DSC_0365

Bez kategorii Dziecko LIFESTYLE PODRÓŻE POLECANE

Półtoraroczniak – nasz najlepszy zakup, czyli rowerek biegowy od Milly Mally.

 

Słońce coraz częściej pokazuje się za oknem, po śniegu zostały tylko wspomnienia. A że zima była całkiem długa i zimowa w tym roku to wraz z promieniami słonecznymi i cieplejszymi dniami chce się wyjść na dwór. Robić cokolwiek, pobiegać, na rower, poczuć namiastkę lata i nadchodzącego sezonu. To samo myślę czuja nasze dzieci, które po zimowych popołudniach w domu, kiedy za oknem szybko robiło się ciemno, chcą wybiec na dwór i szaleć na świeżym powietrzu.

Kupiliśmy go przypadkiem, zupełnie przypadkiem na targach rowerowych w Kielcach. Stoisko z dziecięcymi rzeczami od razu przykuło Zosi uwagę. Chodziki, autka, rowerki biegowe, była tego cała masa. Ale gdzieś tam ciut dalej niż w zasięgu ręki wisiał ON. Piękny, kolorowy, z 4 kółkami, rowerek biegowy dla maluchów. Zosia wtedy półtoraroczniak, pomimo że miała już rowerek biegowy, nie nadawała się jeszcze na dwa kółka. Biegowy był dla niej za ciężki, za bardzo chwiejny i pomimo że najniższy na rynku, jeszcze jednak ciut za wysoki. Od czasu do czasu oswajaliśmy ja z nim, ale dziecko ewidentnie wołało „jeszcze chwilę mamo!” muszę do niego zwyczajnie dorosnąć.

20160929_173709-01

Orion od Milly Mally to inna bajka, jest leciutki, ma 4 kółka, więc jest stabilny jak zwykłe jeździki dla niemowlaków, a jednak nawiązuje do rowerka biegowego. Pozycja na nim jest taka sama jak na biegowym, dzięki czemu dziecko uczy się tej pozycji którą później wykorzysta na dwóch kołkach. Do tego jego neonowa wersja, którą my wybraliśmy, jest totalnym odlotem więc ciężko powiedzieć mu NIE.

Niemniej jednak nie byłoby go z nami gdyby Zosia dosiadając go po raz pierwszy nie poleciała przez całą halę C z wielkim okrzykiem radości. Bacznie obserwowałam, czy to aby nie na pewno kolejny „głupi” zakup, kolejne „widzi mi się” na chwilę. Po dobrych kilkunastu minutach testowania, milionie za i przeciw, wielu zdaniach wymienionych z moim rozumem, czy nie przesadzamy, czy nie ma za dużo i czy zaraz nie rzuci w kąt, zdecydowaliśmy się go kupić.

20160929_141847-01

I tak zaczęła się nasza przygoda z ORION-em. Przejechał z nami całą Europę. Latał samolotem, odwiedził wszystkie „nasze” zakątki w Polsce, bagażnik samochodowy stał się jego nowym domem, a on był nieodłącznym elementem życia mojej małej Z. Jej „łaja” towarzyszył nam na spacerach, był podwózką z domu do garażu i z samochodu do domu. Dzień bez niego był dniem straconym. Jeździł nawet po śniegu.

20161117_155246-01

 

Orion w skrócie, czyli plusy i minusy:

  • Jednym z wielkich plusów tego rowerka, jest jego cena. W detalu rowerek kosztuje około 150 zł, w zależności od sklepu w którym go kupicie. Jak na tyle dni radości ile sprawił mojemu dziecku jest warty każdego grosza.
  • Ma 4 koła. Dla takich jeszcze nie dwulatków, dwukołowe rowerki mogą być za ciężkie, za chwiejne lub inne za-cośtam. Dzięki 4 kółkom na Orionie możecie spokojnie posadzi nawet młodsze dziecko niż półtoraroczniak. Pozycja jest stabilna, wysoka i wydaje się na prawdę komfortowa. Dwa przednie koła są skrętne. Dziecko za pomocą balansu ciała skręca w prawo i w lewo.
  • Ma kauczukowe koła. Koła naszego bohatera są stworzone z kauczuku, takiego samego jak rolki, płynnie się poruszają, ich miękkość sprawia, że niwelują wstrząsy i są ciche, nawet kiedy maluch jeździ po bruku, albo w … mieszkaniu. Tak, Ci co mają duże przestrzenie w domu, czy mieszkaniu spokojnie mogą zabrać rowerek biegowy do czterech ścian!
  • Jest po prostu ładny. Z daleka przypomina misia na 4 kołach, z buzią, uszami i tułowiem, na którym się siedzi. Jest też na prawdę kolorowy. Nasza neonowa wersja, najbardziej nam się spodobała. Jest wesoła, wdzięczna i dziewczęca, a zarazem myślę, że przez ilość kolorów jaką posiada spokojnie nada się dla chłopaka. Dostępny jest prawie w całej gamie kolorystycznej, znajdziecie go w kolorze czerwonym, różowym, fioletowym, albo bardziej chłopięcych zielonym i niebieskim. Oczywiście najbardziej polecam naszą neonową wersję, multicolor.
  • Jest porządny. Cały stelaż zrobiony jest z aluminium i wykończony plastikowymi detalami. Dzięki czemu nic się nie psuje nawet kiedy maluch popchnie go rzuci na asfalt czy zrobi inne ciekawe rzeczy na jakie wpadnie 🙂
  • Jest lekki. Tak Orion od Milly Mally waży jedyne 2.4 kg. Nie tylko jest to plus dla dziecka, bo przy tej wadze samo umie go obsługiwać, ale nadaje się aby wziąć go praktycznie wszędzie.Nasz najdalej poleciał z nami na Cypr i wcale nie trzeba było go rozmontowywać. Wsadziliśmy go po prostu w całości do walizki 🙂
  • Wygodne siedzisko. Siedzisko Oriona, nawiązuje do zwykłego siodełka w rowerku biegowym, jest wykonane z miękkiego plastiku, który delikatnie ugina się pod wpływem ciężaru malucha, jest więc elastyczne i dzięki temu wygodne
  • MINUS! Tak jest jeden minus Oriona i chyba więcej niz ten jeden nie znalazłabym. Nie ma regulacji „siodełka/siedziska”. Nasza Zosia na sam koniec przygody z naszym neonowym cackiem od Milly Mally wyglądała trochę jakby ukradła rowerek młodszej siostrze. Jednak sprawiało jej to, do końca, tyle radości, że nie mogliśmy jej go odebrać. Ta troszkę zbyt niska pozycja na koniec nie przeszkadzała jej w żaden sposób w jeździe, nie spowodowała że trudniej jej się na nim poruszało. Była tylko tak na prawdę zbyt niską pozycją dla oka, a czy dla niej i dla jej jeżdżenia, to nie wiem. Może wcale nie.

DSC_0442

DSC_0308

DSC_0290

 

Dzięki Milly Mally Zosia płynnie przesiadła się na rowerek biegowy, ten z dwoma kółkami. Na koniec lutego kiedy miała skończone 2 latka i kiedy pierwsze śniegi stopniały a na dworze zrobiło się wiosennie, po prostu wręczyłam jej nowego dwukołowca. Ku mojemu zdziwieniu wsiadła na niego i po prostu pojechała. Dwa dni później podnosiła już sama obydwie nogi krzycząc „Juhuuuu, juhuuuu” .

Orion od Milly Mally był chyba najtrafniejszym zakupem od Zosi narodzin. Dał tyle szczęścia małej co żadna inna zabawka. Spędził z nami co prawda tylko pół roku, ale było to chyba najintensywniejsze pół roku na jakie taki Orion był przygotowany. Rozwinął ją motorycznie i był towarzyszem codziennych czynności. Z całego serca wszystkim go POLECAM!

DSC_0147

DSC_0163

DSC_0110

DSC_0142

DSC_0160

 

Teraz stoi w garażu i czeka na kolejnego „właściciela” 🙂

 

O.

 

DSC_0365

 

 

 

 

Leave a Comment

Comments (4)

  1. Witam serdecznie,
    dziś wypatrzyłam w internecie ten jeździk i zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. W związku ze zbliżającym się roczkiem mojej córeczki rzuciłam hasło chrzestnej, że byłby to fajny prezent. Ona twierdzi, że na roczek to za wcześnie, że minimum na 1,5 roku, że jej córka choć szybko zaczęła chodzić na innym tego typu sprzęcie nie mogła sobie poradzić. Chciałabym zatem zapytać, kiedy Pani córeczka zaczęła chodzić i stabilnie się poruszać na nóżkach? Czy z perspektywy czasu (gdyby oczywiście znała Pani ten jeździk wcześniej), kupiłaby Pani dla młodszego dziecka?

    1. Dzien dobry 🙂

      Moja Zosi zaczela chodzic chwilke przed swoimi pierwszymi urodzinami. Piszę tu o początkach chodzenia. Jezdzik wpadl w nasze rece gdy mala miala jakies poltoraroku, zalowalismy jednak ze nie duzo wczesniej. Jak najbardziej polecilabym go takiemu rok i 3 miesiace dziecku np. Nam mala wydawala sie nawet juz ciutke za duza i pomimo ze jezdzik byl z nami przez kilka miesiecy tylko(w grudniu, gdy miala rok i 9 msc, wygladala na nim juz jak kezus na osiolku) mloda przeskoczyla na rowerek biegowy bez najmniejszego problemu. wsiadla i pojechala. mysle ze wszystko zalezy od dziecka ale jest on ma tyle stabilny ze mysle ze taki dobrze ponad roczny maluch bedzie mial ogromna frajde. Nasza cora jest sprawna, ale mysle ze to kest super prezent na roczek. najwyzej chwile ppczekacie.