Tag: biegam z wózkiem

BOB Ironman vs. Thule Chariot Cheetah. Część 1 – odpowaidam na Wasze pytania

AKTYWNA MAMA BIEGANIE POLECANE

BOB Ironman vs. Thule Chariot Cheetah. Część 1 – odpowaidam na Wasze pytania

Zaczynam pewnie troszkę od tyłu, bo najpierw powinien ukazać się post merytoryczny, ale nie wiecie jednej rzeczy o blogowaniu, a mianowicie tego że posty merytoryczne zajmują na prawdę dużo czasu. Jedno to są moje odczucia doświadczenie, a drugie to wrzucić Wam porządną dawkę konstruktywnych informacji na temat przyczepek i wózków.

Dlatego zacznę od odpowiedzi na Wasze pytania, bo nie ma co ukrywać to Was interesuje najbardziej. Co więcej mi łatwiej jest na nie odpowiadać. Rozgośćcie się i wysłuchajcie co Was dręczy, nurtuje i jakie macie oczekiwania jeśli chodzi o bieganie z wózkiem i przyczepką.

DSC_0176 2

 

1. Ciekawa jestem jak się biega z przyczepką, jakie plusy i minusy vs wózek.

Tutaj można na prawdę dużo napisać. Nie umiem stwierdzić co jest minusem a co plusem bo każda różnica ma swoje za i przeciw, dlatego pozostawiam Wam decyzję co uważacie za pozytywną różnicę a co za negatywną. Ja Wam opiszę różnice w najbardziej obiektywny sposób jaki potrafię.

Pierwsza różnica to wielkość, przyczepka jest prawie dwa razy szersza, oczywiście pisze o modelu 2-osobowym bo taki mamy. Są przyczepki jednoosobowe, które gabarytami jeśli chodzi o szerokość nieznacznie się różnią od wózków biegowych. Szerokość podwójnej przyczepki utrudnia trochę bieganie w terenie, bo nie zawsze mieści się na ścieżkach. Z drugiej strony mieści dwójkę dzieci, więc jakby nie patrzeć coś za coś!

edf

Nie ma amortyzacji, tzn nasz model nie ma. Oczywiście na rynku większośc nowych modeli ma już całkiem fajną amortyzację, ale za tym idzie cena. Brak amortyzacji sprawia, że dzieciaki trochę bardziej mogą odczuwać nierówności  w terenie niż w standardowym biegowym wózku. My się tego baliśmy najbardziej bo nie ma co ukrywać mieszkamy na wsi i dużo na wsiach przebywamy. Po roku używania stwierdzam, że nie jest ona konieczna. Pewnie, że jadąc rowerem po leśnych ścieżkach musicie trochę zwolnić, ale uwierzcie mi że jadąc z przyczepką i tak i tak będziecie zwalniać. w przypadku prędkości jakie osiąga się przy bieganiu z przyczepką, amortyzacja jest zbędna. Maluchami w środku telepie co najwyżej tak jak w samochodzie a wyboistej drodze. Mówię tutaj oczywiście o dzieciach które siedzą w przyczepce. Dziecko które jest w hamaku przeznaczonym dla niemowlaka (my woziliśmy naszego Stasia od około 2-3 miesiąca życia, był duży i dlatego się zdecydowaliśmy) nie odczuwa żadnych wstrząsów, bo hamak działa lepiej niż mechaniczna amortyzacja.

26757762_1550936821685581_438273795724040954_o

Nie ma pozycji leżącej. I tu znowu wrócę do naszego modelu. Nasz model nie ma opcji leżenia, oczywiście na rynku są takie modele co mają wszystko ale niestety kosztują też wszystkie oszczędności, dlatego my zdecydowaliśmy się na coś dobrej firmy, ale nie do końca najlepszy model, który kosztuje dużo więcej. Pomimo że nie mam opcji leżenia, plecki dziecka układają się tak czy siak pod kątem (no chyba że zapakujecie kieszeń z tyłu na podręczne bagaże do pełna, wtedy wszystko co jest pod ich pleckami może wypychać ich do przodu zmieniając pozycję na bardziej pionową). Przy paru bambetlach w kieszeni kąt nachylenia ciała dziecka jest taki, że nawet gdy zasną nie opada im główka jak na przykład w niektórych fotelikach samochodowych.

Przyczepka jest cięższa, pchamy więc więcej kilogramów, ale ma środek ciężkości osadzony dużo niżej niż wózek i UWAGA !!! Mi osobiście z przyczepką biega się lżej! Tak nie myślałam że kiedykolwiek to powiem czy napiszę, ale nawet jak biegam sama ze Stasiem, to pakuje go do przyczepki a nie do wózka. Nie do mojego IRONAMANA 🙁 Nie odpowiem Wam na pytanie jak to się ma przy większych prędkościach, bo myślę że do biegania szybkiego nadal zostałabym przy IRONMANIE. Przyczepka jest ekstra, ale do moich codziennych treningów.

edf

Kolejny plus na rzecz przyczepki to tylna oś która jest ruchoma. I tutaj nie wiem czy potocznym językiem Wam to wytłumaczę, ale w przypadku naszego modelu Chariot Chetah Thule, tylna oś przyczepki wraz z kołami może pochylać się w prawo lub lewo, co sprawia że przyczepki dobrze trzymają się podłoża przy dużych prędkościach na rowerze, a w przypadku biegania bardzo ułatwia skręcanie. Łatwiej się nią manewruje, ponieważ pochylenie tylnej osi w jedną lub drugą stronę pomaga skręcanie w przeciwnym kierunku.

Osłonki, to wielki plus wszystko w naszym Thule jest pod ręka, integralnie zmontowane do korpusu przyczepki. Używasz tego czego potrzebujesz w danej chwili, a w przypadku biegania w wietrze, jeśli zamontujesz moskitierę i osłonkę przeciwdeszczową biegnie się znaczniej luźniej, a dziecku wiatr nie wieje w twarz.

 

2. Ja chętnie zasięgnę wszelkich informacji o bieganiu z przyczepką! 🙂 Aktualnie, tymczasowo biegam z czteromiesięczną córka prawie biegowym Britaxem. A jak wiadomo prawie robi wielką różnicę 😉 Z racji tego, że ja biegam, tatuś jeździ na rowerze, a wspólnie uwielbiamy dalekie i bliskie wyprawy rowerowe, nosimy się z zamiarem kupna na wiosnę przyczepki rowerowej z funkcją wózka biegowego. Myśleliśmy o Thule lub Nordic CAB-ie. O ile na dalsze, wielodniowe wyprawy przyczepka będzie z pewnością niezastąpiona, o tyle zastanawiam się jak sprawa się ma z codziennymi przebieżkami w realiach miejskich. Czy jest jakaś duża różnica w bieganiu z wózkiem, a z przyczepką? Co lepsze na miejskich ścieżkach? Czym łatwiej manewrować? Co ma znaczenie w wyborze dobrego sprzętu? Jakieś inne rady?

Co do realiów miejskich to wszystko zależy od szerokości twoich biegowych ścieżek. Pytanie tez czy kupujecie przyczepkę 1 osobową, czy dwu ?? Jeżeli jedną to myślę, że jest podobnej wielkości do wszystkich wózków biegowych, a tka jka pisałam wyżej łatwiej się nią manewruje. Oczywiście nie polecam przyczepki jako jedyny wózek. Ponieważ wejście z nią do restauracji, czy innych obiektów użytku publicznego jest raczej niemożliwe :p

Co do różnic odpowiedziałam na nie wszystkie w pytaniu powyżej, czym łatwiej manewrować też patrz wyżej 🙂 ↑

Co lepsze na miejskie ścieżki?? Myślę, że nie odczujesz dużej różnicy w przypadków wózka, czy przyczepki jeśli chodzi o gabaryty, a przyczepka jest zdecydowanie bardziej funkcjonalna. Więcej pomieści, więcej można zabrać ze sobą, wszystko jest pod ręką itp.

Myślę, że firma robi duża różnicę. Oglądaliśmy rożne przyczepki na targach rowerowych w Kielcach. Thule mam wrażenie, że jest na prawdę przemyślana w każdym detalu. Używając tej przyczepki przez rok, a podkreślam że nasz model to dosyć stary model, a teraz są jeszcze dużo ciekawsze i ulepszone modele, nie mam do niej żadnych zastrzeżeń. NAPRAWDĘ, a ja ZAWSZE mam jakieś zastrzeżenia. CO do wyboru sprzętu to jeżeli macie budżet taki żeby wybrać przyczepkę z rozkładanym siedziskiem to skusiłabym się na to i na amortyzację, ale tą w drugiej kolejności. Wtedy na prawdę dzieciaki będą mogły spędzać w przyczepce całe dnie 🙂

Przemyślcie dobrze zakup. Może lepiej kupić wyższy model ale używany, niż oszczędzić na dodatkowych akcesoriach, funkcjach a mieć nówkę sztukę?! My kupiliśmy swoją przyczepkę w MAŁYGULIWER.PL, przyczepka była używana, ale tak zadbana że miałam wrażenie jak do nas przyszła, że jest nowa :)

edf

3. jak to zrobić, żeby dzieciaki przez JAKAŚ godzinę chciały tam siedzieć? I czy nadaje się tylko do jazdy po w miarę równej nawierzchni?

DRUGA Z WAS: I mnie naprawdę nurtuje jak te dzieciaki się tam mieszczą i nie pozabijają

 

 

SYSTEMATYCZNOŚĆ!!!! i jeszcze raz SYSTEMATYCZNOŚĆ. Do wszystkiego można dzieci przyzwyczaić, potrzeba na to czasu i systematyczności. Pewnie że im starsze tym trudniej żeby usiedziało, ale my nawet ostatnio z 3 letnią Zosią i z małym Staśkiem poszliśmy biegać na dobrą godzinę. Było milion pytań kiedy będziemy w domku, ale dało się ją przegadać i zainteresować czymś. Na pewno trzeba zacząć powoli, czyli od krótszych dystansów. Tak żeby dzieciaki nie kojarzyły tego z katorgą. Fajnie też to połączyć z rożnymi wypadami, dla nich przyjemnymi, na plac zabaw itp. Tak żeby się przyzwyczajały do przyczepki. Jeżeli dzieciaki są w takim samym/przybliżonym wieku można ogarnąć im jakąś grę do środka która będą mogli się zająć, wszystko to co działa na Wasze dzieciaki w podróży w samochodzie!

27788701_1571268559652407_4760765145870695612_o

Ja zawsze zabieram całą masę smakołyków dla nich. Owoce pokrojone w małe plasterki, tak żeby dłuuuugo jadły 🙂 Albo suszone owoce które też zajmują dużo czasu. Rodzynki, żurawina, czasami daktyle, ale te są na duże i za szybko je konsumują. Coś co jest małe i potrzeba czasu żeby to jeść. Mój Rafał wziął kiedyś przenośny głośnik i puszczał Zosi rożne piosenki w środku tak żeby się nie nudziła.

Czy tylko po asfalcie ?? Pewnie że NIE. Aczkolwiek jest łatwiej, bo przyczepka jeździ lżej po asfalcie. My biegamy i tu i tu. Mieszkamy na wsi więc bardzo dużo spędzamy czasu na leśnych ścieżkach. Duże pompowane koła to zaleta przyczepek, bez problemowo pcha się je na twardych piaszczystych ścieżkach. Ja biegałam też dosyć dużo po śniegu. W przypadku zasp nie ma co ukrywać było ciężko pchać, nie dało się biegać ale na ścieżkach gdzie śnieg jest utwardzony biegało się bez problemu. W błocie też się da! Wiadomo, że im bardziej grząski teren tym trudniej, ale dzięki dużym kołom zarówno wózki biegowe jak i przyczepki na prawdę radzą sobie w super w każdym terenie.

edf

 

4. Nie wiem czy planujesz omawiać konkretne modele np. Thule, ale jakbyś się odniosła do rozpiętości cenowej ( od 1,5k do 6k!), choćby z czego to wynika?

 

Amortyzacja, rozkładane siedzisko i dodatkowe akcesoria. Często te najdroższe modele różnią się tylko tym np. że mają więcej akcesoriów w cenie, czyli zestaw do biegania, roweru i spacerowy z małymi kółkami na przykład.

Największa różnica cenowa jest w przypadku modeli z amortyzacją i bez. Co do plusów i minusów, spójrzcie na odpowiedzi przy pierwszym pytaniu i sami zdecydujcie co wolicie.

Druga opcja to rozkładane siedzisko, dla mnie na prawdę fajna sprawa. Dzieci śpią sobie wygodnie, a niema co ukrywać większość maluchów przy takim kołysaniu zawsze zasypia!

Kolejna sprawa to akcesoria typu blendy, moskitiery, osłonki przeciwdeszczowe, zintegrowane bagażniki (jak na przykład w przypadku nowych Thule Cross i SPORT) no i detale typu wielkość, waga i materiały użyte. Ale o tym musicie czytać bo nie znam specyfikacji każdego modelu. Co do firmy Thule szczerze polecam, mają na prawdę przemyślany każdy detal. Inne firmy pewnie tez ale nie testowałam więc nie podpowiem co i jak.

selfp

 

Jedna z Was pisze: "Jak bylam w ciazy marzyl mi sie BOB Ironman. Teraz mam wspaniala przyczepke Chariota i jest super 🙂 wozek wlasciwy mam 'prawiebiegowy' (Mountain Buggy Jungle) i tak sobie mysle ze nawet jakby byl udoskonalony to nie chcialabym chyba biegac z tym z dzieckiem. Ale to tylko moje odczucia. Jakos nie zal mi BoBa przy przyczepce."

 

Wiem, że to nie wszystkie Wasze pytania, ale po kolei. Nie chciałabym aby ten tekst był za długi, plus część z nich się powtarza i to co zawarłam w ym tekście powinno na prawdę Wam pomóc przy podejmowaniu decyzji!

Znajdziecie tu na prawdę sporo informacji, nie tylko praktycznych ale też merytorycznych.

IMG_20180323_235205_499

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

TO CO KTO SPĘDZI DZISIEJSZY WIECZÓR WERTUJĄC OFERTY SKLEPÓW Z PRZYCZEPKAMI ??

Biegająca Bio Mama.

Męska strona medalu: Tata na medal i półmaraton z wózkiem w 1:29 !

AKTYWNA MAMA BIEGANIE POLECANE

Męska strona medalu: Tata na medal i półmaraton z wózkiem w 1:29 !

Tata na medal? Pewnie wszyscy myślicie że będziemy pisać o naszym tacie. Niestety nie tym razem. I pomimo, że sam też zasługuje na medal, za życiową organizację i pomoc to nie jemu poświecę dzisiejszy post.

Blog jest przesiąknięty informacją o mamie triathlonistce, o bieganiu z wózkiem w żeńskiej wersji i o masie rodzicielskich emocji, ale znowu od strony mamy. Czas najwyższy zajrzeć na Marsa i spytać się Panów jak oni to wszystko widzą. Jak to jest być aktywnym tatą i jak tacy tatusiowie organizują swoje treningi. Praca, pomoc w domu, dziecko i sport to ich życie o którym często my mamy zapominamy, skupiając się na naszych „mamowych” problemach. A przecież im też należy się trochę uwagi, dlatego posłuchajmy jak to widzi Mateusz, z którym od roku planuje przeprowadzić wywiad 🙂

562cc0d3b9957_p

Mateusz – niegdyś chłopak zaczepiony przeze mnie na półmaratonie w Gdańsku, teraz dobry kolega z którym wspólnie nie jedną kawę wypiliśmy i niejedne kilometry wózkowe zrobiliśmy. To dzięki niemu jestem szczęśliwą posiadaczką naszego IRONMANA, to on zachęcił mnie do biegania z wózkiem, pomógł i doradził kiedy o to poprosiłam. Mógł zrobić inaczej, bo byłam zwykłą dziewczyną która zaczepiła go gdzieś w sieci żeby podpytać o wózek.

12874424_920811271364809_139701063_o

To dzięki niemu też odwiedziliśmy największe trójmiejskie zakamarki biegowe, to on wziął nas w trójmiejskie lasy na górskie wózkowe przełaje, to dzięki niemu tez odkryliśmy prawdziwy świat kawy i zabawy.

SKOK w BOK: 
1. "Wielkanocna życiówka, czyli Trójmiejskie Bieszczady."
2. "Idziemy na kawę…."

Mateusz biega z Laurą odkąd ich znam, zaczął jak każdy, kiedy mała miała około 6 miesięcy. Teraz Laura ma ponad 2 lata, a oni dalej szaleją wspólnie na biegowych ścieżkach. Ostatnim ich przedsięwzięciem był Gdyński Półmaraton, na którym Mateusz nie tylko wykręcił swoją życiówkę na 21 kilometrów, ale zrobił to w dodatku w towarzystwie Laury! Półmaraton Gdynia ukończyli w czasie 1:29:43 co dla niejednego biegacza jest sporym wyzwaniem w wersji SOLO. Mateusz i Laura mają na swoim koncie już 6 półmaratonów. Oprócz tego kręcą go biegi górskie na które od czasu do czasu rodzinnie wybierają się na południe Polski. W tych dziewczyny kibicują z boku.

 

14699513_1855886794635124_1579672441_o(1)

Nie znamy się długo ale jako tata zasługuje na medal! Ten złoty, bo cóż mu po srebrze ! Za swoją organizację, za swoje podejście i pomoc w życiu rodzinnym.

Jak to się zaczęło, kto wpadł na ten genialny pomysł i czy warty jest on świeczki zapytałam samego bohatera dzisiejszego tekstu Mateusza. Miłej lektury.

1. Jak to się zaczęło ? Kto wpadł na pomysł zakupu wózka biegowego Ty czy Gosia no i dlaczego, przecież niejeden facet wykorzystał by treningi jako wymówkę do wyjścia z domu. Ty zrobiłeś na odwrót. 

Mateusz (M): Zacznę od tego, że sport w moim życiu jest od zawsze. Od 2 klasy liceum, to jest od roku 1996, startowałem w imprezach MTB Cross Country . Potem przyszła era maratonów MTB, następnie wyścigi etapowe MTB w Polsce i za granicą i tak to jakoś szło do roku 2014☺ kiedy to Laura przyszła na świat. Jeszcze w okresie Gosi macierzyńskiego mogłem sobie pozwolić na treningi kolarskie i starty w imprezach, ale po tym jak wróciła do pracy a Laura poszła do żłobka, trzeba było zmienić dyscyplinę i dopasować się do nowej sytuacji. Bieganie zawsze przewijało się w treningu kolarskim, głównie zimą, to wybór padł na bieganie. Trening biegowy jest krótszy od kolarskiego, zajmuje mniej czasu. I tak zaczęły się poszukiwania wózka biegowego, szukaliśmy razem, choć Gosię musiałem długo przekonywać do tego. W sumie tą decyzję podjęliśmy razem. Przez to, że nie mamy w Trójmieście nikogo do pomocy przy opiece nad Laurą, a Gosia pracuje zmianowo, więc stwierdziłem, że skoro mam biegać to będę biegać z Laurą. Wybór padł na BOB IRONMAN. Trasy w TPK(Trójmiejskim Parku Krajobrazowym) są dość dobrej jakości, spokojnie można pobiegać w terenie. Więc trenując spędzam czas córką, cóż może być piękniejszego 🙂

1836883_10201698616176296_1431451506_o

2. Co najbardziej lubisz w bieganiu z wózkiem ??

M: Lubię to, że możemy razem spędzać wspólny czas, bo to taki który już się nie powtórzy.

3. A co najmniej ??

M: Może dwie rzeczy, ciężko się biega pod wiatr i robi treningi szybkościowe.

 

4. Nam mamom wydaje się, że tylko my umiemy przewidzieć każdą sytuację i tylko my umiałybysmy się tak zorganizować, żeby przewidzieć różne sytuacje jakie mogą napotkać Cię na trasie/treningu. Jak to było u Was? Gosia pomagała, czy sam na podstawie prób i błędów doszedłeś do tego co trzeba ze sobą zabrać, a może to u Was ty jesteś tym „zorganizowanym” ??

M: Tu była praca zespołowa i metoda prób i błędów. Jak Laura była młodsza czyli zaczynaliśmy przygodę biegania w wózku, wyzwaniem było jak ją ubierać. Kupiliśmy specjalny śpiwór do wózka na zimę, ale bywało, że była za ciepło ubrana ☺. Potem problem z tym co zabrać, ze sobą, ile picia, pieluch  czy brać chrupki i wyciskane deserki. Ale z czasem doszliśmy do perfekcji. Wyzwaniem było, jak Laura była odpieluchowywana,  nieraz po kilka postojów podczas treningu.

Teraz jest już super, mały plecaczek z ciuchami na przebranie, chrupki, picie(woda) w bidonie z  którego sam korzystam, łopatka, grabki, jakaś zabawka.

DSC03528

5. Nie wiem jak ty, ale ja biegając z wózkiem stworzyłam ogromną więź ze swoją córką. To był taki „nasz czas” w którym byłyśmy zawsze tylko my dwie, nikt nam nie przeszkadzał. O którym nikt niewiele wiedział, bo to co się działo na treningu zostawało na treningu. To były nasze chwile, ciężko mi to ubrać w słowa, ale bardzo za nimi tęsknie. Czy Ty masz podobnie ?

M: Wiesz co Ola, to jest tak, że faktycznie to jest czas tylko dla nas.  To na pewno są super chwile, czegoś takiego uprawiając kolarstwo bym nie miał Na pewno będę za tym tęsknił, już się zastanawiam, co to będzie jak przestaniemy razem biegać.

6. Czego nauczyło Cię bieganie z wózkiem ??

M: Cierpliwości do córki ☺

13575846_10207060897669982_3200488453556946256_o

 

7. A teraz tak bardziej treningowo. Czy bieganie z wózkiem zmieniło Cię jako biegacza ?? Stałeś się np. mocniejszy, szybszy, masz inne cele ??

M: Ciężko powiedzieć czy zmieniło mnie jako biegacza, bo cała przygoda z bieganiem póki co trwa biegając z wózkiem, czyli niecałe 3 lata. Na pewno bieg z wózkiem jest biegiem ciężkim bo to dodatkowe obciążenie szczególnie na trójmiejskich „górkach”, czyli siła jest wyćwiczona. Treningi szybkościowe staram się robić samodzielnie. Ale większość wybiegań robię z wózkiem.

 

8. Ostatnio przebiegłeś półmaraton z wózkiem w czasie 1:29:43, dla niejednej osoby taki wynik solo to już wyczyn. Czy długo się do tego przygotowywałeś? Jakie są kolejne cele/marzenia ?

M: Nie ukrywam, że założenie było takie, ze mamy złamać 1:30h. Ale bieg nie był łatwy, gdyż dosyć mocno wiało. Przygotowania trwały od stycznia. Wyglądało  to tak, że rano zawoziłem autem Laurę do żłobka, praca, po pracy bieg z wózkiem po Laurę i bieg do domu z powrotem . W weekendy dłuższe biegi. Ale mogę powiedzieć, ze złamanie 1:30h to zasługa tez Laury, która od 10km chciała koniecznie zabrać balonik pace markera 1:30h , i w końcu go dostała na mecie jak go przegoniliśmy ☺

18033573_10209447373410384_1081051189716676492_n

9. Laura jest już duża, ma 2.5 roku, a do tego jest pełna energii i nie umie usiedzieć na miejscu. Jakie masz sposoby na bieganie z nią w takim wieku, dużo dzieci odmawia siedzenia w wózku?

M: Z nią jest tak, że od początku szybko zasypiała w wózku. Na początku przesypiała nawet 25km. Teraz śpi między 40min a 1h. Potem sobie ogląda co się dzieje dookoła. Jak kończymy trening to musi sobie sama pobiegać ☺. Wyzwanie jest na zawodach. W zeszły roku na półmaratonie w Gdańsku była nieznośną przez pierwsze 10km(tata siku, tata chrupkę, chce do mamy itd.)potem padła. W tym roku w Gdyni zasnęła jeszcze w sektorze startowym i spała do 10km potem obserwowała kibiców.

To jak Laura dzielnie znosi biegi można zobaczyć na filmach. Wszystkie nasze wyczyny można zobaczyć na YouTube.

SKOK W BOK: Mateusza kanał na YOUTUBE.

 

10. Mogłoby się wydawać że bieganie z wózkiem odbieram Wam Panom męskości. Nie dość, że biegacie w obcisłych „gaciach” to jeszcze z wózkiem. Jak Wy to widzicie ??

M: Nigdy tego tak nie odbierałem, choć stereotyp jest taki, że to kobieta pcha wózek. Ja od początku inaczej do tego podchodziłem. Rzadko spotykam biegających z wózkami w Trójmieście. Zawsze patrzą na mnie jak na kosmitę jak biegnę. Teraz zacząłem jeździć na rolkach z wózkiem… tez patrzą jak na kosmitę ☺

Ale chyba takiego pozytywnego kosmitę, co nie ??

M: Tak ogólnie jest to bardzo fajnie odbierane.

Mam nadzieję, że zainspiruję innych tatusiów.

 

c_DSC_0994

11. Jak byś zachęcił innych panów do tego co robisz, co jest w tym fajnego, dlaczego warto ? Wydaje mi się, że każda mama byłaby zachwycona gdyby tatusiowie umieli połączyć swoją pasję do sportu z opieką nad dzieckiem.

M: Bieganie z wózkiem na pewno zbliża rodzica do dziecka. Dziecko poznaję pasję rodzica od podszewki. Nie ma nic fajniejszego jak wspólne uprawianie sportu razem z dzieckiem. Tatusiowie dajcie odpocząć mamom ☺

Panowie nie bać się !!!

12113277_965116953548572_8896900987542808104_o

12. Chciałbyś coś dodać od siebie ??

M: Ważną kwestia biegania z wózkiem jest wiek dziecka. Powinno ono już samodzielnie siadać. Ja zacząłem biegać z Laurą jak skończyła 6 miesięcy. Na pewno trzeba wybrać specjalny wózek biegowy. Dobrze by miał hamulec ręczny (szczególnie jak chcemy jeździć na rolkach). Hamulec przydaje się też na zbiegach.

Nie bójcie się pogody, jeśli mamy dobrze ubrane dziecko to można biegać w każdych warunkach (zdjęcia z zimy). Ważne jest też to, jak my się ubieramy. Czasami trzeba zrobić przerwę w biegu, bo dziecię będzie chciało wyjść z wózka, trzeba o tym pamiętać. Warto mieć jakiś dodatkowy ciuch ze sobą.

WP_20160121_003

DSC02809

Nie na każdej imprezie biegowej pozwalają biec z wózkiem. My biegamy półmaratony (mamy ich już 6 na koncie).

Od tego sezonu śmigamy tez na rolkach z wózkiem, mega frajda.. Jeśli Panowie będzie mieć jakieś pytania to chętnie na nie odpowiem.

12898245_10206363888725194_2615953779805895193_o

 

Dziękuję Ci Mateusz za rozmowę, myślę że częściej będę Cię prosiła o gościnę na blogu. 

Kto ma ochotę zadać jemu parę pytań osobiście to zapraszam na profil Mateusza na FACEBOOKU 🙂

 

Do zobaczenia na biegowych ścieżkach wózkarze!

 

O.

Czas, żeby pobiegać we TROJE. Nasz tegoroczny Bieg Niepodległości.

AKTYWNA MAMA BIEGANIE CIĄŻA POLECANE

Czas, żeby pobiegać we TROJE. Nasz tegoroczny Bieg Niepodległości.

Tak, tak dobrze czytacie. Biegamy we troje i nie mam tu na myśli biegania z moim mężem czy psem. Od kilku miesięcy biegam ponownie w dwupaku, tym ciążowym. A, że mój już prawie dorosły dwupak nadal lubi ze mną biegać w wózku, a coraz mniej pozostało niebiegowych cioć, to od jakiegoś czasu zdarza mi się biegać we TROJE.

I tak oto w ten sam sposób nasz Bieg Niepodległości był moim pierwszym i pewnie ostatnim biegiem ulicznym we TROJE. No chyba, że któryś z fizjoterapeutów odważy się ze mną zgłębić temat biegania z wózkiem w ciąży. Już od jakiegoś czasu moje treningi bardziej przypominają trenowanie dla przyjemności i dla zdrowia niż dla wyników sportowych. Zaczęło się latem przez anemię, z która nie tylko walczyłam psychicznie, ale i fizycznie długo próbowałam oszukać swój organizm. Potem przyszedł czas roztrenowania, a zaraz po nim płynnie przeszłam do stanu brzemiennego, w którym pomimo, że trenuję to robię to ewidentnie dla przyjemności a nie dla wyników. Moja głowa przestawiła się też na luźne bieganie, na luźne podejście do sportu i cieszenie się kilometrami które jeszcze moje nogi potrafią i dają radę przemierzać.

foto-bnos16_01_mkd_20161111_144947_3-01

 

foto-bnos16_01_mkd_20161111_144950_2-01

 

Dlatego nie było to dla mnie nowością, że na starcie kolejnego biegu stanęłam na luzie, bez jakiegoś konkretnego planu na szaleńcze cyfry na końcu. Biegłam towarzysko, najpierw trzymając kroku mojej ulubionej triathlonistce Justynie a potem uciekając jej roztrenowanej formie i goniąc kolejnych znajomych. Dlatego bieg był ewidentnie Biegiem z Narastającą Prędkością, co okazało się całkiem niezłą jednostką treningową, ale biegło mi się tak dobrze, że nie umiałam się zbyt mocno hamować. Wystartowałam w tempie 5:45, a ostatni kilometr z górki, na którym wózek zachowywał się jak całkiem spory spinaker ciągnący łódkę na wietrze, więc poleciałam jak szalona na 4:45. Dostałam za to niezłe manto od mojej mądrej połówki na mecie, ale tłumaczyłam to coraz cięższą Zosią i wózkiem bez hamulca, którego mi ów małżonek nie wyregulował i który nie pozwalał mi biec wolniej 🙂

foto-bnos16_01_mta_20161111_135520_4-01

Kolejny raz w naszym mieście w Święto Niepodległości na metę wleciałyśmy razem. Po raz pierwszy wpadłyśmy razem jeszcze kiedy Zosia była w brzuchu, drugi bieg Niepodległości „w domu” był moim debiutem z wózkiem, trzeci był w towarzystwie Zosi i kolejnej mojej fasolki, która musi znosić wyczyny swojej mamy. Cały bieg wracałam myślami do „tych ciężarnych” chwil śmiejąc się sama do siebie jak zupełnie inne podejście ma człowiek „doświadczony i zajęty”. Dwa lata temu, skrupulatnie patrzyłam na zegarek żeby nie przesadzić z tempem, na starcie głaskałam się po brzuszku, na mecie również. Rok temu pełna nerwów w tempie interwałowym przeleciałam swój pierwszy bieg z wózkiem. W tym roku na luzie stanęłam na starcie usypiając małą chwileczkę przed strzałem startera, tak aby kolorowe ciuchy biegnące przed nią nie dorzuciły jej masy energii, którą potem ciężko by było stłumić już podczas biegu. Śmiałam się z tego, że zamiast głaskać się po brzuszku, latałam za moją nieokrzesaną już prawie dwulatką i sprawdzałam czy aby na pewno wszystkie „w razie co” są w wózku.

Lubie nasze domowe Biegi, są bardzo rodzinne, wszyscy się znamy i jest na prawdę piękna atmosfera. Jeszcze bardziej lubię domowe biegi z wózkiem, gdzie jest to jednak cały czas nowością. To w nich dostaję zawsze na nawrotkach od całej czołówki garść uśmiechu i gratulacje za odwagę, to w nich zaczynam na samym końcu i wyprzedzam innych zamiast być wyprzedzana. To one dają mi często więcej radości niż te na czas, pełne wymarzonych cyferek. Kolejny Bieg Niepodległości za nami. Tym razem we troje, w szaleńczo rodzinnej atmosferze, z ciocią Kasią, która dostała „mendal” za swoją pierwszą dychę, z naszymi TRI Rodzinami lecącymi w dużym stopniu po życiówki.

foto-bnos16_01_mkd_20161111_154903-01

 

received_1321379014570416

Zosia ma już kolejny biegowy „mendal” za wspólne 10 kilometrów, dostała też swój własny, wywalczony dzielną walką przez całe 150 metrów ze starszakami. W rodzinnej atmosferze, zmarznięci jak cholera próbowaliśmy ogrzać się „pobiegową” grochówką, na którą nawet ja się skusiłam. Było radośnie, bez sportowych celów i towarzysko. Poczułam jak w drugiej ciąży nie ma już tej nostalgii, tego wyciszenia i tego oddania. Bieganie nie jest mi obce w tym stanie więc się go nie boję. Mam za sobą 9 miesięcy doświadczenia, dużo przebiegniętych kilometrów i całą masę wspomnień. Druga ciąża jest inna, ale ciekawi mnie tak samo bardzo jak pierwsza. W niej dzień jest jak co dzień, zalatany, poświęcony w dużym stopniu temu stworzeniu co już od jakiegoś czasu jest numerem jeden w naszym domu. Nie ma czasu na drzemki, na wieczorne czytanie książek i głaskanie się po brzuszku. Jest czas na malowanie rękoma z córką, przygotowywanie kolacji i codzienny rytuał mycia. Niemniej jednak nie brakuje mi tego i już rozumiem dlaczego druga ciąża jest czymś obok teraźniejszego domowego ogniska. Jest dopełnieniem całości, ale nie całością. Jest luźniejsza w głowie, a nawet powiedziałabym że tak luźna, że do dziś nie chce mi się wierzyć że to wszystko dzieje się na prawdę. I gdyby nie te ciążowe dolegliwości to w ogólne nie uwierzyłabym że zostanę mamą po raz drugi.

A po ? Pojechaliśmy najeść się dobrze do Warszawy i wpakowaliśmy się w samolot, który zabrał nas ponownie na ciepłą wyspę! Teraz odpoczywamy i ładujemy baterię, co by starczyło nam ich do pięknej zimy.

 

 

 

O.

 

 

Biegam z wózkiem – czyli jak zabrać się za każdą jednostkę treningową pchając 3 kółka.

AKTYWNA MAMA BIEGANIE

Biegam z wózkiem – czyli jak zabrać się za każdą jednostkę treningową pchając 3 kółka.

20160928_144357-01

Jesień to czas, który zdecydowanie sprzyja bieganiu z wózkiem. To okres roztrenowania, zejścia z objętości i intensywności i czas fajnej pogody. W końcu robi się chłodniej, więc „spacer” dla malucha robi się też przyjemniejszy. Dla mnie to tez okres w którym nie mam aż tak napchanego grafiku treningami, więc jest to czas kiedy ewidentnie chce mi się biegać z wózkiem. Po wakacyjnej przerwie powiedziałabym nawet, że się za tym stęskniłam.

Niemniej jednak biegać z wózkiem można zawsze. Można też wykonać każdy trening poczynając od długich luźnych wybiegań, na interwałach i podbiegach kończąc. Podrzucam Wam moje sposoby na każdy trening. Pomogą, podrzucą cenna radę, albo po prostu otworzą oczy na to jak sobie ułatwić wyjście na bieganie we dwoje.

1. Długie wybiegania. 

20160915_141539-011

To chyba najprzyjemniejsza jednostka treningowa ze wszystkich. Długie wybiegania z wózkiem to sama przyjemność. Nie tylko dlatego, że intensywność pozwala nam na przemierzanie kilometrów po każdego typu nawierzchni, ale wózek może być na prawdę przydatny na tego typu treningach. Woda, żel, czy cokolwiek do przegryzienia nie jest dyndającym ciężarem na biodrach, czy w kieszeni. Mamy do tego specjalną kieszonkę w wózku, lub tak jak my z Zosią mamy specjalną Możemy wziąć ze sobą telefon, kluczyki i całkiem sporo innych gadżetów, które znajdą dużo miejsca w koszu po sidziskiem dziecka. Długie wybiegania możecie robić gdzie chcecie, w każdyn terenie i na każdej nawierzchni. Szuter, leśna ścieżka, czy górki nie będą przeszkadzać podczas tego typy treningów. Możecie zrobić sobie rodzinne wybieganie jeżeli Wasz partner/partnerka jest równie zakręcona na punkcie biegania. Są to na prawdę fajne chwile, które warto pielęgnować i warto z nich korzystać, bo nie będą trwały wiecznie.

 

 

2. BNP/BNI- czyli bieg z narastającą prędkością/intensywnością.

dsc_0574

Na tego typu treningi warto wybrać sobie fajną trasę, dobrze znaną, która najlepiej kończyć się będzie asfaltem. Wraz ze zwiększoną intensywnością i prędkością łatwiej będzie Wam się biegło z wózkiem po asfalcie. Pierwsze luźniejsze kilometry możecie przebyć po szutrze, a wraz ze wzrastającą intensywnością dobrze by było aby podłoże robiło się coraz twardsze, ułatwi Wam to bieganie i nie wytelepie Waszych maluchów. BNP jest fajnym treningiem z wózkiem, na pewno będzie bardziej obciążający, niż przy bieganiu solo, co pokaże Wam wasz pulsometr/zegarek. Wasze tętno może być zawyżone, czyli przy konkretnym tempie będzie wyższe niż gdy biegacie w pojedynkę.

 

3. Interwały.

dsc_7494

Wydawało by się, żę ciężko jest wykonać tego typu trening z wózkiem. Nic bardziej mylnego. Są dwie opcje na tego typu treningi i zależy to od naszego malucha, co robi ono podczas naszych treningów i od tego jaki dystans interwału mamy zaplanowany. Na szybkie interwały 30 sek i ”minutówki” nie potrzebujemy większej organizacji. Wystarczą dobre chęci, płaska utwardzona trasa i my. Na tego typu treningi wybierałam zawsze asfalt, lub kostkę brukową, alejki, które nie miały miliona zakrętów i zmian kierunku, po to aby i tak dosyć ciężki trening nie stał się też katorgą dla głowy. Podczas przygotowań do sezonu bywało, że robiłam nawet 20 interwałów z małą w wózku, ona odjeżdżała a ja w spokoju wyciskałam z siebie poty. Dla osób które mają do zrobienia 400 m interwały i dłuższe proponuje jakiś teren gdzie biega się po okręgu, lub jeżeli macie dostęp do bieżni to bieżnię. Tam kibicujące maluchy mogą kibicować na trawie, w wózku, lub na część interwałów kibicować z wózka nadbiegającym rodzicom. Po tartanie łatwiej też się biega z wózkiem, podłoże sprzyja a wózek sam jedzie. Żeby życie sobie ułatwiać pamiętajcie żeby zawsze wybierać sobie dogodne miejsce do biegania. Sprawdzone, gdzie znacie trasę, miejsca dogodne do interwałowego treningu. Miejsca gdzie przez te 30 sek/ minute czy kilkaset metrów będziecie mieli swobodę biegu.

4. Podbiegi.

Tak można wykonywać je z wózkiem, jednak są bardzo obciążające. Dlatego tego typu treningi oczywiście możecie wykonać w towarzystwie malucha, ale ja proponuję zostawić Wasze śpiące czy nie śpiące szkraby na dole górki. Co innego gdy robimy długie wybiegania przy stałym, luźnym tempie i kochamy biegać w leśnym terenie. Wtedy podbiegi są po prostu częścią całego treningu. Jeżeli jednak traktujemy je jako indywidualną jednostkę treningową, warto zrobić je tylko z własnym ciężarem.

Nasze podbiegi, choć była ich znikoma ilość właśnie tak wyglądały. Moja Zosia zazwyczaj śpi podczas biegania, specjalnie wybieram taki czas na bieganie z nią. Wiem wtedy, że mój trening będzie mniej nerwowy i nie będę musiała iść na milion kompromisów głośno oddychając. Dla nie śpiących maluchów kibicowanie z wózka i przeróżne zabawy jakie możecie wymyślić z dzieciakami podczas takiego treningu będą równie ekscytujące jak samo bieganie. A przecież kilka kilometrów przed i po zawsze będzie częścią treningu.

20160930_143024-01

Biegałam z wózkiem, można by powiedzieć, o każdej porze i wszędzie. I pomimo, że wyrobiłam sobie z Zosią rytm kiedy trenowałyśmy, trenujemy. Taki rytm, który pozwala i mi i jej czerpać maksimum z naszego wspólnego biegania. To wiem, że nie ważne jak trudne jest dziecko da się je do wspólnego biegania przyzwyczaić. Da się też wykonać z nim każdy trening, czasami wystarczy odrobina wyobraźni, dla starszaków kilka zabaw, czy w ostatecznych wypadkach paczka ulubionych chrupek. Jeżeli będziecie konsekwentni i wytrwali we wspólnych treningach to Wasze maluchy kiedyś pokażą na wózek i same powiedzą „Mamo, Tato idziemy biegać ?”

Dzieci kochają robić to co my, naśladują ans, chcą z nami robić nowe rzeczy, dziwne rzeczy, dlaczego więc miałyby nie chcieć biegać z nami po lasach, parkach i innych miejscach?

Moje dziecko odlatywało dopiero podczas biegania kiedy duża dawka dziur i trzęsienia robiła robotę. To samo dziecko też kiedyś nienawidziło jeździć w wózku, ale powoli i konsekwentnie wyrabiałam w niej ten nawyk. Robiłyśmy coraz to dłuższe dystanse o coraz to różniejszych porach. Do dziś jej ulubionym miejscem na drzemkę jest jej żółty IRONMAN, czy było 30 stopni czy – 15 stopni, biegałyśmy razem i mam nadzieję, że będziemy robić to jak najdłużej, bo to bieganie z wózkiem NA PRAWDĘ jest fajne!

 

dsc_0310

 

O.

Testowania ciąg dalszy, czyli druga, długa odsłona Dare2b !

POLECANE TESTY

Testowania ciąg dalszy, czyli druga, długa odsłona Dare2b !

Z początkiem tygodnia trochę bardziej merytorycznie. Próbuję nadrobić blogowe zaległości, ale marnie mi to idzie. Jednak nie ma co się użalać nad sobą i powoli robić to co powinno być zrobione dawno dawno temu….

Tym razem Dare2b, czyli testujemy dalej. Długi rękaw, długa nogawka.

Mieliście już okazję przetestować ze mną koszulkę i spodenki na lato z nowej kolekcji Dare2b. Teraz przyszła kolej na dłuższe wersje równie fajnych ciuchów.

<Skok w bok : LINK>

Continue reading

Jesteście moją inspiracją.

AKTYWNA MAMA BIEGANIE CODZIENNOŚĆ

Jesteście moją inspiracją.

IMG_20160402_132302.jpg

Miałam napisać dawno temu tą relację, bo była to moja pierwsza akacją pod hasłem „Biegająca Bio Mama wśród ludzi”, ale nigdy nie było czasu. Emocje opadły, wszystko odeszło trochę w otchłań więc i moje chęci też gdzieś odłożyłam na małą półeczkę „do zrobienia kiedyś”, ale to Wy mnie zainspirowaliście i to dzięki Wam dziś to piszę.

INSPIRACJA.

Kolejna wiadomość pokazała mi się w skrzynce dzisiaj na FACEBOOKU : „Po spotkaniu z Wami wzięliśmy sobie na tydzień wózek do testów. Wszyscy zadowoleni… Marian po pracy biega z Marysią, ja mam dzięki temu trochę wolnego, dla mnie spacery z wózkiem są o wiele przyjemniejsze i nawet moja mama była nim zachwycona 🙂 Ostatecznie zdecydowaliśmy się na zakup.” I to już druga taka wiadomość! 🙂

Pierwsza była parę dni po testach kiedy to kolejna mama zdecydowała się na zrobienie tych pierwszych kilometrów ze swoim synkiem w takim samym IRONMAN-ie jak nasz! 🙂

TESTY.

DSC_0417

Szybka akcja, jestem w trójmieście, rzucam hasło: „Czy ktoś chciał by przetestować wózki biegowe? ” Był odzew, dziewczyny zaczęły pisać i się pytać co i jak, ponowie też wykazali zainteresowanie, więc zabrałam się do organizacji. Z wózkami myślałam, że pójdzie dużo łatwiej, że będzie ich kilka, ale akurat były w innych rękach więc długo musiałam się naprosić żeby udało się coś wykombinować. Na szczęście Pani Donata z „AKPOL-u” spisała się na medal i zorganizowała dla nas nowiutkiego BOB Revolution SE. Mieliście do dyspozycji wersje SE z osobistą wkładką (czyt. z własnym dzieckiem) lub IRONMANA z naszą wkładką, w postaci mojej Zosi.

Testy jak testy, każdy spróbował, przebiegł się, poczuł jak to jest. Jednak najbardziej cieszyłam się z tego że mogę Wam rozwiać wszelkie wątpliwości co do masy pytań, które każdy początkujący biegacz z wózkiem ma. Słuchając Was, słyszałam samą siebie jeszcze parę miesięcy temu, atakująca kilku biegających Panów przez internet.

Blog jest dla Was, ale nie ma co się oszukiwać to tylko słowa. I niestety nie każde słowa mobilizują do akcji. Niektóre słowa sprawiają, że zamiast działać bujamy w obłokach, marząc i często na tym się kończy.

Ja osobiście jestem człowiekiem akcji, działania. Moje życie to masa różnych wątków przeplatających się non stop ze sobą i nakręcających się na wzajem do działania. Dlatego postanowiłam stworzyć coś dla Was co zmobilizowało by Was do zrobienia tego pierwszego kroku. Tego najtrudniejszego kroku.

DSC_0481

DSC_0433

Stąd pomysł na testy wózków biegowych. Jak inaczej mogłabym zachęcić Was do tego niż pokazać Wam na waszej skórze jak to jest. Oprócz kilku przebieżek, które każde z Was zaliczyło, mogliśmy na spokojnie porozmawiać, wymienić się doświadczeniem nie tylko biegowym 🙂  i po prostu poznać się osobiście.

I pomimo, że była Was garstka, to jestem bardzo zadowolona z tego jak to wszystko wypadło. Nie chciałam robić testów na kilkadziesiąt osób, chciałam po prostu pomóc Wam moim czytelnikom spróbować tego, czym Was tak stale maltretuję 🙂

I po Waszym odzewie widzę, że na prawdę WARTO BYŁO !

DSC_0532

DLACZEGO?

Testy wózków biegowych – myślę że to nie był to tylko fajny pretekst na spotkanie, porozmawianie i zainspirowanie Was. Nie skończyło się na pokazaniu Wam, że to wcale nie jest takie trudne, że to wcale nie jest filozofia, i że da się to wszystko bez problemu zorganizować.

Mam wrażenie, że to było podanie Wam klucza do drzwi które wydawało się, że jeszcze chwilę temu stały przed Wami zamknięte.

Ciężko jest zrobić ten pierwszy krok, jeszcze ciężej w pojedynkę. Cieszę się, że mogłam Wam pomóc zrobić ten malutki kroczek do spełnienia kolejnych biegowych marzeń. Ciesze się, że mogłam Was zarazić moją pasją, która przyszła na świat wraz z moim dzieckiem. Mam nadzieję, że będziecie tak samo jak ja cieszyć się tymi chwilami. Że znajdziecie swoje sposoby na Wasze maluchy i zaczniecie dzielić swoją pasję ze swoimi dziećmi!

Bo jak widać DA SIĘ, wszystko SIĘ DA ! 🙂

DSC_0520

Chciałabym kiedyś spotkać się z Wami wszystkimi na starcie któregoś biegu. Jako jedna drużyna, z wózkami oczywiście! Szkoda tylko, że te nasze dzieciaki rosną tak szybko i zanim się obejrzymy to nie będą chciały siedzieć w wózku tylko biegać z nami!

 

Życzę Wszystkim spełnienia marzeń, od tak bez święta !

DSC_0469.jpg

P.S. Zosi jak widać też chyba podoba się to całe zamieszanie koło biegania z wózkiem 😉

 

O.

Wielkanocna życiówka, czyli trójmiejskie Bieszczady.

AKTYWNA MAMA BIEGANIE PODRÓŻE

Wielkanocna życiówka, czyli trójmiejskie Bieszczady.

Słowo życiówka ostatnio głównie oznacza nowy rekord życiowy, pobity czas, czy też pierwszy start. Dla mnie życiówka to nie tylko cyfry, ale i emocje. Nowe trasy, nowe zadania, nowe treningi, każde możemy zaliczyć do życiówki. I tak oto w dniu, kiedy wszyscy biegali po sklepach dokupując kolejne produkty na świąteczny stół, my wybiliśmy się z tłumu i zamiast do sklepu, polecieliśmy na spotkanie…

Spotkanie z drugim IRONMAN-em.

20160326_103623

Takiego biegu się nie planuje, takiego biegu nie da się zaplanować 😉

Zapowiadało się zwyczajnie, luźne hasło od Mateusza: „To co może zabiorę Was na moją pętelkę?”. I tak oto w sobotę rano dwa IRONMANy się spotkały, załadowane dwoma IRONKIDS, pchane przez dwóch IRONMANów, w towarzystwie jednej IRONWOMAN.

Myślę że była to jedna z fajniejszych życiówek jakie udało nam się zrobić. Pomimo że było ich w naszym życiu wiele, pierwsze biegi, pierwszy wspólny bieg, pierwsze biegi za granicą, pierwsze w górach, pierwsze z wózkiem, to ta zasługuje zdecydowanie na małą relację.

 

20160326_111206

Trasa na medal, zero ludzi, tylko las i masa leżących liści na ziemi. Pomimo, że jestem Sopocianką, Mateusz zabrał nas w takie zakamarki, o których istnieniu nie miałam pojęcia. Zamiast standardowego biegu wzdłuż morza po trójmiejskich alejkach, my mieliśmy górski bieg nad morzem. Wbiegaliśmy na górki, zbiegaliśmy po stromych zboczach, biegaliśmy po leśnych ścieżkach, po asfalcie, wzdłuż obwodnicy, w środku lasu, cały czas zakopani w stosie liści i innych jesiennych pozostałości. Przebiegliśmy z Sopotu przez Gdynię, do górnego Sopotu i z powrotem. Cały czas delektując się widokami. Czułam się jakbyśmy byli na końcu świata pośród pasm górskich. Szerokie podbiegi, i długie zbiegi kręcące się dookoła zboczy. Tak przyjemnych 19 kilometrów nie miałam okazji jeszcze zrobić. Miało być dłuższe wybieganie, a wyszło długie wybieganie. Nadmorskie Bieszczady spisały się na medal.

20160326_103621.jpg

20160326_112335

 

20160326_112630.jpg

Oczywiście nie mówię już o widoku na który nie mogłam się napatrzeć. Dwóch silnych wizualnie tatusiów, pchało swoje dwa małe szczęścia dumnie przez cały czas do przodu. Zaglądali kiedy małe kwiczały, podawali wodę, chrupki, zabawki kiedy obudzone gwiazdy zaczynały fikać w wózku. Dla biegającej mamy, która wie jak trzeba być zaangażowanym żeby to wszystko ogarnąć, widok był wzruszający.

20160326_112810

I takie rzeczy u nas nad morzem 🙂

Dzisiaj to ja byłam towarzyszką. Kto ma ochotę temu podrzucam trasę TU. Mała alternatywa dla tych którzy lubią czasem zboczyć z nadmorskich alejek i udać się w bardziej „dzikie” tereny. Podziwiajcie swoje okolice w innej rzeczywistości.

I nie ma wymówek, bo nasze młode dały rade, nasi Panowie bez problemu poradzili sobie z terenem i nasze wózki też bez zarzutu przejechały całą trasę!

Zrzut ekranu 2016-04-07 o 21.43.24.png

Do zobaczenia na ścieżkach !

12898245_10206363888725194_2615953779805895193_o

O.

 

AKTYWNA MAMA BIEGANIE CODZIENNOŚĆ

TEST wózków i spotkanie z Biegającą Bio Mamą.

Jest piątek wieczór, dosyć późno pokazuje się ta informacja na blogu, ale może komuś jeszcze się przyda!

JUTRO SOBOTA 02.04 O GODZINIE 10.00, SPOTYKAMY SIĘ PO LEWEJ STRONIE OD WEJŚCIA PRZY ZATOCE SZTUKI! MAM DLA WAS NOWIUTKĄ SZTUKĘ BOB REVOLUTION SE, KTÓRA BĘDZIE DO WASZEJ DYSPOZYCJI PRZE KILKA GODZIN !!!

 

Kiedy ja zaczynałam przygodę z bieganiem z wózkiem marzyłam o tym żeby porozmawiać z kimś już w tym temacie doświadczonym, a już nie mówię o wypróbowaniu takiego wózka!

Dlatego chciałabym wam dać to czego ja potrzebowałam, gdy chciałam zacząć swoją przygodę biegania z wózkiem!

Zapraszam wszystkie Mamy, przyszłe Mamy i wszystkich Tatusiów, lub przyszłych Tatusiów na testy, spotkanie i pogawędkę w Sopocie!

Zdobyłam dla Was niestety tylko jeden, ale też i aż jeden wózek! Będziecie mogli przetestować nowiutkiego BOB Revolution SE, wózek marki która uznawana jest za najlepszą na świecie markę produkującą joggery! BOB Revolution SE to podstawowa wersja wózka biegowego, w którym ja się zakochałam od pierwszego wejrzenia!

Oczywiście na miejscu będzie też mój wózek wraz z wkładką w postaci mojej córki, jeżeli śpiącej, to mogę użyczyć też mojego wózka do porównania wraz z towarzyszącym mężem 🙂

Ponieważ jest to spontaniczna akcja i mamy tylko jeden wózek do dyspozycji to propnuję tym wszystkim którzy są zainteresowani testowaniem, napisać w komentrzu godzinę jaka by Wam odpowiadała w przedziale 10-13, w odstepie czasu 15 minutowym. Czyli np 10.15.

W ten sposób nie będzicie musieli czekać długo na swoją kolej !

Jeżeli zbierze nas się kilkunastosobowa grupka 🙂 To zabieramy ze sobą stolik, kawę w termosie i smakołyki Biegającej Bio Mamy żeby umilić Wam czas 🙂 !

Miejsce:
Po lewej stronie od wejścia do Zatoki Sztuki w Sopocie. 

P.S. Więcej info o BOB-ach możecie znaleźć na blogu http://biegajacabiomama.pl/2015/12/07/rodzina-b-o-b-britax-czyli-testy-wozkow-biegowych/

Jeżeli macie jakieś uwagi, pomysły, to śmiało piszcie !
To jest dla Was więc ja się dostosuję ! 🙂

 

AKTYWNA MAMA BIEGANIE POLECANE

BIEGAM Z WÓZKIEM – jak biegać? Dla Was zapytałam się o to fizjoterapeuty.

Wróciłam z treningu zmęczona jakbym przebiegła co najmniej maraton, dodałabym i to z wózkiem, bo oczywiście wróciłam z treningu biegając z wózkiem. Nie wiedziałam czemu, przecież był mróz, moje ulubione warunki do biegania, miałam motywację, ale brakowało sił. Z każdym kilometrem zamiast nabierać sił i ładować się endorfinami, biegło mi się coraz ciężej, coraz gorzej. Miałam ochotę się zatrzymać, zostawić ten wózek i poprosić Rafała żeby po nas przyjechał bo ja MAM DOŚĆ. Oczywiście Rafał był na stoku, a ja w środku wsi, więc zmusiłam się i dobiegłam do domu, ale dało mi to do myślenia.

Tak jak bieganie solo nie wymaga większej wiedzy na temat prawidłowej postawy, tak przy bieganiu z wózkiem jest inaczej. Podczas samodzielnego biegu nie powinniśmy wymuszać nienaturalnej postawy, natomiast przy bieganiu z wózkiem musimy korygować i kontrolować naszą sylwetkę. 

Dlaczego ? 

Niby prosta odpowiedź, bo biegniemy z wózkiem. Pchamy duży ciężar, robimy coś nienaturalnego jeżeli chodzi o bieganie. Dlatego kontrola sylwetki i postawy jest niezbędna tak, aby bieganie z wózkiem nie spowodowało żądnych kontuzji, przykurczy i po prostu nie odebrało nam przyjemności z samego biegu.

20151106_122740 (1)

 

Po raz kolejny zasięgnęłam wiedzy u źródła i to właśnie dla tego tekstu spotkałam się z fizjoterapeutą, biegaczem i triathlonistą Konradem Sulikiem, który swoje życie poświęca nie tylko pasjom sportowym, ale głównie dba o zdrowie swoich pacjentów, w gabinecie Medical Sport Rehabilitacja w Ostrowcu Świętokrzyskim

Wraz z Konradem przeanalizowaliśmy sylwetkę podczas biegu z wózkiem, zastanowiliśmy się nad jej konsekwencjami i wspólnie stworzyliśmy ten właśnie post. Kilka rad, kilka przestróg, kilka ćwiczeń rozciągających, które mają na celu pomóc Wam biegać z wózkiem bez kontuzji, nie męcząc się i czerpiąc z tego największą przyjemność jaką się da!

Ja w tym poście będę doświadczeniem, natomiast Konrad specjalistą. Kilkugodzinna burza mózgów pozwoliła nam dojść do paru podsumowań.

 

1. Dlaczego nasza pozycja jest tak ważna podczas biegania z wózkiem ?

Tak jak zawsze w sporcie złe, czy nieprawidłowe wykonywanie ćwiczeń wiąże się z kontuzjami, tak samo bieganie z wózkiem bez prawidłowego przygotowania i bez prawidłowej techniki biegu może skończyć się kontuzją. Oprócz standardowych przeciążeń, przy bieganiu z wózkiem możemy nabawić się przykurczu mięśnia biodrowo-lędźwiowego. Podczas biegu, pchanie ciężaru jakim jest wózek może doprowadzić do nienaturalnej sylwetki i garbienia się. Podczas długiego jednostajnego biegu taka lekko zgięta pozycja może doprowadzić właśnie do przykurczu mięśnia biodrowo-lędźwiowego, który już po samej ciąży jest mocno obciążony i mało rozciągnięty.

DSC_0012

2. Na co trzeba zwrócić szczególną uwagę kiedy zaczynamy myśleć o bieganiu z wózkiem.

  1. Najważniejsze jest nasze przygotowanie. Żeby zacząć świadomie biegać z wózkiem i bez kontuzji musimy przygotować najpierw do tego nasze ciało, a co za tym idzie wzmocnienie mięśni głębokich, czyli cała masa ćwiczeń CORE STABILITY. Podczas biegu z wózkiem, górne partie ciała są bardziej obciążone niż podczas biegu solo, dlatego tak ważne jest wzmocnienie tych partii ciała zanim zaczniemy „biegać we dwoje„. Wzmocnienie mięśni głębokich pozwoli utrzymać nam prawidłową sylwetkę podczas biegu i nie spowoduję dużych obciążeń.
  2. Dla kobiet, według Konrada taki optymalny czas po ciąży po jakim możemy zaczynać swoją wózkową przygodę to około 6 miesięcy. Długo ?  Tylko tak się wydaję. Dziecko tak na prawdę dopiero po tym okresie jest przygotowane do biegania w wózku. Producenci wózków biegowych zalecają, że dziecko powinno stabilnie siedzieć zanim zaczniemy wozić je w spacerówce. Moja Zosia dosyć późno siedziała, raczkowała dużo wcześniej niż siedziała. Oczywiście wózki biegowe mają ruchome podparcie, tak że możemy wozić swoje dzieci w pozycji półleżącej, więc myślę, że wybór kiedy zaczynamy wozić swoją pociechę w wózku biegowym to indywidualna decyzja rodzica. Dodatkowo, dla tatusiów istnieje opcja dokupienia przejściówki tak żeby można było wsadzać fotelik samochodowy do naszego joggera. Wtedy bieganie z wózkiem staje się możliwe jeszcze wcześniej.
  3. Panie, które chcą zacząć biegać ze swoimi maluchami, przy powrocie do biegania powinny udać się na badanie funkcjonalne, o którym pisałam już wcześniej i na jego podstawie dowiedzą się kiedy i jak zacząć wracać do formy. Dla nas najważniejsze jest wzmocnienie mięśni, które są osłabione po ciąży i po porodzie. Podejmując decyzję kiedy zaczynamy biegać z wózkiem musimy wziąć pod uwagę to jak przebiegała nasza ciąża i na ile aktywne w niej byłyśmy. Ja swoją przygodę w bieganiu z wózkiem zaczęłam dosyć późno, Zosia miała wtedy 8 miesięcy. Jednak teraz z perspektywy czasu, gdybym miała zielone światło od fizjoterapeuty żeby biegać z małą, zaczęłabym dużo wcześniej! 🙂DSC_0049 (1)
  4. Kolejna ważna rzecz to wózek. Niestety tu nie napiszę, że można biegać z każdym. Już nie mówię tu o przyjemności jaką zwykła spacerówka mogłaby odebrać nam z biegu, ale chodzi też o bezpieczeństwo dziecka i nasze zdrowie. Wózki biegowe są przystosowane do biegania poprzez 3 kołowy stelaż, co daje większą stabilność wózka niż zwykły czterokołowiec, mają możliwość zablokowania przedniego koła na czas biegu, w taki sposób wózek podczas biegu przy jakichkolwiek nierównościach nie ucieknie nam i nie przewróci się. Większość wózków ma wzmocnioną amortyzację, co daje lepszy komfort jazdy dla dziecka podczas biegu, no i ręczny hamulec który już jest praktycznie standardowym wyposażeniem w każdym biegowym trzykołowcu. Jeżeli chodzi o dobór wózka do nas, musimy wziąć po uwagę nasz wzrost. Rączka wózka powinna być mniej więcej na wysokości naszych bioder/pasa, tak aby czuć się komfortowo podczas biegu. Nie możemy kupować zbyt niskiego wózka, tak abyśmy nie garbili się podczas biegu. Ręką prowadząca powinna być na tej samej wysokości mniej więcej na której jest kiedy biegniemy bez wózka. Nie bójcie się jednak, że wózek musi mieć koniecznie regulowaną rączkę! Nasz IRONMAN pasuje zarówno do mnie (174 cm wzrostu) jak i do mojego Rafała ( który ma dobre 191 cm), a podczas wyboru też martwiliśmy się to jak R. będzie się z nim biegało.20160326_101123
  5. Kolejnym ważnym elementem podczas biegania z wózkiem jest częsta zmiana rąk i w miarę możliwości równomierna praca rąk. Zależy nam na tym, aby zarówno prawa jak i lewa ręka prowadziła wózek przez tyle samo czasu podczas biegu. Wydawało by się, że jest to rzecz oczywista, ale każdy z nas ma jedną rękę mocniejsza i uwierzcie mi na początku Waszej „wózkowej przygody” będziecie chcieli pchać wózek właśnie tą ręką. Dlatego na początku musimy zwracać uwagę na częstą zmianę rąk tak aby obydwie ręce pracowały równomiernie. Wraz z doświadczeniem, ręce same zaczną zmieniać się bardzo często i pracować równomiernie. Dłoń powinna swobodnie leżeć na rączce, najlepiej na jej środku, uważamy na mocne zaciskanie rączki !
  6. Nie skracamy kroku! To kolejny element który jest częstym błędem początkujących biegaczy z wózkiem. Mając przed sobą wózek boimy się biec naturalnie długim krokiem, gdyż boimy się że będziemy uderzać nogami o ramę wózka. Nic bardziej mylnego, nawet mój małżonek, którego Bozia obdarzyła tylko 191 cm wzrostu, nie haczy o ramę wózka podczas biegu! Skracany krok to wynik bardziej działającej naszej podświadomości i głowy niż faktycznie element spowodowany konstrukcją wózka. Dlatego nie bójmy się wydłużyć krok i biec tak samo jakbyśmy biegli nie mając wózka przed sobą.DSC_0218
  7. Różne tempo! Podczas wolnego biegania z wózkiem jesteśmy najbardziej narażeni na masę błędów i złą sylwetkę podczas biegu. Podczas wolnego biegu jesteśmy rozluźnieni, krok jest automatycznie krótszy i „człapiemy” z przygarbionymi plecami. Gdy prędkość się zwiększa, nagle nie umiemy się nie prostować, krok samoistnie się wydłuża i sylwetka zaczyna być prawidłowa. Dlatego wszystkim początkującym biegaczom proponuję zrobić parę szybkich przebieżek z wózkiem i przeanalizować swoją pozycję podczas szybkiego biegu. Nagle zauważycie, że da się biec wyprostowanym, szybko zmieniając ręce i nie skracając kroku!
  8. Ambitni biegacze muszą zacząć biegać na tętno, a nie tempo. Nasze tempo przy bieganiu z wózkiem, w zależności od naszej formy i siły może różnić się znacznie albo tylko trochę. W szczególności jeśli dochodzą do tego warunki atmosferyczne. Dlatego nie martwcie się o wasze tempo biegu tylko zacznijcie spoglądać na monitor pracy serca i trzymajcie się w strefach. W zimę, podczas moich wybiegań na polach, w dni w które wiał wiatr tempo biegu czasami różniło się o 1 min/km podczas biegu z wózkiem pod wiatr i z wiatrem. Biegnąc na 6.30 min/km pod wiatr pulsometr czasami pokazywał o kilka uderzeń wyższe tętno, niż biegnąc na 5.20 min/km z wiatrem. Nie ma co ukrywać wózek jest obciążeniem, ale jakim słodkim 🙂

12719630_1126619634023180_8941014666572033376_o

 

Jak ma wyglądać nasza sylwetka i postawa podczas biegania z wózkiem?

DSC_0207

Poniżej najważniejsze elementy których musicie pilnować podczas BIEGU Z WÓZKIEM:

  • naturalna postawa – próbujemy utrzymać jak najbardziej naturalną sylwetkę;
  • wyprostowana sylwetka – skupiamy się na tym aby nasze plecy były wyprostowane, abyśmy się nie grabili i aby nasza klatka piersiowa była wypchnięta delikatnie do przodu
  • zmiana rąk –  czyli panujemy nad rękoma! Koncentrujemy się na tym aby obydwie ręce były zmieniane często i w miarę możliwości na tyle samo czasu.
  • długi naturalny krok – nie skracamy kroku! Utrzymujemy taki sam krok jak podczas biegania solo.
  • naturalna obszerna praca ramion –  niestety już tylko jedna ręka może nam pomagać, dlatego warto wykorzystać ją jak najlepiej, pracując nią dosyć obszernie i szybko tak aby pomagała nam utrzymać wysoką kadencję, a co za tym idzie lepsze tempo.

 

 

3. Czy można biegać tylko z wózkiem czy warto przeplatać treningi bieganiami solo.

bieg11

Zarówno Konrad jak i my ( czyt. ja i Rafał ) mamy to samo podejście do tego tematu. Ze zdrowotnego punktu widzenia, bieganie z wózkiem jeżeli jest rekreacyjne (czyli niska intensywność) nie musi być przeplatane treningami solo. W przypadku, gdy intensywność naszych treningów wzrasta, warto poprzeplatać jednostki treningowe „we dwoje” tymi w pojedynkę. Co prawda z wózkiem możemy wykonać każdy trening, od długich wybiegań, przez interwały do podbiegów. Jednak te intensywniejsze z obciążeniem, mogą być naprawdę obciążające dla organizmu. Mogą one być porównywane do treningów siły biegowej. Będą one też odbiegały tempem od tych solo. Dlatego podczas biegania z wózkiem zapomnijcie o tempie, a skupcie się na tętnie, które pokaże Wam na ile możecie pozwolić sobie na danym treningu by nie wyjść z Waszej założonej strefy.

Z mojego doświadczenia po kilku mocnych treningach z wózkiem, chce mi się pobiec solo. Chcę poczuć tą lekkość, brak ciężaru i swobodę. Kocham biegać z Zosią, ale kocham robić to też w pojedynkę, dlatego oprócz zdrowotnych korzyści warto urozmaicić sobie trening i w miarę możliwość wyjść pobiegać również samemu. Oczywiście w zimę kiedy praca u nas wre, przez 2-3 miesiące moje treningi było tylko w towarzystwie malej. Jednak pierwszy trening po długim czasie w pojedynkę był rajem i przez najbliższe kilka dni to tata dostawał wózek i buty biegowe w rękę, a ja delektowałam się lekkością jakiej mi brakowało przez zimę.

4. SIŁA

Jednak nie ma tego złego… zimowe wybiegania z wózkiem, wzmocniły mnie jako biegacza. Nawet te rekreacyjne treningi spokojnym tempem, na dłuższą metę budują wytrzymałość i siłę. Teraz nie tylko biegam szybciej, ale i czuję się silniejsza. Podczas biegu z wózkiem, nasze górne partie ciała pracują mocniej niż podczas biegu solo, wzmacniamy więc nasze brzuchy i szybciej osiągamy ten płaski wymarzony efekt po ciąży. Bieganie z wózkiem rozwija nas jako biegaczy i nadaje się dla każdego. Dla tych co zaczynają swoją przygodę z bieganiem i dla tych co chcą ją kontynuować po prostu w towarzystwie 🙂

5. W kolejnym poście znajdziecie kilka ćwiczeń, które pomogą Wam rozciągnąć najbardziej obciążone mięśnie podczas biegania z wózkiem. Przygotowane przez Konrada specjalnie dla Was!

12671678_1126508797367597_591852002318932930_o.jpg

A tak podsumowując…

Bieganie z wózkiem to niesamowite przeżycia, to czas na spędzeni czasu z dzieckiem i czas na realizację swoich pasji. Nie zawsze jednak jest łatwo, czasami treningi są obciążające, czasami maluch odmawia posłuszeństwa. Ja nie żałuję żadnej minuty spędzonej z Zosią w lesie, na polach, nad morzem, na alejkach, biegając po chodnikach i po ścieżkach rowerowych, po szutrze i po asfalcie, czasami ze łzami w oczach bo wiatr mnie zatrzymywał i nie miałam zupełnie siły pchać tego „cholerstwa”, a czasami pochłonięta w totalnej euforii i przepełniona szczęściem, że mogę robić to co kocham i to w towarzystwie własnej córki. Bieganie z wózkiem zbliża rodzica i dziecko, daje poczucie spełnienia, niezależności i swobody w treningach.

Dlatego gdyby ktoś się mnie kiedykolwiek spytał „Czy warto?”, nie zawahałabym się przez ani sekundę z odpowiedzią „Pewnie, że TAK !”

 

 

O.

Bezglutenowy mazurek dla spóźnialskich!

DIETA PRZEPISY

Bezglutenowy mazurek dla spóźnialskich!

Ten przepis to przepis jeszcze mojej babci. Oczywiście został „delikatnie’ dostosowany do naszych nawyków żywieniowych, ale jest tak samo niebiański jak ten który mi kiedyś babcia serwowała na Święta Wielkanocne!

20160326_090204

Szybki przepis na szybkiego mazurka bezglutenowego dla spóźnialskich !

Składniki:

  • 250 g maki ( 100g jaglanej, 150g gryczanej, ja zmieliłam kasze na mąkę)
  • 200 g masło (możecie zamienic na inny tłuszcz, np olej kokosowy)
  • 80-100 g syropu z agawy
  • 5 jaj
  • 200 g orzechów (u mnie włoskie i migdały )
  • 150 g rodzynek
  • 100 g suszonych fig
  • 50-100g suszonych moreli
  • 100 g migdałów
  • Polewa: gorzka czekolada, kilka łyżek wody
  • płatki migdałów do ozdoby

 

  1. Owoce siekamy na małe kawałeczki. Wrzucamy do miski i przysypujemy delikatnie mąka.
  2. Masło ucieramy, dodajemy po jednym jajku i syropie z agawy. Na koniec dodajemy mąkę i wrzucamy owoce suszone oraz orzechy i dokładnie mieszamy. Pieczemy przez 40 min w 180°C. Składniki są na dużą prostokątną blachę.
  3. Polewa to nic jak gorzka czekolada rozpuszczona z niewielka ilością wody. Konsystencja ma być delikatnie lejąca się. Jeżeli Wasza czekolada jest „glutowata” wystarczy dodać więcej wody. Na cieście czekolada i tak stężeje więc nie bójcie się jej dodawać. Ozdabiamy według uznania, u mnie płatki migdałowe.

Zaspokoi najwiekszych łasuchów!

20160326_090400

 

O.