dsc_0574

BIEGANIE Z WÓZKIEM

BIEGAM Z WÓZKIEM – 3 lata biegania. Nie jestem fizjoterapeutą ale coś Wam na ten temat powiem.

DSC_0176 2

3 lata. Szybciej, wolniej, z wózkiem, z przyczepką. We dwoje, a nawet we troje. Totalnie na luzie, albo robiąc konkretną jednostkę treningową. Dla przyjemności, startując w zawodach. Tak od 3 lat biegam z wózkiem i nie zapowiada się abym miała z tym dosyć szybko skończyć.

 

Każdy trening był inny, na każdym kilometrze czułam się inaczej. Były dni euforii, kiedy biegało mi się cudownie, lekko i w pełni sił, bywały też dni kiedy chciałam rzucić to wszystko,  kupić sobie tabliczkę czekolady i spacerować z kawą i wózkiem, zamiast lecieć w śniegu pod wiatr jak ta nienormalna MATKA. Niemniej jednak trzy lata biegania pchając trzy kołowca pozwala mi powiedzieć Wam co nieco na ten temat. Tak na luzie z mojego doświadczenia, nie z punktu widzenia fizjoterapeuty, lekarza itp. Mówię Wam jako JA, matka biegająca z wózkiem, która na podstawie swojego doświadczenia i swojej wiedzy o treningu, anatomii i fizjologii wysiłku ma ochotę zdradzić Wam parę ciekawych ”trików, triczków” jesli chodzi o bieganie z maluchami.

foto-bnos16_01_mta_20161111_135520_4-01

JAK ZACZĄĆ ??

  1. Po pierwsze, NA SPOKOJNIE. Nie tylko wy musicie się przyzwyczaić do biegania z wózkiem, czy przyczepką (obciążenie dla Waszego organizmu, zaczynają pracować inne mięśnie), ale też wasze maluchy. Z jednymi od razu będziecie mogli siekać kilometry, z innymi zajmie Wam chwilę żeby je do tego przyzwyczaić.
  2. SYSTEMATYCZNOŚĆ I KONSEKWENCJA. Tak jak w wychowaniu te dwie kwestie są najważniejsze, tak samo ma się to do biegania. I TAK nawet te najbardziej oporne dzieciaki mozecie przyzwyczaic do biegania w wózku. Jakkolwiek problematyczne są nasze dzieci, uwieżcie mi że da się je ustawić do nas. Wystarczy konsekwencja, NASZA CIERPLIWOŚĆ i systematyczność. Moja Zosia była wózkowym „anty-talenciem”, nie mogła usiedzieć zapięta w pasy dłużej niż 5 minut. A jednak udało się i zrobiłyśmy wspólnie wieleeeee kilometrów. Zaczęłyśmy od  biegania gdy zbliżał się czas jej drzemki, odjeżdżała w wózku i spała przez większość treningu, a ja w końcu nie wyglądałam jak ta sfrustrowana matka która musi telepać wózkiem jakbyśmy jechały po kocich łbach. Ten sposób jest najbezpieczniejszy jeśli chodzi o początki biegania. Jeżeli Wasze maluchy nie lubią biegać, bo się np boją, za bardzo nimi telepie, wieje, czy coś innego. Zacznijcie tak jak zaczynają biegacze, czyli od MARSZOBIEGÓW. Trochę spacerujcie trochę biegajcie, zacznijcie od jednego treningu w tygodniu a potem przejdźcie do 2-3. Po jakimś czasie będziecie mogli wydłużać kilometraż, a co za tym idzie czas. Po jakimś czasie Wasze dzieciaki będą nawet współpracować przy treningach tych nie w porze drzemki, aczkolwiek mam wrażenie że prędzej czy później i tak w końcu to bieganie ich uśpi 🙂
  3. Bądźcie przygotowani na RÓŻNE SCENARIUSZE. Warto mieć ze sobą kocyk,zabawki, jedzenie i picie. U nas sprawdziły się wyciskane owocki HIPPA (dla zabieganych, ale kończą się baaaardzo szybko), owoce suszone (rodzynki, żurawina i daktyle, im mniejsze tym dłużej nasze dziecko będzie w stanie się nimi „zająć”) lub świeże owoce w woreczku pokrojone (tutaj uwaga woreczek musi być tak podany żeby nie było co chwile afery że nie może wyciągnąć owoców, a pokrojone dlatego ze dłużej schodzi ze zjedzeniem banana, czy jabłka) i woda ( z której często ja korzystałam). Ulubione zabawki zawsze były zapakowane na dnie wózka, czasami nosidło jak zapowiadało się na AFERĘ, a nie trening i zawsze coś cieplejszego dla mnie do ubrania chyba że biegałyśmy w lecie. Czasami maluchy tez mają gorszy dzień i odmówią Wam posłuszeństwa, miejcie wtedy kurtkę do zarzucenia gdybyście musieli wracać spacerkiem. Ja w swojej trzy letniej karierze miałam takich treningów dosłownie kilka, mogłabym je zliczyć na palcach jednej ręki. Więc na prawdę wszystko leży w waszych rękach by na swój sposób przekabacić Waszego malca do współpracy.

DSC_0209 (1)

DSC_0478

JAK I GDZIE  BIEGAĆ?

O pozycji i fizjologi wysiłku podczas biegania z wózkiem stworzyłam osobnego posta z zaprzyjaźnionym nam fizjoterapeutom Konradem Sulikiem. Posta znajdziecie tu <BIEGAM Z WÓZKIEM - jak biegać? Dla Was zapytałam się o to fizjoterapeuty.>

DSC_0860 (1)

Na co zwrócić uwagę z mojego punktu widzenia? Zaczynajmy:

  1. Biegajcie jak NAJBLIŻEJ wózka. Pracują wtedy dodatkowo mięśnie brzucha i nie obciążacie tak kręgosłupa gdy pchając wózek jesteście daleko od niego. Im bliżej wózka biegamy tym lżej się biega. Mamy naturalną sylwetkę biegową, nie „wisimy na wózku”.
  2. Fajny gadżetem, który może wydawać się nawet niezbędny jest przybornik który zapina się na rzepy na rączkę. Jest to taka mini TORBA, która ma miejsce na dwie butelki wody – dla ciebie i malca w środku.Oraz zamykaną kieszonkę, do której zmieścisz, ewentualne chusteczki, kluczyki do auta, telefon i jakiegoś smakołyka. Dzięki temu najważniejsze rzeczy są pod ręką i możecie je podrzucać dzieciakom w czasie biegu, bez zbędnego zatrzymywania się.
  3. Jeżeli Wasze maluchy lubią mieć, smoka lub wodę przy sobie koniecznie znajdźcie jakiś patent żeby te rzeczy do nich w jakikolwiek sposób przyczepić 🙂 Na krótszym czy dłuższym „sznurku” ale zaoszczędzi Wam to zbędnego schylania się co jakiś czas podczas biegu. To samo z zabawkami! Koniecznie takie które da się przyczepić. No chyba że Wasze maluchy są już na tyle duże, że rozumieją słowo NIE 🙂 Ja osobiście nie używałam tacki do wózka, ale podobno jest też całkiem pozytywnym gadżetem, jednak według mnie to gadżet nie do końca „niezbędny”.
  4. Wysoka kadencja sprzyja bieganiu z wózkiem, biegnie się lżej i „słodki ciężar” który pchamy przed sobą wydaje nam się choć ciut-kę lżejszy.
  5. Gdzie biegamy ? WSZĘDZIE!!! Nasze dzieciaki biegały z nami po całkiem sporych górkach (tam weźcie najlepiej męską stronę rodziny, niech ONI PCHAJĄ! ), lasach, ścieżkach, asfalcie i każdej nawierzchni jaką napotkaliśmy. Śnieg, lód nie jest przeszkodą. Ba, nawet jesteście bezpieczniejsi biegającą z wózkiem po śliskiej nawierzchni bo… cały czas trzymacie się całkiem stabilnego trzykołowca. Jedyne co może przeszkadzać przy bieganiu z wózkiem to BŁOTO, koła wpadają do środka, zakopują się i biega się na prawdę ciężko. Podobnie jest z wiatrem, zdecydowanie polecam bieganie w bezwietrzne dni lub z … wiatrem 🙂 Nasz Ironman ze swoim daszkiem zachowuje się jak cąłkiem spory żagiel, z którego nie ma jak uciec powietrze. Łapiemy więc je do środka i walczymy z nim przez cały bieg. W wietrzne nie upalne dni sprawdza się osłonka przeciwdeszczowa, jednak ja tą używałam tylko w zimę.

20160118_112346

20160118_113833

I pewnie mogłabym tak przez parę dni mieć ten post otwarty i dopisywać co rusz coś co mi się przypomni, jednak chcę być bardziej systematyczna w blogowej sferze więc wrzucam go takim jaki jest. A jak macie pytania, nawet te najbardziej błahe, dotyczące biegania z trzykołowcem piszcie w komentarzach. Stworzymy kolejny post, albo zrobimy za jakiś czas mały EDIT.

 

TO CO, GOTOWI ??? 🙂

 

20151230_165009

Biegająca Bio Mama.

Leave a Comment

Comments (2)

  1. Hej,
    Tak trochę z innej beczki. Czy mogłabyś napisać jak mniej więcej wygląda Twój trening na basenie? Dystans, czas, style itd.
    Pozdrawiam 🙂

  2. A ja to już w ogóle z całkiem innej beczki. Chciałam złożyć Ci serdeczne życzenia urodzinowe! Wszystkiego co najlepsze!
    Pozdrawiam z zasypanych Bieszczad!