IMG_20160407_220617

BIEGANIE PODRÓŻE Z WÓZKIEM

Wielkanocna życiówka, czyli trójmiejskie Bieszczady.

Słowo życiówka ostatnio głównie oznacza nowy rekord życiowy, pobity czas, czy też pierwszy start. Dla mnie życiówka to nie tylko cyfry, ale i emocje. Nowe trasy, nowe zadania, nowe treningi, każde możemy zaliczyć do życiówki. I tak oto w dniu, kiedy wszyscy biegali po sklepach dokupując kolejne produkty na świąteczny stół, my wybiliśmy się z tłumu i zamiast do sklepu, polecieliśmy na spotkanie…

Spotkanie z drugim IRONMAN-em.

20160326_103623

Takiego biegu się nie planuje, takiego biegu nie da się zaplanować 😉

Zapowiadało się zwyczajnie, luźne hasło od Mateusza: „To co może zabiorę Was na moją pętelkę?”. I tak oto w sobotę rano dwa IRONMANy się spotkały, załadowane dwoma IRONKIDS, pchane przez dwóch IRONMANów, w towarzystwie jednej IRONWOMAN.

Myślę że była to jedna z fajniejszych życiówek jakie udało nam się zrobić. Pomimo że było ich w naszym życiu wiele, pierwsze biegi, pierwszy wspólny bieg, pierwsze biegi za granicą, pierwsze w górach, pierwsze z wózkiem, to ta zasługuje zdecydowanie na małą relację.

 

20160326_111206

Trasa na medal, zero ludzi, tylko las i masa leżących liści na ziemi. Pomimo, że jestem Sopocianką, Mateusz zabrał nas w takie zakamarki, o których istnieniu nie miałam pojęcia. Zamiast standardowego biegu wzdłuż morza po trójmiejskich alejkach, my mieliśmy górski bieg nad morzem. Wbiegaliśmy na górki, zbiegaliśmy po stromych zboczach, biegaliśmy po leśnych ścieżkach, po asfalcie, wzdłuż obwodnicy, w środku lasu, cały czas zakopani w stosie liści i innych jesiennych pozostałości. Przebiegliśmy z Sopotu przez Gdynię, do górnego Sopotu i z powrotem. Cały czas delektując się widokami. Czułam się jakbyśmy byli na końcu świata pośród pasm górskich. Szerokie podbiegi, i długie zbiegi kręcące się dookoła zboczy. Tak przyjemnych 19 kilometrów nie miałam okazji jeszcze zrobić. Miało być dłuższe wybieganie, a wyszło długie wybieganie. Nadmorskie Bieszczady spisały się na medal.

20160326_103621.jpg

20160326_112335

 

20160326_112630.jpg

Oczywiście nie mówię już o widoku na który nie mogłam się napatrzeć. Dwóch silnych wizualnie tatusiów, pchało swoje dwa małe szczęścia dumnie przez cały czas do przodu. Zaglądali kiedy małe kwiczały, podawali wodę, chrupki, zabawki kiedy obudzone gwiazdy zaczynały fikać w wózku. Dla biegającej mamy, która wie jak trzeba być zaangażowanym żeby to wszystko ogarnąć, widok był wzruszający.

20160326_112810

I takie rzeczy u nas nad morzem 🙂

Dzisiaj to ja byłam towarzyszką. Kto ma ochotę temu podrzucam trasę TU. Mała alternatywa dla tych którzy lubią czasem zboczyć z nadmorskich alejek i udać się w bardziej „dzikie” tereny. Podziwiajcie swoje okolice w innej rzeczywistości.

I nie ma wymówek, bo nasze młode dały rade, nasi Panowie bez problemu poradzili sobie z terenem i nasze wózki też bez zarzutu przejechały całą trasę!

Zrzut ekranu 2016-04-07 o 21.43.24.png

Do zobaczenia na ścieżkach !

12898245_10206363888725194_2615953779805895193_o

O.

 

Leave a Comment

Comments (3)

  1. Czesc,
    bardzo proszę o informacje doświadczonych biegających mam ,czy 9-cio miesięczne dziecko -czy można juz z nim biegać w wózku biegowym -jeśli tak to mniej więcej ile kilometrów na start? z takim maluchem?

    1. Kasiu, dawno temu miałam odpisać. Pisz maile jeżeli chcesz jakieś konkretne informacje ode mnie. Mam nadzieję że moje milczenie nie zniechęciło Cie do próbowania. Ja zaczęłam biegać z 8 miesięczną Zosią. Na start to sama ustalisz. dawkuj sobie treningi, od lżejszych jednostek do cięższych. Zacznij od trochę mniej niż bez wózka robisz. wszystko zależy od tego jak biegasz i ile biegasz. Na dniach będę wrzucać post, taki mały podręcznik o tym jak zacząć. Przejrzyj bloga może znajdziesz informacje takie jakie Cię interesują.