DSC_0490 (1)

BIEGANIE POLECANE Z WÓZKIEM

Rodzina B.O.B. Britax, czyli testy wózków biegowych.

Oj dawno dawno temu miał się ukazać tutaj ten post. Ale na początku bałam się że wszystko wyjdzie za emocjonalnie, potem wyjazd za wyjazdem nie pozwolił usiąść i napisać na spokojnie tych wyczekiwanych słów.

Ale kiedyś musiał nadejść ten dzień, bez treningu, chwilowo bez dziecka w domu ( bo tata dzielnie spaceruje w jej towarzystwie) więc chyba nadeszła chwila spokoju i samotności żeby w końcu skleić te chaotyczne myśli w jedną całość.

Jak już wiecie ze zdjęć, nasza rodzina powiększyła się o biegowego trójkołowca, a dokładnie o trójkołowego IRONAMANA, czyli wózek firmy BOB Britax, model Utility IRONMAN. Podczas podejmowania decyzji najtrudniej jest się zdecydować pomiędzy wózkiem ze zblokowanymi na stałe kołami, a wózkiem z możliwością zblokowania koła. Wózki które mają wszystkie koła zblokowane, mają również wszystkie koła takiej samej wielkości. Natomiast wózek który ma przednie koło ruchome i ma możliwość zblokowania przedniego koła do biegu, przednie koło ma mniejsze od tylnych kół.

Największym znakiem zapytania dla nas było o ile trudniej biega się z wózkiem na terenowych oponach, który tylne koła ma większe od przedniego, niż z takim jak nasz IRONMAN, czyli wózkiem ze zblokowanym na stałe przednim kołem, cieńszych oponach i wszystkich kołach jednej wielkości. Niestety nikt nie umiał odpowiedzieć na nasze pytanie. Pewnie nie jesteśmy jedyni, którzy przy zakupie wózka biegowego mieli taki mętlik w głowie.

Na szczęście na naszym horyzoncie pokazał się sklep AKPOL, który w swojej ofercie ma możliwość przetestowania podstawowej wersji biegowych BOB-ów, czyli BOB Revolution SE. Pozwoliło nam to sprawdzić, czy nasze szczęście akceptuje takie formy „spacerów” oraz o ile trudniej biega się z wózkiem i czy mam jakąkolwiek przyjemność z tego.

Trochę przypadkiem, ale udało mi się przetestować całą rodzinę wózków biegowych firmy B.O.B. Britax , tzn prawie całą. Jedyny model z którym nie było nam dane pobiegać to BOB Sport Utility Stroller, czyli wózek taki jak nasz IRONMAN, tylko z oponami i kołami typowymi do biegania w terenie.

Nie będę skupiała się na specyfikacjach każdego z tych modeli, ponieważ te dane możecie znaleźć sobie na stronie internetowej firmy Britax, albo na stronie sklepu AKPOL, wyłącznego dystrybutora wózków BOB Britax.

Wszystkie biegowe BOB-y mają kilka wspólnych cech takich jak:

  • amortyzacja z rdzeniem elastomerowym zapewniająca skok o długości 7,5 cm
  • układ zawieszenia
  • 3 stopniową regulację daszka
  • hamulec nożny, który jest tak skonstruowany żeby nie przeszkadzał podczas biegu
  • płynną regulację oparcia na paskach
  • 5 punktowe pasy bezpieczeństwa
  • mocna aluminiowa rama
  • kosz na zakupy znajdujący się pod siedziskiem
  • adapter do akcesoriów firmy Britax lub takich jak np. fotelik samochodowy
  • pasek na nadgarstek

 

TESTY:

WSPÓLNE PLUSY BOB-ów:

  • Amortyzacja. Każdy BOB ma taki sam system amortyzacji, najlepiej byłoby pokazać jak on działa na filmiku. Ale musicie uwierzyć mi na słowo, że 7.5 centymetrowy skok o jakim mówi producent naprawdę istnieje. Przebiegałam z Zosią wiele kilometrów w zróżnicowanym terenie. Nasze świętokrzyskie pola i lasy, pełne dziur, szutru, wysypanych kamieni nie są dla BOB-ów problemem. Wózek lata jak szalony, trzęsie nim jak na końcu skali Richtera, a mała w środku, wbrew pozorom, wygląda jakby jechała po zupełnie innym podłożu. Widać tylko delikatne bujanie i niezauważalne wibracje. Moja Zosia bez problemu sypia podczas naszych biegowych harców.
  • Nożny hamulec, który nie dość że jest bardzo solidny. Nie klika, trzaska lub nie wydaje innego dziwnego dźwięku podczas jego użytku. W poprzednim naszym wózku za każdym razem kiedy mała spała a musieliśmy włączyć hamulec nożny, działał on tak topornie i przy okazji wydawał okropny trzask, że w momencie jego ustawiania oczy naszej Zosi za każdym razem się otwierały.
  • Chyba największym plusem, jeśli chodzi o użytkowanie, to 3 stopniowa regulacja daszka, a dokładniej jego wielkość po całkowitym rozłożeniu. Zakrywa on większą część ciała dziecka, dzięki temu nie tylko chroni je przed słońcem podczas snu, ale i stwarza bardzo przyjemne przyciemnione miejsce do dziennych drzemek. Nasz wspólny półmaraton na Cyprze potwierdził ten fakt. Zosia po 2 godzinnym biegu w pełnym słońcu, została wyciągnięta z wózka całkiem chłodna. Tylko jej małe stópki wystawały na słońcu, dzięki czemu bieganie z takim wózkiem jest możliwe w każdych warunkach. Daszek nie tylko chroni przed pełnym słońce, ale i wiatrem. Po rozłożeniu go do końca maluch w środku w pozycji siedzącej ma cała buzie osłoniętą przed wiatrem. Jednak przy bieganiu z wózkiem podczas wietrznej pogody, przy otwartym w pełni daszku czuć dużo większe opory, jeżeli chodzi o bieganie i utrzymywanie tempa. Jednak coś za coś.
  • Duży kosz na zakupy. BOB-y dzięki całkiem sporemu koszowi na zakupy, który umieszczony jest pod siedziskiem, całkiem dobrze sprawdzają się jako wózek do wszystkiego. Nasz kosz udźwignął zdecydowanie więcej niż standardowe 4 kg jakie producent przewiduję. Mieliśmy w nim zgrzewki wody, jakieś inne napoje, normalne zakupy spożywcze i przejechał z takim obciążeniem dobry kilometr do domu. Jednak przy tak zapakowanym koszu nasz IRONMAN dużo ciężej skręcał. Nie wiem jak przy takim obciążeniu zachowały by się pozostałe dwa modele.
  •  Paskowa regulacja siedziska. Zanim kupiliśmy ten wózek uważałam tę regulację za minus. Jednak po kilku biegach ulicznych z Zosią przerzucam ją do kolumny z plusami. Podczas biegu kiedy pcha się wózek jedną ręką nie bardzo możemy zginać się w pół i szukać na tyle oparcia uchwytu który pozwoli nam obniżyć siedzisko do pozycji leżącej. Tutaj podczas biegu spokojnie możemy położyć naszego szkraba bez zatrzymywanie się jedną ręką. Po prostu najpierw luzujemy pasek z jednej strony, a potem z drugiej. Wydawało by się że dziecko poleci raz na jeden bok raz na drugi podczas tej czynności, ale tak nie jest gdy jeden pasek jest poluzowany a drugi zapięty siedzisko cały czas jest w pozycji siedzącej dopiero gdy drugi pasek jest luzowany powoli się ono obniża.
  • Fajnym dodatkiem są dwie wewnętrzne kieszonki z siatki, w które można włożyć maluchowi jakieś ulubione gadżety np. zabawkę, smoczka, wodę lub chrupki.
  • Oczywiście niska waga wózków, jest nie tylko idealna do biegania, ale i przydaje się w codziennym życiu, podczas ciągłego wkładania i wyciągania wózka z samochodu. Dla mnie wrzucenie mojego IRONMANA do bagażnika to żaden problem. Waży on prawie tyle co moja córka – 10.4 kg.
  • Dwu fazowe składanie działa bez zarzutu. A złożony wózek, pomimo swoich sporych rozmiarów przy rozłożeniu, ma całkiem małe gabaryty kiedy jest złożony.
  • Kolejny plus BOB-ów to ich całkiem spore gabaryty jeśli chodzi o siedzisko. Dziecko ma dużo miejsca, dzięki temu wózek wydaje się bardzo wygodny. Delikatnie obniżona pupa względem kolan, mam wrażenie że pozwala dziecku zrelaksować się bardziej niż w krzesełku/wózku który ma zupełnie poziome siedzisko. Niestety mała Z jeszcze nie mówi, więc nie umiem wam tego potwierdzić na 100% 🙂

 

MINUSY BOB-ów:

  • Chyba największym i jedynym poważnym minusem to brak regulacji podnóżka. We wszystkich BOB-ach podnóżek jest materiałowy, przez co przez cały bieg czy spacer nóżki dziecka zwisają. Wiem, że wiele spacerówek tak ma, ale ja wolę kiedy moja 9 miesięczna Zosia może sobie swobodnie położyć na płasko nogi podczas snu w wózku. Co prawda da się ten problem rozwiązać dwoma patykami wciśniętymi jako podpórka. Jednak gdyby wózki te miały regulowane podnóżki to byłyby pewnie bezkonkurencyjne.
  • Kolejny minus, dla niektórych może wydać się błahostką, jednak zarówno ja, jak i mój mąż lubimy biegać bez zbędnych dźwięków. Plastikowe klamki służące do składnia wózka w pierwszej fazie mają delikatne luzy, które podczas biegu strasznie klekocą. Wystarczyła by gumka recepturka założona na nie, a wózek podczas biegu byłby bezszelestny.

 

Powyżej chyba wyczerpałam całą swoją wiedzę na temat wózków firmy BOB Britax, jak i wszelakie moje spostrzeżenia, które na przełomie już chyba kilku miesięcy pojawiały się i znikały.

Teraz parę słów o każdym z nich z osobna i moja subiektywna opinia.

BOB REVOLUTION SE

DSC_0873

Zacznijmy od podstawowej wersji BOB-ów, czyli BOB Revolution SE.

Jest to podstawowa wersja wózka biegowego, bez hamulca ręcznego. Jest to wersja z odblokowanym przednik kołem. Ma on oczywiście możliwość zablokowania jego na czas biegu. Pamiętajcie, że wózki biegowe MUSZĄ mieć zablokowane wszystkie 3 koła na czas biegu. Inaczej taki wózek najeżdżając na kamień, wjeżdżając w dziurę lub jadąc po innych nierównościach będzie wam uciekał i może skończyć się to wypadkiem w którym wasz maluch ucierpi jak również i wy.

W wersjach Revolution SE i PRO istnieje regulacja przedniego koła podczas zblokowania. Dzięki niej możecie wyregulować przednie koło tak  aby wózek jechał w idealnie prostej linii. 

Revolution SE jest lżejszy w porównaniu do Revolution PRO, co czuć podczas biegania. Jest on delikatniejszy, płynniejszy, od wzbogaconej jego wersji – Revolution PRO.

Z odblokowanym kołem wózek jeździ tak płynnie, że trudno mi się było z nim rozstawać. Można prowadzić go jedną ręką. Ba ! Nawet dwoma palcami, a on jeździ jak po maśle, płynnie i bez wkładania jakiejkolwiek siły w jego prowadzenie.

Największym minusem tego wózka jest brak atestu biegowego i brak hamulca ręcznego. Powiem szczerze, że hamulec ręczny przydaję się tak naprawdę tylko przy zbiegach, albo przy bieganiu z dużą prędkością i nagłym hamowaniu. Do zwykłego miejskiego joggingu myślę, że bez problemu taka wersja BOB-a by wystarczyła. Niektórzy organizatorzy biegów ulicznych lub innych imprez sportowych wymagają hamulca ręcznego, atestu wózka więc jeżeli bierzecie pod uwagę branie udziału w tego typu imprezach, proponuję wersje z hamulcem ręcznym. Jednak dzięki temu jego waga jest lżejsza o dobry kilogram od swojego brata Revolution PRO.

 

MOJA OPINIA:

Nie wiem czy ten wózek jest bliski mojemu sercu, przez sentyment, przez to że był to pierwszy biegowy trójkołowiec z jakim miałam do czynienia, ale wracając myślami do niego czuje same pozytywy. Nie wiem też czy fakt, że miałam do niego najmniejsze oczekiwania, sprawił że tak bardzo jestem z niego zadowolona. Szczerze polecam ten wózek każdemu kto chce zacząć swoją przygodę z bieganiem z wózkiem. Biega się z nim łatwo, pomimo mniejszego koła z przodu i szerokich terenowych opon. Wózek również nadaje się do codziennego użytku dla każdego. Zajmuje mniej miejsca po złożeniu niż mój IRONMAN (przez to że ma odblokowane przednie koło). Jest tak idealny jeśli chodzi o prowadzenie i płynna jazdę, że do dziś czasami się zastanawiam czemu nie wzięliśmy tego modelu. W szczególności, że w momencie kiedy my kupowaliśmy naszego IRONMANA, wózek ten był w promocyjnej cenie 999 zł, oczywiście w sklepie AKPOL w Gdańsku na Jaśkowej Dolinie.  Jednak fakt, że miał to być wózek, który nadawał by się do każdego biegu, każdych zawodów zdecydowaliśmy się na IRONMANA.

 

BOB REVOLUTION PRO

DSC_0991.jpg

To ulepszona wersja Revolution SE. Ma on bębnowy hamulec ręczny, zamontowany na tylnych kołach. Działa trochę lepiej niż, hamulec tak zwany „v-brake”, który mamy w naszym IRONMANIE, kiedy wózek jest dociążony z tyłu np torbą. Sprawdza się też idealnie podczas codziennych spacerów kiedy trzeba zjechać wózkiem ze schodów. Używając tego hamulca płynnie możemy sprowadzić wózek z nawet kilkunastu schodów pod rząd. Trochę trudniej jest jednak go wyregulować, niż standardowego „v-brakea”.

Mocne polimerowe koła, i terenowe opony sprawiają, że wózek ten wygląda jak niejeden wóz terenowy, który potrafi pokonać nawet najtrudniejszy teren.

Kolejnym dodatkiem jaki posiada Revolution PRO to regulowana rączka, którą można ustawić na kilka wysokości. Wózek ten oczywiście posiada atest DIN EN1888:2012, który dopuszcza go do biegania i jazdy na rolkach. Jednak za te piękne dodatki trzeba zapłacić dosyć słonym minusem. Manowicie wózek ten waży prawie 13 kg, dokładnie 12.8 kg. Czyli 1.5 kilo więcej niż Revolution SE, a ponad 2 kg więcej niż nasz IRONMAN.

MOJA OPINIA:

To ten wózek miał zostać z nami na stałe. Jednak dwa dni wspólnie spędzone sprawiły, że podjęłam inna decyzję. Nie wiem czy przypadł mi on najmniej do gustu dlatego że miałam wobec niego największe oczekiwania, ale dla mnie jest to numer 3 jeśli chodzi o rodzinę BOB-ów. Jest on najcięższy, najbardziej toporny jeśli chodzi o bieganie. Zdecydowanie ciężej biegało mi się z nim niż z jego bratem SE. Po odblokowaniu koła, miałam wrażenie, że jest troszkę mniej sterowny niż lżejsza wersja SE. Regulowana rączka, która dla mojego męża była idealna, mi nie do końca przypadła do gustu. Jedno ustawienie wydawało mi się zbyt wysokie, drugie zbyt niskie. Ciężko nam było ustawić hamulce, ale była to kwestia tylko naszego niedouczenia. Ogólnie myślę, że przy BOB-ach nie am takiego czegoś jak zła decyzja, ale ten model to nie nasz wybór nr 1.

 

BOB IRONMAN

DSC_0478.jpg

BOB IRONMAN to typowo biegowa wersja BOB-ów. Jego na stałe zblokowane przednie koło pozwala biegać z nim szybkim tempem przy dużej stabilności. IRONMAN w przeciwieństwie do Revolution ma on wszystkie koła takiej samej wielkości, co podobno nie tylko dodaje stabilności podczas biegu, ale i pozwala biegać szybciej przy takim samym wysiłku. IRONMAN posiada również hamulec ręczny, jednak jest on zamontowany na przednim kole, dlatego w momencie kiedy wózek jest mocno dociążony z tyłu np. rozłożonym siedziskiem do końca i torbą Zosi, nie hamuje on w 100%. W przypadku gdy biegamy tylko z Zosią bez żadnych dodatkowych akcesoriów, lub tylko naszym przybornikiem wtedy wózek hamuje bez zarzutu. Jest go dużo łatwiej wyregulować niż hamulec bębnowy w Revolution PRO. Istnieje możliwość otworzenia go do zdjęcia np przedniego koła.

Jest on również najlżejszą wersją BOB-ów, waży jedynie 10.4 kg. Wszystkie koła wykonane są z aluminium dzięki czemu, jest on lżejszy od terenowych wersji, niemniej jednak równie wytrzymały. IRONMAN tak samo jak Revolution PRO posiada atest biegowy DIN EN1888:2012.

Ma on również micro regulację w przednim kole, która można tak ustawić aby wózek nie skręcał w żadną ze stron, a jechał idealnie na wprost.

MOJA OPINIA:

Nie ma co ukrywać, że ten wózek dla nas zagorzałych triathlonistów przemawiał już samą nazwą. Jednak po testach i moim ogromnym zauroczeniu wersją SE, zepchnęłam go na dalszy plan. IRONMANA chciałoby się porównać do roweru szosowego, a Revolution do dobrego samochodu terenowego. Jako kobieta zwracam uwagę na wygląd, a wersje Revolution chyba bardziej pasują do mnie i mojego charakteru. Lubie potężne terenowe samochody i chyba tak samo mam z wózkami. No ale okiem człowiek nie biega więc, przechodzę do rzeczy.

Zacznę od tego, że ten wózek przy pierwszym wybieganiu testowałam na szutrze, a dwa wcześniejsze na asfalcie, kostce brukowej czy ścieżkach rowerowych. Dlatego nie czułam tej ogromnej różnicy jaką powinnam była czuć. Zdecydowanie ciężej biega się po leśnych ścieżkach niż po asfalcie, ale o tym będzie inny post. Stąd brak różnicy przesiadając się z terenowych BOB-ów na tego. Jednak teraz z perspektywy czasu, wiem że IRONMAN jedzie dużo lżej na asfalcie, ma dużo mniejsze opory niż jego terenowi bracia. Dał mi się o tym przekonać Bieg „Niepodległości”, który pokonałyśmy z Zosia w całkiem niezłym tempie (52 minuty), a później półmaraton na Cyprze. Dodatkowo najniższa waga daję się czuć podczas biegu. 

Ironman pomimo swoich cienkich opon, świetnie sprawdza się w terenie. Nasze okolice to głównie lasy i pola, a tam razem z nimi pełno dziur i szutrowe drogi. Nie przeszkadza to jednak naszemu IRONMAN-owi i sprawdza się on tam równie dobrze jak na asfalcie.

My używamy naszego IRONMANA jako jedyny wózek w rodzinie. Co prawda tęsknie czasami za Revolution SE i jego jazdą „jak po maśle” kiedy przednio koło jest odblokowane, ale nie przeszkadza to tak bardzo jak inni o tym piszą. Wózek ten może byc bez problemu używany jako jedyny wózek. Po zdjęciu kół zajmuje mniej miejsca niż nasza poprzednia sapcerówka ( wózek 3 w 1 z pompowanymi kołami, w której też trzeba było ściągać koła bo inaczej zajmowała dwa razy tyle miejsca co IRONMAN z kołami), a mieści się bezproblemowo w naszym bagażniku z kołami.

Brak regulacji w rączce, nie przeszkadza nawet wysokim mężczyznom, a mi osobiście pasuje bardziej niż regulowana rączka wersji PRO. R, pomimo swojego wzrostu 191 cm biega z nim z prawidłową pozycją. Nie przeszkadza mu wysokość rączki.

R przetestował też wózek pod względem tempa. Podczas jednego z treningów zrobił z Zosią interwały. Najlepsze tempo okrążenia wynosiło 3:30 min/km . Czyli da się biegać z IRONMANEM szybko.

 

PODSUMOWANIE:

W mojej opinii IRONMAN to najlepszy z BOBów, jeżeli komuś zależy an bieganiu, startowaniu w zawodach. Wózek nadaję się jako jedyny wózek w gospodarstwie domowym. Jest wygodny dla dziecka, zarówno jak i dla rodzica. Jego długość może przeszkadzać w wąskich alejkach w supermarketach, ale da się do tego przyzwyczaić.

Natomiast dla tych którzy mieszkają w mieście, dużo czasu spędzają w centrach handlowych, restauracjach czy kafejkach, a biegowego wózka używać chcą tylko dla przyjemności. Biegają rzadziej, wolniej i dla siebie, nie mają planów na starty w zawodach czy innych imprezach sportowych. Nie zastanawiałabym się 2 razy który wybrać, tylko i wyłącznie Revolution SE. Tym bardziej, że jeszcze chwile temu był w tak rewelacyjnej promocyjnej cenie w sklepie stacjonarnym na Jaśkowej Dolinie w Gdańsku !

 

Jeżeli któryś z Panów zastanawia się nad prezentem świątecznym dla swojej aktywnej Pani, to nie ma lepszego prezentu. Mi wózek biegowy dał wolność, jakiej nie miałam od porodu. Moje treningi nie musiałby być dostosowane do R, żeby został z małą. Wychodzę na trening teraz kiedy chce, lub kiedy jest drzemka Zosi. Łącze codzienne spacery z moimi treningami i bardzo żałuję, że tak późno się na to zdecydowałam.

O.

bieg11

P.S. Napisanie tego posta zajęło mi 3 dni. Zdecydowanie dłużej niż planowałam. Jednak mam nadzieję, że ujęłam wszystko co było warte poświecenia uwagi.

P.S. Jeżeli masz jeszcze jakieś pytania, pisz śmiało z chęcią pomogę, tak jak mi kiedyś ktoś pomógł !

 

 

 

 

Leave a Comment

Comments (8)

  1. Kupiłem BOB IRONMANA i będę go zwracał. W przeciwieństwie do autorki, uważam, że brak regulowanej rączki to porażka w wózku tej klasy. Nikt nie wmówi mi, że jedna wysokość rączki będzie optymalna dla mnie, dla żony i dla każdego z nas np. na rolkach (a przecież na rolkach też się z takimi wózkami jeździ). Zwróciliśmy uwagę, tak jak autorka, na klekoczące rączki do składania wózka – na nitach (sic!). To jakościowa porażka. I – last but not least – przedni hamulec. To całkowita katastrofa. Przesuwa się względem koła niemal po każdym naciśnięciu. Trzeba go nieustannie regulować. A przecież mówimy o bezpieczeństwie. IRON MAN BOB? Zdecydowanie odradzam.

    1. Piotrze każdy ma prawo do własnego zdania. Dobrze, że komentujesz, fajnie żeby było więcej tych opinii tutaj. Na pewno przydadzą się innym. Nam BOB IRONMAN przypadł bardzo do gustu, nie zamieniłabym go na żaden inny! Widzisz, w moim przypadku, regulowana rączka o której piszesz nie sprawdziła się w ogóle. Jedna pozycja rączki wydawała mi się za niska a druga za wysoka, może regulacja była zbyt obszerna, nie wiem. Znam rodzinę w której tata biega z małą, a mama jeździ na rolkach z małą, obydwoje są bardzo zadowoleni z IRONMANA. Co do hamulca przedniego może masz rację, trzeba go dobrze wyregulować, ale da się 🙂 W porównaniu do wózka który testowaliśmy z hamulcem bębnowym na tylne koła, przedni hamulec IRONMANA to bajka, przynajmniej da się wyregulować. W przypadku IRONMANA kiedy wózek jest dociążony z tyłu np torbą, hamulec działa dużo słabiej i to jest duży mankament. Jednak z torbą nie biegam, a na spacerze hamulca zazwyczaj nie używam. Co do rączek to niestety klekoczą. Ale mój małżonek znalazł na to sposób. Daj znać na jaki wózek wymieniłeś i co w nim jest lepszego ?!

  2. Obecnie testujemy Thule Glide. Generalnie z tego co widzimy, wszystko jest OK, ale ma jednak jedną poważną wadę – nie ma mikro regulacji przedniego koła. Wózek cały czas uporczywie skręca w lewo i nie da się tego w żaden sposób wyregulować – na dłuższą metę od ciągłego korygowania tory jazdy żonę po prostu zaczyna poleć ręka. Jest to dosyć poważna wada tego wózka. Żona jeszcze podpowiada, że w tym modelu jest dosyć małe (nie dość głębokie) siedzisko dla dziecka, jedanak nie jest to duży problem w porównaniu z brakiem możliwości regulacji przedniego koła. Poza tym wózek jest lekki i „przyjazny dla oka”.

  3. Poprawka! 🙂 Właśnie odkryłem mikro regulację koła w Thule Glide – męczę się z tym od pół godziny na razie z mizernym skutkiem, ale jest. Tak więc generalnie pozostaje nasza uwaga co do głębokości siedziska. Dużą zaletę tego wózka jest jego niska waga.

  4. Myslalam o BOB evolution jako jako dobra opcja wozka terenowego od pierwszych dni zycia czyli z dopinana gondola? Moze ktos cos? Jakies opinie?
    Nie wyobrazam sobie spacerkow tylko po asfalcie wiec potrzebny mi wozek ‚terenowy’.

    1. Ewa. Myślę, że super pomysł. Ja gdybym miałą teraz drugie dziecko to do mojego IRONAMANA dokupiłabym gondolę i tyle. Gondola jest dosyć obszera do BOBow więc fajnie. Niestety gondole dopina się dokładnie do całego wózka który jest spacerówką. Jednych może to odrzucić. Jednak gdy przymierzałam jak wygląda, to wizualnie to nie jest aż tak źle. Wydawało by się góra spacerówki będzie zachodzić na gondole ale jest na prawdę cąłkiem ok. Podjedź do jakiegoś sklepu i zobacz sobie jak to wygląda na żywo i wtedy będzie Ci łatwiej podjąć decyzję. A BOB Revolution SE jest cudny i polecam CI go z całego serca. Jak odblokujesz przednie koło to będzie się prowadził jedną ręką. Ja

  5. Brawa dla autorki tekstu za super tekst o wózkach BOB i wielkie podziękowania za wysiłek w napisaniu tego artykułu. Od siebie dodam, że Marka BOB ma liczne patenty jeżeli chodzi o wózki do biegania, jest to najbardziej innowacyjny producent wózków biegowych jeżeli chodzi o funkcjonalność, za którym podążają inne firmy. Każdy model wózka BOB jest inny, dopasowane do indywidualnych potrzeb biegacza z pewnością komuś przypasują. Ewentualnie kwestia designu do poprawy. Wózki BOB zdecydowanie dla pragmatycznych rodziców.

  6. Takie sprzęty to super sprawa. Mam 13 letniego starszego syna i jego wózek był małoskretny mimo że dużo pieniędzy wtedy za niego zapłaciliśmy, a co tu mówić o bieganiu. Teraz 10 miesięcy temu urodziła nam się córka i tym razem kupiliśmy przyczepkę taką rowerową z nordic cab, można normalnie jej używać jako wózka albo nawet do biegania. Trochę mniejsze kółeczka jak tutaj ma.
    Ale jestem całym sercem ze wszystkimi aktywnymi mamami, wiem jak ciężko jest zacząć, nie ma czasu, chęci czasem brakuje. Ale na zdrowie każdej i dla maluszka to wyjdzie.
    Pozdawiam 😉