Tag: dla dzieci

SUPLEMENTACJA – przy pandemii

DIETA POLECANE PORADY

SUPLEMENTACJA – przy pandemii

Nie będę się tutaj za bardzo rozwodzić, rzucę konkrety co, dlaczego i w jakim celu.

Mogę Wam też podrzucić marki i produkty z których ja korzystam. Ale chciałabym zaoszczędzić sobie komentarzy, że coś promuję lub że wpisy są sponsorowane. Nie, wpis ten nie jest sponsorowany, to jest czysta moja wiedza i ułatwienie Wam szukania w necie tego co dobre.

No dobra, zacznijmy od tego dlaczego w ogóle jest sens coś suplementować podczas obecnej pandemii. Otóż są niektóre składniki diety, które jest ciężej nam dostarczyć w większych ilościach z pożywienia jeśli nie jest ono idealnie zbilansowane. Ponadto suplementacja to łatwiejszy i szybszy sposób na dostarczenie tego co niezbędne, a w czasach KORONAWIRUSA to chyba ważny aspekt. Nie mamy teraz dostępu do wszystkich produktów jakie byśmy sobie zażyczyli, tym bardziej warto sięgnąć po suplementację.

Ok zacznijmy od tego czym w ogóle jest odporność organizmu?

Odporność to nic innego jak zdolność naszego organizmu do identyfikacji i sprawnej obrony przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi (takimi jak wirusy, grzyby, bakterie, pasożyty) lub wewnętrznymi (np. nowotwór) które mogą wniknąć do anszego organizmu. Im lepiej funkcjonujący układ odpornościowy tym łatwiej jest naszemu organizmowi poradzić sobie z atakującym go patogenem.

 

  1. Wiatmina D – Wszystko juz o niej chyba zostało napisane, ale spróbuje Wam streścić dlaczego właśnie teraz i ile. Witamina D występuje w produktach pochodzenia zwierzęcego (głównie ryby i jaja) oraz w wyniku promieniowania UVB syntezowana jest przez skórę. Poza udokumentowanym pozytywnym wpływem na układ mięśniowo-szkieletowy witamina D ma działania tak zwane plejotropowe, czyli wpływa korzystnie na wiele czynników pozornie nie powiązanych ze sobą. Czynnikami tymi jest przede wszystkim poprawa i wsparcie układu immunologicznego (czyli naszej szeroko pojętej odporności) w szczególności obniżenie zakażeń górnych dróg oddechowych, które koronawirus właśnie atakuje. Dlaczego ją suplementujemy ? Przede wszystkim dlatego, że i tak pewnie większość z nas ma niedobory tej witaminy (przegląd badań opublikowany w 2014 r pokazał że kryteria niedoboru witaminy D spełnia aż 88% populacji światowej), w naszej szerokości geograficznej syntezowanie witaminy D w okresie zimowy jest zminimalizowane, a nasza dieta nie potrafi dostarczyć nam odpowiednich jej ilości. Ile ? Ja proponuje 1000-4000 IU, lub według zaleceń lekarza. Jeśli nie znacie poziomu waszej witaminy D to trzymałabym się raczej niższych wartości 1000-2000 IU, jeśli wiecie że jest on niski (około <20 ng/ml (OH)D) spokojnie możecie sięgnąć po wyższe dawki. UWAGA WITAMINĘ D MOŻNA PRZEDAWKOWAĆ. Więc lepiej zacząć od mniejszych dawek, chyba, że mamy przed sobą wyniki badań i jesteśmy pewni, że większe nam nie zaszkodzą. Witamina D jest witaminą rozpuszczalną w tłuszczach więc najlepiej przyjomwac ja z posiłkiem zawierającym tłuszcz.
  2. Witamina C – przede wszystkim to niesamowity antyoksydantem. Jej właściwości antyoksydacyjne chronią komórki immunologiczne przez  stresem oksydacyjnym wynikającym z aktywności bakteriobójczych makrofagów i neutrofili. Ponadto udowodniono że Witamina C w dawkach 250-1000mg dziennie wykazuje umiarkowaną 50% efektywność w redukcji ryzyka URTI (Cochrane Database -> www.cochranelibrary.com) , z angielskiego „Upper Respiratory Tract Infection„, czyli wszelkie zakażenia górnych dróg oddechowych, które jak wcześniej wspomniałam atakuje nieszczęsny koronawirus. Witaminy C nie można przedawkować, ponieważ jest to witamina rozpuszczalna w wodzie, a jej nadmiar będzie wydalany z naszego organizmu. Witamina C z uwagi na to że jest rozpuszczalna w wodzie może być przyjmowana o każdej porze dnia. Dla osób zdrowych dawka dla dzieci 500 mg /dziennie (np pastylki do ssania), dla dorosłych 1000mg /dziennie. <UWAGA dla sportowców, są badania że które dowodzą, że witamina C w dawkach >1000 mg dziennie może negatywnie wpływać na adaptacje do wysiłku treningowego. >
  3. Kwasy DHA i EPA – niezbędne wielonienasycone kwasy tłuszczowe z rodziny n-3. Poza tym, że biorą udział w budowie neurotransmiterów i wiążą się z prawidłowym funkcjonowaniem układu nerwowego, to mają niesamowite właściwości immunostymulujące, przeciwzapalne, a także przeciw alergiczne i przeciwdepresyjne. DHA i EPA są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu. Minimalna dawka DHA która powinna być przyjmowana z dietą  to 250 mg dziennie. W suplementach warto zwrócić uwagę na dokładną ilość DHA I EPA zawartą w kapsułce, gdyż producencie często informują o zawartości wszystkich kwasów tłuszczowych w kapsułce razem z nośnikiem EPA i DHA tym samym podnosząc wartość, kwasów tłuszczowych na których nam zależy.
  4. PROBIOTYKI – To jest niestety temat rzeka. I tutaj można by nim poświecić osobny wpis, by dokładnie opisać działanie flory bakteryjnej jelit i jej zadania w systemie immunologicznym naszego organizmu. Największe znaczenie dla naszej odporności na GALT (Gut Associated Lymphoid Tissue) czyli tkanka immunologiczna stanowiąca element bariery jelitowej – bezpośrednio związana z błoną śluzową układu pokarmowego. Najważniejszym składnikiem GALT jest mikrobiota jelitowa, która to właśnie decyduje co wniknie do układu krążenia a co zostanie na zewnątrz, pełniąc kluczową rolę w prawidłowym funkcjonowaniu układu odpornościowego. Dysbioza jelitowa- czyli załamanie równowagi bateryjnej, zwiększenie patogenów, a zmniejszenie korzystnych bakterii dla zdrowia – przyczynia się do obniżenia odporności naszego organizmu. Dlatego kluczowe jest zadbanie o nasze jelita i mikroflorę jelitową, zawsze, ale w szczególności w okresach wzmożonego zachorowania. Ilość probiotyków jakie możemy przyjmować na naszym rynku jest masa. Od bardzo drogich suplementów, zawierających wieloszczepowe często zamknięte w innowacyjnych kapsułkach które mają na celu dostarczyć, probiotyki do jelita grubego w którym to właśnie zlokalizowana jest większa część mikrobiomu jelitowego. Po tanie i słabej jakości probiotyki jednoszczepowe, których większa ilość zostanie strawiona w górnych odcinkach przewodu pokarmowego, a co za tym idzie będzie po prostu nieskuteczna. Kuracje probiotykami powinno się robić najlepiej co najmniej 3 miesięczne w przypadku osób zdrowych bez większych zaburzeń mikroflory jelitowej, a w przypadku osób z problemami wedle zaleceń lekarza. Poniżej podrzucę Wam kilka propozycji, skutecznych i na każdą kieszeń. PROBIOTYKI spożywamy najlepiej podczas posiłku, z tym że nie używamy dwóch odmiennych produktów w tym samym czasie. Ja preferuję stosowanie probiotyków wieczorami, tak aby po nich już nic nie jeść. Ponadto warto pamiętać, że aby nasze probiotyki dobrze nakarmić musimy jeść produkty zawierające błonnik pokarmowy, czy warzywa i owoce, oraz produkty zbożowe pełnoziarniste.
CIEKAWOSTKA : 70-80% wszystkich naszych komórek immunokompetentnych całego naszego organizmu znajduje się w jelitach

 

MOJE PROPOZYCJE:

 

Witamina D – nie sposób jest być na czasie z wszystkimi suplementami jeśli nie pracuje się w tej branży. Ja korzystam z marki Swanson, jeśli chodzi o witaminę D, dlatego że produkty te są dosyć czyste w składzie i nie dosyć tanie jak na naturalne suplementy przystało.

Wiatmina C – dla dzieci kupuję wiatminę C w pastylkach do ssania marki Solgar 500 mg. Dla nas marki Swanson witaminę C w kapsułkach 1000 mg z dziką różą, która ma wspomóc wchłanialność witaminy C przez dodatek dzikiej róży (naturalnych bioflawonaidów)

Kwasy DHA i EPA – ciężko znaleźć suplement który zawiera duże dawki tych kwasów i nie odczuje się tego w kieszeni. Ostatnimi czasy korzystamy z marki JARROWS – ma stosunkowo wysoki stężenie kwasów tłuszczowych DHA i EPA w jednej kapsułce, ma naturalny skład bez zbędnych składników, a jest w przyzwoitej cenie. Dla dzieci stosuję markę NOW kwasy DHA i EPA lub Solgar mądre rybki (ale te cieżko dostać).

PROBIOTYKI – Tak jak pisałam wyżej jest masa probiotyków na naszym rynku. Podeślę Wam te podobno bardzo dobrej jakości które posiadają wiele szczepów bakterii w ogromnych ilościach. Jednak sama z nich nie korzystałam, bo cenowo na rodzinę byłyby po prostu za drogie.

Lactichoc – zawiera 40 mld bakterii. Podobno jest rozważany by być używany zamiast przeszczepu mikroflory jelitowej. Kuracja jest tylko 10 dniowa

-N1 Probiotic Lab One – jest synbiotykiem, więc oprócz bakterii zawiera też inulinę która jest pożywieniem dla bakterii. Bakterie zawarte w kapsułce podobno są w stanie dotrzeć prawie w całość do jelita grubego przez unikatowy sposób kapsułkowania.

Mycobiotic – polski produkt, zawiera takie szczepy bakterii które zwalczają patogeny gronkowca, bakterii Escherichia coli i Salmonelli, oraz drożdżaki Candida, których eliminacja jest niezbędna do odbudowania mikrobioty.

Probiotyki, które my używamy to SANPROBI. Są to bardzo dobre probiotyki na naszym rynku, jedno lub wieloszczepowe zależy od produktu który wybierzemy. Mają duże stężenie bakterii, są przystepne cenowo i mają dobre Kuracja, którą my stosowaliśmy wyglądała tak:

SANPROBI IBS – 1 msc

SANPROBI Super Formula – 1 msc

SANPROBI Barrier – 1 msc

Podawane w takiej konfiguracji zaszczepiają po kolei bakterie znajdujące się w naszej mirkoflorze jelitowej, a w związku z tym kuracja taka odbudowuje mikrobiotę jelit.

Kolejny probiotyk jednoszczepowy warty uwagi w teraźniejszym okresie to Entero Acidolac (Saccharomyces boulardii) oraz krople dla dzieci Acidolac (LGG). Posiadają one takie szczepy bakterii które stymulują wytwarzanie przeciwciał, przez co aktywują układ odpornościowy. Nie są w stanie odbudować mikrobioty jelitowej, ale w teraźniejszym okresie mogą pomóc pod kątem stymulacji układu odpornościowego.

 

SKLEPY Z KTÓRYCH KORZYSTAM:

www.plantamed.pl —> maja rabaty dla klientów wracających

www.witaminyswanson.pl  —> w czasach korona-wirusa bardzo szybka dostawa i realizacja zamówienia.  ( nie ma marki Solgar)

lub apteki online (jest zdecydowanie taniej) jeśli chodzi o SANPROBI.

Pamiętajcie, że wszystkie moje rady są radami ogólnymi dla osób zdrowych. Jeśli macie jakieś dolegliwości, problemy zdrowotne skonsultujcie się najpierw z lekarzem, lub dietetykiem w celu ustalenia zbilansowanej diety i odpowiedniej dla Was indywidualnej suplementacji.

 

Dbajcie o siebie i swoich najbliższych.

Ola.

 

 

Bibliografia:

  1. Barbara Frączek, Jarosław Krzywański, Hubert Krysztofiak. „Dietetyka Sportowa”. 2019: 254-296; 826-840; 355-359.
  2. Cukrowska B. Czarnowska E. Wpływ probiotyków na układ immunologiczny. Zakażenia 2006; 6: 2–6.
  3. Borchers A.T., Selmi C., Meyers F., Keen C.L., Gershwin M.E. Probiotics and immunity. J. Gastroenterol., 2009; 44, 26–46
  4. www.cochranelibrary.com
  5. www.healthyplanbyann.pl 
Ciasteczka owsiane – tylko kilka składników.

Bez kategorii DIETA PRZEPISY

Ciasteczka owsiane – tylko kilka składników.

Część z Was widziała już te  ciasteczka na moich insta-stories, czy też na relacjach an Facebooku.

Ale skoro pokazały się tam to nie wypada nie wrzucić ich też na bloga.

Skoro jesteśmy na przymusowej 14 dniowej kwarantanni, to pół żartem pół serio, szkoda nam takich produktów jak masło, czy jajka, o które musimy prosić znajomych i bliskich żeby nam dostarczyli.

Zanim trefiliśmy powrotem do domu po podróży, to kupiliśmy online najpotrzebniejsze rzeczy w bio-sklepach i wszystkie sypkie produkty raczej mamy. Ponadto wszystkie możliwe warzywa w większych ilościach zakupiliśmy na naszej ukochanej Farmie świętokrzyskiej, ale tam też raczej bulwiaście ostatnimi czasy, więc świeże produkty musi nam ktoś od czasu do czasu przywozić.

Na szczęście mamy to szczęście, że są tacy koło nas którzy o nas dbają. Niemniej jednak nie chcemy prosić ich za często o pomoc i dlatego jajka, czy masło jest przeze mnie chowane raczej na”czarną godzinę” 😉

Stąd pomysł na te oto ciasteczka owsiane, mega proste i nie zawierające prawie w ogóle jajek, czy tłuszczy. Kilka składników, a dla dzieciaków super sprawa. Zarówno żeby je zrobić jaki zjeść.

SKŁADNIKI:

  • 100 g płatków owsianych zmielonych na mąkę
  • 100 g płatków owsianych całych
  • 2-3 duże jabłka
  • 3 łyżki erytrytolu
  • 2 łyżki oleju kokosowego
  • 1 jajko
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • garść suszonej żurawiny
  • garść podprażonych nasion (np. dynia, słonecznik)

Jabłka obieramy zespórki i ścieramy na tarce na dużych oczkach. Olej rozpuszczamy w rondelku. do startych jabłek dodajemy jajko olej i resztę składników. Wszystko mieszamy tak żeby składniki dokładnie połączyły się. Odstawiamy na 10 minut, w tym czasie płatki powinny wciągnąć większość wody z jabłek. Podgrzewamy piekarnik do 160°C, wykładamy blachę papierem do pieczenia.

Formujemy kulki i spłaszczamy je ręką lub widelcem, tak by uformowały się na blaszce płaskie koła. Ciasteczka pieczemy około 15-20 minut. Dajemy im trochę ostygnąć, na ile macie cierpliwości i jemy ! 🙂

Smacznego !

UWAGA ! To się są kruche ciasteczka. Są raczej miękkie, przez prawie całkowity brak tłuszczu.

Biegajaca Bio Mama.

Ulubione danie mojej córki – czyli DOMOWE KOPYTKI ;)

DIETA PRZEPISY

Ulubione danie mojej córki – czyli DOMOWE KOPYTKI ;)

TAK TAK KOPYTKI…

DSC_0068

Już od dawien dawna Zosia nazwała je kopytkami i to wcale nie dlatego że nie potrafiła powiedzieć kopytka, ale te KOPYTKI wykrzykiwane z ust dwulatki brzmiały dużo intensywniej i rytmiczniej niż nasze standardowe KOPYTKA 🙂 Po za tym, w końcu nie są one do końca takie jak te z dziada pra-dziada, więc przybrały u nas w domu też choć troszkę inną nazwę.

Kopytki, czyli to co Wy wszyscy znacie jako polskie prawdziwe kopytka wcale nie muszą być pełne mąki pszennej. My robimy je tak, aby mąki było na tyle dużo żeby się zupełnie nie rozpadały i na tyle mało, żeby się prawie rozpadały 😉 Poza tym standardową białą mąkę zamieniamy na taką co jest w szafce.

Nie jestem zwolenniczką mąki pszennej, a właściwie w swojej kuchni w ogóle jej nie używam. Jeżeli zależy mi na tym aby coś co przygotowuje było jak najbardziej zbliżone do starodawnych przepisów, białą mąkę zamieniam na mąkę orkiszową, oczywiście EKOLOGICZNĄ i najlepiej z pełnego ziarna orkiszu. Tak aby wszystko to co w ziarnie jest dobre, w tym ziarnie pozostało.

Nasze KOPYTKI to głownie ziemniaki, oczywiście te BIO, jedno jajo i odrobina mąki. Jesteście gotowi, żeby zaserwować Waszym maluchom najstarsze polskie danie w młodszej wersji ??

DSC_0061

 

 

Składniki:

  • Ok 500 g ugotowanych ziemniaków
  • 1 jajko, najlepiej „0” (zerówka)
  • 2 łyżki mąki/skrobi ziemniaczanej EKO
  • 2 łyżki mąki jaglanej EKO
  • 2 łyżki mąki orkiszowej EKO
  • szczypta soli
  • trochę mąki do oprószenia stolnicy/deski

Ziemniaki gnieciemy na pure. Ja lubię czuć kawałki ziemniaków, więc nie mielę ich w malakserze, albo innych urządzeniu. My gnieciemy je zwykłym tłuczkiem do gniecenia ziemniaków, ale Ci co lubią idealnie gładkie ciasto mogą zmielić ziemniaki w blenderze (może być tak że gdy zmielicie ziemniaki będziecie musieli dodać ciutkę więcej mąki)

DSC_0062

Do ugniecionych ziemniaków dodajemy jajko, mąki i sól. Możecie dać tylko jaglaną, albo tylko orkiszową. W przypadku jaglanej kopytka mogą być gorzkawe, cierpkie. Niektóre mąki jaglane dają taki posmak, wszystko zależy od ziarna i sposobu mielenia. Mąka orkiszowa może być zamieniona na inną bez glutenu, np ryżową, ale wtedy warto dodać troszkę więcej mąki ziemniaczanej. Tak aby kopytka nie rozpadały się.

DSC_0064

Jeżeli robicie według naszego przepisu dodajecie wszystkie mąki do ziemniaków z jajkiem i mieszacie. Możecie to zrobić ręką, tłuczkiem albo łyżką. Stolnice, lub drewnianą deskę posypujemy delikatnie mąką. Wysypujemy wymieszane ciasto na stolnicę i delikatnie jeszcze ugniatamy tak aby składniki ładnie połączyły się. Dzielimy ciasto na mniejsze kawałki. W między czasie do garnka z dużym dnem wlewamy wody, solimy i czekamy aż zacznie się gotować.

Z każdego kawałka rolujemy długie węże. My lubimy malutkie i cienkie kopytki. Wy dostosujcie sobie grubość waszych węży do tego jakie kopytka lubicie najbardziej. Kroimy ciasto na malutkie parallelogramy  (wyszukałam tą nazwę na googlach ). Wrzucamy je do gotującej wody i czekamy aż wypłyną na powierzchnię wody. Wyciągamy i serwujemy z roztopionym masłem. Albo tak jak ja lubię na słodko z cynamonem i syropem z agawy lub płynnym miodem.

DSC_0071

 

 

To jest jeden z tych przepisów, które nadaje się dla tych dzieci wychowanych na białej mące. Zdrowa wersja pradawnych KOPYTEK, która zasmakuje każdemu maluchowi.

 

 

SMACZNEGO!

Brownie z fasoli, czyli moja wersja czekoladowego brownie.

DIETA PRZEPISY

Brownie z fasoli, czyli moja wersja czekoladowego brownie.

Uwielbiam brownie. Takie mokre, najlepiej z lejąca się w środku jeszcze ciepłą czekolada. Jednak nie ma żadnego przepis w świecie internetu, który pasował by mi w 100%. Jak już jest z fasoli to ma banany, a ja bananów w cieście nie lubię. Jak nie ma bananów to jest z kakao, a ja wolę z prawdziwą gorzką czekoladą. Dlatego tym razem poszłam na całość i zaszalałam zupełnie bez przepisu. Wyszło mi prawie idealne, mocno czekoladowe, lekko mokre brownie.

 

Tylko nie mówcie dzieciom, że z fasoli bo na pewno się nie domyślą ! :)

 

Składniki (na małą okrągłą blachę):

  • 150 g gorzkiej czekolady ( takiej co najmniej 70%, patrzcie żeby cukier był jak najdalej w składzie, a może uda wam się trafić jakąś z trzcinowym, albo kokosowym)
  • 125 g tłuszczu, ja dałam masło, ale możecie zamienić na np olej kokosowy ( ja nie zamieniłam, bo dla mnie ciasto z taką ilością oleju byłoby zdecydowanie za ciężkie)
  • 2 jajka
  • puszka czerwonej fasoli (około 250 g odcedzonej)
  • 10 daktyli
  • 150 g (około ) mąki u mnie owsiana bezglutenowa, ale myślę że spokojnie możecie użyć ryżowej, czy innej waszej ulubionej
  • łyżeczka sody oczyszczonej
  • 2 garście orzechów włoskich
  • olej kokosowy i wiórki do wysmarowanie blachy

Czekoladę i maslo rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Fasolę i daktyle blendujemy na gładką masę. Dodajemy do niej jajka, czekoladę z masłem, mąkę i sodę oczyszczoną, miksujemy. Na koniec wrzucamy posiekane orzechy włoskie i mieszamy łyżką tak żeby połączyły się z ciastem, ale nie zmieliły się. Chcemy czuć kawałki orzechów, jedząc je po upieczeniu.

Jeżeli ciasto wyjdzie Wam mało lejące myślę, że możecie spróbowac dodać trzecie jajko, albo trochę mleka roślinnego. Tak żeby ciasto się przelało do blachy.

Naczynie żaroodporne smarujemy olejem kokosowym, posypujemy wiórkami kokosowymi i wlewamy ciasto. Pieczemy około 25 minut w 180° C.

 

Dla mnie to ciasto mogłoby być troszkę bardziej mokre, następnym razem zaryzykowałabym, żeby zamienić mąkę zupełnie na fasolę i dodać trochę mleka roślinnego, albo więcej czekolady.

 

img_20161022_093938

 

Smacznego!

Śniadanie w 5 minut, czyli bananowe omlety.

DIETA PRZEPISY

Śniadanie w 5 minut, czyli bananowe omlety.

Ponieważ moje bieganie, pływanie i jeżdżenie na rowerze jest mało atrakcyjne. Jak to bywa o kresie roztrenowania, więc nie mam weny by o tym pisać.

Mam wenę natomiast żeby podrzucić Wam przepis na mega szybkie śniadanie, dla Ciebie, męża czy żony, partnera i partnerki, przyjaciółki czy przyjaciela  i dla Waszych maluchów.

 

ŚNIADANIE W 5 MINUT!

Dla Zosi robię mniejsze placuszki, dla siebie i R. duże omlety an wielkość średniej patelni. Ja taką jedną porcją dzielę się z małą Z, natomiast moja często głodna rano połówka dostaję 1.5 porcji, czyli 3 jaja 🙂

img_20161020_102455

Bananowe omlety (1 porcja):

  • 2 jajka
  • 1 banan
  • 2 łyżki mąki najlepiej bezglutenowej ( u mnie owsiana bezglutenowa)
  • szczypta soli
  • DO SMAŻENIA: łyżeczka olejku kokosowego (tłoczonego na zimno nie rafinowanego) lub masła klarowanego.
  • DO PODANIA: jogurt naturalny, dżem/powidła domowej roboty. Albo wedle Waszej fantazji !

Banana rozcieramy widelcem na puree. Oddzielamy białka od żółtek. Białka ubijamy na sztywną pianę, do ubitych białek dodajemy żółtka, banana, 2 łyżki mąki ( może być taka jaką macie w domu) i szczyptę soli. Wylewamy na rozgrzaną patelnię z tłuszczem kokosowym, lub masłem klarowanym i formujemy małe placuszki dla najmłodszych lub większe omlety dla dorosłych. Smażymy przez kilka minut na każdej ze stron aż się zarumienią.

Pamiętajcie, żeby zachować puszystość placuszków najlepiej robić mniejsze porcje czyli maksymalnie 3 jajka. Jeżeli chcecie zrobić kilka porcji to koniecznie musicie umyć naczynie w którym ubijacie białka, bo w brudnym kolejne białka się nie ubiją!!

 

SMACZNEGO !!! 

 

Naprawdę pyszne i na prawdę banalne śniadanie.