IMG_20150808_222510

BIEGANIE BIO CIĄŻA LIFESTYLE MOTYWACJA I PORADY PORADY

Kiedy wiesz, że zdrowe życie i aktywność fizyczna stała się częścią Ciebie?

Wszyscy teraz trenują, zdrowo się odżywiają. Każdy z innego powodu, jedni dlatego żeby schudnąć, drudzy dlatego żeby być zdrowym, trzeci bo im taki tryb życia po porostu bardziej odpowiada, jeszcze inni zarazili się od trenujących znajomych. Pytanie tylko kiedy takie życie staję się częścią nas? Przestaje być tylko wyborem a staje się codziennością, sposobem bez którego nie umiemy już żyć?

Po mojej 3 tygodniowej przerwie w regularnych treningach i tylko domowym jedzeniu, wiem że zdrowe i aktywne życia to cała JA ! Niejedna osoba rozleniwiłaby się po 24 godzinnej harówce, mówiąc że teraz potrzebuje chwili ciszy i spokoju dla siebie, chwili odpoczynku, a najlepiej urlopu. Niejedna osoba wybrałaby stołowanie się w restauracji, bo przecież nie trzeba gotować 3 obiadów, zdrowego dziecięcego dla Zosi, konkretniejszego dla Rafała i lżejszego dla siebie. Przecież nie trzeba myć garów i całej reszty kuchennych akcesoriów. Siadasz do stołu, zamawiasz i „voila” wszystko smaczne, doprawione i cieplutkie stoi przed twoja okropnie głodną osobą.

A ja ?? Zamiast się cieszyć z restauracyjnych obiadów, otwierając „Menu” już mam dość. Tydzień jedzenia poza domem, a ja świruję, wariuję, czekam na swoje sałatki, nowe przepisy, brudne gary i milion zapachów unoszących się po kuchni. Ja stołując się częściej niż kiedykolwiek, przez ostatnie trzy tygodnie w restauracji, mam ich serdecznie dość. I pomimo, że moje standardowe karciane wybory to zazwyczaj sałatka ze szpinaku z orzechami włoskimi, zupa z soczewicy, ekologiczny pstrąg z rusztu, orkiszowe pierogi z gęsiną, czy dziki ryż z warzywami to i tak czuję się jak jedna wielka chodząca zanieczyszczona bańka. Czuję się nieswojo w swojej skórze, tak jakby ktoś zabrał mi część mnie. I pomimo, że wszystkie wymienione wyżej potrawy są na prawdę smaczne i chyba najbardziej zdrowe z możliwych, to nie wiem czemu nie mogę doczekać się jutra, kiedy wrócę do swoich regularnych treningów, kiedy zacznę pić swoje świeżo wyciskane soki. I pomimo, że moje życie i tak było dosyć zdrową formą pracoholiczki, która przytłoczona tonami obowiązków i tak miała czas codziennie rano na pyszną owsiankę i świeżo wyciskany sok z pomarańczy. Która miała czas na rzadsze, ale obecne treningi i która w tym całym pracowo-rodzinno -urodzinowo-chrzcinowym zamieszaniu nie zwariowała i się nie zaniedbała.

Po wielu lekturach  na temat zdrowego odżywiania, oczyszczania organizmu, detox-ów i innych cudów. Od jutra czeka mnie 5 dni roślinnego oczyszczania, pięć dni tak zwanego postu podczas którego mój organizm powinien zacząć odżywiać się endogennie, czyli wszystko co jest w nim niedobre zacznie być usuwane z organizmu. Pięć dni bez węglowodanów, bez tłuszczów, bez białek, bez roślin strączkowych i skrobi. Pięć dni podczas których będę jeść tylko warzywa i owoce, które nie posiadają zbyt dużej ilości cukrów, które mogą być tylko i wyłącznie spożywane w formie soków, na surowo w formie sałatek i surówek, gotowanych najlepiej na parze, lub pieczonych beztłuszczowo.

 

Dzisiaj wiem że zdrowy tryb życia i aktywność fizyczna to JA. To część mnie, a nie dodatek. To moja codzienność, a nie moje marzenie, czy obowiązek. Pewnie, że zaczynałam tak jak każdy. Pewnie, że było to dla mnie kiedyś wyborem, świadomą decyzją. Teraz jest to codziennością , bez której na dłuższą metę nie potrafię już funkcjonować. I pomimo, że czasami mam ochotę na ogromnego hamburgera i frytki, to wolę te swoje pieczone w piekarniku na przykład z batatów i tego ciecior-exa, w którym kotlet jest z ciecierzycy a nie  z mięsa wołowego. Słodkie czekoladki, czy ciastka z paczki nie są już dla mnie smaczne, nie istnieją w moim jadłospisie. Wolę swoje kulki „szczęścia”, moje ciasto raw bounty, czy marchewkowe i to nie dlatego że wiem że jest zdrowe. Zwyczajnie słodkie utwardzone tłuszcze roślinne mi już nie smakują, nie czuję się po nich dobrze i zamiast mnie uszczęśliwiać, odbierają siły. Nie mam ataków głodu na niezdrowe rzeczy, nie czuję że jest mi coś zakazywane, nie odmawiam sobie słodkości i nie czuję że czegoś mi brakuje. Zdrowe odżywianie tak samo jak regularny trening stało się moim życiem. Po kilku dniach bez biegania, pływania, jazdy na rowerze czy innych sezonowych aktywności roznosi mnie zła energia, która muszę spożytkować na treningu. Życie ze sportem jest fajniejsze, pełne energii i siły do działania. Zdrowe życie sprawia że mamy siłę przenosić góry!

Także jeżeli jeszcze nie spróbowaliście przerzucić się na zdrową i aktywną stronę życia, to czas najwyższy spróbować ! Otrzymacie w zamian niezastąpioną energię, szczęście i spełnienie bez których w życiu nie da się być szczęśliwym.

A więc do dzieła!

20160109_121455.jpg

 

O.

 

 

Leave a Comment