to be ciaza

AKTYWNA MAMA-ĆWICZENIA I TRENING CIĄŻA MOTYWACJA I PORADY

CIĄŻA – Jesteś tym… na ile sobie pozwolisz.

Może nie powinnam zaczynać po przerwie od takiego mocnego tekstu, ale chodzi za mną jego napisanie od dawien dawna. Sama zresztą na własnej skórze przekonałam się o tym. 3 tygodnie bez sportu z nie do końca trzymaną dietą, jedzeniem na mieście i w pośpiechu bo tyle do zrobienia dały się we znaki. Nie tylko w kilogramach na wadze, ale i w ogólnym samopoczuciu.

Czyli moje drogie Pani, bo to głównie do Was kieruję dzisiaj ten tekst. Ciąża obalamy mity i nie bójmy się stwierdzić : Jesteśmy tym, na ile sobie pozwoliłyśmy. I choć nie brzmi to zdanie poprawnie, mam nadzieję że wiecie o co mi chodzi. Mam też nadzieję, że zainspiruję Was do działania, do dbania o Siebie jeszcze bardziej niż kiedykolwiek przedtem, a niżeli zdenerwuję i rozzłoszczę.

Niestety większość z nas zwala winę na bycie w ciąży. Nie zdrowe jedzenie, nasze smakowe zachcianki realizujemy zwalając winę na hormony. Rzucamy się w ten wir fastfoodów, tłuszczu i słodko-słonych przysmaków, które niestety są przyjemnością tylko przez chwilę.  Rośniemy twierdząc, że przecież jesteśmy w ciąży i wszystko w środku tyle waży, kiedy prawdą jest że po prostu najzwyczajniej w świecie rośniemy w tłuszczyk dookoła. Moje dwie ciąże są nadzwyczaj różne. W drugiej czuję się znaczniej gorzej niż w pierwszej, ale walczę równie dzielnie ze swoimi słabościami, hormonami, zachciankami i nastrojami. Ba powiedziałabym, że muszę walczyć dużo mocniej niż z Zosią w brzuchu. Zarówno w pierwszej ciąży jaki drugiej, moje zdrowe smakołyki, obiadki i kuchenne rewolucje znacznie są ograniczone. Nie chce mi się nic zdrowego, najchętniej jadłabym chleb z masłem, albo inne mączne byle jakie rzeczy. Nie wiem czemu, nie wnikam, tak mam. Ale nie poddaje się i dzielnie trzymam się swoich „poza ciążowych” nawyków.

Nie jest mi obce łaknienie na fast-food, frytki i na byle jakie ciasta. Ciężej jest zdrowo się odżywiać, ale po moim burzliwo-chorobwym zakończeniu roku i równie burzliwo-chorobowym rozpoczęciu kolejnego roku wiem, że na prawdę WARTO DBAĆ O SIEBIE. A kiedy mówimy o ciąży, dbając o siebie dbacie również o maluszka którego nosicie w brzuszku. I pomimo, że brzmię tu nadzwyczaj niezdrowo, to moja dieta niewiele odbiega od standardów żywieniowych. Nadal nie jem nabiału krowiego, aczkolwiek zdecydowanie bardziej mi się go chce. Nadal nie używam w ogóle cukru i mąki pszennej, nadal ograniczam glutem, jem niewiele mięsa i próbuję wyszukiwać tylko dobre zródła z rybami. Jednak gdzie nie gdzie, od czasu do czasu pochłonęłam talerz pierogów, zjadłam ogromnego hamburgera ( nie mylcie tu z totalnym fastfoodem typu McDonald, bo tego bym nie zjadła 🙂 ) i znacznie częściej robiłam sobie mały cheat-day.

IMG_20161227_110343_936          IMG_20161227_223434_333          IMG_20170130_185433_797

Trzy tygodnie bez treningów, w chorobie, okropnym rygorze pracy, w rozjazdach i jedzeniu wyjątkowo często w restauracji dało mi się we znaki. Pierwsze ciążowe symptomy się odezwały, brzuch zaczął szybko rosnąć, a ja zaczęłam czuć się coraz gorzej. Na szczęście było to chwilowe i powrót do moich nawyków szybko nastąpił. Moje bóle kręgosłupa uciekły kiedy na nowo zaczęłam pływać i hasać w salonie. Poczułam jak mój brzuch zaczyna „wracać do formy”, nie wydyma go byle co, mięśnie trzymają całość w ryzach i nie przeszkadza mi on stosunkowo wcześnie. Czuje się w pełni sił, mam energię i czuje witalność, którą 2016 zabrał mi na koniec roku.

Dbanie o własne ja mam we krwi, przynajmniej miałam do czasu kiedy test pokazał dwie kreski. Nie przychodziło mi to z trudem, było to po prostu częścią mnie. Teraz żeby trzymać się swoich nawyków muszę trochę więcej walczyć z własną głową, ale HEJ DZIEWCZYNY ! Czy nie warto??

IMG_20170202_232149_854#1

Przede mną 25 tydzień ciąży koniec 6 tego miesiąca, a ja biegam, pływam, ćwiczę intensywnie w domu. Pozwalam sobie nawet na małe wypady na narty ( NIE NIE BIERZCIE Z TEGO PRZYKŁADU !! JA MAM OGROMNE ZAPLECZE NARCIARSKIE I ZDECYDOWANIE NIE POLECAM TEGO OSOBOM KTÓRE NA NARTACH STAJĄ TYLKO NA TYDZIEŃ W SEZONIE!!)

IMG_20170203_131620

Pamiętajcie, że ciąża to nie choroba, to też nie stan w którym warto zwalać na hormony i samopoczucie. Uwieżcie mi że jeżeli zadbacie o siebie, Wasz poród będzie łatwiejszy, przyjemniejszy. Wasze 9 miesięcy będzie też fajną przygodą a nie prawie rokiem człapania jak pigwin. Nie wspomnę już o tym o ile łatwiej będzie Wam wrócić do formy po porodzie. Wiele symptomów ciążowych: otyłość i nadmierne kilogramy, puchnące nogi, skrócony oddech, wypchany brzuch uciekną jeżeli zadbacie o siebie, jeżeli będziecie trzymać się swoich nawyków żywieniowych, będziecie trzymać się zdrowej diety i będziecie regularnie ćwiczyć. I nie musicie brać ze mnie przykładu i porywać się od razu na bieganie, jeżeli nie czujecie się na siłach. Wystarczy poćwiczyć w domu, na macie, rozruszać mięśnie, przyspieszyć bicie serca i oddech. Przypalić trochę mięśnie podczas ćwiczeń i pozwolić im się zastać. Możecie popływać, pomaszerować, czy wybrać sobie taką aktywność która Wam odpowiada.

IMG_20161229_151208_682
Ciuszki: DARE2B

 

 

Każdy trymestr jest inny, ale w każdym trymestrze znajdziecie sposób na siebie. Przestańcie zwalać winę na Wasz obecny stan, o ile w nim jesteście, 🙂

To od Was i TYLKO od Was zależy to jak będziecie wyglądać, czuć się i jak Wasza ciąża będzie przebiegać !

DO DZIEŁA!!!

 

IMG_20161031_151631
Ciuchy : Dare2B

Leave a Comment

Comments (5)

  1. Hej! Zastanawiałam się czy wszystko ok u Ciebie, bo nie pisałaś. I w końcu mnie olśniło i weszłam na instagram do Ciebie. A tam szok. Że jesteś taka aktywna! Że masz taki mały brzuszek 🙂 wyglądasz pięknie. A dzisiaj dodałaś posta. I wiesz? Podjęłam decyzję. Muszę coś ze sobą zrobić! Jestem otyła i czuję się źle. Ja jem źle i moja rodzina także… rowerek stacjonarny stoi trzeci rok, jako wieszak. Może to na początek.
    Trzymam kciuki i życzę dużo zdrowia dla Ciebie i maluszka.
    Pozdrawiam serdecznie :*

    1. Cześć Magda,

      Wiem że z okropnym opóźnieniem odpisuję, ale na prawdę mam teraz totalny młyn życiowy 🙂 więc proszę o zrozumienie! 🙂
      Pomimo, ż nie odpisywałam twój komentarz przeczytałam chyba całej rodzinie i conajmniej jeszcze kilku bliskim osobom. Bardzo mi miło, że tak piszesz i to właśnie dla takich osób jak Ty jestem tutaj. Mam nadzieję, że nie będą tylko chwilową motywacją, ale że pomogę Ci zakochać się w sporcie tak bardzo jak ja jestem w nim zakochana. Jeżeli potrzebujesz rady pomocy pisz śmiało, czy tu czy na maila ola@biegajacabiomama.pl Pamiętaj żebyś ustaliła sobie malutkie cele, bo te zaprowadzą Cię do niespodziewanego, ogromnego efektu końcowego. A idąc malutkimi kroczkami nie będziesz czuła rozgoryczenia, czy też zniechęcania!

      RZYMAM ZA Ciebie kciuki! wpadaj tu po zdrowe słodkości i inne przepisy ( tych niestety trochę mniej 🙂 ), ćwicz, biegaj, znajdź swój pomysł na siebie, a jeżeli mogę CI w tym jakoś pomóc to czekam na kontakt!

      1. Zabrakło mi słów… dziękuję za miłe słowa. To bardzo ważne… ściskam mocno! I składam serdeczne życzenia urodzinowe! Ha ha ha Twój wiek jest dla mnie zagadką 😉

        Odpowiedź na mój komentarz muszę sobie wyryć w pamięci. Zabieram się do pracy. Długa droga przede mną.
        Pozdrawiam ze słonecznych i mroźnych Bieszczad! :*

  2. Jestem 26tyg ciąży i moja ciąża jest zupełnie inna właśnie leżę w łóżku z poduszka pod tyłkiem i choć chętnie bym coś porobiła ale nie mogę😣doktor za kaźdym razem mnie ochrzania,bo energia jest a możliwości braku Pozdrawiam i chetnie będę spoglądać co u ciebie😊

    1. Justyna bardzo mi przykro. Zawsze jak mi ludzie mówią, że mnie podziwiają za to co robię. Ja mówię że podziwiam kobiety które muszą leżeć i dają radę… Trzymam za Ciebie ogromne kciuki, żeby czas zleciał szybciutko i żebyś znalazła coś do robienia, co Cię choć w małym stopniu odpręży i pozwoli cieszyć się tymi chwilami.

      Powodzenia! i przepraszam, że dopiero teraz odpisuję. Dopiero wracam do internetu 🙂