DSC_0043

CIĄŻA LIFESTYLE MOTYWACJA I PORADY

Druga ciąża, to dlaczego boje się bardziej ?

Może taki niepokój pojawia się w człowieku kiedy uświadamia sobie że tak naprawdę ma wszystko czego zawsze pragnął. I zamiast cieszyć się kolejnymi dobrymi wieściami martwi się dlaczego mi się tak poszczęściło, a innym nie. I nie mówię tu tylko o sportowych wyczynach i macierzyństwie. Jest dużo rzeczy, które w moim życiu zadziały się właśnie wtedy kiedy miały się zadziać. Jedni powiedzą szczęście, drudzy że umie kierować swoim życie, trzeci że zaplanowała sobie wszystko. Tak na prawdę nie wiem które stwierdzenie jest prawdą, ale pewni po części wszystkie z nich złożyły się na taki plan działań. Spora część mojego życia jest właśnie taka jaka chce, ale dużo zmian zaszło w nim by stało się takie właśnie jakie chce.

Co prawda Wy znacie tylko ta raczej sportową stronę mnie. Znacie to macierzyństwo które łączy w sobie pasje do triathlonu, małą Zosie, męża triathloniste i zdrowe jedzenie. Dlatego wiele z was pisze do mnie jak ja to robię że godzę bycie mamą, obowiązki domowe, pracę ( o której i tak wiecie niewiele) i całe to trenowanie. Widzicie co prawda tylko tego urywek, ten ładny który warto pokazywać, ale dojście do tego stanu w którym jestem i w którym godzę to wszystko, było krętą drogą. Kosztowało mnie dużo. Kosztowało mnie nie jedną kłótnie z mężem, niejedno tupanie nogą i postawienie na swoim, niejedno trzaskanie drzwiami i wychodzenie z domu w wściekłości. Nieraz musiałam wrócić z treningu z powodu domowego alarmu, nie raz musiałam odpuścić swoje zachcianki i nie raz musiałam zrezygnować z wieczoru z kumpelą przy winie na rzecz treningu czy o godzinę dłuższego snu.

 

dsc_7496foto-bnos16_01_mta_20161111_135520_4-01 received_1241909135850738-01IMG_20160816_101957 DSC_0170

Jednak teraz przeglądając zdjęcia z tych wszystkich godzin wypoconych na rowerze, w biegu, czy na basenie, a potem zdjęcia z tych wszystkich triathlonów na których widać na mojej twarzy spełnienie i szczere szczęście, wiem że każde wyrzeczenie i każda walka o swoje, była tego warta. Ciężko pracuje na to aby moje marzenia się spełniały i każdy z Was może tak samo wziąć życie w swoje ręce i nie liczyć na przypadkowość zdarzeń. Nie ważne czy wasze marzenia to zakończony triathlon na pierwszym miejscu, czy po prostu zwykły spacer po górach, czas żeby w spokoju poczytać ulubioną książkę. A może marzycie o czymś bardziej przyziemnym, na przykład o powiększeniu rodziny, o nowym mieszkaniu czy samochodzie. To wszystko w dużym stopniu zależy od Was.

Nie ważne co jest waszym marzeniem Ważne że dążycie do jego realizacji. Nie zawsze droga bywa prosta i szybka, zazwyczaj jest bardzo kręta, pełna niespodziewanych zdarzeń. I pomimo, że  ciężko pracuję na to aby moje marzenia się spełniały to teraz kiedy mam dużą ich część w zasięgu ręki, by mieć tak naprawdę wszystko czego pragnę, ogarnia mnie jakiś niepokój.
Zamiast się cieszyć, się denerwuję. Nie umiem zaakceptować tego że to wszystko się naprawdę dzieje. I przyciągam do siebie wszystko co złe i odbija się tak naprawdę tylko na moim zdrowiu.

I tak oto przez 4 dni w Trójmieście sam na sam z Zosią które miały być fajnym czasem dla nas w którym miałyśmy sobie całe dnie spacerować szukać jesiennych liści, bawić się w zimnym piasku na plaży, czy jeździć na rowerze. Bez pomocy babci która była z nami nie dałabym sobie rady.

Nie wiem dlaczego ogarnął mnie taki stres dotyczący dzidzi, którą noszę w sobie. Może było to spowodowane to ogromną nagonką na aborcję i wypowiedziami wielu kobiet o tym co by zrobił gdyby, nie mając jakiego kolwiek doświadczenia w obcowaniu z chorymi dziećmi. Może fakt że wiele ludzi wokół bardzo chce mieć dzieci, a nie może. Może to wszystko stworzyło taką aurę której ja się poddałam będąc w stanie takim jakim jestem. Myślę że blog i niepokój przed dzieleniem się z Wami tym wszystkim, tak od początku też odegrał tu swoją rolę. Nie jestem blogerką z krwi i kości i cały czas uczę się jak dzielić się sobą i swoimi przeżyciami z Wami. Dużo łatwiej pisze się mi o sporcie, o startach, niż o życiu osobistym.

————————————————————————————————
Jestem już w drodze do domu i czuję jak z każdym kilometrem zostawiam moje obawy i niepokój za sobą. Dostałam niestety bana na bieganie żeby nie było do końca aż tak pięknie 😉 Moje łożysko zafundowała mi porządne roztrenowanie, i na razie muszę czekać na jego ruchy. Mam nadzieję że za miesiąc wszystko wróci do normy i powoli będę mogła zacząć na nowo truchtać. Teraz jest chyba dobry czas na zwolnienie trochę tępa bo nie ma co ukrywać jednak jestem w ciąży i pomimo że moja głowa bardzo nie chce w to uwierzyć, to jednak ciało daje znaki że trzeba uważać.

Druga ciąża niby wiemy z czym to się je, a jednak jesteśmy też bardziej świadomi tego co się może wydarzyć co może pójść nie tak i co czeka nas na samym końcu. Mamy też nadzieję że będzie tak samo jak w pierwszej i jeżeli widzimy że dzieje się inaczej zaczyna ogarniać na stres. Moja druga ciąża już jest inna a to dopiero 4 miesiąc. Moja druga ciążą jest dużo bardziej rewolucyjna żołądkowo. Potrzebuję częstszego wyciszenia i spokoju. Potrzebuję chwili dla siebie i nie te w której przemierzam kilometry, czy wypacam swoje złości na rowerze, albo skacząc przed telewizorem z Lewandowską. Potrzebują chwili dla siebie z książką, herbatą i nocną lampką palącą się nad moją głową przy zachmurzonym niebie. Potrzebuje czasu w którym wyciszę nie tylko swoje myśli ale i ciało, w którym będę robić nic, a to jest chyba dla mnie najtrudniejsze. Robienie NIC.

A wy jak mamy dwójek czy też miałyście większe obawy przy drugiej ciąży?

DSC_0071

O.

Leave a Comment

Comments (3)

  1. Każda ciąża jest inna to prawda i nie da się tego przewidzieć.
    Sama jestem mamą dwójki chłopców.. po wcześniejszych stratach więc mi obawy niestety towarzyszyły do końca każdej ciąży z racji tego co przeżyliśmy.
    Ale mimo wszystko z drugim synkiem byłam już mniej zestresowanaana bo po prostu przy starszaku nie miałam tyle czasu na niepokoje.
    Pozdrawiam i życzę zdrówka biegajaca mama dwójki

  2. Ola, 3mam mocno za Ciebie i dzidzię!! Rozterki, obawy – to norma, takie jesteśmy. A Ty jesteś niepowtarzalna i .. piszzzz…

  3. Jestem w drugiej ciazy i czytajac ten artykul to jakbym czytala o sobie😃 zle ja przechodze, z czestym brakiem sil a tu maluch w domu z duza dawka energii. Duzo cwiczylam a teraz czekam na 12 tydzien i na lepsze samopoczucie. Strach tez jest czesto ze mną. Jestem szczesliwa choc hormony czesto daja o sobie znsk. Mam wrazenie ze nikt obok mnie nie rozumie…. mąż rozumie i wiem ze po pierwszym trymestrze rusze z energia w przod 😃