Kategoria: DIETA

Roślinne burgery z buraka – moje ulubione !

DIETA PRZEPISY

Roślinne burgery z buraka – moje ulubione !

Dzisiaj na kolację serwuję Wam burgery z buraka. Odkąd w Polsce narodziła się kuchnia slow i burgery nabrały zupełnie innego znaczenia niż za czasów mojego dzieciństwa, uwielbiam je. W bułce, bez bułki, w picie z sosem, solo, lub hummusem, z kaszą czy frytkami z batatów. Pod każdą postacią! Można je wziąć ze sobą na weekendowy wypad, idealnie pakują się do pudełka, na lunch do pracy, tak samo pyszne są na zimno i na ciepło.

Dzisiaj serwuje je Wam w wersji klasycznej, w postaci pysznego burgera w bułce, ale to właśnie ten buraczany kotlet jest kluczem do sukcesu!

Składniki na „roślinne kotlety-burgery” z buraka, moje ulubione:

Składniki (na około 15 kotletów) :

  • 500 g ugotowanych buraków, ja korzystam z tych z Farmy Świętokrzyskiej
  • 1 cebula duża
  • 60 g podprażonego na suchej patelni słonecznika
  • 3 ząbki czosnku
  • puszka fasoli czerwonej
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 2 łyżki sosu sojowego ( sprawdzajcie skład tych produktów, lubią zadziwiać – bierzemy ten który ma wodę, sól i soję)
  • duża garść świeżej kolendry
  • 100 g płatków owsianych zmielonych na mąkę
  • 1 jajko ( można pominąć dla vegan)
  • sól i pieprz do smaku

Płatki owsiane mielimy na mąkę w blenderze. Przesypujemy do innej miski. Warto w przypadku burgerów roślinnych korzystać z thermomixa, blendera lub podobnego robota kuchennego, ponieważ ułatwi wam on pracę i burgery zrobicie w kilka chwil. Zatem buraczki kroimy na duże kawałki wrzucamy do kielicha, dodajemy fasolę, podprażony słonecznik, czosnek przeciśnięty przez praskę, cebulę pokrojoną na duże kawałki, poszatkowaną kolendrę sos sojowy, oliwę. Blendujemy wszystko, przez krótki czas, na niskich obrotach, tak aby wszystko się poszatkowało, ale nie zrobiła się z tego ciapa. Na koniec dodajemy jajko i zmielone płatki owsiane, można użyć mąki owsianej w zamian. Doprawiamy solą i pieprzem. I jeszcze raz blendujemy, mieszamy przez krótka chwilę.

Kotlety smażymy na patelni na maśle klarowany, oleju kokosowym, oliwie z oliwek. Ja prawie w ogóle nie używam tłuszczu do smażenia, ale jesli chcecie by były bardziej chrupiące, lub nasączone tłuszczykiem to niech Was poniesie fantazja. Smażymy kilka minut (2-3 min), na średnim ogniu. Możecie mieć wrażenie że burgery będą się rozpadać, ale gdy odparuje z nich woda podczas smażenia, będą zachowywać się zupełnie jak zwykłe kotlety. Przekładamy delikatnie na druga stronę i smażymy kolejną minutke na drugiej stronie.

Moje ulubione dodatki do roślinnych burgerów z buraka.

Dodatki:

  • Bułka wasza ulubiona i tutaj można fantazjować <3 (Rafał uwielbiam wiejskie pszenne, ja zazwyczaj jem owsiane)
  • rukola
  • ser kozi (dla vegan można pominąć)
  • ogórki kiszone
  • świeży pomidor
  • sos bazyliowy

Sos bazyliowy:

  • 1 łyżka domowego majonezu ( ja robie na oliwie, lub bio oleju rzepakowym w domu)
  • 1 łyżka jogurtu (grecki, sojowy, czy inny jaki używacie)
  • 1 duży ząbek czosnku wyciśniętego przez praskę.
  • łyżka suszonej bazylii

Wszystkie składniki mieszam razem w miseczce, tak żeby powstał sos.

Przygotowanie moich ulubionych burgerów z buraka.

Przekrojone na pół bułki podpiekam z serem w piekarniku. Na jedną połówkę kładę rukolę, sos bazyliowy, kotleta, świeżego pomidora. Na druga cześć z serem kładę łyżkę sosu bazyliowego i ogórki kiszone pokrojone w plasterki. Składam wszystko razem, wbijam na środek wykałaczkę tak aby się nie rozpadały i serwuję. Jeżeli chcecie zrobić sobie super ucztę to proponuję do tego frytki z batatów <3

SMACZNEGO!

Dajcie oczywiście znać czy Wam smakowało i pokażcie fotki swoich potraw!!

Bio Mama – Ola.

Owsiane tartaletki z czekoladowym kremem i owocami

DIETA PRZEPISY

Owsiane tartaletki z czekoladowym kremem i owocami

Tartaletki owsiane z owocami i kremem.

To nie jest jede z tych totalnie bezmlecznych veege przepisów, których u mnie macie pełno. Ale jest to przepis na bezglutenowe tartaletki, pełne odżywczych składników, które wykonacie w parę chwil. Są na prawdę proste, zawsze wychodzą, są smaczne a do tego wyglądają obłędnie więc możecie serwować je gościom <3

Składniki na owsiane tartaletki z kremem i owocami:

Składniki na około 10 sztuk ( możecie zrobić z resztki też ciasteczka owsiane):

  • szklanka płatków owsianych zwykłych
  • 1 jajko
  • 1 łyżka miodu, lub 2 łyżki ksylitolu
  • 3 łyżki oleju kokosowego
  • 1 łyżka tahini
  • 1 łyżka masła orzechowego
  • 1 dojrzały banan
  • szczypta soli
  • kilka kropel ekstraktu z wanilii

Rozgrzewamy piekarnik do temp 180 st C. Banana rozgniatamy widelcem. Wszystkie składniki wrzucamy do blendera i na niskich obrotach wszystko mieszamy, aż całość połączy się dokładnie. Ciasto przekładamy łyżką do natłuszczonych foremek i dociskamy palcami. Ja używam foremek do muffinek, których po prostu nie wypełniam po brzegi. Casta na dnie ma być około 1 cm. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy 15 minut.

Krem do owsianych tartaletek z owocami:

Składniki:

  • 3 kostki gorzkiej czekolady (min.70%) – 30g
  • 3 kopiaste łyżki serka mascarpone
  • 3 łyżki wody
  • 1 łyżeczka oleju kokosowego

Połamana czekoladę rozpuszczamy w rondelku z 3 łyżkami zimnej wody i olejem kokosowym. Do miseczki wkładamy 3 łyżki serka mascarpone wlewamy rozpuszczoną czekoladę i łączymy składniki. Jeśli czekolada była gorąca to warto ostawić krem na chociaż 15 minut do lodówki lub kilka minut do zamrażalnika, aby stężniał i się schłodził.

Schłodzone tartaletki, wypełniamy kremem i ozdabiamy świeżymi owocami, borówkami, malinami, lub truskawkami.

SERWUJEMY i jemy ze smakiem <3

Koniecznie dajcie znać jak Wam smakowały !

Bezglutenowe ciasto marchewkowe – najlepsze na świecie!

DIETA POLECANE PRZEPISY

Bezglutenowe ciasto marchewkowe – najlepsze na świecie!

Bezglutenowe marchewkowe z kremem <3

Nie wiem czy wy tez tak lubicie marchewkowe ciasto, ale ja je uwielbiam. Przepis który tu wrzucę będzie na bezglutenową wersję tego ciasta, ale spokojnie jeśli akurat nie macie takich mąk w domu każda mąka z glutenem tez będzie ok. Wybierzcie jednak może te pełnoziarniste, orkiszowe zamiast zwykłej jasnej białej mąki.

Ta wersja ciasta marchewkowego jest z kremem, ale to ciasto smakuje równie dobrze bez tego kremu i takie je właściwie zawsze jemy.

Ciasto marchewkowe zawiera dużo beta karotenu, który jest prowitamina witaminy A. Ciasto które zawiera warzywa jest mokre, zdrowsze, bo dzieki temu że zawiera warzywa nie trzeba dodawać tyle mąki i przede wszystkim marchewkowe kochają DZIECI !!!

Muszę Was jeszcze namawiać ??? 🙂

Żeby marchewkowe bezglutenowe było najlepsze na świecie !

Kluczowym składnikiem w tym cieście jest skórka z pomarańczy. Może nie ma jej tu zbyt wiele ale to ona właśnie daje ten niesamowity posmak. Oczywiście jeśli nie lubicie skórki z pomarańczy to zrozumiem i zróbcie je wtedy bez, ale mój Rafał nie jest fanem skórki z cytrusów. Jednak w tym marchewkowym w ogóle mu ona nie przeszkadza, ba nawet odważyłam by się napisac smakuje!

Ale do dzieła, co potrzeba na ciasto

Składniki na bezglutenowe marchewkowe – najlepsze na świecie!

Składniki:

  • 3 duże jajka
  • 3 duże marchewki
  • 80 g erytrytolu/ksylitolu/ lub cukru np kokosowego (ja osobiście nie lubię za posmak)
  • 80 ml oleju rzepakowego ( najlepiej EKO z pierwszego tłoczenia)
  • 150 g mąki owsianej bezglutenowej (możecie zmielić płatki na mąkę)
  • 50 g maki ryżowej
  • 40 g skrobi ziemniaczanej
  • łyżeczka sody oczyszczonej
  • łyżeczka cynamonu
  • skórka otarta z 1 pomarańczy
  • garść orzechów ( jakie lubicie, ja daje włoskie lub nasiona słonecznika/pestki dynii)
  • garść suszonej żurawiny lub rodzynek
Zwróćcie uwagę, że żurawina często jest dosładzana i dodawany do niej jest olej. Dlatego warto szukać takiej która będzie zawierała jak najmniej cukru i oleju, lub w ogóle, bo takie też są ! 
bezglutenowe marchewkowe z kremem <3

Przygotowanie bezglutenowego marchewkowego, najlepszego na świecie oczywiście !

Jeśli używacie blendera to obraną ze skórki marchewkę wrzucamy do kielicha i mielimy na drobno. Dodajemy mąkę, olej, przyprawy, sodę i skórkę z pomarańczy – miksujemy. Osobno ubijamy jajka z erytrytolem, lub ksylitolem. Ubite jajka dodajemy do masy i miksujemy. Na koniec dodajemy garść żurawiny, lub rodzynek i posiekanych orzechów. Mieszamy najlepiej juz łyżką lub blenderem na niskich obrotach.

Jeżeli nie używacie blendera lub urządzenia typu thermomix, możecie marchewkę zetrzeć na tarce o dużych oczkach i dodać do miski zanim dodacie jajka. 

Blachę wykładamy papierem do pieczenia, ja używam okrągłej blachy. Pieczemy w temperaturze 180 st C, na thermoobiegu przez około 40 min. Gdy ciasto wystygnie możemy położyć na nie krem.

Krem do bezglutenowego marchewkowego.

Ponieważ w cieście są jajka, to nie jest to wegańska wersja stąd w składnikach kremu mascarpone. Jednak jesli chcecie wersję wegańską, zastąpcie mascarpone ubitą śmietanką kokosową (jak ją zrobić możecie zobaczyć w przepisie na ——> BANOFFEE )

Skladniki na krem:

  • 125 g, pół opakowania mascarpone
  • 3 kostki czekolady
  • łyżeczka oleju kokosowego
  • łyżka mleka ryżowego

Mleko, olej i czekoladę rozpuszczamy na bardzo małym ogniu w rondelku tak aby wszystkie składniki dokładnie się roztopiły i połączyły. Można użyć kapieli wodnej, jeśli boicie się że się przypali. Schładzamy, po czym dodajemy mascarpone. Całą masę warto schłodzić w lodówce zanim położycie ją na ciasto. Warto więc zrobić krem jak tylko wstawicie ciasto do piekarnika. Żeby krem się nie roztopił trzeba położyć je na już zimne ciasto. Dlatego jak tylko lekko ostygnie, warto je wyciągnąć z blachy i wstawić do lodówki na kilka chwil.

Obiecuję, że to bezglutenowe ciasto marchewkowe będzie waszym ulubionym! W końcu jest najlepsze na świecie <3

Bezglutenowe marchewkowe z kremem – najlepsze na świecie !

SMACZNEGO !

Ola – Bio Mama.

MANGO LASSI – samo dobro.

DIETA PRZEPISY

MANGO LASSI – samo dobro.

Idealne na wiosnę i lato, możecie zrobić w zimnej wersji z kostkami lodu. Nada się też jako koktajl po treningu, a przede wszystkim zawiera w sobie owoc z tak zwanej „Czystej Piętnastki”.

Mango LASSI – samo dobro.

Dlaczego mango lassi to samo dobro?

Otóż w 2019 roku w raporcie przygotowywanym przez EWG (czyli Environmental Working Group). To amerykańska organizacja non-profit, która specjalizuje się w badaniu środowiska pod kątem substancji toksycznych. Mango znalazło się w tak zwanej „Czystej Piętnastce” czyli z angielskiego „Clean Fifteen” . Czyli należy do jednego z niewielu owoców, który w uprawie konwencjonalnej jest najmniej narażone na działania środków chemicznych, najmniej akumuluje te środki lub po prostu nie potrzeba stosować tak dużych ilości pestycydów do jego uprawy.

Przewodnik stworzony właśnie przez EWG pomaga nam w wyborze najmniej skażonych pestycydami warzyw i owoców uprawianych w formie konwencjonalnie, czyli nie ekologicznej!

Mango należy do tej dobrej grupy dlatego jeśli kupujemy produkty nie ekologiczne warto wybierać właśnie te z grupy „Czystej Piętnastki”.

obrazek z : https://mayedatotalwellness.com

Składniki na SAMO DOBRO -MANGO LASSI:

  • duże mango
  • mały jogurt naturalny ekologiczny
  • szczypta kardamonu
  • woda około 250-300 ml ( jeśli wolicie bardziej płynne dodajcie więcej, jeśli wolicie bardziej geste dodajcie mniej)
  • opcjonalnie (łyżka ksylitolu, erytrytolu)

Jak robimy MANGO LASSI?

Mango obieramy z skórki, okraj wokół pestki tyle ile się da. Wrzucamy od blendera, dodajemy opakowanie jogurtu, dodajemy wodę, kardamon i opcjonalnie ksylitol, miód czy coś innego słodkiego.

mango lassi przygotowanie
mango clean fifteen

My nie dodajemy słodu, bo mango samo w sobie jest słodkie. Blendujemy i podajemy np z listkami mięty 🙂

Jeśli chcecie żeby mango lassi było bardziej orzeźwiające możecie dodać kostki lodu oprócz wody i zorbić z tego mrożony koktajl. 🙂

SMACZNEGO !!!

Ola.

Owsiane bułeczki – proste i szybkie.

DIETA PRZEPISY

Owsiane bułeczki – proste i szybkie.

Odnoszę wrażenie, że chyba każdy z nas upiekł podczas kwarantanny chociaż raz własny chleb. Swego czasu gdy zostaliśmy zamknięci w domach, na instagramie wysypały się zdjęcia przedstawiające własnoręczne wypieki. Im dłużej ktoś siedział w domu tym większa kulianrna wena go dopadała.

My z chlebem miewamy różne okresy. Wpadamy w wir pieczenia, a potem długie okresy odpoczynku. Robiliśmy z kiełkującej gryki prze długi czas, ale potem nam się przejadł. Piekliśmy chleb na zakwasie orkiszowy, żytni, z różnymi dodatkami lub bez. Teraz nie mamy zakwasu, a kilka nieudanych prób z zakwasem który dostaliśmy trochę nas zniechęciły. Teraz Rafał piecze taki najprostszy pszenno-orkiszowy na drożdżach który pochłaniamy w jeden wieczór. Niemniej jednak chleba u nas się je niewiele, na śniadania pieczywa nie jadamy praktycznie w ogóle. Chleb towarzyszy nam w podróżach, na wycieczkach czy do wieczornych kanapek z różymi pastami.

Jednak nie ma co ukrywać sa takie dni i choć zdarzają się bardzo rzadko, kiedy na stół wjedża Pani jajecznica i marzą nam się świeże bułeczki. Uwielbiamy też wege burgery, a te smakują tylko i wyłącznie z domowymi bułkami !

I tak powstał przepis na te PYSZNE OWSIANE, PROSTE i NAPRAWDĘ SZYBKIE BUŁKI !

OWSIANE BUŁKI – PROSTE I SZYBKIE

Składniki:

  • 200 g płatków owsianych
  • 200 g mąki owsianej
  • 200 g mąki jaglanej/ryżowej/pełnoziarnistej orkiszowej (ja zazwyczaj daję tej ostatniej, albo miks jaglanej i orkiszowej)
  • 2 płaskie łyżeczki soli
  • 250 g ciepłej wody
  • 40 g oleju
  • szczypta erytrytolu/ksylitolu/cukru
  • 30 g drożdży ( można dać mniej ale bułeczki mogą być cięższe, czyli będą mniej puszyste)
  • jajko roztrzepane do posmarowania bułeczek
  • kilka garści słonecznika do posypanie bułeczek
Jeżeli chcecie mieć bułeczki bezglutenowe to zwróćcie uwagę na mąkę owsianą, żeby była bezglutenowa. Owies jako zboże nie zawiera glutenu, jednak ze względu na jego produkcję może być nim zanieczyszczony. Jeżeli bułki maja być bezglutenowe to poza mąką owsianą musicie użyć mąkę ryżową lub jaglaną. 

PRZYGOTOWANIE – OWSIANE BUŁKI PROSTE I SZYBKIE

Do blendera wrzućcie płatki owsiane i zmielcie na mąkę. W ten sposób płatki owsiane zmielicie na mąkę pełnoziarnistą 🙂 Zmielone płatki owsiane, mąki i sól wsypujemy do miski i mieszamy łyżką. Dodajemy olej, mieszamy. Dodajemy szczyptę erytrytolu, lub innego słodu, wodę i pokruszone drożdże. Możecie też zrobić zaczyn z drożdży na początku, jeśli obawiacie się że nie wyrobicie porządnie ciasta, jednak nie jest to konieczne. Ciasto wyrabiamy aż będzie idealnej konsystencji. Ma być ciągnące się, ale nie lejące, tak abysmy byli w stanie uformować z niego bułeczki.

Jeżeli używacie thermomixa. Mielicie płatki na mąkę (30 sek obr 10), potem wrzucacie wszystkie składniki do kielicha i wyrabiacie ciasto przez 4 minuty na funkcji wyrabiani ciasta.

Nagrzewamy piekarnik do 200 st C. Blachę wykładamy papierem do pieczenia. Z wyrobionego ciasta formujemy 8-10 bułeczek, które układamy na przygotowanej blasze. Wierzch bułek smarujemy roztrzepanym jajkiem i posypujemy je słonecznikiem. Można słonecznik delikatnie docisnąć tak aby nie spadł podczas pieczenia. Można słonecznik zamienić wedle upodobań na siemię lniane, czy też mak. Pieczemy 30 minut. Po wyciągnięciu smakują najlepiej kiedy świeże masełko roztapia się na nich.

Bułeczki są super szybkie i proste do wykonania,

więc jeżeli marzycie o wspólnym niedzielnym śniadanku z pastami kanapkowymi, świeżymi warzywami, czy jajecznicą serdecznie Wam je polecam. Zanim zrobicie resztę one będą już cieplutkie i upieczone !!

SMACZNEGO !

Ola.

Wegańska POMIDOROWA jak u babci !

DIETA PRZEPISY

Wegańska POMIDOROWA jak u babci !

Nigdy nie umiałam gotować polskich dań, nigdy tez nie miałam też takiej potrzeby. Nasza rodzima kuchnia jest dla mnie zazwyczaj kuchnią zbyt ciężką, wolę delikatne orzeźwiające smaki, albo typowe rozgrzewające orientalne dania. Moje dzieci jednak mają inne zdanie i pomidorową, zreszta pewnie jak każde polskie dziecko kochają. I to wcale nie jest za moja sprawką, ale pewnie za sprawką przedszkoli i restauracji.

Pomidorowej pewnie też nie zaczęłabym tak często gotować gdyby nie … KORONAWIRUS ( Jak dzieci to przeczytają za kilka lat to się załamią )

Wegańska pomidorowa jak u babci, TO MOŻLIWE !

Czy pomidorowa jak u babci może być wegańska ?

Okazuje się, że tak. Wcale nie musi być na mięsie, choć taka pewnie będzie dla wielu bardziej treściwa, i wcale o dziwo nie musi być na śmietanie! Moja ostatnia pomidorowa była totalnie wegańska, a cała familia zjadła ją ze smakiem. Obiecuję Wam, że mam bardzo wybredne jury, w skład którego wchodzą moje dzieci wychowane na wiejskiej przedszkolnej kuchni, i mój mąż wychowany na polskich daniach, a w tym na pomidorowej jak u babci 😉 .

Oczywiście nie umiałabym robić pomidorowej gdyby nie moja serdeczna przyjaciółka, która nie raz ratowała mnie przepisem prosto od swojej mamy. Najpierw robiłam wedle jej przepisu na rosole, potem zaczęłam robić na wywarze warzywnym i jogurcie, a ostatnio nawet poszłam na całość i zrobiłam na wywarze warzywnym i ze śmietanką ryżową 🙂

Wegańska pomidorowa jak u babci, TO MOŻLIWE !

Wegańska pomidorowa jak u babci składniki:

  • 3 marchewki
  • 1/4 dużego selera
  • 1 pietruszka
  • 2 gałązki natki pietruszki
  • 1 cebula
  • 1 liść laurowy
  • 3 ziarenka ziela angielskiego
  • sól i pieprz do smaku
  • 1 puszka pomidorów, lub równowartość w gramach świeżych pomidorów
  • ok 50 gram pasty pomidorowej, lub 3-4 łyżki koncentratu pomidorowego
  • ok 150 gram śmietanki ryżowej, można zamienić na 2 kopiaste łyżki jogurtu np greckiego.
  • 1-2 łyżki mąki ryżowej
  • ryż lub makaron do podania
Mąkę też możecie zamienić na inną jaką macie lub lubicie używać, oryginalnie wszyscy dają pszenną, ryżowa jest delikatna i super się sprawdza. 

Wegańska pomidorowa jak u babci….

Jak robimy?

Do garnka z wrzącą wodą wrzucamy wszystkie obrane wcześniej warzywa, dodajemy liść laurowy i ziele angielskie, sól i pieprz wedle uznania. Możecie cebule opalić na gazie, tak jak to robiły nasze babcie, ale ja tego nie robię bo potem pływają części opalonej cebuli w zupie i ciężko je wyłowić. Całość gotujemy na małym ogniu co najmniej 20-30 min. Im dłużej pogotujecie tym bardziej wyrazisty będzie wywar, jeśli macie czas spokojnie wydłużcie go do 45 minut. W między czasie wrzućcie pomidory do blendera i zmiksujcie je na gładką masę. Gdy wywar będzie gotowy, wyciągnijcie wszystkie warzywa i odłużcie je do miseczki. Dodajcie pomidory zmiksowane w blenderze i koncentrat pomidorowy. Gotujcie jeszcze przez conajmniej 5-10 minut. Wyłączcie gaz, doprawcie wedle uznania. Śmietankę wymieszajcie z mąką w kubku, dolejcie do niego tyle ile się zmieści zupy, wymieszajcie i powoli wlewajcie z powrotem do zupy. Ta czynność pozwoli nie zważyć się „śmietance”. Tą czynność możecie powtórzyć kilka razy jeśli widzicie że robią się delikatne białe grudki w zupie. Powiem szczerze, że może w przypadku produktów wegańskich takie rzeczy się nie dzieją, ale nie sprawdzałam więc robię wedle sztuki. Włączamy gaz i gotujemy całość dosłownie minutkę tak aby mąką delikatnie związała i zupa zrobiła się gęstsza.

Jeżeli nie zależy Wam aby zupa była totalnie wegańska, to spokojnie możecie zamienić śmietankę ryżową na jogurt najlepiej grecki bo jest po prostu tłustszy. Z jogurtem musicie uważać bo lubi się ważyć, więc proponuję powtórzyć czynność wlewania gorącej zupy do szklanki kilka razy. My robimy pomidorową na zmianę. Ponieważ jogurty jemy, ale śmietana już raczej rzadko u nas gości, to moja pomidorowa jest albo totalnie wegańska, albo z jogurtem greckim. 
Wegańska pomidorowa jak u babci, TO MOŻLIWE !

Pomidorowa – wegańska i jak u babci czy aby na pewno?

No cóż Wam mogę napisać, ta pomidorowa jest na prawdę pyszna. Co więcej nigdy wcześniej nie zjadłabym zupy z ryżem, jakoś za bardzo kojarzyło mi się to z zupami mlecznymi za czasów przedszkola, które nie przechodziły mi przez gardło za dziecka. Odkąd jednak jestem mamą moje dzieci nauczyły mnie jeść pomidorową z ryżem, ba nie tylko jeść, ale SERIO mi to smakuje. Zatem ową pomidorową możecie podawać z ryżem, lub makaronem, takim jakim lubicie 🙂

Jeśli chcecie zrobić pomidorową z ryżem, po około 20 minutach gotowania wywaru możecie dodać ryż. Nie trzeba wtedy gotować go w osobnym garnku. Ja osobiście wolę ryż gotować w innym garnku, chociażby dlatego aby pomidorową jednego dnia zaserwować z ryżem, a drugiego z makaronem, dla odmiany. Ważne jest jednak, i to rada z pradziada od Justyny, żeby ryż gotować w wywarze zanim dodamy pomidory. Ryż w pomidorach nie ugotuje się do końca i zawsze będze delikatnie twardy. 

Nasza pomidorowa wjeżdża na stół z makaronem lub ryżem, oczywiście to nie ja decyduje o tym z czym ja podam tylko towarzystwo 🙂 Jeśli jeszcze nie wierzycie, że wegańska pomidorowa, może smakować dokładnie tak samo jak ta u babci, to koniecznie kupcie dzisiaj w sklepie włoszczyznę, puszkę pomidorów, koncentrat i podejmijcie wyzwanie. Jeśli macie mocno wybredne towarzystwo, a nie przykleiliście sobie ETYKIETY WEGANINA, to sprawdźcie przepis na Waszym jury z jogurtem greckim. <3

Serwuję z ryżem i posiekaną pietruszką

Smacznego! I koniecznie podzielcie się Wasza opinią o wegańskiej pomidorowej jak u babci !!!!!

Ola.

Kanapki z rukolą i HUMMUSEM z suszonymi pomidorami.

PRZEPISY

Kanapki z rukolą i HUMMUSEM z suszonymi pomidorami.

HUMMUS jadamy na kilka sposobów, ale ten ostatnio podpasował mi najbardziej.
Nasza klasyczna wersja to taka z arabskimi przyprawami i z samej cieciorki. Ta wersja jest jednak przyjemniejsza dla mniejszych koneserów orientalnej kuchni i tych którzy hummusu chcą spróbować po raz pierwszy.

Takie kanapki to idealny posiłek na drugie śniadanie czy kolację, czy też sporą przekąskę. Jeżeli chcecie zjechać z tłuszczem na rzecz węglowodanów i lekkostrawności np przed treningiem możecie zjeść je z waflami ryżowymi, lub gryczanymi ( jeśli dbacie o białko w diecie)

CIECIERZYCA to cudowne źródło białka w diecie w której ograniczacie mięso, ponadto jest pełna witamin z grupy B ( zwłaszcza B6 i folianów ), potasu, magnezu, wapnia, żelaza i cynku. Jest też świetnym źródłem dobroczynnego błonnika i ma niski indeks glikemiczny. W dodatku domowy humus jest SERIO banalnie prosty. Dla leniwych którzy wolą używać strączków z puszki, lub słoika zrobienie hummusu potrwa dosłownie kilka minut!

Jeżeli źle trawicie gotowane strączki, możecie spróbować gotować je w szybkowarze. Są one znacznie miększe i czas gotowania skraca się prawie o połowę. Jednak jeśli te nadal wywołują u Was rewolucje jelitowe, to proponuję skorzystać z gotowych produktów w puszkach lub słoikach. Powinny być łagodniejsze dla Waszego organizmu i układu trawiennego.

 

PRZEPIS NA HUMMUS Z SUszonymi pomidorami: 

Hummus z suszonymi pomidorami można jeśc na wiele sposobów, na kanapkach jak dip do pokrojonych w słupki warzyw, do pieczonych batatów, lub chociażby w picie np z falafelem, lub innymi warzywnymi kotletami.

Składniki:

  • 250 gram suchej ciecierzycy
  • 5 sztuk pomidorów suszonych ze słoiczka w zalewie
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • 2 łyżki tahiny
  • sok z połowy cytryny
  • 3 ząbki czosnku

Ciecierzycę zalewamy w ciepłej wodzie na noc, wody musi być conajmniej 2 x tyle co ciecierzycy. Gotujemy ją w świeżej wodzie przez około 1,5 h na małym ogniu pod przykryciem. Ugotowaną ciecierzycę chłodzimy w wodzie w której się gotowała, będziemy ją zaraz potrzebować aby konsystencja hummusu była bardziej kremowa. Ciecierzycę, około pól szklanki wody w której się gotowała, czosnek wyciśnięty przez praskę i resztę składników wrzucamy do blendera i miksujemy na gładką masę. Ja wolę hummus gdzie czuć delikatnie ziarno ciecierzycy więc po prostu mielę wszystko ciupke krócej.

KANAPKI Z HUMMUSEM I RUKOLĄ

Składniki

  • domowy hummus z suszonymi pomidorami 5 łyżek
  • 2 kromki chleba, lub duża kromka przekrojona na pół ( można zastąpić waflami ryżowymi, czy gryczanymi)
  • garść rukoli
  • kilka pomidorków koktajlowych

Przekrajamy 2 kromki chleba na pół. Na chlebie układamy rukolę, na każdej kromce kładziemy sporą łyżkę hummusu i ozdabiamy przekrojonymi na pół pomidorkami koktajlowymi.

Hummus bardzo fajnie można serwować też z surową marchewką pokrojoną w słupki i selerem naciowym. Taki dip idealnie sprawdzi się na wieczorną posiadówkę ze znajomymi przy winku, lub jako drugie śniadanie na maluchów.

Obiecuję, że podpasuję najbardziej wybrednym, a z biegiem czasu będziecie robic go dosłownie w kilka minut !

Smacznego !

Ola

 

 

PIZZA TIME – czyli dobra domowa pizza

DIETA POLECANE PRZEPISY

PIZZA TIME – czyli dobra domowa pizza

Chyba nie ma osoby na świecie która by pizzy nie lubiła.

Co prawda długo uczyliśmy nasze dzieci, żeby pizze jadły (tak na odwrót niż inni ) i choć do dziś nie wejdzie im żadna na grubym cieście z keczupem. To tą pizzę uwielbiają, a w szczególności ją robić.

Dobra pizza, to taka która nie będzie ociekać tłuszczem z sera, będzie pełna świeżych warzyw, na chrupiącym delikatnym cieście  i polana oczywiście OLIWĄ z OLIWEK. 

Ta pizza to nie grzech. SERIO. Można jej zjeść TONY ( tonach może być już znacznie kaloryczna) i nie przesadzam, bo jest lekka i większość tłuszczu jaki zawiera to oliwa z oliwek którą ją polejemy.

Mój sposób na małą ilość tłuszczu na pizzy to delikatnie posypana szarpaną mozarellą, taka białą, nie serem mozzarella startym na tarce. Na każdy placek daję około 4-5 plastrów mozzarelli białej i to na prawdę wystarcza! Nie trzeba pizzy przykrywać nieskończoną ilością sera. Ta jest bardziej włoska, delikatna i dla każdego!

Ciasta na pizze robiłam przeróżne, nawet ryżowe i gryczane, jednak białe pszenne jest tym które jest najsmaczniejsze. Tak twierdzi mój mąż, który najchętniej jadł by wszystko z podwójną porcją glutenu 🙂 Niemniej jednak musze się z tym zgodzić, za białym ciastem przepadam też i ja, ponadto jest ono najlżejsze, więc może coś w tym jest ??

Pizze teraz robimy różne, czasami na białej pszennej mące BIO, lub na orkiszowych białych lub pełnoziarnistych. Ta ostatnia jest najmniej uwielbiana, chyba tylko z założenia, ale równie przepyszna. Szczerze mówiąc, ostatnio zrobiłam na białej mące ale towarzystwo nie uwierzyło, wiec może wcale nie czuć tego tak bardzo :p

Wybór należy do Was, co lubicie lub preferujecie, ja polecam zawsze, ale to zawsze używać mąki ekologicznej. Zboża są najbardziej pryskanymi roślinami przez naszych rolników. Dlatego warto wybierać mniejsze zło.

 

Jak piec pizzę ?

 

Pieczenie – my pieczemy pizze w piekarniku lub na grillu gazowym w lato, bo tam możemy utrzymać też bardzo wysoką temperaturę. Nasz piekarnik na termoobiegu rozgrzewa się do 300 °C. W tej temperaturze zawsze robimy pizze. Ma byc on krótko ale w bardzo wysokiej temperaturze pieczona, wtedy jest najsmaczniejsza. My używamy tez kamienia do pizzy, jest on robiony z kamienia szamotowego i utrzymuje dużą temperaturę. My mamy z LIDL-a za 35 zł 🙂 Podobno wkrótce ma być dostępny więc polecam sobie kupić. Testowaliśmy inne ale nam popękały, ten trzyma się 2 lata. Jest lekki i wytrzymały.

Kamień niestety ciężko się myję więc trzeba uważać żeby za dużo nie spływało na niego z rantów pizzy ( np ser czy inne składniki które na kamieniu się przypalają)

Do kamienia zawsze dostajecie taką deseczkę na której będziecie robić pizzę, a potem z której bardzo łatwo tą pizzę zsunąć na kamień. Warunek mąka pod spodem tak aby się nie przyklejało ciasto do deski. Dokładnie tak jak robią to w restauracjach !

DOBRA DO RZECZY !

Przepis na ciasto (na około 4 małe pizze – 25 cm średnica): 

  • 2 szklanki mąki ( białej, pełnoziarnistej, pszennej lub orkiszowej)
  • 1 szklanka ciepłej wody
  • około 1 cm3 świeżych drożdży. Nie wiem jak Wam to najlepiej opisać, czyli dosłownie tyle co końcówka waszego dużego palca u rąk. Czyli taka malutka kostka 1 cm x 1 cm x1 cm 🙂 Jeśli używacie suszone to ok. 1/3 paczki.
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
To są proporcje, które możecie powielać jeśli spodziewacie się gości. my takie 4 małe pizze jemy sami. 3 ja z Rafałem i 1 dzieci. (wydało się, ja oczywiście tylko 2 kawałki :p )

Ja swoje ciasto zagniatam w thermomix-ie, na opcji interwał przez około 6 minut. Ci co robią to ręcznie, powinni poświecić chwilkę żeby ciasto zagnieść. Zagniatamy ręcznie przez dobre kilka minut, tak żeby składniki wszystkie się idealnie połączyły. Ciasto odstawiamy pod ściereczką na jakieś 30 minut i przygotowujemy farsz.

SOS POMIDOROWY:

  • puszka pomidorów pokrojonych lub całych
  • 2-3 ząbki czosnku
  • 2 łyżeczki suszonego oregano, można też dodać garść świeżej bazylii
  • super się sprawdza kawałek parmezanu. (Taka kostka ok 2 cm x 1 cm x 1 cm)

Wszystkie składniki wrzucam razem do blendera, miksuje na gładką masę.

Pizza to takie danie które możecie skomponować według swojego ulubionego zestawu. Polecam na prawdę kombinować, dla mnie pizza bez rukoli nie istnieje, więc to jest najważniejszy składnik. Zamiast rukoli, może być roszponka czy szpinak. Wszystko co zielone smakuje tak samo cudownie.

TRICKI TRICZKI FARSZ, ciasto i pieczenie:

  • pieczarki czy boczniaki, czy inne grzyby najlepiej troszkę podsmażyć na patelni. Ja daje minimalną ilość tłuszczu czyli około 1/2 łyżeczki. Chodzi o to aby woda z nich wyparowała zanim wylądują na cieście. Gdy położycie surowe grzyby na ciasto, ciasto będzie się gotować zamiast piec.
  • wszystkie warzywa kroimy bardzo cienko, podobna zasada jak wcześniej chodzi o to aby puszczały jak najmniej wody. Pomidory i cukinię kroję na milimetrowe plastry.
  • nie nakładam kilograma farszu na ciasto. Znowu pizza zamiast chrupiąca będzie miękka i bardziej ugotowana niż upieczona. Każdy składnika nakładam na jeden placek tak aby było w odstępach od siebie o kilka centymetrów. Czyli na jeden placek nakładam na przykład 4-5 plastrów pomidora, 6-7 plastrów cukinii, kilka takich garstek pieczarek czy boczniaków.
  • ciasto rozwałkowuję na bardzo cieniutki okrągły placek. Około milimetra grubości i około 25 cm średnicy

 

MOJE DWIE ULUBIONE WERSJE na farsz:

  1. Pierwsza to taki klasyk. Czyli na ciasto ląduje najpierw sos pomidorowy, na 1 placek około 2-3 łyżek sosu. Potem wrzucam bardzo cieniutko skrojone pomidory, około 4-5 plastrów, pieczarki/boczniaki kilka takich garstek, na to idzie cukinia 6-7 plasterków, potem kładę kilka porwanych plastrów mozzarelli. (na 4 pizze używamy około 2 mozzarelli z czego połowę wszyscy podjadają pewnie po drodze ) Kładę ja w takich odstępach, że kiedy się roztopi w piekarniku to przykryje mniej więcej całą pizzę. Jeśli lubiecie, mój Rafał uwielbia to dorzucam szynkę parmeńską surową ( nie gotowaną), czyli prosciutto crudo ! Wkładam do nagrzanego! piekarnika na kamień. Piekę około 5-7 minut. Wyjmuję ciasto na okrągła deskę, daję kilka „pacek” serka do smarowania koziego lub (mascarpone) kroje i posypuję rukolą. Na koniec skrapiam sosem Crema de Balsamico <3 Podaję z oliwą z oliwek. Każdy sobie skrapia na talerzu oliwę wedle uznania.
  2. Druga wersja, to nowość która ostatnio robiliśmy. Czyli pizza z boczniakami i zielonym pesto. Na rozwałkowane ciasto, nakładam sos ( 2-3 łyżki), potem pomidory, większą ilość boczniaków, opcjonalnie cukinię, mozarellę (ok 5 plastrów), na górę daję w 5 miejscach  kilka niepełnych łyżeczek pesto. Wstawiam do piekarnika. Wyciągam po 5-7 minutach. Kroję nożem do pizzy i posypuję szpinakiem.

SKŁADNIKI NA FARSZ POWYŻEJ:

  • mozzarella 2 sztuki
  • pomidory duże 2 sztuki
  • cukinia średniej wielkości 1 szt
  • około 150 g pieczarek, lub boczniaków (polecam te drugie)
  • rukola szpinak do posypania
  • oliwa z oliwek
  • ser kozi do smarowania kilka łyżeczek ( może być tez jakikolwiek inny ser kozi, jeśli jakiś śmierdziuch to połóżcie go na pizzę przed pieczeniem)
  • pesto zielone kilka łyżeczek
  • crema di balsamico do skropienia
  • szynka parmeńska surowa/ prosciutto crudo (OPCJONALNIE)

Obydwie wersją są PYCHA.

Wybierzcie, którą chcecie spróbować, lub wymyślcie swoją własną i podzielcie się w komentarzu!

Smacznego !!!

 

Ola

FALAFEL i PITA z sosem Tahini – orientalny obiad

DIETA PRZEPISY

FALAFEL i PITA z sosem Tahini – orientalny obiad

FALAFELKI chyba każdy uwielbiam, w szczególności teraz kiedy zyskały na popularności i w większości nowoczesnych fast/slow foodów wersja wege burgerów to właśnie one w różnych odsłonach.

Ja poszłam w tym przepisie w prostotę, bo jak to na kwarantannie bywa, nie wszystko jest dostępne. Ale poszłam też w klasykę, czyli chlebki PITA, z pełnoziarnistej mąki orkiszowej to fajna alternatywa dla burger-owych bułek, która idealnie komponuje się ze smakiem i pochodzeniem falafeli. Do tego złamałam smak sosem tahini, który dzięki soku z cytryna orzeźwia i rozbudza całe danie.

Idealnie nadadzą się też do lunch boxa, w wersji chłodnej lub podgrzewanej w pracy.

 

FALAFEL.

Jak to Marta Dymek z Jadłonomii kiedyś napisała sukcesem falafeli jest porządne zmielenie ciecierzycy. falafele robi się z surowej ciecierzycy, co jest zdecydowanie szybsze i łatwiejsze niż jej ówczesne gotowanie. Ja ciecierzycy o dziwo nie blend-uję w thermomixie, ale miele w wyciskarce wolnoobrotowej, w której mam funkcję mielenia ziarna. Jest dość prosty do zrobienia trzeba tylko pamiętać o zalaniu ciecierzycy wodą na noc, na dzień zależy kiedy planujecie je robić.

Mój przepis, bo nigdy nie mam kolendry jak je robię 🙂

FALAFEL:

  • 500g suchej ciecierzycy moczonej przez noc ( conjamniej 12h )
  • 1 cebula duża
  • 2-3 ząbki czosnku
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • garść posiekanej natki pietruszki
  • garść posiekanej kolendry (jeśli macie, opcjonalnie)
  • 2 łyżeczki soli
  • przyprawy: ja dodaje mieszanki arabskich przypraw, jeśli nie macie takich to przyprawy dodajemy takie: 1/2 łyżeczki kminu rzymskiego mielonego, 1 łyżeczka garam masala, 1/2 łyżeczki pieprzy cayen, 1/2 łyżeczki cynamonu, 1/2 mielonej kolendry.
  • olej do smażenia

Ciecierzycę, czosnek i cebulę mielę, tak jak wspomniałam w wyciskarce wolno-obrotwej, możecie użyć maszynki do mielenia mięsa, lub w ostateczności blender typu thermomix. Im lepiej zmielona tym smaczniejsze falafelki. Wrzucam wszystko do blendera, dodaje pietruszkę, kto ma kolendrę, sól i przyprawy. Mieszam wszystko w blenderze żeby składniki idealnie się połączyły. Formujemy kulki delikatnie je spłaszczamy (jeśli nie smażymy w głębokim oleju) i smażymy. Ja smażę uwaga —-> NIE na głębokim tłuszczu. Ponieważ nie lubię jeść produktów z głębokiego tłuszczu moje falafelki piekę w piekarniku albo smażę w odrobinie tłuszczu. Są przez to bardziej suche niż orginały, ale zdecydowanie zdrowsze.

Jeżeli lubicie smażone rzeczy i nie przeszkadza Wam ilość tłuszczu. Te oryginalne powinno się smażyć w głębokim tłuszczu. Musicie go porządnie rozgrzać i smażyć falafele dosyć krótko, wtedy będą chrupiące na zewnątrz i wilgotne w środku.

PITA:

  • 15g świeżych drożdży
  • 1 szklanka ciepłej wody
  • 2 szklanki mąki (ja dałam orkiszowej pełnoziarnistej, można użyć pszennej, białej, lub z alternatyw bezglutenowych użyłabym owsianej)
  • 1 łyżeczka soli
  • szczypta słodzidła (cukier, ksylitol czy inne)

Drożdże mieszamy z wodą dodajemy słodziła i 4 łyżki mąki. Odstawiamy na 10 minut. Mąkę mieszamy z solą i po 10 minutach jak rozczyn zacznie delikatnie puchnąć, dodajemy do mąki i wyrabiamy ciasto. Ja wyrabiam w thermomixie, kto nie ma wyrabia ręcznie. Odstawiamy na 30 min do wyrośnięcia. Dzielimy na 8 porcji rozwałkowujemy na kształt jaja, układamy na wyłożonej papierem do pieczenia blaszce. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy na kolejne 30 min. Placki pieczemy 10 min w piekarniku rozgrzanym do 220 st C. Pity kroimy na pół kiedy są jeszcze ciepłe. Odstawiamy do ostygnięcia.

 

SOS TAHINI (robicie ilość wedle uznania, ja podaje proporcje):

  • 4 łyżki tahiny
  • 4 łyżki soku z cytryny
  • 4 łyżki zimnej wody
  • ząbek czosnku (opcjonalnie)

Czosnek wyciskamy przez praskę, łączymy z resztą składników.

Dekoracja:

  • Rukola, sałata, szpinak świeży
  • pomidorki koktajlowe pokrojone na pół
  • plastry gotowanych buraków (opcjonalnie)
  • cebula (opcjonalnie)
  • posiekana kolendra

Otwieramy pitę, do pity wkładamy sałatę, rukolę lub wedle uznania, pokrojone pomidorki koktailowe, można dodać plastry gotowanego buraka, cebulkę pokrojoną i świeżo posiekaną kolendrę. Wkładamy falafelki i polewamy sosem tahini. Opcjonalnie jeśli chcecie żeby danie było bardziej mokre możecie do każdej pity dodać dużą łyżkę jogurtu greckiego.

Smacznego !

Ola.

 

 

SUPLEMENTACJA – przy pandemii

DIETA POLECANE PORADY

SUPLEMENTACJA – przy pandemii

Nie będę się tutaj za bardzo rozwodzić, rzucę konkrety co, dlaczego i w jakim celu.

Mogę Wam też podrzucić marki i produkty z których ja korzystam. Ale chciałabym zaoszczędzić sobie komentarzy, że coś promuję lub że wpisy są sponsorowane. Nie, wpis ten nie jest sponsorowany, to jest czysta moja wiedza i ułatwienie Wam szukania w necie tego co dobre.

No dobra, zacznijmy od tego dlaczego w ogóle jest sens coś suplementować podczas obecnej pandemii. Otóż są niektóre składniki diety, które jest ciężej nam dostarczyć w większych ilościach z pożywienia jeśli nie jest ono idealnie zbilansowane. Ponadto suplementacja to łatwiejszy i szybszy sposób na dostarczenie tego co niezbędne, a w czasach KORONAWIRUSA to chyba ważny aspekt. Nie mamy teraz dostępu do wszystkich produktów jakie byśmy sobie zażyczyli, tym bardziej warto sięgnąć po suplementację.

Ok zacznijmy od tego czym w ogóle jest odporność organizmu?

Odporność to nic innego jak zdolność naszego organizmu do identyfikacji i sprawnej obrony przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi (takimi jak wirusy, grzyby, bakterie, pasożyty) lub wewnętrznymi (np. nowotwór) które mogą wniknąć do anszego organizmu. Im lepiej funkcjonujący układ odpornościowy tym łatwiej jest naszemu organizmowi poradzić sobie z atakującym go patogenem.

 

  1. Wiatmina D – Wszystko juz o niej chyba zostało napisane, ale spróbuje Wam streścić dlaczego właśnie teraz i ile. Witamina D występuje w produktach pochodzenia zwierzęcego (głównie ryby i jaja) oraz w wyniku promieniowania UVB syntezowana jest przez skórę. Poza udokumentowanym pozytywnym wpływem na układ mięśniowo-szkieletowy witamina D ma działania tak zwane plejotropowe, czyli wpływa korzystnie na wiele czynników pozornie nie powiązanych ze sobą. Czynnikami tymi jest przede wszystkim poprawa i wsparcie układu immunologicznego (czyli naszej szeroko pojętej odporności) w szczególności obniżenie zakażeń górnych dróg oddechowych, które koronawirus właśnie atakuje. Dlaczego ją suplementujemy ? Przede wszystkim dlatego, że i tak pewnie większość z nas ma niedobory tej witaminy (przegląd badań opublikowany w 2014 r pokazał że kryteria niedoboru witaminy D spełnia aż 88% populacji światowej), w naszej szerokości geograficznej syntezowanie witaminy D w okresie zimowy jest zminimalizowane, a nasza dieta nie potrafi dostarczyć nam odpowiednich jej ilości. Ile ? Ja proponuje 1000-4000 IU, lub według zaleceń lekarza. Jeśli nie znacie poziomu waszej witaminy D to trzymałabym się raczej niższych wartości 1000-2000 IU, jeśli wiecie że jest on niski (około <20 ng/ml (OH)D) spokojnie możecie sięgnąć po wyższe dawki. UWAGA WITAMINĘ D MOŻNA PRZEDAWKOWAĆ. Więc lepiej zacząć od mniejszych dawek, chyba, że mamy przed sobą wyniki badań i jesteśmy pewni, że większe nam nie zaszkodzą. Witamina D jest witaminą rozpuszczalną w tłuszczach więc najlepiej przyjomwac ja z posiłkiem zawierającym tłuszcz.
  2. Witamina C – przede wszystkim to niesamowity antyoksydantem. Jej właściwości antyoksydacyjne chronią komórki immunologiczne przez  stresem oksydacyjnym wynikającym z aktywności bakteriobójczych makrofagów i neutrofili. Ponadto udowodniono że Witamina C w dawkach 250-1000mg dziennie wykazuje umiarkowaną 50% efektywność w redukcji ryzyka URTI (Cochrane Database -> www.cochranelibrary.com) , z angielskiego „Upper Respiratory Tract Infection„, czyli wszelkie zakażenia górnych dróg oddechowych, które jak wcześniej wspomniałam atakuje nieszczęsny koronawirus. Witaminy C nie można przedawkować, ponieważ jest to witamina rozpuszczalna w wodzie, a jej nadmiar będzie wydalany z naszego organizmu. Witamina C z uwagi na to że jest rozpuszczalna w wodzie może być przyjmowana o każdej porze dnia. Dla osób zdrowych dawka dla dzieci 500 mg /dziennie (np pastylki do ssania), dla dorosłych 1000mg /dziennie. <UWAGA dla sportowców, są badania że które dowodzą, że witamina C w dawkach >1000 mg dziennie może negatywnie wpływać na adaptacje do wysiłku treningowego. >
  3. Kwasy DHA i EPA – niezbędne wielonienasycone kwasy tłuszczowe z rodziny n-3. Poza tym, że biorą udział w budowie neurotransmiterów i wiążą się z prawidłowym funkcjonowaniem układu nerwowego, to mają niesamowite właściwości immunostymulujące, przeciwzapalne, a także przeciw alergiczne i przeciwdepresyjne. DHA i EPA są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu. Minimalna dawka DHA która powinna być przyjmowana z dietą  to 250 mg dziennie. W suplementach warto zwrócić uwagę na dokładną ilość DHA I EPA zawartą w kapsułce, gdyż producencie często informują o zawartości wszystkich kwasów tłuszczowych w kapsułce razem z nośnikiem EPA i DHA tym samym podnosząc wartość, kwasów tłuszczowych na których nam zależy.
  4. PROBIOTYKI – To jest niestety temat rzeka. I tutaj można by nim poświecić osobny wpis, by dokładnie opisać działanie flory bakteryjnej jelit i jej zadania w systemie immunologicznym naszego organizmu. Największe znaczenie dla naszej odporności na GALT (Gut Associated Lymphoid Tissue) czyli tkanka immunologiczna stanowiąca element bariery jelitowej – bezpośrednio związana z błoną śluzową układu pokarmowego. Najważniejszym składnikiem GALT jest mikrobiota jelitowa, która to właśnie decyduje co wniknie do układu krążenia a co zostanie na zewnątrz, pełniąc kluczową rolę w prawidłowym funkcjonowaniu układu odpornościowego. Dysbioza jelitowa- czyli załamanie równowagi bateryjnej, zwiększenie patogenów, a zmniejszenie korzystnych bakterii dla zdrowia – przyczynia się do obniżenia odporności naszego organizmu. Dlatego kluczowe jest zadbanie o nasze jelita i mikroflorę jelitową, zawsze, ale w szczególności w okresach wzmożonego zachorowania. Ilość probiotyków jakie możemy przyjmować na naszym rynku jest masa. Od bardzo drogich suplementów, zawierających wieloszczepowe często zamknięte w innowacyjnych kapsułkach które mają na celu dostarczyć, probiotyki do jelita grubego w którym to właśnie zlokalizowana jest większa część mikrobiomu jelitowego. Po tanie i słabej jakości probiotyki jednoszczepowe, których większa ilość zostanie strawiona w górnych odcinkach przewodu pokarmowego, a co za tym idzie będzie po prostu nieskuteczna. Kuracje probiotykami powinno się robić najlepiej co najmniej 3 miesięczne w przypadku osób zdrowych bez większych zaburzeń mikroflory jelitowej, a w przypadku osób z problemami wedle zaleceń lekarza. Poniżej podrzucę Wam kilka propozycji, skutecznych i na każdą kieszeń. PROBIOTYKI spożywamy najlepiej podczas posiłku, z tym że nie używamy dwóch odmiennych produktów w tym samym czasie. Ja preferuję stosowanie probiotyków wieczorami, tak aby po nich już nic nie jeść. Ponadto warto pamiętać, że aby nasze probiotyki dobrze nakarmić musimy jeść produkty zawierające błonnik pokarmowy, czy warzywa i owoce, oraz produkty zbożowe pełnoziarniste.
CIEKAWOSTKA : 70-80% wszystkich naszych komórek immunokompetentnych całego naszego organizmu znajduje się w jelitach

 

MOJE PROPOZYCJE:

 

Witamina D – nie sposób jest być na czasie z wszystkimi suplementami jeśli nie pracuje się w tej branży. Ja korzystam z marki Swanson, jeśli chodzi o witaminę D, dlatego że produkty te są dosyć czyste w składzie i nie dosyć tanie jak na naturalne suplementy przystało.

Wiatmina C – dla dzieci kupuję wiatminę C w pastylkach do ssania marki Solgar 500 mg. Dla nas marki Swanson witaminę C w kapsułkach 1000 mg z dziką różą, która ma wspomóc wchłanialność witaminy C przez dodatek dzikiej róży (naturalnych bioflawonaidów)

Kwasy DHA i EPA – ciężko znaleźć suplement który zawiera duże dawki tych kwasów i nie odczuje się tego w kieszeni. Ostatnimi czasy korzystamy z marki JARROWS – ma stosunkowo wysoki stężenie kwasów tłuszczowych DHA i EPA w jednej kapsułce, ma naturalny skład bez zbędnych składników, a jest w przyzwoitej cenie. Dla dzieci stosuję markę NOW kwasy DHA i EPA lub Solgar mądre rybki (ale te cieżko dostać).

PROBIOTYKI – Tak jak pisałam wyżej jest masa probiotyków na naszym rynku. Podeślę Wam te podobno bardzo dobrej jakości które posiadają wiele szczepów bakterii w ogromnych ilościach. Jednak sama z nich nie korzystałam, bo cenowo na rodzinę byłyby po prostu za drogie.

Lactichoc – zawiera 40 mld bakterii. Podobno jest rozważany by być używany zamiast przeszczepu mikroflory jelitowej. Kuracja jest tylko 10 dniowa

-N1 Probiotic Lab One – jest synbiotykiem, więc oprócz bakterii zawiera też inulinę która jest pożywieniem dla bakterii. Bakterie zawarte w kapsułce podobno są w stanie dotrzeć prawie w całość do jelita grubego przez unikatowy sposób kapsułkowania.

Mycobiotic – polski produkt, zawiera takie szczepy bakterii które zwalczają patogeny gronkowca, bakterii Escherichia coli i Salmonelli, oraz drożdżaki Candida, których eliminacja jest niezbędna do odbudowania mikrobioty.

Probiotyki, które my używamy to SANPROBI. Są to bardzo dobre probiotyki na naszym rynku, jedno lub wieloszczepowe zależy od produktu który wybierzemy. Mają duże stężenie bakterii, są przystepne cenowo i mają dobre Kuracja, którą my stosowaliśmy wyglądała tak:

SANPROBI IBS – 1 msc

SANPROBI Super Formula – 1 msc

SANPROBI Barrier – 1 msc

Podawane w takiej konfiguracji zaszczepiają po kolei bakterie znajdujące się w naszej mirkoflorze jelitowej, a w związku z tym kuracja taka odbudowuje mikrobiotę jelit.

Kolejny probiotyk jednoszczepowy warty uwagi w teraźniejszym okresie to Entero Acidolac (Saccharomyces boulardii) oraz krople dla dzieci Acidolac (LGG). Posiadają one takie szczepy bakterii które stymulują wytwarzanie przeciwciał, przez co aktywują układ odpornościowy. Nie są w stanie odbudować mikrobioty jelitowej, ale w teraźniejszym okresie mogą pomóc pod kątem stymulacji układu odpornościowego.

 

SKLEPY Z KTÓRYCH KORZYSTAM:

www.plantamed.pl —> maja rabaty dla klientów wracających

www.witaminyswanson.pl  —> w czasach korona-wirusa bardzo szybka dostawa i realizacja zamówienia.  ( nie ma marki Solgar)

lub apteki online (jest zdecydowanie taniej) jeśli chodzi o SANPROBI.

Pamiętajcie, że wszystkie moje rady są radami ogólnymi dla osób zdrowych. Jeśli macie jakieś dolegliwości, problemy zdrowotne skonsultujcie się najpierw z lekarzem, lub dietetykiem w celu ustalenia zbilansowanej diety i odpowiedniej dla Was indywidualnej suplementacji.

 

Dbajcie o siebie i swoich najbliższych.

Ola.

 

 

Bibliografia:

  1. Barbara Frączek, Jarosław Krzywański, Hubert Krysztofiak. „Dietetyka Sportowa”. 2019: 254-296; 826-840; 355-359.
  2. Cukrowska B. Czarnowska E. Wpływ probiotyków na układ immunologiczny. Zakażenia 2006; 6: 2–6.
  3. Borchers A.T., Selmi C., Meyers F., Keen C.L., Gershwin M.E. Probiotics and immunity. J. Gastroenterol., 2009; 44, 26–46
  4. www.cochranelibrary.com
  5. www.healthyplanbyann.pl