Autor: Biegajaca Bio Mama

BIEGANIE PRZEPISY

Pożywne śniadanko….

Co prawda moja owsianka została dopracowana już do ciążowej perfekcji, ale o tym kiedy indziej.

Dzisiaj było wspólne śniadanie, rzadko się takie zdarza, ale jak już jest to jest uroczyste. Co prawda jemy śniadania wspólnie codziennie ale zazwyczaj nie mamy tych samych składników na talerzu.

IMG_20141119_110007

Dzisiaj  był czas na naleśniki. I to nie byle jakie, a gryczano-jaglane naleśniczki z masą dodatków. Moje były przyozdobione jogurtem naturalnym, który sama zrobiłam z mleka organicznego, domową granolą, domową konfiturą z malin (bez cukru oczywiście tylko z małą ilością ksylitolu) bio bananami i posypane cynamonem. Druga część stołu preferowała je z domowymi jabłkami z cynamonem, bio bananami i syropem klonowym.

No cóż wiele nie trzeba pisać, były przepyszne i … napiszę tylko że kolejny posiłek był o 17, więc wiecie sami rozumiecie.

PRZEPIS:

(przepraszam za moje przepisy, ale nie jestem kucharką która odmierza swoje składniki, robię wszystko na oko więc gdyby były potrzebne detale chętnie  )

1 jajko

kilka łyżek mąki gryczanej (2/3 dodanej mąki)

kilka łyżek mąki jaglanej ( 1/3 dodanej mąki )

woda

ja dodaje ok 4-5 łyżek jogurtu naturalnego własnej roboty (wtedy są delikatniejsze i bardziej pulchne)

sczyptę sody oczyszczonej (też daje

szczyptę soli

Dodatki:

jabłka w cynamonie robione wcześniej

domowa granola ( orzechy (włoskie,migdały, nerkowca, ziemne nie solone nie prażone), żurawina, chipsy bananowe, siemię lniane, wiórki kokosowe  to mieszam z olejem kokosowy, mleczkiem kokosowym i paroma łyżkami miodu)

konfitura malinowa robiona w thermomixie ( tylko nie ta z przepisu thermomixowego ! ona ma wiecej cukru niż owoców)

jogurt naturalny robiony w thermomixie ( bo łatwo 🙂 )

banany bio ( z LIDLa)

syrop klonowy

cynamon

SAMCZNEGO !!!

O.

BIEGANIE CIĄŻA

Pani w 7 miesiącu ciąży….

Robiąc to zdjęcie przed bieganiem, wierzyć się nie chciało, że to już 7 miesiąc.

20141118_133352

To była najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć…

Od rana coś było nie tak. Czterodniowe zastanie dawało się we znaki, nawet moja ulubiona owsianka na śniadanie nie smakowała tak jak zawsze. Miałam dosyć siedzenia w domu ( przeleżałam wczoraj cały dzień w łóżku i to w zupełności wystarczyło). I jak to zwykle bywa kiedy nie wiem co zrobić pytam się JEGO. Dziś niestety moja decyzyjna strona nie pomogła. On mówił, że trochę za wcześnie żeby biegać, ja w sumie też tak uważałam, ale cały czas gdzieś z tyłu głowy myślałam sobie już 4 dzień nie będziesz biegać.

No i wyruszyłam. Zegarek oczywiście jak jest zimno nie chciał złapać GPS-a na czas wiec skakałam z nogi na nogę cały czas myśląc czy na pewno podjęłam dobrą decyzję, czy może okaże się że jutro znowu będę musiała przeleżeć cały dzień w łóżku. Ale…. „tiiiiit” zadzwonił zegarek, że GPS namierzony i teraz już nie ma odwrotu – trzeba BIEC.

Zimno wiało, więc na naszych pobliskich łąkach trochę mnie przedmuchało, ale dawno nie czułam takiej przyjemności z biegania. Z każdym krokiem wiedziałam, że to było to czego mi od paru dni brakowało. Twarz zmarznięta jak w niejeden zimowy dzień, ale uśmiech był tak ogromny że aż zęby bolały. Cała w skowronkach wróciłam do ciepłego domku gdzie parę asanów z jogi zakończyło to przyjemne popołudnie.

NAPRAWDĘ WARTO BIEGAĆ !

Trening:

5km / śr tempo 6:47 ( wolno ale dzisiaj nie miało być szybko )

Zrzut ekranu 2014-11-18 o 19.08.27

CIĄŻA CODZIENNOŚĆ DIETA PORADY

III trymestr – czas START !

Dzień w którym rozpoczęłam III trymest miał być dniem inauguracyjnym bloga. Ale wyszło jak zwykle i jakieś świństwo zwane chorobą przypałętało się w sobotę i tak oto nici z biegania, brak weny na jedzenie za to trzy dni przeminęły jak z wiatrem.

W dniu kiedy dowiedziałam się że jestem w ciąży, no dobra dokładnie parę dni później, bo pierwsze dni spędziłam szkoląc na windsurfingu 8 godzin dziennie w deszczu i przemoknięta, oczywiście przewertowałam internet w poszukiwaniu aktywnych mam. Niby jest ich wiele we wszystkich magazynach biegowych są artykuły o tym jak trendy się zmieniają i kobiety aktywne przed ciążą nie powinny rezygnować z aktywności fizycznej w trakcie ciąży. Jednak jak przyszło co do czego w poszukiwaniu tych aktywnych fizycznie ” mummy to be ” nie było ani jednej.

Masa artykułów z nieznanych źródeł w internecie wprawdzie mówiła, że jak najbardziej możemy dalej uprawiać sporty jednak nikt nie napisał nigdzie jak, gdzie, kiedy, jak długo, jak szybko. Beata Sadowska miała pisać o swoim bieganiu w ciąży w swojej książce, lecz z perspektywy czasu jedyne co pamiętam to napisała, że z jednym dzieckiem biegała tyle czasu a z drugim tyle. Jednak odpowiedzi dalej nie było ile to za dużo, a ile to w sam raz?

Dopóki…. dopóki nie otworzyłam książki Pana Skarżyńskiego „Biegiem przez życie” a tam wiele stron o tym jak biegać w ciąży. Konkretne rady, opisy tęntna, czasu, dystanse i co nam się może przytrafić na biegowej stronie ciąży. Dlatego pierwsza moja rada dla każdej przyszłej biegającej mamy przeczytajcie rozdział z tej książki (opisany przez biegającą Panią doktor) tam znajdziecie odpowiedzi na większość waszych biegowo-ciążowych pytań.

Teraz wracając do bloga, czemu on powstał ? a właściwie powstaje ?? Bo pomimo, że Pani doktor odpowiedziała na większość moich pytań, to chciałabym podzielić się z wami przyszłymi mamami jak to jest przebiec przez ciążę. Często na mojej drodze zastanawiałam się czy innym też tak się nie chce? Czy taki ból to już ten ból przy którym mam się zatrzymać ? Czy faktycznie mam sobie odpuszczać jak mi się nie chce, czy mobilizować żeby wyjść na trening?

Wiem, że dosyć późno zaczynam żeby opisać biegową stronę ciąży, ale codziennie zastanawiałam się ile jeszcze wytrzymam, kiedy ten brzuch będzie tak wielki że naprawdę nie będzie się chciało? Mijało się z celem zakładanie bloga na pierwszy trymestr tylko. Miałam wrażenie, że byłabym kolejną „bloggerką” która tak naprawdę niewiele ma do powiedzenia a się wypowiada. Natomiast teraz kiedy wiem, że już większą część ciąży przebiegłam mogę czuć się biegającą „mummy to be”. I dzielić się tym z innymi.

O.

P.S. Mój sposób na chorobę w ciąży:

1. Zdorwotna mikstura wedle BBM:

* 1 łyżeczka miodu manuka rozpuszczona w łyżce ciepłej wody ( nie wiecej niż 40 stopni)

* sok z połowy cytryny

* 3 krople Vitaminy D ( devikap – bez niej zapomnijcie o jakimkolwiek zwalczaniu choroby)

* 15 kropel citroseptu ( naturalny olejek z grejfruta) całość rozpuścic w szklance wody i  siup do gardła przed śniadaniem i przed pójściem spać. SAMO ZDROWIE I STAWIA NA NOGI :))

2. Herbata zielona/malinowa z imbirem, goździkami, cynamonem i dużą ilością cytryny. Do tego gorące maliny z miodem ( nie dodawajcie miodu jak maliny są bardzo gorące, miód powyżej 60 stopni traci swoje wszystkie właściwości lecznicze) wlewam do kubeczka i zalewam herbatą też przestygniętą tak żeby właściwości miodu zostały zachowane 🙂 PYCHA 🙂