IMG-20180102-WA0004

Bez kategorii CIĄŻA LIFESTYLE MOTYWACJA I PORADY POLECANE

2017 … moje wzloty i upadki

Halo gdzie ty znowu uciekłeś ?? Czy wy też macie wrażenie że co roku ten czas coraz szybciej mija ? Czy to efekt tego pędu ? Czy po prostu staramy robić się za dużo w za krótkim czasie ?

DSC_0176 2

Nie sprzedam Wam dzisiaj nowych kreacji sylwestrowych. Nie zamierzam też motywować do działania z dniem pierwszego stycznia kolejnego roku.

2017 :

Rok dla mnie przełomowy, pełen wzlotów i upadków. Pełen skrajnych emocji i to wcale nie tych ciążowych. Rok w którym kilka razy chciałam zrezygnować z siebie, bloga, męża, czy triathlonu, rok w którym nie raz dostałam po tyłku. Rok w którym zrozumiałam wiele, wiele doświadczyłam, wiele musiałam się nauczyć i do wielu rzeczy przywyknąć.

Gdybym jednak zajrzała do galerii w moim telefonie emanuje on uśmiechem, nowym życiem, totalnym rozgardiaszem i „multi-taskingiem” w wersji PRO. Robienie wszystkiego na raz było ewidentnie tematem przewodnim tego roku. Dlatego wyjątkowo mam ochotę usiąść i rozkminić co dalej, którędy iść i po co ?

 

UPADŁAŚ ?? POWSTAŃ

Większość tematów koniec końców mogłabym wrzucić do wzlotów. Bo nie jeden mój upadek pozwalał wyciągnąć wnioski, podnieść się i pójść do przodu. Ale w końcu nie od tego się zaczęło więc ??

1. ZGUBIŁAM SIĘ.

W każdej dziedzinie życia. W sporcie, związku, rodzicielstwie. Bywało rożnie, czasem ciężko, czasem wesoło, ale zawsze okropnie emocjonalnie. Chaos jaki ogarnął moje życie przez przeprowadzkę, nowe dziecko a przy tym wszystkim cały czas prace zawodową, totalnie wpuścił mnie w maliny. I nie wiedziałam czy ogarniam to życie, czy już chyba nie. Nie wiedziałam, co jest dla mnie ważne, co ważniejsze, na czym mi zależy najbardziej, a na czym mniej. Co dopuścić na rzecz czego. I pomimo, że nie do końca jeszcze wiem co i jak to wiem, że bez balansu nie dam rady. Ot takie małe światełko w tunelu, które mam nadzieję pomoże stworzyć noworoczną hierarchię.

 

2. PRZESTAŁAM SPRZĄTAĆ.

To chyba mój najgorszy upadek tego roku. Zaczęło się niewinnie, małe mieszkanie, dwójka dzieci i świadomość że zaraz będziemy na swoim, trochę większym nie motywowała do sprzątania. Rośliśmy w stercie rzeczy z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc. Za chwilę mieliśmy wrzucać wszytko do kartonów, jednak to za chwile przeciągało się. Pomiędzy milion wyjazdów z dwójką maluchów, psem, rowerami, wózkiem, przyczepka do rowerów itp. Zawsze było coś, zawsze trzeba było gdzieś biec i tak wszystko dookoła nas rosło i rosło. Powoli się odgruzowujemy, ale trwało to długo i zabrało nam mnóstwo nocy i nerwów kiedy dzieci spały.

 

3. ZBYT SZYBKIE TEMPO.

I pomimo, że nie jedna osoba zwaliła by winę na ciągły pęd życia narzucony gdzieś odgórnie. Ja czuję że to ewidentnie moja wina i brak mojej organizacji. W końcu to kobieta jest szyją w związku, a mężczyzna głową. Więc brakiem organizacji obarczam siebie. Gdyby szyja nie miała „kręczu karku”, głowa lepiej by współpracowała i łatwiej by jej było iść wspólnym torem.

 

4. KSIĄŻKI, KSIĄŻKI, KSIĄŻKI.

Miał być Stachu, miały być spacery, wolne poranne kawki i czytanie podczas drzemek młodego. W zamian jest: „Kiedy ja będę miała czas na Was – KSIĄŻKI ??”

 

5. ZANIEDBAŁAM BLOGA.

To chyba upadek, który sprawia mi najwięcej przykrości. Przykrości bo kocham to miejsce. Jednak z czegoś musiałam zrezygnować, by mieć dzisiaj to co mam. Najłatwiej było z bloga, bo z dzieci nie mogłam 🙂 Bez treningów o czym bym ja Wam pisała? A z pracy nie mogłam bo nie miałabym na czym jeździć i w czym biegać :p

Ale to miejsce w sieci dużo dla mnie znaczy, tak samo jak Wy! I dziękuję Wam za to że tu jesteście pomimo, że mnie ostatnio nie ma.

I czasami tak z sentymentu, wertuję przez menu i posty. Wracam do przeszłości, a jest ona tu nie powiem, pięknie udokumentowana 🙂

 

WZLOTY

 

1. Jakoś się udało – JESTEŚMY NA SWOIM.

Tutaj wrzucam cały życiowy chaos, który doprowadził mnie do miejsca w którym jestem teraz. Do bycia mamą po raz drugi, do swoich czterech ścian, które zjadły nam pół życia zanim przenieśliśmy kartony ze starego mieszkania. Do bycia aktywną zawodowo nawet kiedy mały się rodził, urodził i teraz kiedy na dobre jest już z nami.

2. ZOSTAŁAM MAMĄ PO RAZ DRUGI.

Nie mogłabym wrzucić tego tylko do jednego wora z resztą życiowego udało się. Bycie mamą bywa okropnie wyzywające, ale jest równie satysfakcjonujące. Ciąża, poród i mama dwójki, to zdecydowanie jeden z najciekawszych WZLOTÓW TEGO ROKU. W szczególności jeśli za syna trafia Ci się taki chłopak jak nasz Staś.

IMG-20180102-WA0004

3. TRI LOVE.

Tak jest. Kocham TRIATHLON. I chyba już nie przestanę. Były kryzysy, były nawet wahania czy nie zrezygnować na ten rok, czy nie za dużo biorę na swoje barki. Jednak każdy start w tym roku, pierwszy już po 2.5 miesiącach po porodzie, dał takiego kopniaka, że myśli o rezygnacji chciałam zgnieść, rozdeptać i strzelić sobie w tył głowy że nawet przeszło mi przez myśl, żeby zrezygnować.

 

4. WYGRAŁAM TRIATHLON!

Niespodziewanie, nie wiadomo kiedy, bez spinki i na totalnym luzie wbiegłam na metę jako pierwsza kobieta OPEN! Takie cuda też się zdarzają, nawet podwójnym matkom i chwilę po porodzie. Cypr jak zwykle był dla mnie łaskawy. Pokazał, że warto marzyć, bo marzenia są po to by je spełniać !

17_B9517

5. DOLECIAŁAM do mety w 38 tygodniu ciąży !

W terminie porodu wzięłam udział w biegu ulicznym, spakowana w torbę do szpitala, która grzała się w samochodzie, a my rodzinnie lecieliśmy 5-tkę po lesie. Był to na prawdę przepiękny bieg. Pomimo, że moje człapiące tempo dało mi w kość jak nie jedna połówka, gęba cieszyła mi się jeszcze przez tydzień po samoistnie, a do dziś na zawołanie, gdy przywrócę wspomnienia.

IMG_20170514_173153_713

6. NAPISAŁAM ArTYKUŁ DO magazynu szosa <3 <3 <3

Cudowne było to uczucie, kiedy otworzyłam najnowszą szosę i obaczyłam swój artykuł jej stronach. SZOSA zawsze wydawała mi się taka prestiżowa, poza zasięgiem moich słów i mojego pisania. A tu nagle BACH udało się ! 🙂 Czyli po raz kolejny warto marzyć i spełniać te marzenia.

DSC_0176 2

7. UCZĘ SIĘ SIEBIE OD NOWA.

A co najpiękniejsze dobrze o tym wiem. Dojrzałam, jestem świadoma swoich decyzji, celów, pragnień. Chce pracować nad sobą a nie nad innymi i mam nadzieję że kolejny rok mi na to pozwoli!

 

 

DLATEGO ŻYCZĘ WAM CUUUUUDOWNEGO NOWEGO ROKU !

PEŁNEGO SPOKOJU ŻYCIA, BEZ PĘDU I DLA SIEBIE, WYPEŁNIONEGO MIŁOŚCIĄ I SZCZĘŚCIEM.

PEŁNEGO NOWYCH WYZWAŃ, MARZEŃ I CELÓW, ORAZ MOTYWACJI I ZDROWIA DO ICH REALIZACJI.

 

GOTOWI DO DZIAŁANIA ? 🙂

IMG_20171214_203529_476#1

 

O.

Leave a Comment

Comments (1)