Tag: 649

Wegańskie lody truskawkowe – tylko 3 składniki

DIETA POLECANE PRZEPISY

Wegańskie lody truskawkowe – tylko 3 składniki

Wiem, że już wieczór i tego przepisu od razu nie skosztujecie, ale wierząc na moje słowo i moich łakomczuchów są PYCHA !

Jestem lodożercą i choć pewnie wielu z Was nie uwierzy, to tak, uwielbiam zajadać się lodami. Jest to jedna z niewielu słodyczy które kupuje na mieście, jednak rzadko kiedy sięgam po lody z zamrażalki w sklepach spożywczych (aczkolwiek policzyłabym na placach jednej reki ile razy w te wakacje mi się to zdażyło). Jednak nie ma to jak lody w wafelku, najlepiej rzemieślnicze nakładane łopatką a nie łyżką do lodów, zrobione tylko z naturalnych składników.

Skoro cała moja rodzina wie, że uwielbiam lody i sama bardzo często robie je w domu. Zazwyczaj idę na łatwiznę i robie lody na bazie mrożonych bananów, ale te „śmietanowe” zawsze wygrają. Odkąd dostaliśmy od moich rodziców, na jakąś świąteczno-urodzinową okazję, maszynę do lodów, to zaczęła się produkcja też i takich. A ponieważ ograniczamy nabiał, krowi przede wszystkim, w naszej diecie to szukałam nie raz nie dwa razy alternatywy na tą zwykła słodką śmietankę.

I chyba w końcu znalazłam <3

Chcecie przepis ? 🙂

LODY WEGAŃSKIE TRUSKAWKOWE – 3 proste składniki.

Składniki:

  • świeże truskawki (to zależy od Was jak bardzo truskawkowe chcecie lody, my daliśmy 2 garście)
  • erytrol 3-4 łyżki ( jak posmakujecie na surowo powinno być fajnie słodkie, kiedy lody się zamrożą to będą mniej słodkie)
  • mleczko kokosowe pełnotłuste z puszki – 1 szt
  • kilka kropel ekstraktu z wanilii (opcjonalnie)

Erytrol, można zamienić na ksylitol ( będzie bardziej kaloryczne ale równie zdrowe) miksujemy z truskawkami w blenderze przez niecałą minutę tak aby wszystko dobrze się zmiksowało. Dodajemy mleczko kokosowe i wanilię (opcjonalnie). Wszystko wlewamy do maszyny do lodów. My używamy ZULE, ale nie wiem czy ją polecam szczerze mówiąc. Najwięszkym plusem jest jej kolor -> JEST RÓŻOWA <3

Największym jej minusem jest wielkość. Lody robią się około 2-3h ale starcza ich na po 1 gałce na 4 domowników. Więc jeśli jest Was więcej to szukajcie czegoś większego.

Jak serwujemy takie wegańskie lody truskawkowe, z 3 prostych składników ?

Ja uwielbiam WAFLE do lodów, ale te rzadko kiedy można znaleźć z dobrym składem. Dlatego taka wersja rzadko u nas ma miejsce. Zazwyczaj serwujemy je w miseczkach posypane np wiórkami kokosowymi. Ja uwielbiam. Ale nie ma co ukrywać lody najlepiej smakują w wafelku kiedy rozpuszczone spływają po ręce, kiedy brudzimy nos, przekręcając głowę, by oblizać roztopione boki, kiedy wafelek zaczyna się rozmiękczać pod wpływem delikatnie roztopionych lodów.

CZY NIE MAM RACJI ?

Poza tym nie radość dzieciaków na widok LODA w WAFELKU jest znacznie większa, niż na widok miseczki więc raz na jakiś czas polecam takie właśnie lody. Z niezdrowym waflem z LIDL-a <3

Koniecznie dajcie znać jak smakuje Was wegańska wersja lodów truskawkowych. I czy te 3 składniki są wystarczające ? Przyjmę też polecone firmy z waflami z dobrym składem.

Tymczasem polecam Wam tą poezję smaków pod postacią zimnej lekko tłustej słodkiej truskawki.

SMACZNEGO !

Ola – Bio Mama

NIKE VAPORFLY NEXT % – Czy te buty same biegają ?

POLECANE SPORT TESTY

NIKE VAPORFLY NEXT % – Czy te buty same biegają ?

Pewnie każdy choć raz słyszał o tych butach. Nike stworzył model o który nie tylko było głosno, ale który nie łatwy jest do zdobycia. Gdy tylko pokazuje sie na półkach w sklepie buty wyprzedają się jak świeże bułeczki. A wywadawło by się, że tak zaawansowany model, nie będzie smacznym kąskiem dla każdego.

Foto. Ola Graff Fotografia

No właśnie więc jak to jest z tymi VAPORFLY-ami NEXT %? Czy one same biegają ?

Zacznijmy może od początku. Co mają te buty w sobie czego nie mają inne modele?

Ano przede wszystkim węglową płytkę która umieszczona jest w podeszwie buta. Ta płytka sprawia, że but zaliczany jest obecnie do najbardziej dynamicznych butów na rynku. Płyta daje mocne wybicie i dynamikę, działa trochę na zasadzie sprężyny. Moje pierwsze odczucia biegania w nim mogłabym porównać do przyczepionych przepołowionych piłeczek tenisowych do podeszwy. Czuć niesamowitą sprężystość. Ale nie tylko płytka sprawia że but jest innowacyjny. Całość podeszwy oprócz płytki wykonana jest z pianki ZOOMX, bardzo lekkiej, bardzo miękkiej i z bardzo rezponsywnego materiału. Dlatego pomimo że but jest twardy, jeśli chcielibyśmy go zgiąć w pół jest to prawie niemożliwe bez uszkadzania podeszwy, a dokładniej płytki w niej zatopionej. To ten sam but zarazem jest też niesamowicie miękki, przez co jest bardzo wygodny i przyjemny do użytkowania. Poza tym cholewka i materiał VAPOURWEAVE z jakiej jest ona wykonana jest bardzo delikatny, cienki i lekki, co daje naszej stopie niesamowity komfort. But waży 174 g, i ma drop 8mm.

NIKE Vaporfly Next %

Ok, to wszystko dotyczy technicznych detali dotyczących tego modelu. Jednak po co nam ta technologia jeśli but nie byłby taki idealny do biegania?

VAPORFLY NEXT %, wizualnie.

Zanim jeszcze przejdę do ich właściwości treningowych to wspomnę tylko o ich wyglądzie. Przede wszystkim Vaporfly-e to bardzo futurystyczne buty. Zaczynając od ich podeszwy która ma swoje uzasadnienia w technologi, po całą cholewkę i kolorystykę kończąc. Każdy model VAPORFLY-i który wychodzi do sprzedaży ma inny kolor. Zatem możecie dokładnie wiedzieć kiedy ktoś zakupił swoje buty 🙂 Poza tym że wyglądają, tak jakbyśmy mogli na nich dosłownie odlecieć, to ich technologia na pewno wygrywa w mojej opinii nad ich designem 🙂

NIKE Vaporfly Next %

Moje pierwsze odczucia w VAPORFLY NEXT %.

Przede wszystkim wygoda. But wydaje się tak delikatny, miękki i dopasowany, że jest w nim na prawdę wygodnie. Jest leciutki, ma fajny język i wiązanie, którego się nie czuje. Super rozwiązany został też zapiętek, który jest typowym rozwiązaniem w NIKE-ach, ale który idealnie sie sprawdza w tym bucie przy tak delikatnej cholewce. Cholewka jest z przewiewnego materiału przypominającego folię. Pięta jest wzmocniona.

No ale co z moimi odczuciami biegowymi ?

Juz Wam piszę. Moje zupełnie pierwsze odczucie podczas biegu w tych butach można by porównać do biegania w butach do których mamy przyczepione na podeszwie przedzielone na pół piłki tenisowe. Buty są niesamowicie dynamiczne, oddają masę energii. Jest to model którego ja osobiście na prawdę nie umiem porównać do innego modelu buta. Połączenie płytki węglowej i bardzo responsywnej pianki ZOOMX, naprawdę udało się marce NIKE. Buty są twarde, a zarazem tak miękkie, że zachowują się trochę jak sprężyna. Buty jak na taki typowo uliczny model, mają minimalny, ale już większy niż ich poprzednik, bieżnik na przedniej części podeszwy po to aby w trudnych warunkach pogodowych zachowywały się dużo lepiej niż ich poprzednik vapourfly 4%. But dobrze zachowuję się na wilgotnym asfalcie, radzi sobie też na utwardzonym terenie leśnym.

Fot. Aleksandra Graff Photogrpahy

Ja osobiście w tym modelu nie przebiegałam za dużo, ponieważ wydają mi się dosyć delikatne dlatego zostawiam je sobie na bardzo trudne jednostki biegowe i na starty. Ale w ramach testów przebiegałam każdy trening, od dłuższego wybiegania w luźnym tempie, po biegi ciągłe, tempówki i przebieżki.

Na długich luźnych wybieganiach buty są dynamiczne i po prostu mega wygodne. (Moje wybiegania to tempo około 5:25-5:35 min/km)

Na biegach ciągłych (okolice 4:40-4:50) czuć już dużo większa dynamikę. Buty nadal pozostają super wygodne dla stopy. Noga nie męczy się, a ilośc pianki ZOOMX sprawia że lądowanie jest bardzo komfortowe dla stopy.

Tempówki i przebieżki. Tutaj zaczyna się dopiero prawdziwy potencjał tego buta. Im szybsze tempo tym bardziej dynamiczny staje się but, tym więcej energi oddaje nam podczas biegu.

Zatem schodzimy do pytania —–>

Czy NIKE VAPORFLY NEXT % SAME BIEGAJA?

Niestety musze Wam trochę ostudzić tą hipotezę, bo ŻADNE buty same nie biegają. Jeżeli biegacie 10 km w 55 minut to nie przebiegniecie w nich 10 km w 45 min. Jeżeli jednak biegacie 10 km w 40 min, to jest duże prawdopodobieństwo że przebiegniecie 10 km w 38+ min w tych butach. Jest w tym modelu coś, co na pewno pomoże Wam biegać szybciej niż dotychczas. Podstawą jest jednak Wasze przygotowanie.

Ten model butów biegowych wymusza szybsze bieganie na biegaczu. Są one tak dynamiczne i responsywne, że nogi same przyspieszają. Z mojego punktu widzenia, prawdziwy potencjał tych butów widzę dopiero przy prędkościach w granicach 4:00 min/km . Im szybciej biegamy tym więcej dają nam te buty. Wymuszają one szybsze bieganie, dużo szybciej przetacza się but po asfalcie. Jeśli chodzi o ich użytkowanie i ich moce biegowe to nie mam co do nich żadnych uwag. Jednak nie biegają same, a to biegacz biega i tylko od nas zależy czy wyciągniemy z nich potencjał czy nie.

Jedynym minusem VAPORFLY NEXT % to ich cena. Nie są to buty na każdą kieszeń, jeśli jednak ich cena nie zraża Was do zakupu, to szczerze polecam. Czy są warte swojej ceny ?? To zależy. Jeśli masz nie jeść przez półmiesiąca wartościowych obiadów, a w zamian zajadał się bułkami to raczej nie. Jesli ich zakup nie obciąża w ogóle twojego portfela, albo zamiant dwóch wyjść rodzinnych do knajpy możesz zafundować sobie takie buty to polecam.

Na pewno wyciągną one z Ciebie twój potencjał biegowy. Będą wymuszać szybsze bieganie i moga przyczynić się do nowych życiówek. Jednak pamiętaj że ten but jest szybki i najlepiej sprawdzi się u szybkich biegaczy. To właśnie oni wyciągną z niego wszystko to co w sobie skrywa.

Butki możecie kupić oczywiście na stronie mojego partnera Sklep Biegacza, jednak jest to bardzo chodliwy model który dostępny jest w ograniczonych ilościach. Dlatego najlepiej zapiszcie się do newslettera, i śledźcie ich profile w social mediach FACEBOOK & INSTAGRAM jeśli chcecie upolować swoją parę !

Mam nadzieję, że pomogłam i rozwiałam troszkę mistyczność tego modelu ! Do przeczytania !

Ola – Bio Mama.

TESTY męskiego modelu Brooks Launch 7- startówki czy treningówki ?

BIEGANIE POLECANE TESTY TRIATHLON

TESTY męskiego modelu Brooks Launch 7- startówki czy treningówki ?

Tym razem to Rafał testował buty. Od zawsze chciałam żeby od czasu do czasu pojawiały się tu też tematy męskie, lub bardziej uniwersalne i tym razem się udało.

Na tapetę wjechały biegowe buty marki Brooks, model Launch 7. Model który szczyci się tym, że jest lekki i dynamiczny, a przy tym posiada dobrą amortyzację. Co w przypadku faceta o wzroście 191 cm i wadze 80 kilo, do długich treningów jest niezbędne.

Brooks Launch 7 treningówka czy startówka?

Przygotowując się w tym sezonie do długiego dystansu w triathlonie poszukiwałem butów które będą umożliwiały mi zrealizowanie długich wybiegań z mocniejszymi akcentami. Przede wszystkim w komforcie dla moich stóp. Marka Brooks poleciła mi właśnie ten model do tego typu treningów.  Z opisów i recenzji w internecie można przeczytać, że to but dynamiczny, lekki a więc szybki, ale z dobrą amortyzacją potrzebną na długich wybieganiach. I wszystko okazało się prawdą…ale

nie od pierwszego biegania.

OPIS BUTA:
Cholewka Brooks Launch 7 w porównaniu do poprzednich modeli wykonana jest z jednowarstwowej siateczki, która daje doskonałą cyrkulację powietrza.

Poza tym model ten posiada stabilny zapiętek wewnętrzny wykończony miękkim kołnierzem z pianki, który ma za zadanie podnieść komfort noszenia. 

Powierzchnia Brooks Launch 7 składa się z najlżejszych materiałów. 
Podeszwa środkowa wykonana z BioMoGo DNA, daje sprężystą długotrwałą amortyzację, zwiększona w śródstopiu została zaprojektowana tak, aby zapewnić techniczne wsparcie, bez obciążania wagi buta. 

Podeszwa zewnętrzna posiada specjalne strefy zgięcia, umożliwiające płynne przetaczanie, stworzona na twarde nawierzchnie. 

Brooks Launch 7 jest lekki, waży tylko 255 gram. 

Przeznaczony jest dla osób ze stopą neutralną. Posiada 10 mm drop.

Marka Brooks udostępniłam mi ten model w czasie kwarantanny, dlatego nie mogłem przetestować go od razu na dworze. Pierwsze bieganie w Launch-ach zrobiłem, właśnie ze względu na kwarantannę, na bieżni mechanicznej w domu. Matka natura obdarzyła mnie dużą stopą, nie zawsze zatem udaje mi się dobrać buty bez mierzenia, pomimo że zawsze kupuje je z wkładką o tej samej długości. Z tym modelem było podobnie, po założeniu pierwsze moje odczucie to „Przydałby się większy rozmiar.” Po przeanalizowaniu jednak długości wkładki do stopy i miejscu jakie wbrew pozorom miałem na przedzie buta, zdecydowałem się zatrzymać ten model. Jak się okazało był to dobry wybór.

miłość nie od pierwszego wejrzenia.

Z kilometra na kilometr było coraz lepiej, a stopa po prostu potrzebowała czasu na ułożenie się w bucie. Po pierwszym treningu [prawie 20 kilometrów z zadaniami] odczuwałem lekkie odparzenia na stopach [używałem tych samych co zawsze, sprawdzonych skarpet], jednak przy kolejnych treningach już tego nie było. Tak jakby but, a z nim materiał i wkładka się ułożyły i dyskomfort znikł. Myślę, że pierwsze odczucia mogły być związane z tym, że but był nowy lub kwestia tego że wykonałem w nich pierwszy mocny treningu i w dodatku na bieżni mechanicznej.

BIEGANIE NA DWORZE W MODELU BRooks Launch 7.

Co innego wydarzyło się kiedy po raz pierwszy wyszedłem na dwór. Pierwsze treningi na zewnątrz utwierdziły mnie w przekonaniu, że to będą super buty do dłuższych wybiegań. Dzięki bezszwowej konstrukcji nie doświadczyłem żadnego dyskomfortu, oprócz wspomnianego pierwszego treningu, żadnego otarcia, szczególnie w przedniej części buta.  Jest to ważne, ponieważ sporo treningów wykonuję w pofałdowanym terenie, a w czasie zbiegów w innych butach, odczuwałem dyskomfort stopy po dłuższych jednostkach.

Zapiętek jest wysoki i dość sztywny, na pierwszy rzut oka wydaje się nawet za sztywny, z dużą ilością gąbki. Na początku, zanim but się nie ułożył, wydawało mi się, że może przez niego zrobić się jakieś otarcie, ale po dłuższym użytkowaniu stwierdzam, ze to duży plus. Dobrze trzyma stopę, nawet w trudnym, nierównym terenie w którym często biegam.

Czy BROOKS LAUNCH 7 to STARTÓWKA CZY TRENINGÓWKA ?

Jestem przyzwyczajony do biegania na zawodach w twardych sztywnych modelach. Biegam ze śródstopia zatem amortyzacja podczas zawodów nie jest najważniejszym aspektem, w porównaniu do dynamiki. Brooks Launch 7 to idealny model na długie treningi z zadaniami. Jest lekki, ma dobrą amortyzację i jest dynamiczny. Nie jest to natomiast model który pasował by mi na starty. Zdecydowanie super się biega w nim treningowo. Zreszta jest to nowy model moich starych treningowych butów. Zatem do Brooks-ów jako marki nie od teraz jestem przekonany. Brooks Launch 7 to but z przyzwoitą amortyzacją, nie jest jednak ciężkim, topornym butem z wysoką amortyzacją, który sprawdzi się tylko i wyłącznie na długich luźnych wybieganiach.  Można by powiedzieć, że to taki but dla biegaczy którzy lubią czuć dynamikę, ale w tyle głowy chcieliby też zadbać o trochę większy komfort stóp podczas długich treningów. Ponieważ moje obecne treningi, są dosyć duże objętościowo ten model bardzo dobrze się sprawdza do tego typu treningów. Biegam również w terenie zalesionym, czy po szutrze i wbrew pozorom kiedy jest sucho buty całkiem dobrze radzą sobie nawet i tam. W szczególności przypasował mi sztywny zapiętek, który dobrze trzyma stopę podczas zbiegów.

WIZUALNIE.

Ja co prawda nie kupuję butów, tym bardziej biegowych oczami. Raczej jestem pragmatyczny i szukam takich modeli, które spełniają moje oczekiwania w kwestiach technicznych, a ich wizualny aspekt nie jest dla mnie kluczowy. Brooks jako marka ceni sobie prostotę i taki właśnie jest ten model – bardzo uniwersalny. Mój model to model grafitowy/czarny, czyli można by powiedzieć taki klasyk. Klasyk ten jednak jest przełamany fajnym jaskrawym logiem, dzięki czemu buty są też lepiej widoczne. Ciemne modele zdecydowanie przemawiają do mnie, kiedy chodzi o bieganie w terenie. Poza tym Brooks nie jest marką, która posiada w swojej ofercie wymyślone kosmiczne modele. Raczej jest to marka gdzie króluje prostota i klasyka i taki właśnie jest ten model. Dla tych co preferują kolorowe buty Model Launch 7 jest dostępny także w kolorze czerwonym z niebieskim logiem.

Podsumowując…

Plusy:

  • Bezszwowa konstrukcja sprawia, że jest na prawdę wygodny
  • Nieprzesadzona amortyzacja
  • Fajna dynamika
  • Poprawnie radzi sobie w terenie

MINUSY:

  • Nieagresywny bieżnik sprawia, że słabo sobie radzi w terenie gdy jest mokro

Czy polecam ? 

Jeśli ktoś tak jak ja potrzebuje buta, który jest takim idealnym kompromisem pomiędzy amortyzacją, a dynamiką, to to jest właśnie ten model. Zdecydowanie zakwalifikowałbym go do butów treningowych, wiem jednak że sporo jest biegaczy którzy potrzebują większego komfortu nawet na zawodach i używaliby go również tam. Jest to też przede wszystkim model w przystępnej cenie, jak na swoje technologiczne zaawansowanie. Klasyczny,  Jest to uniwersalny model, który poniekąd dostosuje się do Waszych potrzeb i umiejętności.

Rafał i Ola.

Jeśli macie jakieś pytania, piszcie w komentarzach i postaramy się na nie odpowiedzieć jak najszybciej.

PIZZA TIME – czyli dobra domowa pizza

DIETA POLECANE PRZEPISY

PIZZA TIME – czyli dobra domowa pizza

Chyba nie ma osoby na świecie która by pizzy nie lubiła.

Co prawda długo uczyliśmy nasze dzieci, żeby pizze jadły (tak na odwrót niż inni ) i choć do dziś nie wejdzie im żadna na grubym cieście z keczupem. To tą pizzę uwielbiają, a w szczególności ją robić.

Dobra pizza, to taka która nie będzie ociekać tłuszczem z sera, będzie pełna świeżych warzyw, na chrupiącym delikatnym cieście  i polana oczywiście OLIWĄ z OLIWEK. 

Ta pizza to nie grzech. SERIO. Można jej zjeść TONY ( tonach może być już znacznie kaloryczna) i nie przesadzam, bo jest lekka i większość tłuszczu jaki zawiera to oliwa z oliwek którą ją polejemy.

Mój sposób na małą ilość tłuszczu na pizzy to delikatnie posypana szarpaną mozarellą, taka białą, nie serem mozzarella startym na tarce. Na każdy placek daję około 4-5 plastrów mozzarelli białej i to na prawdę wystarcza! Nie trzeba pizzy przykrywać nieskończoną ilością sera. Ta jest bardziej włoska, delikatna i dla każdego!

Ciasta na pizze robiłam przeróżne, nawet ryżowe i gryczane, jednak białe pszenne jest tym które jest najsmaczniejsze. Tak twierdzi mój mąż, który najchętniej jadł by wszystko z podwójną porcją glutenu 🙂 Niemniej jednak musze się z tym zgodzić, za białym ciastem przepadam też i ja, ponadto jest ono najlżejsze, więc może coś w tym jest ??

Pizze teraz robimy różne, czasami na białej pszennej mące BIO, lub na orkiszowych białych lub pełnoziarnistych. Ta ostatnia jest najmniej uwielbiana, chyba tylko z założenia, ale równie przepyszna. Szczerze mówiąc, ostatnio zrobiłam na białej mące ale towarzystwo nie uwierzyło, wiec może wcale nie czuć tego tak bardzo :p

Wybór należy do Was, co lubicie lub preferujecie, ja polecam zawsze, ale to zawsze używać mąki ekologicznej. Zboża są najbardziej pryskanymi roślinami przez naszych rolników. Dlatego warto wybierać mniejsze zło.

 

Jak piec pizzę ?

 

Pieczenie – my pieczemy pizze w piekarniku lub na grillu gazowym w lato, bo tam możemy utrzymać też bardzo wysoką temperaturę. Nasz piekarnik na termoobiegu rozgrzewa się do 300 °C. W tej temperaturze zawsze robimy pizze. Ma byc on krótko ale w bardzo wysokiej temperaturze pieczona, wtedy jest najsmaczniejsza. My używamy tez kamienia do pizzy, jest on robiony z kamienia szamotowego i utrzymuje dużą temperaturę. My mamy z LIDL-a za 35 zł 🙂 Podobno wkrótce ma być dostępny więc polecam sobie kupić. Testowaliśmy inne ale nam popękały, ten trzyma się 2 lata. Jest lekki i wytrzymały.

Kamień niestety ciężko się myję więc trzeba uważać żeby za dużo nie spływało na niego z rantów pizzy ( np ser czy inne składniki które na kamieniu się przypalają)

Do kamienia zawsze dostajecie taką deseczkę na której będziecie robić pizzę, a potem z której bardzo łatwo tą pizzę zsunąć na kamień. Warunek mąka pod spodem tak aby się nie przyklejało ciasto do deski. Dokładnie tak jak robią to w restauracjach !

DOBRA DO RZECZY !

Przepis na ciasto (na około 4 małe pizze – 25 cm średnica): 

  • 2 szklanki mąki ( białej, pełnoziarnistej, pszennej lub orkiszowej)
  • 1 szklanka ciepłej wody
  • około 1 cm3 świeżych drożdży. Nie wiem jak Wam to najlepiej opisać, czyli dosłownie tyle co końcówka waszego dużego palca u rąk. Czyli taka malutka kostka 1 cm x 1 cm x1 cm 🙂 Jeśli używacie suszone to ok. 1/3 paczki.
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
To są proporcje, które możecie powielać jeśli spodziewacie się gości. my takie 4 małe pizze jemy sami. 3 ja z Rafałem i 1 dzieci. (wydało się, ja oczywiście tylko 2 kawałki :p )

Ja swoje ciasto zagniatam w thermomix-ie, na opcji interwał przez około 6 minut. Ci co robią to ręcznie, powinni poświecić chwilkę żeby ciasto zagnieść. Zagniatamy ręcznie przez dobre kilka minut, tak żeby składniki wszystkie się idealnie połączyły. Ciasto odstawiamy pod ściereczką na jakieś 30 minut i przygotowujemy farsz.

SOS POMIDOROWY:

  • puszka pomidorów pokrojonych lub całych
  • 2-3 ząbki czosnku
  • 2 łyżeczki suszonego oregano, można też dodać garść świeżej bazylii
  • super się sprawdza kawałek parmezanu. (Taka kostka ok 2 cm x 1 cm x 1 cm)

Wszystkie składniki wrzucam razem do blendera, miksuje na gładką masę.

Pizza to takie danie które możecie skomponować według swojego ulubionego zestawu. Polecam na prawdę kombinować, dla mnie pizza bez rukoli nie istnieje, więc to jest najważniejszy składnik. Zamiast rukoli, może być roszponka czy szpinak. Wszystko co zielone smakuje tak samo cudownie.

TRICKI TRICZKI FARSZ, ciasto i pieczenie:

  • pieczarki czy boczniaki, czy inne grzyby najlepiej troszkę podsmażyć na patelni. Ja daje minimalną ilość tłuszczu czyli około 1/2 łyżeczki. Chodzi o to aby woda z nich wyparowała zanim wylądują na cieście. Gdy położycie surowe grzyby na ciasto, ciasto będzie się gotować zamiast piec.
  • wszystkie warzywa kroimy bardzo cienko, podobna zasada jak wcześniej chodzi o to aby puszczały jak najmniej wody. Pomidory i cukinię kroję na milimetrowe plastry.
  • nie nakładam kilograma farszu na ciasto. Znowu pizza zamiast chrupiąca będzie miękka i bardziej ugotowana niż upieczona. Każdy składnika nakładam na jeden placek tak aby było w odstępach od siebie o kilka centymetrów. Czyli na jeden placek nakładam na przykład 4-5 plastrów pomidora, 6-7 plastrów cukinii, kilka takich garstek pieczarek czy boczniaków.
  • ciasto rozwałkowuję na bardzo cieniutki okrągły placek. Około milimetra grubości i około 25 cm średnicy

 

MOJE DWIE ULUBIONE WERSJE na farsz:

  1. Pierwsza to taki klasyk. Czyli na ciasto ląduje najpierw sos pomidorowy, na 1 placek około 2-3 łyżek sosu. Potem wrzucam bardzo cieniutko skrojone pomidory, około 4-5 plastrów, pieczarki/boczniaki kilka takich garstek, na to idzie cukinia 6-7 plasterków, potem kładę kilka porwanych plastrów mozzarelli. (na 4 pizze używamy około 2 mozzarelli z czego połowę wszyscy podjadają pewnie po drodze ) Kładę ja w takich odstępach, że kiedy się roztopi w piekarniku to przykryje mniej więcej całą pizzę. Jeśli lubiecie, mój Rafał uwielbia to dorzucam szynkę parmeńską surową ( nie gotowaną), czyli prosciutto crudo ! Wkładam do nagrzanego! piekarnika na kamień. Piekę około 5-7 minut. Wyjmuję ciasto na okrągła deskę, daję kilka „pacek” serka do smarowania koziego lub (mascarpone) kroje i posypuję rukolą. Na koniec skrapiam sosem Crema de Balsamico <3 Podaję z oliwą z oliwek. Każdy sobie skrapia na talerzu oliwę wedle uznania.
  2. Druga wersja, to nowość która ostatnio robiliśmy. Czyli pizza z boczniakami i zielonym pesto. Na rozwałkowane ciasto, nakładam sos ( 2-3 łyżki), potem pomidory, większą ilość boczniaków, opcjonalnie cukinię, mozarellę (ok 5 plastrów), na górę daję w 5 miejscach  kilka niepełnych łyżeczek pesto. Wstawiam do piekarnika. Wyciągam po 5-7 minutach. Kroję nożem do pizzy i posypuję szpinakiem.

SKŁADNIKI NA FARSZ POWYŻEJ:

  • mozzarella 2 sztuki
  • pomidory duże 2 sztuki
  • cukinia średniej wielkości 1 szt
  • około 150 g pieczarek, lub boczniaków (polecam te drugie)
  • rukola szpinak do posypania
  • oliwa z oliwek
  • ser kozi do smarowania kilka łyżeczek ( może być tez jakikolwiek inny ser kozi, jeśli jakiś śmierdziuch to połóżcie go na pizzę przed pieczeniem)
  • pesto zielone kilka łyżeczek
  • crema di balsamico do skropienia
  • szynka parmeńska surowa/ prosciutto crudo (OPCJONALNIE)

Obydwie wersją są PYCHA.

Wybierzcie, którą chcecie spróbować, lub wymyślcie swoją własną i podzielcie się w komentarzu!

Smacznego !!!

 

Ola