IMG_20160419_224646

BIEGANIE Dziecko LIFESTYLE TRENINGI TESTY MOTYWACJA TRIATHLON

Brak sił nie znaczy że sobie odpuszczam.

Moje dziecko nie śpi od trzech dni. Mam totalny brak sił.

Miałabym ochotę wypić tak wielką butelkę wina, żeby paść nieżywa w łóżku i nie słyszeć okropnie głośnych ataków płaczu w roli mojej córki przez kolejną noc.

Mała w naszym łóżku ?

Wczorajszą noc mała Z spędziła u rodziców w łóżku. W jej karierze życiowej trwającej już prawie 14 miesięcy, miało to miejsce tylko trzy razy. Pierwsza noc kiedy wróciłyśmy ze szpitala. Totalne fiasko, bo sapałam tak sztywna, że rano wszystko mnie bolało. Drugi raz był w Sopocie, kiedy to po raz pierwszy od naszego małżeńskiego życia R i ja spaliśmy w osobnych łóżkach w tym samym domu. Spałam z Zosią w osobnej sypialni walcząc z jej płaczem do 5 rano. Potem oddałam łóżko wraz z dzieckiem wyspanemu Rafałowi, a sama uciekłam do drugiej sypialni. No i trzeci był wczoraj, kiedy to wstawałam do młodej co jakieś 5-10 minut od godziny 00.20, przez dobre kilka godzin, na zmianę wkurzając się na śpiącego obok męża, który wstał wydawało mi się o połowę mniej razy niż ja ( teraz myśląc sobie, że mogłabym sama wstawać i tak się cieszę że wyręczył mnie chociaż o te połowę mniej razy, ale człowiek wyrwany ze snu, który po raz tysięczny raz ma wstać do płaczącego dziecka może być delikatnie sfrustrowany 🙂 )

Brnę dalej.

Dzisiaj, kiedy w końcu poczułam tą ciszę w samochodzie gdy mała Z po paru moich bezsennych nocach zasnęła, ostatnią rzecza jaką chciałam robic to było bieganie. Oczywiście jak zwykle w najmniej motywacyjnym dniu mam do zrobienia interwały. Chciałam rozłożyć siedzenie ( od biedy zasnęła bym na siedząco) i iść spać razem z nią, ale …..

Chwilę później truchtałam już w lesie…

 

IMG_20160419_222526.jpg

…a jeszcze chwilę później biegałam interwały na Gutwin, Mosir, moim ulubionym biegowym miejscu w Ostrowcu Św.

Ja się nie poddaję. Brnę dalej z treningami i pomimo, że treningi są ostatnią rzeczą na jaką mam ochotę ostatnimi dniami, to dzięki nim jeszcze funkcjonuje.

Dawno też nie spędzałam tyle czasu w ciuchach treningowych. Ostatnie tygodnie w Polsce przed dłuższym wypadem na Cypr są intensywne. Wplatamy treningi pomiędzy milion innych obowiązków czyli na przykład kiedy wymieniamy opony, biegamy. Kiedy jedno załatwia zakupy drugie pływa, a kiedy drugie ogarnia resztę zadań, pierwsze śmiga na rower. Nasz samochód codziennie wozi wózek, buty biegowe, torby basenowe, ciuchy treningowe i rowery tak żeby w razie co wskoczyć w trening. W taki oto sposób znajdujemy czas na to żeby załatwić wszystko, niestety czasami kosztem prysznica, przez co muszę zakładać normalne spodnie na leginsy biegowe, albo myć się pod samochodem chusteczkami Zosi. Ale przynajmniej jest wesoło.

Mała jak zwykle w przypadku ząbkowania, o wiele lepiej znosi to poza domem niż w domu, więc dla niej ostatnie dni są też na plus. Ciężej tylko jest zorganizować się na poranne wyjście kiedy catering Zosi musi obejmować 3 posiłki w tym obiad,a nie tylko jakaś kaszę z owocami, lub jogurtem.

Nie poddawaj się !

Co tam bieganie z wózkiem, przecież kaczki są ważniejsze 😉 Dzisiaj nasze „kwa kwa” towarzyszki wciągały razem z nami moje po treningowe kulki mocy! Zocha była w siódmym niebie !

IMG_20160419_222354.jpg

Dlatego nie poddawajcie się, wiosna nie tylko przynosi nam piękną słoneczną pogodę, ale też przesilenie wiosenne, które może dopaść każdego. Przynosi nam głowę chętną na porządki, które dorzucają zmęczenie do codzienności. Chce nam się wszystkiego a zarazem po prostu brak nam sił.

NIE WAŻNE ! Wyznaczajcie sobie małe cele, niech celem będzie zaliczenie kolejnego treningu, czy zrobienie kolejnego kroku żeby w końcu zaliczyć ten pierwszy bieg. Nie rzucajcie się z motyką na słońce, nie chciejcie od razu przenosić góry. Zacznijmy od małych rzeczy góry same przyjdą 🙂 Nie ważne jest dlaczego to robimy, ważne jest że to robimy i spełniamy się podczas tego !

 

Dobrej nocy.

O.

Leave a Comment