BIO CODZIENNOŚĆ POLECANE PORADY

od CHOACHA do DIETETYKA

Coaching to ostatnimi czasy bardzo popularne słowo, często nie rozumiane przez zwykłego szarego nie-korporacyjnego człowieka, który nie do końca nadąża za obecnymi trendami. Coaching jest kluczem do sukcesu w wielkich korporacjach w kręgach menedżerskich, jest tam popularny i wszechobecny. Jednak etiologia tego słowa zazwyczaj nie jest znana zwykłemu Kowalskiemu, takiemu chociażby ja ja, a co za tym idzie nikt tak naprawdę nie wie kim on jest czym się zajmuje i na czym ten coaching polega.

Sama długo nie mogłam pojąć jak ktoś może potrzebować coacha i co on może wnieść do naszego życia. Takiego zwykłego, zazwyczaj mającego swoją mała firmę, działającego na własną rękę, albo chodzącego do normalnej pracy, nie wielkomiejskiego człowieka muszącego stawiać czoła korporacyjnym wyzwaniom.

ANO wbrew pozorom bardzo dużo. Dobry coach to nie tylko osoba która pomaga nam znaleźć drogę ale to też mentor, psycholog i motywator. A sam coaching to nic innego jak forma edukacji nas samych. Narzędzie dzięki któremu możemy znaleźć swoją drogę.

Coaching działa troszkę jak sitko do którego wpuszczamy wszystkie nasze chaotyczne myśli i dzięki jego narzędziom, ćwiczeniom i rozmowie z tego sita wypływają tylko konkretne, sprecyzowane idee.

Jak ja wpadłam w ręce coacha?

Krótko mówiąc kiedy energia jest rozproszona na wiele różnych czynności czujemy że stoimy w miejscu i nie posuwamy się w żadnym kierunku. W sumie nie tylko myślimy, że tak jest ale tak faktycznie jest.  Pomimo że wydaje nam się że tak dużo działamy, tak było w moim przypadku, to nie czujemy zupełnie żadnego postępu.

Najpierw własna firma, potem pomaganie w męża w firmie, do tego odrzuciliśmy triathlon. Pierwsze ciąża, założenie bloga, druga ciąża i początki współpracy około triathlonowych. Niby robiłam tak wiele, a wydawało mi się że nie robię tak na prawdę nic konkretnego. Permanentnie byłam załata, robiłam wiele rzeczy na raz i zupełnie nie ogarniałam mojego eko systemu.  Dużo tematów napoczętych ale w żadnym z nich zero konkretów, zero planu działania i ciągłe przerzucanie energii z jednego miejsca na drugie.

Wtedy wpadła w moje ręce Lucy. Pani psycholog, zajmująca się szeroko pojętym coachingiem. Namówiłam ją do indywidualnej współpracy. Potrzebowałam mentora, ale też motywatora który przy regularnej pracy wywoła u mnie porządek i systematyczność. Kogoś kto nie koniecznie powie mi co mam robić, ale da narzędzia i pokieruje tak żebym umiała sama podjąć na czym mi zależy, jak chce działać i co tak an prawdę jest dla mnie ważne.

Chciałam dowiedzieć się jak znaleźć swoją drogę. Współpracę rozpoczęłyśmy na początku lata. Dwie mamy, każda pracująca na swój sposób i trenująca. Lucyna była tez na etapie ogromnych zmian w życiu, ja w totalnym chaosie naszych wakacyjnych startów rozjazdów i cięgle poza domem. Nie zawsze więc ta współpraca idealnie nam się układała w czasie ( głównie z mojego powodu 🙂 ), ale coś się zaczęło i był to niesamowicie ogromny bodziec dla mnie.

Narzędzia jakie od niej otrzymałam zaczynały powoli przesiewać chaotyczne myśli i natłok pomysłów, a zamieniały się w coraz to węższe bardziej specyficzne i konkretne cele. Zobaczyłam światełko w tunelu, zobaczyłam że po raz pierwszy chcę zrobić coś od A do Z, chciałam coś w końcu zaplanować a nie działać na chybił trafił. Zobaczyłam jak bardzo pomaga mi wypisywanie rzeczy na kartce i o ile łatwiej jest sobie wtedy wizualizować plusy i minusy danego pomysłu, projektu, przedsięwzięcia.

DOGA DO CELU.

 

Pracowałyśmy nad moimi planami, pomysłami praktycznie przez całe lato. Wiadomo, że nie ofd początku byłam ukierunkowana, nawet przez dłuższy czas brnęłam nie w ta stronę co tak na prawdę chciałam, ale przy któryś ćwiczeniach, pyknęło. Nagle wszystko zaczęło być totalnie klarowne, przejrzyste. Serce napełniło się ogromną siłą i wtedy wiedziałam gdzie to wszystko zmierza. Nawet zaczęłam rozszerzać na własną rękę ćwiczenia zadane przez Lucy. Wszystko nabrało sensu, było świeże, moje i pełne nadziei i rozwoju.

Nie napiszę Wam tutaj jak takie spotkania mają wyglądać ile mają trwać. Jak długo trzeba z coachem pracować, bo to wszyto jest indywidualne.

W moim przypadku wszystko było trochę na opak, nasza współpraca była w gorących momentach naszego życia, ja zawalałam terminy, przeciągałam przerwy pomiędzy sesjami, ale pomimo tego wszystkiego dosłownie kilka spotkań, zadań i ćwiczeń totalnie otworzyło mnie na nowe systemy organizacji. Na nowe sposoby myślenia, na przejrzyste deklarowanie swoich celów, ale przede wszystkim na usystematyzowanie swojej pracy.

 

CZEGO COACH CI NIE DA ?

 

Przede wszystkim gotowego rozwiązania. Jeżeli szukasz czegoś takiego to nie to miejsce. Coach nie jest, nawet powiedziałabym nie powinien być, twoim business plenerem. Nie ma Cię też ukierunkowywać.

Ma natomiast dać Ci narzędzia dzięki którym, przy swojej pracy zrozumiesz co jest dla Ciebie ważne, a co nie do końca jest twoje. Nauczy Cię podejmowania właściwych wyborów, pozwoli przeanalizować twoje plany i cele. Będzie motywacją do działania, mentorem który wskaże jak znaleźć swoją drogę. Jednak nie zrobi tego za Ciebie. To ty własną pracą nad swoim życiem, czy biznesem znajdzie prawidłowe rozwiązanie. Takie które będzie Ciebie satysfakcjonować na płaszczyźnie emocjonalnej, ale tez taki które będzie dawał Ci korzyści materialne, czy też inne korzyści nad którymi właśnie pracujesz.

 

I tak oto, przechodząc do meritum. Od tego roku będę tu dla Was mam nadzieję z fachem w ręku. Będę się nie tylko dzielić moimi triathlonowymi postępami, lub ich brakiem ;). Będę też dzieliła się kawłkiem dietetycznej wiedzy z Wami.

Od lat jestem BIO, skupiam się na zdrowym odżywianiu i życiu w zgodzie ze sobą. Rozwijam się, szkolę, jeżdżę na szkolenia, rozmawiam z profesjonalistami. Teraz natomiast jest taki czas kiedy to ja chce się rozwijać tak na poważnie. Po wakacyjnej pracy z Lucyną, jestem obecnie na studiach „Dietetyki Sportowej” , a dokładnie na kierunku wspomaganie dietetyczne w Sporcie. I pomimo, że chwilowo z Lucyną nie pracujemy, bo nawał obowiązków w moim życiu mnie przytłoczył i nie znalazłabym siły i energii na merytoryczną pracę, to zamierzam wrócić do naszych spotkań i wspólnego działania jak tylko trochę się wszystko u mnie uspokoi 🙂

CZY WARTO ?

Dla tych którzy się jeszcze zastanawiają, czy warto. Odpowiem zdecydowanie TAK !

Sama byłam dosyć sceptycznie nastawiona do temu coachingu, wydawało mi się to czymś zbędnym, wymyślonym przez naszą teraźniejszą rzeczywistość. Teraz już nie tylko widzę, ale WIEM, że coacha tak jak psychoterapeutę powinien mieć każdy z nas.

Ciężko jest się odnaleźć w dzisiejszych zabieganych czasach. Coraz ciężej jest nam znaleźć balans i to co dla nas jest na prawdę ważne. Ciągłe wybieranie pomiędzy mniejszym złem, posprzątanym domem czy zrobionym treningiem, czasem z dziećmi czy pieniędzmi na kolejne wakacje, randką z mężem czy chwilą dla siebie, jest przytłaczające.

Współpraca z coachem, pozwala nam:

  • pozostać zmotywowanym
  • zdeterminować nasze cele
  • przesiać chaos w głowie na konstruktywne plany i dążenia
  • korzystać z narzędzi które ułatwiają pracę
  • usystematyzować nasze działania
  • i pewnie masa innych rzeczy które w tym momencie nie przychodzą mi do głowy

Szczerze Wam polecam korzystać z pomocy innych kiedy sami nie do końca wiecie co, gdzie i jak. Nie musimy być samowystarczalni, nie musimy nakładać na siebie jeszcze tej presji. Mamy ich wystarczającą z teraźniejszego otoczenia. Pozwólmy tym którzy się w tym szkolą nam pomóc. Dajmy sobie przestrzeń na pomoc, na korzystanie z wiedzy innych w celu polepszenia swojej jakość życia i pracy.

TO JEST OK !

Na prawdę !

Świat się nie zawali ! 🙂

Ciesze się, że mogłam doświadczyć tego i serdecznie Was do takiej współpracy zachęcam.

GDZIE ZNALEŹĆ MOJEGO COACHA ?

Lucyna jest biznes coachem. Obecnie prowadzi własną działalność, wspólpracuje z dużymi firmami dla których prowadzi szkolenia. Wiem jednak, że jest otwarta na indywidualne współprace, więc jeśli macie ochotę zobaczyć kim jest i co robi zapraszam Was na

 

Wasza Biegająca Bio Mama…… <3

P.S. A tymczasem śledźcie mojego bloga, Facebooka i instagrama po dawkę świeżej dietetycznej wiedzy, która mam nadzieję już niebawem zacznie systematycznie gościć na moim PROFILU :)

Leave a Comment