tym co chcielibyście, chciałybyście wiedzieć !

O.

Leave a Comment

Comments (2)

  1. Jestem dwa i pół miesiąca po porodzie. Była to moja druga już ciąża. Nigdy nie bylam super szczupłą laską ale pozostałości po ciazy2 są i zaxzyban walkę z nadmiernymi kg😀 tyle ze in bardziej się staram tym gorzej. Waga sie buntuje… Kondycji zero bo ciągle ciążę mialam zagrożona dziś ciężko było mi zrobić 10 brzuszków. Ale po tym poście widzę światełko w tunelu i nie poddam sie

    1. Donato!! TRZYMAM ZA CIBIE KCIUKI !! 10 brzuszków to krok w lepsza stronę! Musisz znaleźć swoja motywację i zobaczysz jak waga sama ucieknie w dół, a twoje samopoczucie wzrośnie. Jeżeli jesteś dopiero co 6 tyg po porodzie zacznij może od ćwiczeń bardziej angażujące całe ciało a niżeli tylko brzuch. Nasze mięśnie brzucha potrzebują trochę czasu żeby wrócić do normy, w szczególności jeżeli miałaś długą przerwę w aktywności fizycznej. Więc proponuję, zacząć od całego ciała, a jak cała się wzmocnisz to skup się na mięśniach brzucha. POWODZENIA!!