13124977_948119811967288_4557214751743389634_n

BIEGANIE SOLO STARTY TRIATHLON

Pierwszy start w 2016, ból czy zwycięstwo ?

Brzmi poważnie, pierwszy start w sezonie 2016. 

Boje się go jak cholera. Nie wiem czemu, boje się, że się okaże że jestem słabsza niż rok temu, kiedy to byłam świeżo po porodzie walcząc o każdy trening, walcząc o każdą godzinę snu, walcząc ze sobą o motywację i siłę. Pamiętam noc przed kiedy to ściągałam pokarm do późna w nocy, pamiętam to że mała nie dawała nam spać i pamiętam jak karmiłam ją zaraz po triathlonie kiedy słyszałam swoje nazwisko wywołane żeby wejść na podium. Za tydzień zmierzę się ponownie z moim „po-ciążowym” debiutem w triathlonie. Nireas Triathlon Larnaca w tym roku wypada 15 maja, czyli tydzień wcześniej niż w zeszłym.

IMG_20150524_185428

Strach ?

Dawno nie miałam takiej tremy przed startem. Jestem ciekawa na co mnie stać, nie wiem do końca czego się spodziewać. Czuję, że dużo przepracowałam, ale czy wystarczająco dużo żeby zdobyć to co chce? Czy stać mnie na taki czas, jaki cały czas błyszczy gdzieś w tyle mojej głowy ? Wiem ile może pójść nie tak, wiem jak nie obliczalny czasami bywa triathlon i wiem jak nie obliczalny może też być mój organizm. Pozytywnie, a zarazem negatywnie. Nie chcę wygrać, nie pragnę podium, choć nie powiem że zeszło roczna niespodzianka w postaci pierwszego miejsca była cudownym zwieńczeniem ciężkich po-porodowych przygotowań.

Chcę jednak wygrać z samą sobą, chciałabym poczuć że daję z siebie wszystko i chciałabym żeby minuty na mecie pokazały to że dałam radę, że spełniłam choć w minimalnym stopniu swoje oczekiwania. No ale czy nie są one wygórowane ?! Czy te godziny spędzone na rowerze, w butach biegowych, czy na basenie miały sens i sprostam swoim oczekiwaniom?!

Nie wiem….

 

 

Nie ma nic za darmo.

Często mówię, że nie umiem biegać, że nie umiem biegać szybko. Po ostatnim poście warszawskibiegacz.pl , głęboko przejrzałam swoje sumienie i stwierdzam że ma on rację. dodałabym tylko, że dzięki czemuś takiemu jak predyspozycje do pewnego sportu zaczynamy z innego etapu. Jedna osoba na wynik poniżej 50 min, na 10 km, będzie musiała włożyć więcej pracy niż druga. Jedni biegając parę razy w tygodniu bez celu, na zawodach schodzą poniżej 50 min, inni takim samym bieganiem osiągają wyniki w okolicach godziny.

Prawdą jednak jest, że biegamy tak szybko i tak daleko na ile sobie to wypracujemy. Biegam tak szybko, na ile ciężko pracuję na treningach. Po małym rachunku sumienia, nie mam co narzekać, że biegam takim tempem bo na takie tempo się przygotowuję. Biegam dużo wolniej niż bym chciała, ale nie ukrywam że nie lubię mocnych treningów biegowych, nie umiem wykonać ich na 100%. Nie znam swojego organizmu podczas biegu na tyle żeby wiedzieć kiedy biegnę na maksa, a kiedy na 90% moich możliwości. Ciężko jest mi przesuwać granice w bieganiu, ciężko bo chyba nie do końca chce. Albo chcę, ale się boje. Łatwiej jest wyjść na trening i zrobić go w swojej strefie komfortu.

Wiem, że do niedzieli już nic nie zdziałam, teraz tak na prawdę mogłabym tylko wszystko popsuć, ale mam nadzieję że popchnę swoje granice możliwości przez lato, nauczę się biegać szybciej i dalej, a dzięki temu będę silniejszą zawodniczką w triathlonie.

13124977_948119811967288_4557214751743389634_n

Dla niektórych ja trenuję dużo, dla mnie, Ci lepsi, trenują dużo,dla nich z kolei profesjonaliści trenują dużo. Każdy trenuje na tyle na ile go stać, na tyle na ile chce się zaangażować i na tyle na ile chce poprawiać swoje wyniki. Pomimo, że wielu z Was  nie myśli o takim intensywnym treningu jak ja, albo wielu z Was myśli, że jeszcze daleko mi do intensywnego treningu, to widzicie, że ja też mam blokady, z którymi muszę i chce walczyć. Ciężko jest przyznać się przed samym sobą, robiąc 9 treningów w tygodniu i będąc czasami nie od życia, że widocznie nie zrobiłam tego na tyle na ile mnie stać, albo na tyle na ile bym chciała, żeby w końcu przesuwać swoją granice możliwości. Czując kolejny rower w nogach, po którym 10 schodków jest trudnością, ciężko jest się przyznać, że nie daje z siebie wszystkiego na treningach, że powinnam trenować mocniej. Dlatego nie bójcie się bólu, zmęczenia, bo to właśnie on  sprawia, że na końcu czeka na nas ogromna satysfakcja i wygrana z własnym ja.

 

 

O.

 

 

 

Leave a Comment