IMG_20151024_214500

BIEGANIE SOLO

Pierwszy półmaraton.

IMG_20151024_214500

Jutro czeka mnie nowe wyzwanie. Co prawda miałam wielką nadzieję, że mała Z zaszczyci mnie swoją obecnością na tym biegu jednak nie wszystko zawsze idzie tak jak byśmy chcieli, więc muszę zadebiutować na tym dystansie solo.

Zosia będzie kibicować z boku. Tak naprawdę, wolałabym żeby przespała całą tą akcję biegową chodząc z ciocią na spacerze w wózku, ale jak będzie szczęśliwie kibicować też mi będzie pasowało.

Odkąd nasze małe stópki towarzyszą nam w rodzicielskim życiu, mamy zawsze trochę wiecej przygotowań przed startami. Nie tylko trzeba spakować swoje rzeczy, ciuchy i buty biegowe, numery startowe, paski do numerów, ewentualne żele, napoje lub izotoniki, ale jest cała wielka torba do spakowania dla Z. I tu mama musi pomyśleć o najdrobniejszej rzeczy, która może się przytrafić, bo nic się nie stanie jak afera wyniknie przy mnie. Gorzej jak będzie to u cioci na rękach. Pomimo że telefon na trasie na pewno będę miała, to niestety nic szybciej na metę nie dobiegnę. Z trasy też nie będę w stanie w drugiej części Gdańska zejść bo szybciej pewnie dotarłabym biegiem na metę niż przedzierając się bez pieniędzy taksówką, czy inna komunikacją miejską. Także nie ważne co będzie się działo z moimi dwoma stópkami szczęścia ja i tak ani jej ani cioci na odległość nie pomogę. Dlatego tak ważne jest zapakowanie wszystkiego co może się przyda, mogłoby się przydać lub po prostu się przyda. Torba małej będzie jak zwykle pękała w szwach, dlatego przygotować ją trzeba dziś.

A co w niej będzie ?? Oprócz standardowo pieluszek, chusteczek, Sudokremu, tetrówek, śliniaczka, ciuszków na zmianę, cała masa zabawek i smakołyków, tak żeby w razie co zająć ją ugotowanym kalafiorkiem, który sprawia tyle frajdy kiedy można go sobie samemu ciamkać. Obiadek w mojej wersji też musi być, bo inaczej jakiekolwiek próby nakarmienia mogą skończy się fiaskiem. Niestety nasza mała gwiazd anie toleruje słoiczków. Na siłę wciśnie się w nią może z 1/4, mocno zagadując i kombinując, ale tak o żeby jej którykolwiek zasmakował to się jeszcze nie udało. A niestety czasami ratowało by nam to życie. Jutro serwujemy kasze jaglaną z dynia, marchewką, gruszką i jarmużem. Dodatkowo zawsze w naszej torbie mają miejsce ryżowe wafelki HIPP-a, są BIO, smaczne i bez cukru, delikatnie słodzone owocami. Z ma już 6 zębów więc pięknie sobie z nimi radzi. Woda w butelce, dodatkowe mleko wsypane do torebki i wrzątek w termosie na w razie co gdyby już nie wiadomo jaka afera była. Podwieczorek też zawsze jest zapakowany gdyby nie wiadomo kiedy nasz dzień i celebracja się zakończyła. Na podwieczorek mamy kaszę ryżową z owockami. (kaszę sama przygotowuję owocki często daję ze słoiczka, wolę to niż faszerować ja nie ekologicznymi owocami z toną pestycydów, bo niestety nie za wiele jest łatwo bio owoców w naszym kraju)

No i chyba na tyle. Jesteśmy spakowane, ja na bieg ona na ogromną wyżerkę 🙂

Brzydko mówiąc gdyby coś poszło nie tak Zosia będzie miała zapchaną buzię.

Trzymajcie kciuki za jutrzejszy debiut!

O.

Leave a Comment

Comments (2)

    1. Dzięki! Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona, nie wiedziałam czego się spodziewać. Co prawdą mogłam mocniej pobiec, ciut szybsze tempo trzymać od początku, ale nie pierwszy nie ostatni jeszcze będzie okazja pobijać swoje rekordy ! No a strategie na nasze maluchy to musimy mieć inaczej nie mogłybyśmy biegać !! :)) POZDRAWIAM !!