IMG_20160721_235938

POLECANE TRENINGI TESTY MOTYWACJA TRIATHLON

Czasówka – HIT czy KIT ??

Niedawno, gdzieś na facebooku, przewinęło mi się to hasło: Czy czasówka to HIT czy KIT ?

No właśnie ile prawdy jest w tej pozycji aero, ile prawdy w tych extra WATT-ach w nogach, ile prawdy w tej prędkości?

Wyjeżdżając ze Sklepu Wertykal w Zabierzowie, sama byłam ciekawa co mnie czeka. Czy to coś co kryje się pod nazwą „czasówka” może na prawdę pozwolić mi uzyskiwać lepsze wyniki? Czy na prawdę sprzęt może dać mi kilka km/h więcej,  gdy ta sama noga pedałuje?

Nie chciałam wierzyć, nie wiedziałam co mnie czeka.

IMG_20160708_160733

 

3.2.1. Start.

Pierwszy start w świat czasówki nie mógł być lepszy. Panowie mieli mnie odebrać spod domu. Oni robili szybką, płaską 100, a ja miałam się podpiąć na ile dam rade z moim słabym transportem krwinek. Siadam na rower, idę się rozgrzać. Masakra. Mam wrażenie, że spadnę z niego zaraz na twarz. Cały ciężar jest na kierownicy i na nowo uczę się jeździć na rowerze. Zjeżdżam ostrożnie z górki bo jak na złość musiałam ją pokonać na samym początku. Kręcę się blisko domu, pedałując tam gdzie mnie psy nie zjedzą i tak żeby moje sarenie nóżki były gotowe na walkę na kole chłopaków. Po dobrych 10 kilometrach w końcu się spotykamy. Jeden siku, drugi pić, czekam więc na nich na zakręcie. zaczynamy razem pedałować. Mój cel było jechanie im na kole, ale wystrzeliłam na chwilę do R do przodu żeby podzielić się doznaniami i… o dziwo jechałam tak obok niego przez dobre naście kilometrów pedałując cały czas prawie 34 km/h. Totalne szaleństwo. Dotrwałam z nimi do samego końca i to nie ciągnąc się na kole, a dzielnie pedałując tak jak każdy. Zmienialiśmy się w naszym małym peletonie po równo, a słowa jednego z nich twarda babka z Ciebie dodały tylko uroku całej tej przejażdżce.

IMG_20160712_164452

Po pierwszym razie nie chciałam oceniać roweru. Nie chciałam, bo wiedziałam, że to adrenalina i ekscytacja mogły mnie wieźć przez te 70 kilometrów. Czekałam, więc na kolejne dni, kolejne treningi.

 

Ciąg dalszy.

IMG_20160719_204827

 

Niby po jednym razie nie powinnam się odzywać, ale były kolejne i kolejne. Stare trasy robione z anemią, kończyły się kolejnymi QOM ( Dla niewtajemniczonych, Queen of Mountain, taka rywalizacja na portalu Strava, gdzie sprawdzasz swoje osiągi na tle innych kolarzy jeżdżących po tych samych trasach co ty). Przeszedł czas na wspólny wypad z Panami po górach świętokrzyskich. Tam niestety na podjazdach otrzymywałam w gratisie od mojego organizmu, coś ala „worek foliowy” na głowie. Deficyt krwinek czerwonych objawiał się właśnie takim uczuciem. Podjeżdżając pod strome podjazdy, serce nie nadążało z pompowaniem, łapczywie próbowałam złapać oddech, którego ewidentnie nie było, a nogi jeszcze nie piekły tak jak powinny. Pomimo to Argon wraz ze mną na siodle dawał radę. Treningi były i tak ogromną przyjemnością, choć swoje musiałam wycierpieć przez jakiś czas po każdym rowerowym wypadzie.

 

IMG_20160721_143832

Nawet mój maż nie był już taki sceptyczny do wspólnych treningów. Poprosiłam go o 100 małżeńską, bo przecież człowiek jadąc 100 kilometrów w samotności może uschnąć na tym siodle, a w odpowiedzi usłyszałam szybkie TAK. Dobra średnia, mocne odcinki, które jechaliśmy jak zgrany zespół na Tour de France, lub wożenie się na jego kole pod wiatr dały tylko chęci na więcej i więcej… A zmęczenie męża, w końcu !, po treningu ze mną było bezcenne.

I nie ważne, że czasami mnie przytyka, nie ważne że nie mam tyle krwinek czerwonych i hemoglobiny co powinnam, mam ogromną przyjemność z jeżdżenia. Jeżdżę szybciej, mogę dalej i chce szybciej i dalej.

 

IMG_20160721_234859

 

Ale dlaczego tak szybko?

No dobra a teraz może ciut teorii. Dlaczego ten rower faktycznie daje mi tyle szybkości ? Jest kilka czynników, które z teoretycznego punktu widzenia pomagają mi osiągać lepszą prędkość i efektywność na zawodach.

  1. Po pierwsze – pozycja. I nie mówię tu tylko o bardziej aerodynamicznej pozycji, która też oczywiście pomaga, ponieważ jest mniejszy opór, niż przy tej którą mamy na rowerze szosowym. Porównuję oczywiście tylko pozycję czasową z lemondką, na szosie, do pozycji czasowej na czasówce! Pozycja na rowerze czasowym jest przesunięta dosyć mocno do przodu co daje nam efekt „biegania” na rowerze, a co za tym idzie więcej siły, mocy, Wattów, czy jak chcecie to nazwać, podczas nacisku nogi na pedał. Co prawda ja na wattach nigdy nie jeździłam, ale pozycja którą mam teraz na rowerze czasowym, powinna mi dawać około 15 wattów więcej, przy tym samym zmęczeniu. Tak mówił Krystyn. Czyli z fizycznego punktu widzenia, jeżdżę szybciej męcząc się tak samo.
  2. Drugim ważnym elementem jest sama aerodynamika roweru. Sztyca, czyli rura podsiodłowa w rowerze czasowym jest przesunięta do przodu, bardziej pionowa i to właśnie dzięki temu, możemy uzyskać tą aerodynamiczną pozycję. Dodatkowo, rower czasowy ma bardziej aerodynamiczną ramę, zintegrowane i schowane hamulce, mogą dojść też aerodynamiczne koła i milion innych „aero gadżetów”. Jednak ja tego nie mam, a i tak jeżdżę szybciej.
  3. Po trzecie,ogromnie ważną rzeczą dla triathlonistów, jest fakt że pozycja na rowerze czasowym angażuje inne mięśnie. Odciąża mięśnie czworogłowe, obciążając tym samym bardziej mięśnie pośladkowe i dwugłowe, co zwiększa naszą wydajność na biegu. Dzięki pozycji czasowej możemy nie tylko szybciej jeździć na rowerze, ale i szybciej biegać.

 

IMG_20160721_235938

 

PLUSY i MINUSY.

Takie przeze mnie pisane, nie teoretycznie, tylko emocjonalnie wylane. Plusów ma wiele ten rower. Nie wiem czy tylko ten, czy każdą czasówkę można wrzucić do tego samego worka. Ja pisze o ARGONIE 18 E116, którego dostałam na miesiąc do zabawy.

Po pierwsze pozycja. Ta bardzo aero, leżąca i mocno na kierownicy osadzona pozycja, jest wbrew pozorom bardzo wygodną pozycją. Wygodniejszą, niż ta którą miałam na szosie w pozycji czasowej. Dodatkowo, przez to pochylenie odciążamy tyłek a co za tym idzie mniej bólu w tej części ciała. Położenie się do przodu na wygodnym leżaku, wcale nie obciąża ramion zbyt mocno, co mogłoby się wydawać oczywiste na pierwszy rzut oka. Jedyne co może faktycznie boleć, ale jest to kwestia przyzwyczajenia, to kark. Przez to mocne przesunięcie ciała do przodu, ciężej się patrzy przed siebie, mocniej trzeba podnieść głowę do góry. Jednak dobrze ustawiony rower do zawodnika, nie sprawi długotrwałego kłoptu. U mnie była to kwestia przyzwyczajenia. Po prostu mniej się patrze daleko do przodu, a więcej czasu mam głowę skierowaną niedaleko przed kierownicą.

 

IMG_20160721_235320

 

Największy plus czasówki to te nieziemskie prędkości, które osiąga się na płaskim terenie. 34 km/h to moja prędkość…. przelotowa. To ta idealna, w moim przypadku, prędkość do której rozpędzam ARGONA bez większego wysiłku. To ta która za każdym razem pokazuje ogromny uśmiech na buzi, to też ta która daje mi poczucie, że fajnie by było mieć taki rower już na zawsze. Plusem jest, to że jedziesz szybciej, nie wkładając więcej energii w to jeżdżenie. Plusem jest frajda, jaką się ma mknąc na tym rowerze. Plusem jest odejście, jakie ma czasówka, kiedy wyciśnie się z nogi ile się w niej ma. Plusem jest to że można przejechać  nie do końca płaski odcinek kilometrowy ze średnią prędkością 39.4 km/h. Plusem jest to że te nierealne wyzwania na rowerze, te nierealne czasy innych ludzi nagle stają się takie już prawie w zasięgu ręki. Plusem jest to, że zaczynasz wierzyć w siebie!

A minusy ?? Hm na tle tych ważnych plusów, są mało istotne, ale żeby nie było że ich nie ma to napiszę. Największym minusem jest jednak to, że na czasówce treningi zostają odbyte. Niestety nie da się zwiedzać na czasówce, jazda dla przyjemności musiałaby byc na górnym chwycie, tym bez przerzutek. Ta wygodna, ale mocno obniżona pozycja głowy nie pozwala na swobodne rozglądanie się po okolicach. Wróć, pozwala, ale skończyło by się to dużym bólem karku i mięśni tam usytuowanych, na dłuższym odcinku. Na czasówce jeździ się na czas, szybko i dla frajdy jeżdżenia szybko !

IMG_20160712_164328

 

To co HIT czy KIT ??

Czy warto ?? Pewnie, że tak. Ale pamiętajcie, że jak już będziecie decydować się na ten rower, obowiązkowy jest bike-fitting. Bez tego jazda na tym rowerze może Was zaboleć, nie tylko fizycznie ale i zdrowotnie.

Ja już wiem co będę chciała dostać na najbliższe naście urodzinowych, imieninowych, świątecznych i jakiejkolwiek innej okazji prezentów. Będę zbierać i zbierać, aż uzbieram. I wtedy kupię sobię takiego oto Pana ARGONA. Honorowego gościa naszego domu, który od razu otrzymał honorowe miejsce w domu.

Czy czasówka to HIT czy KIT ? W mojej opinii to ewidentny HIT !

Ja osobiście przy tym samym „niewytrenowaniu” ( piszę tak ze względu na swoją anemię i przerwę w treningach jaką musiałam zrobić, oraz zmniejszonej intensywności moich treningów) jeżdżę szybciej o jakieś 2 km/h. Myślę, że ta wartość byłaby dużo większa gdybym mogła wykrzesać z tego roweru tyle ile bym chciała i gdybym mogła się w niego tak na prawdę mocno wjeździć.

 

IMG_20160720_215752

 

O.

 

 

 

 

 

 

Leave a Comment