Nireas_Triathlon_whiteBK

LIFESTYLE TRENINGI TESTY MOTYWACJA TRIATHLON

Mama triathlonistka.

Po raz któryś gdy pomyślę o dniu startu, cały brzuch mi się spina, czuje jakby motyle wielkości pięści latały mi w jelitach, a nogi robią się miękkie. Ktoś by powiedział, jak to taki stres to po co to robisz?

No właśnie dokładnie dla tych emocji!

Te motyle w brzuchu to oznaka stresu, ale takiego pozytywnego. Takiego kiedy ogarnia Cię ogromne podniecenie i ogromna niepewność. Jak to będzie? Czy będzie gorącą? Jak będę się czuła? Co jeśli woda naleje się do okularek? Co jeśli pianka będzie ciągnąć ? Czy będę pamiętać o tym żeby się posmarować żebym się nie poobcierała? Czy startować w CEPach, czy bez? Ile kółek będzie trzeba zrobić? Co jeśli za późno wyjedziemy? Co jeśli nie będę miała siły?

 

11975496_1060077520684014_840561921_o-1024x679

 

KOCHAM TRIATHLON to już wiadome ! Już nie mogę się doczekać, kiedy zacznę układać wszystkie swoje rzeczy w strefie zmian, kiedy będę się zastanawiać jak położyć kask, żeby jak najszybciej można było go potem założyć na głowę. Uwielbiam to pełne skupienie przed startem, gdzie położyć wodę, gdzie takie żele na w razie co, gdzie skarpetki, buty. Uwielbiam też dzień przed kiedy pakujesz się i wizualizujesz cały wyścig, żeby tak na prawdę nie zapomnieć o niczym, kiedy torba pęka w szwach od rzeczy „w razie co”. Zdecydowanie też wolę być mamą triathlonistką rocznego dziecka, a nie 3 miesięcznego, które po powrocie do domu z plaży trzeba było nakarmić, milion razy przewinąć, ponosić parę godzin, uspakajać bo co chwilę coś było nie tak. Teraz czuję się jak mama triathlonistka na wakacjach, gdzie mała „w miarę potrafi” koło siebie ogarnąć. Zdecydowanie wolę, chodzić za nią po domu, po podwórku, podawać kolejną kredkę, szukać kotków, latać za ciągle znajdująca nowe rzeczy głową, serwować owoca na podwieczorek, umyć na szybko pod prysznicem, a nie nachylając się na wanienką przez pół godziny bo przecież ona taka malutka i trzeba ja dobrze wykąpać po plaży i zdecydowanie wolę być już mamą dziecka, które spożywa posiłki stałe 🙂

 

 

Pamiętam zeszły rok, kiedy to po kąpieli i karmieniu małej, dopiero mogłam się zacząć pakować, a potem jeszcze sama w kuchni do późnych godzin siedziałam i odciągałam pokarm, żeby dziadkowie mieli co dać jej z rana. Pamiętam, kiedy mała zaserwowała mi niezłą pobudkę o 3 w nocy na karmienie i woda i smoczek nie pomagały. Pamiętam jak pełna wątpliwości wstałam rano, nie wiedząc czy to ma sens jechać i startować czy lepiej sobie odpuścić.

Na zdjęciu: Ostatnie chwile przed triathlonem w Kraśniku, wyjątkowo przed startami zawsze karmiłam Zosię jak najdłużej 🙂 Żeby odciążyć swój bagaż na tyle na ile się da!

DSC_0928

Dzisiaj jest inaczej, zupełnie inaczej, jednak nie wiem czy stres nie jest większy. Mam do udowodnienia sobie, że jestem lepsza niż rok temu, że jestem silniejsza niż 3 miesiące po porodzie i mam do pobicia mój czas z zeszłego roku, który i tak uważam za bardzo dobry (2:44). Więc nie ma co ukrywać giry mi miękną, jak sobie o tym pomyślę 🙂

 

13138796_953193948126541_6842378736851748476_n

 

A co jeżeli się nie uda ? No cóż będę musiała pogodzić się z porażką, których bardzo nie lubię, ale myślę, że uczą lepiej niż niejedna wygrana.

Pomimo to i tak wolę pozytywny start, w pełni sił i z uśmiechem na twarzy. Dlatego takiego też sobie życzę i wszystkim innym startującym!

 

 

O.

Leave a Comment

Comments (1)