20160320_121114

BIEGANIE LIFESTYLE POLECANE Z WÓZKIEM

PZU Półmaraton Gdynia – rodzinny bieg, nasza życiówka i kolejny dowód że z dzieckiem też się da !

 

Kolejny półmaraton, jednak zupełnie inne emocje, zupełnie inna moc i zupełnie inna atmosfera.

Kocham biegi w Polsce, kocham biegi uliczne, dają one taką energię, że nawet kiedy nie ma szczytu formy to jest coś w powietrzu, co niesie Cię przez kolejne kilometry do mety.

 

20160320_100259

Tym razem startowaliśmy trochę z marszu, prosto z reżimu treningowego. Półmaraton ten wpisał się w nasze wakacje nad morzem trochę przypadkiem, ale dorzucił masy nowych emocji i ekstra rodzinnej atmosfery do naszych zmagań sportowych. Nie przygotowywaliśmy się specjalnie do tej imprezy, miała być ona dodatkiem do naszych treningów, jakiś fajnym elementem sportowym w czasie korzystania z atrakcji pomorza. Ale jak to przystało na ex-sportowca wyczynowca nie można nie mieć choć małych ambicji na zawody. Chciałam złamać 2 godziny. Mój solo czas to około 1:52, jednak z wózkiem biega mi się ciężej i dystanse typu półmaraton dają mi trochę w kość, w szczególności że żadna ze mnie biegaczka. Ale przecież trzeba mieć marzenia i nowe cele 🙂 ?

 

20160320_100224.jpg

Bieganie z wózkiem.

Jak zwykle kiedy w moje biegowe imprezy wchodzi bieganie z Zosia, tak i teraz miałam treme na kilka dni przed. Niby przerabiałyśmy to już, niby mała coraz lepiej znosi coraz dłuższe bieganie i siedzenie w wózku, niby jest to w trakcie jej drzemki i niby jesteśmy przygotowane na wszystkie możliwe zachcianki i sytuacje podczas biegu, a jednak? Ogarnęło mnie przerażenie, że przecież będzie to jej pierwszy bieg w którym bierze udział 5.5 tysiąca osób! Nie wiedziałam, jak zareaguje na taki tłum. Może będzie przerażona, może nie będzie mogła zasnąć przy tym huku i masie ludzi. No i jak zwykle przy półmaratonach największa zagwozdką jest czy wytrzyma tyle w wózku jeżeli nie zaśnie. Oprócz oczywiście moich kilku bóli brzucha, milionie analiz w głowie i całej masy przemyśleń „co będzie jak…”, mała gdy trzeba współpracuje. I tak oto do 12 km smacznie sobie spała. Potem machała do mijających biegaczy,dopingowała swoimi dziwnymi okrzykami innych biegnących amatorów, a na koniec pochrupała sobie chrupki ryżowe i rodzynki i tylko tak na prawdę ostatnie metry zaczęły ją troszkę denerwować. Do mety było blisko i tempo żwawe więc chwila frustracji szybko minęła. Jednak kolejny medal na szyi spodobał się chyba nawet naszej małej gwieździe.

20160320_121359.jpg

Rodzinny bieg.

PZU Półmaraton Gdynia to też nasz pierwszy uliczny bieg, który był typowo rodzinny. Miałam najlepsze wsparcie mentalne na jakie można było liczyć. Do samego startu Rafał nie miał planu w jakim tempie przebędzie najbliższe 21 kilometrów. Na starcie ja obiecałam, że nie będę narzekać, a on że nie będzie pouczał, więc z uśmiechami na twarzy podjęliśmy decyzję, że robimy razem ten bieg. Przez 21 kilometrów nasze nogi tupały koło siebie nieustannie. Myślę, że tempo które udało mi się utrzymać, to duża zasługa towarzyszącego mi męża, naszych swobodnych konwersacji i nieustającego reportażu z trasy.

20160320_105431_002_01

Zaczęliśmy żwawo, tzn szybciej niż planowaliśmy, jednak przez wiele lat treningów w basenie, a potem na windsurfingu, nauczyłam się słuchać swojego ciała i wiedzieć w jakiej jest formie już na samym początku zawodów. Wiedziałam, że dam radę, dlatego pewnie biegliśmy do przodu. Bałam się profilu trasy który pokazywał pierwsze 5 km pod górę, a nie ma co ukrywać biegnąć z wózkiem, górki i wiatr to te zmienne których boje się najbardziej. Potrafią mnie zabić, zatrzymać do zera i doprowadzić do łez. Jednak 5 kilometrów pod górę z górą endorfin pływających po organizmie, nie jest takie straszne. Stromsze momenty spędziłam wlepiona w asfalt, albo buty poprzedzającej mnie osoby, czekając na hasło że już jest płasko 🙂

Półmaraton na treningu, a na zawodach? 

Nie ma co ukrywać jest ogromna różnica. Na zawodach nawet gdy się nie chce to się chce. Masa ludzi pędząca koło Ciebie nie dość, że nie pozwala Ci na chwile słabości to jeszcze pcha Cię do przodu zazwyczaj w szybszym tempie niż się planowało. Niestety jeżeli nie zna się swojego organizmu to trzeba uważać na ta adrenalinę buzująca i tłum ciągnący do przodu, bo kilka kilometrów po starcie można się nieźle zdziwić. Początkującym radzę zaczynać powoli i przyspieszać w miarę możliwości. A Ci co wiedza co w trawie piszczy mogą pewnie mi doradzać 🙂

20160320_121114

fot. Mocne tempo na finishu!

Półmaraton Gdynia w liczbach.

Wystartowaliśmy z 4122 pozycji, na 4125 zawodników. Tak na prawdę byliśmy prawie ostatni, tylko dwie osoby przekroczyły linie startu po nas. Bieg skończyłam na 2703 pozycji z czasem 1:56:58, czyli podczas 21 kilometrów, wyprzedziłam 1419 osób. Całkiem sporo jak na moje oczekiwania.

Byłam 360 na 979 Pań, a 119 w swojej kategorii wiekowej.

Minus dla organizatorów ?

Tak jest parę. Pomimo że starty falowe ogólnie rzecz biorąc są fajne, nie ma ścisku na zwężeniach itp. Jednak starty co 2 minuty to zdecydowanie za długi czas pomiędzy falami, albo 6 fali na trochę powyżej 4 tysięcy osób to za dużo. Zdążyliśmy 3 razy zmarznąć, zanim wystartowaliśmy. Nasz start był 12 minut po pierwszej fali, a tak zwani peace-makearzy nie sprawdzali się w ogóle dla tych którzy startowali w kolejnych falach. Nam udało się dogonić tylko tych na 2:20 i 2:10.  Osoby liczące na zajączków niestety musiały startować w pierwszej lini żeby z nich korzystać.

No i meta. Wbiegając na metę chcę się widzieć swój czas, albo chociaż prawie swój czas. Ja wbiegając na metę zobaczyłam czas o 16 minut wolniejszy niż mój czas netto, który podawany jest jako jedyny przez organizatora w oficjalnych wynikach. Ogromna różnica! A jak się pędzi przez 21 kilometrów żeby złamać dwie godziny, to nie fajnie wbiega się na metę widząc że zegar pokazuje dużo ponad dwie godziny. A już nie mówię o pięknym pamiątkowym zdjęciu z zegarem !

Dziękuję tym co mnie wspierają w moich sportowych zmaganiach zarówno mojej rodzinie jak i wszystkim firmom które wieżą we mnie i w mój plan poszerzania horyzontów w sporcie. Bez nich nie było by takiej motywacji i takiego pięknego pomocnego ekwipunku 😉

Dzięki !!

Shock Absorber Poland 

Cep Polska

Britax Romer, BOB Stroller i firma Akpol Baby

Eko Farma Świętokrzyska

IMG_20160321_215034

fot. Najpiękniejszy moment z półmaratonu to kiedy dwa IRONMANy się spotkały na starcie.

 

Naładowana endorfinami

O.

 

Leave a Comment

Comments (1)

  1. Widać, że zabawa była przednia, a bieg zaliczyć można do udanych 😉 Faktycznie trasa i półmaraton w Gdyni, to jedno z ciekawszych wydarzeń na mapie regionu. Fantastyczna atmosfera, dużo publiczności na trasie, dobra lokalizacja mety, wszystko przemawia za udziałem w tych zawodach 😉 Jeszcze w nich nie startowałem, ale słyszałem wiele dobrego, więc za rok trzeba będzie się tam wybrać. Pozdrawiam, Kamil 🙂