20160320_121359

LIFESTYLE POLECANE

Wszechobecny kryzys ?

Raczej nie śledzę innych blogów, nie czytam namiętnie wszystkiego co każdy udostępnia. I nie dlatego, że jestem ignorantką, ale zwyczajnie nie mam na to wszystko czasu. Niemniej jednak od czasu do czasu, kiedy siedzę w aucie czekając na kogoś lub coś, czy pod salą obiadową w żłobku czekając na moje szczęście mam te kilka minut które namiętnie spędzam ze wzrokiem zawieszonym w smartfonie zaglądając właśnie tam gdzie nie mam czasu zaglądać na co-dzień.

 

I tak oto od posta do posta, od jednej blogerki biegowej do kolejnej, widzę bardzo podobną unoszącą się aurę. Wszechobecny kryzys ? 

Myślałam, że to tylko ja zboczyłam gdzieś ze swojej drogi, ale widzę, że wielu z nas zastanawia się nad tym samym. Czy to wszystko jest na prawdę wartę tych kilku urwanych minut na zawodach ? Biegniemy tą ścieżką pełną treningów, wyrzeczeń, bo przecież żeby te treningi udało nam się wcisnąć w pełny grafik musimy z wielu rzeczy rezygnować. A na koniec i tak nie wiemy czy zdrowie i życie pozwoli nam żeby wystartować w pełnej dyspozycji i czy aby na pewno to wszystko warte jest tylu wyrzeczeń ? Czasami żałuję, że wystartowałam po raz pierwszy w triathlonie kilka lat temu. Nie wiedziałabym co to jest, z czym to się je, życie byłoby dużo łatwiejsze.

No właśnie, ale czy łatwiejsze zawsze znaczy lepsze ? Jestem sportowcem, od dziecka, sport jest częścią mojego życia i nie umiem sobie wyobrazić jak mogłabym to wszystko zaprzestać. Nie mogłabym! To wiem, bo teraz kiedy mi nie wolno, wymyślam milion powodów dla których w sumie może już bym mogła 🙂 Ale pytanie jest gdzie jest ta granica ? Kiedy nasze ambicje zaczynają zabierać radość? Czy warto robić to za wszelką cenę? Nie zrozumcie mnie źle, ja bez sportu nie umiałabym żyć. Nie ważne na jakim poziomie jestem, treningi to cześć mojego życia. To moja chwila, to czas kiedy czuje, że żyję. Nadal namawiam Was wszystkich do tego abyście zaczęli biegać, pływać, znaleźli swoją pasję, bo ona daje radość, szczęście i spełnienie. Pytanie tylko na ile chcemy pchać siebie i swój organizm żeby realizować swoje cele ? Na ile mamy siły i determinacji żeby brnąć na przód kiedy wszystko próbuje nas zatrzymać?

Moje perypetie nauczyły mnie jednego że czasami warto zejść ze ścieżki którą się podąża i spojrzeć na nią z boku. Zastanowić się. Zobaczyć jaką radość daje nam podążanie nią. Zatrzymać się na chwilę, odpocząć, pozwolić reszcie iść dalej i w kroczyć na nią dopiero kiedy poczujemy że na nowo jesteśmy w pełni sił. Pamiętajmy, żebyśmy nie stracili radości z podążania do celu, bo wtedy  sam cel nie będzie już taki słodki jaki by był, gdyby był realizowany ze szczęściem i spełnieniem. Pamiętajmy, że możemy mieć momenty zawahania. Nie bójmy się ich, zaakceptujmy je, a rozwiązanie samo przyjdzie.

Każdy kto podążając przez jakiś czas pod górkę, na przekór przeciwieństwom losu ma prawo do „mętliku”. Mętlik w głowie każe nam spojrzeć na nasze życie z innej perspektywy. Otwiera nam oczy na to, że balans jest najważniejszy. Że zaniedbując jedną sferę życia na rzecz drugiej, gdzieś kiedyś dotknie nas ten „mętlik”. Zadając sobie pytania co tak na prawdę sprawia mi radość i z czego tak na prawdę czerpię satysfakcje, pozwoli nam dużo szybciej wyjść z niego. Pomoże znaleźć balans który, gdzieś po drodze realizacji jednego celu zanikł. A przecież to właśnie o ten balans w życiu chodzi. O to żeby spełniać się we wszystkich sfera życia, a nie tylko jednej.

Tak jak nie umiałabym spełniać się będąc tylko mamą, tak samo gdy poświęcam swoje życie tylko triathlonowi, też w którymś momencie czuję że czegoś mi brak. Kluczem do szczęścia według mnie jest BALANS, który wbrew pozorom jest bardzo trudny do znalezienia i utrzymania. Jednak jak już to Wam się uda, to gwarantuje, że „mętlik” zniknie na długo.

Dlatego życze Wam, już może prawie Świątecznie i Nowo Rocznie abyście mieli jak najmniej takich „mętlików”. Abyście pamiętali o tym, żeby rozwijać się w każdej sferze życia. żebyście pamiętali o tym aby nie zaniedbywać siebie w całej tej życiowej pogoni. żebyście nie zaniedbywali rodziny, partnera, czy dzieci. czasami warto pobiec tą 10 o tą minutkę wolniej, ale ciesząc się każdym metrem, kilometrem przygotowań. Przecież całe życie przed nami. To dlaczego czego chcemy tak szybko się polepszać, tak szybko bić życiówki?! Co do jasnej Helenki będziemy robić za 10 lat kiedy pobijać życiówki będzie coraz trudniej ?? 🙂

 

 

foto-bnos16_01_mta_20161111_135520_4-01

20160904_134338-01

img_20160820_220029

received_1241909135850738-01

IMG_20160828_203949

IMG_20160828_201557

IMG_20160807_223543

IMG_20160710_142825

DSC_0170

IMG_20160628_131741

13346234_970871619692107_7274706621918803862_o

13315274_970592376386698_8121546384219278152_n

 

IMG_20160522_131318

DSC_0065

DSC_0469

 

IMG_20160419_224646

12898245_10206363888725194_2615953779805895193_o

20160320_121359

 

 

O.

Leave a Comment

Comments (1)