Tag: treningi

Podcast #8 BIEGANIE ZIMĄ – jak się ubrać, w co zainwestować?

PODCAST

Podcast #8 BIEGANIE ZIMĄ – jak się ubrać, w co zainwestować?

Cześć!

Zapraszam Was dzisiaj do kolejnego odcinka podcastu „Kobieta w Sporcie #LIVCOMMITTED” którego patronem jest marka Liv Polska .

Dzisiejszy odcinek jest poświęcony bieganiu.

Pogoda zimą i jesienią jest częstym czynnikiem dla którego kończymy naszą przygodę z bieganie. 

W dzisiejszym odcinku poruszamy temat ubioru, sprzętu i odzieży, ale też korzyści jakie możecie czerpać z biegania zimą. Powiemy Wam o tym w co warto zainwestować, a co jest zbędnym wydatkiem. Powiemy czym się różnią ubrania biegowe zimowe od tych letnich. Powiemy Wam jakich technologi uzywaja producenci by było nam łatwiej biegać zimą. Poruszymy temat ile warstw założyć jakie akcesoria są nie zbędne, jakie problemy możecie mieć ze złego ubioru. 

Stare polskie przysłowie mówi „Nie ma złej pogody, są tylko źle ubrani ludzie”.
Dlatego wysłuchajcie audycje i śmigajcie na biegowe ścieżki!
Zapraszamy !

Listen to „Kobieta w Sporcie – #LivCommitted” on Spreaker.

Krzysztof i Ola.

Bieżnia mechaniczna – na co zwrócić uwagę przy wyborze i dlaczego warto kupić bieżnię ? (treningi w czasach pandemii)

BIEGANIE POLECANE TESTY

Bieżnia mechaniczna – na co zwrócić uwagę przy wyborze i dlaczego warto kupić bieżnię ? (treningi w czasach pandemii)

Sport w czasach PANDEMII, chyba raczej tak powinnam zatytuować ten wpis. Wiem, że ostatnio bieżnia mechaniczna to temat tabu u sportowców amatorów i pro, chociaż Ci drudzy w większości od dawna są już jej posiadaczami.

Skoro obostrzenia brzmią coraz bardziej niejasno i coraz bardziej restrykcyjnie. Nie wiemy czy biegać, czy nie. Czy wychylać nosa, dokąd najdalej możemy i na ile faktycznie jest to niebezpieczne dla naszego zdrowia ( mówię tu o możliwości zarażenia się wirusem podczas treningu ). Są Ci którzy mimo wszystko będą tupać nogą i próbować do końca postawić na swoje. Są tez tacy którzy akceptują sytuację i szukają z niej jakiegoś wyjścia i Ci piszą do mnie w wiadomościach pytania o bieżnię.

Bieżnia u nas była na tapecie od 2 lat. Głównie chcieliśmy ją zakupić, bo w zimę bardzo cieżko u nas z treningami biegowymi, taką mamy sezonową prace i zima to szczyt naszego sezonu. Możemy biegać albo o świcie albo bardzo późno wieczorem, co w moim przypadku jest niemożliwe bo nie biegam nocą po lasach 🙁 Jednak zawsze podchodziliśmy troszkę sceptycznie do treningów na niej, no i jak u wszystkich zawsze były „lepsze” wydatki. Kiedy zamknęli granice, a my wracaliśmy do kraju ostatnim rejsowym samolotem, prawie uciekając z Cypru zanim PANDEMIA zacznie się na dobre. Wiedzieliśmy, że będziemy na obowiązkowej 14 dniowej kwarantannie. Wracając po ponad 2 tygodniach mocnych treningów na Cyprze na obozach, głównie rowerowych, było nam bardzo szkoda formy i pracy, żeby zaprzestać bieganiu zupełnie na 2 tygodnie. Zaczęły się rozmowy o bieżni, takie na poważnie.

NO I STAŁO SIĘ… Przylecieliśmy w weekend a w środę bieżnia była już u nas w domu. Niemniej jednak zanim trafiła do nas, mój Rafał przeczytał chyba wszystkie dostępne artykuły dotyczące jej wyboru, rozmawiał z każdym kto jest w posiadaniu bieżni i to jemu możecie podziękować za powstanie tego tekstu. Ja tylko korzystam on ma wiedzę i chce się z Wami nią podzielić.

Szczególne podziękowania tu dla dwójki krasnoludków, którzy tą bieżnię przywieźli nam pod drzwi prosto z Warszawy wiedząc, że nawet nie napiją się z nami kawy i nie wejdą na minutkę do środka. Jak się okazuje bieżnie chociażby te z decathlonu, są dostarczane przez kuriera, ale niestety kurierzy tych produktów nie dostarczają do drzwi tylko trzeba odbierać je z magazynów ( są za ciężkie). Trzeba więc po nie podjechać autem nie do sklepu, ale do magazynu regionalnego dla kurierów, pomimo, że na stronie napisane jest dostawa kurierem.
Naszych dwóch krasnalów odebrało dla nas tą bieżnię i przywiozło do domu. 
Tacy prawdziwi pomocnicy ludzi w potrzebie, trenujący oczywiście i czujący klimat <3
DZIĘKUJEMY ! ! !

 

NA CO ZWRÓCIĆ UWAGE PRZY WYBOŻE BIEŻNI: 

  • Przede wszystkim na dużą moc silnika. Zakładam, że większa ilość osób które to czytają to aktywni biegacze lub triathloniści, zatem nie jesteście osobami które uprawiają jogging, a chcecie bieżnie wykorzystać do wykonywania wszystkich jednostek treningowych. My mamy  moc 2 KM, która jest wystarczająca dla większości amatorów, szybko zmienia tempo i nachylenie.
  • Prędkość powyżej 20 km/h. Jeżeli chcecie robić treningi interwałowe i móc robić na nich przebieżki to większość z Was pewnie osiąga taką prędkość podczas interwałów. Ważne jest żeby bieżnia miała prędkość troszkę większą niż wasze planowane tempo interwałów. Żeby nie zajechać bieżni, nie powinniśmy biegać z maksymalna prędkością długich odcinków, musi być spory zapas.
  • Duży pas po którym biegamy.  Tak na prawdę im dłuższy pas, tym bardziej komfortowo się biega. Przy moim wzroście, lub kobiecych gabarytach może to nie być aż tak istotne, ale przy wzroście mojego Rafała 192 cm, już tak. Na mniejszym pasie, możecie mieć wrażenie, że zaraz Wam się pas skończy i spadniecie, przez co będziecie czuli dyskomfort przy bieganiu. Nasz pas jest długości 150 cm i ma szerokość 51 cm, jest to raczej jeden z większych pasów dostępnych na rynku, równocześnie daje duży komfortowy biegu. Nawet mój Rafał z noga o długości ponad metra biega w komforcie.
  • Czy bieżnia ma ograniczenia godzinowe jeśli chodzi o jej pracę. Niektóre bieżnie na prywatne potrzeby mają napisane w opisie że nie powinny być używane więcej niż np 8h/tygodniowo. Warto na to zwrócić uwagę gdyż przy ewentualnych defektach, lub chęci skorzystania z gwarancji, możecie jej nie mieć po prostu uznanej, lub bieżnia szybko się zużyje.

NASZA BIEŻNIA:

Nasza bieżnia to bieżnia z DECATHLONU, marki DOMYOS INTENSE RUN  —-> PODRZUCAM WAM LINKA DO NIEJ JEŚLI CHCECIE ZOBACZYĆ WSZYSTKIE JEJ SPECYFIKACJE.

 

Poniżej jednak skrócę jej zalety i wymienię ewentualne wady: 

DOMYOS INTENSE RUN ZALETY:

  • Gwarancja i bezsporne korzystanie z tej gwarancji
  • Bieżnia jest składana więc po każdy treningu można ją złożyć i zajmuje połowę miejsca.
  • Duży PAS biegowy, dobry silnik i duża prędkość do 22 km/h (tempo 3.00 min/km to 20 km/h) Przyjmuje się, że biegiem ciągłym można biec około 2 km/h mniej niż prędkość maksymalna. Zatem nasza bieżnia posłuży każdemu kto chce biegać nawet biegiem ciągłym na 3:00 min/km .
  • Łatwy w obsłudze panel, duże widoczne cyfry i wszystko to co powinno być na widoku: czas, dystans, prędkość, spalone kcal.
  • Bieżnia jest na stronie Decathlonu z kategoryzowana jako do intensywnego użytkowania.
  • Można ją dosyć łatwo przesuwać dzięki rolkom zamontowanym na dole.
  • Posiada pasek piersiowy do HR.
  • Decathlon mówi że bieżnia jest cicha. My niestety nie mamy porównania do innych bieżni. Mieszkamy w domu i na dole bieżni w ogóle nie słychać. Ale to są bardzo subiektywne opinie.
  • Wentylator całkiem fajnie działający, ma 3 stopniową regulację i na najmocniejszej na prawdę fajnie działa, chłodzi. Powietrze jest zimne, ale wieję troszkę na klatkę i gardło i czasami robi się nawet za zimno.
  • Wbudowane głośniki które dedykowanym kablem możecie podłączyć do telefonu lub tabletu. Macie też dedykowany stojak na tablet telefon na pulpice co jest fajnym gadżetem.
  • Dwa miejsca na bidon i ewentualne żele i inne przybory.
  • Komunikację BLUETOOTH, ale tylko do dedykowanej aplikacji DOMYOS. Jeśli jednak ściągniecie sobie ta aplikację to możecie kontrolować prędkość i nachylenie przez nią. Ponadto jest dużo fajnych programów treningowych dla początkujących.
  • Bezprzewodowy PILOT na bluetootha, który pozwala regulować prędkość (co 1 km/h) i nachylenie ( co 1%) ułatwiając szybką zmianę prędkości i nachylenia podczas interwałówbez dotykania wyświetlacza. WIELKI PLUS I POMOCNIK.
  • Szybka zmiana tempa, bez problemu można wykonać np 15-20 sekundowe przyspieszenia, ze zmianą prędkości o nawet 10 km/h .
  • Jest stabilna, ale jest też dość lekką bieżnią. W porównaniu do komercyjnych bieżni w klubach, jest mniej stabilna, ale tamte ważą ponad 200 kilo i bardzo ciężko jest je złożyć samemu w domu. Przy wysokich prędkościach, wadze i gabarytach Rafała bieżnia troszkę się rusza. Przy moich gabarytach i prędkościach z jakich ja korzystam bieżnia wydaje się bardzo stabilna.

WADY:

  • Nie stwierdzono 🙂 Pewnie jesteśmy tak szczęśliwi że możemy robić treningi biegowe będąc zamknięci w domu, więc wady wyjdą dopiero po zakończonej pandemii.

 

Ok no dobra, skoro temat jest mocno na topie to może napiszemy też jakie są w ogóle plusy biegania na bieżni mechanicznej. Bo skoro nie możemy teraz biegać na dworze to trzeba znaleźć plusy biegania w środku.

 

Zalety biegania na bieżni mechanicznej :

  • Bieganie w każdą pogodę! Nie ma wymówek „wieczorem, psy, gwałciciele, dzikie zwierzęta ” jak to mój Rafał napisał, czy inne dziwadła.
  • Dokładna kontrola tempa oraz kadencji (bieżnie pokazują km/h i musimy się nauczyć przeliczać jakim tempem biegamy. Zwift (darmowy dla biegaczy) pokazuje tempo, prędkość w km/h, tętno, dystans, kadencję, więc można biegać ze zwiftem włączony na tablecie lub komputerze obok, tak aby monitorować chociażby tempo biegu.
  • Łatwiej wykonać zakładki-szybciej przechodzimy z roweru na bieg. Możemy łatwo wykonywać treningi zakładkowe łączone: rower-bieg-rower lub bieg-rower itd
  • Nauka jedzenia i picia w czasie treningu (łatwiej jest pić i jeść w czasie treningów na bieżni, przyzwyczajać układ trawienia na długie dystanse (Rafał nie byłem przyzwyczajony do picia i jedzenia w czasie treningów biegowych, zresztą ja też, i teraz wykorzystujemy bieżnię do tego i czuje ze z treningu na trening lepiej mi się biega z pełnym żołądkiem)

MINUSY:

  • Ja nie mam czujnika biegania na buta i niestety zegarek bardzo przekłamuje mi dane tempa biegu. Mam jednak tabelkę z przeliczeniem prędkości na tempo i wszystkie treningi rozpisuję sobie w zakresach km/h wtedy wiem jakich wartości się trzymać.
  • Nie wychodzimy z domu, nie dotleniamy się. Jednak w obecnych czasach pandemii nie wiadomo czy to minus czy plus 😉

TRICKI I TRICZKI ŻEBY WAM SIĘ DOBRZE BIEGAŁO:

  • Trzeba pamiętać o otwieraniu okien, żeby zmniejszyć do minimum stężenie dwutlenku węgla w pokoju i pamiętać o wentylatorze. My mamy na pilota duży wentylator i możemy go włączać po rozgrzewce i wyłączać przy schłodzeniu na koniec treningu żeby się nie wychładzać.
  • Bez problemu, co ciekawe, można wykonać treningi typu podbiegi i przebieżki. Zanim wykonamy mocne, szybkie treningi koniecznie zrób kilka łatwych biegów żeby zobaczyć jak reaguje bieżnia oraz twój błędnik. Zakończ każdy trening wolnym biegiem i marszem. Po zejściu z bieżni z wysokiej prędkości błędnik czasami wariuje.
  • W czasie treningu mocniej się pocimy—> wygodnym sposobem jest buff na czoło albo w pogotowiu ręcznik.
  • Na bieżni biega się trochę łatwiej ( nie mi 😉 ) niż na zewnątrz, aby wyrównać te różnice ustawiamy nachylenie pasa bieżni na 1%. Większość bieżni mechanicznych ma bardzo dobra amortyzację-przez to mniej kontuzji.
  • Zwift w wersji biegowej —> Co potrzebne ? Komputer lub tablet z zainstalowana aplikacją zwift, RunPod czyli czujnik kadencji zakładany na buta (decathlon, garmin, adidac itp) czujnik tętna, i czujnik ANT+ do komputera. Wersja biegowa Zwift jest narazie bezpłatna, nie ma potrzeby podpinam karty kredytowej. W aplikacji oprócz naszego awatara który gdzieś sobie biegnie wśród innych biegaczy oraz kolarzy widzimy dokładnie wszystkie parametry (tempo, prędkość, tętno, kadencję, czas treningu, dystans) są w aplikacji gotowe plany treningowe z których możemy kozystac. Jest sporo tras do wyboru:watopia,richmond,londyn czy Nowy Jork która po synchronizacji aplikacji ze strava i garminem umożliwia przesłanie aktywności do tych platform.
  • Ponadto jak można sobie umilić fajnie czas biegając. Po pierwsze filmy na tablecie, netflix-ie podpiętym bezpośrednio pod głośniki z bieżni, lub podcasty.
  • Fajnie tez ustawić sobie bieżnie z widokiem na ….. coś co lubicie 🙂 my mamy ustawioną ją pod oknem skierowaną centralnie na nasz przydomowy lasek, czyli biegamy prawie jak na dworze ! 🙂
  • My ten model sami wnieśliśmy na piętro u ans w domu, nie wspomnę, że prawie zginęłam przy tym śmiercią tragiczna, a bieżnie rozwaliłaby schody, ale udało nam się. Waży ponad 100 kilo więc warto mieć dwie w miarę silne ( albo jedną bardzo silną i jedną przeciętną jak u nas ;p ) osoby żeby taką bieżnię złożyć. Polecam nie rozśmieszanie osób noszących bieżnie po schodach 🙂
  • Bieżnie oczywiście trzeba złożyć samemu w domu nam to zajęło niecałą godzinkę, instrukcja była czytelna, może nie IKEA, ale wszystko było jasne.

Tak ogólnie pisząc czy warto. Każda moja myśl mówi TAK !

Jestem zwolenniczką biegania na dworze, biegam w każdych temperaturach, uwielbiam mróz, gorzej znoszę ciepło. Nienawidzę trenowania w domu, ale są dni, momenty w życiu kiedy po prostu wyjście na dwór jest niemożliwe. Np trening z dzieckiem w domu, bieganie późnym wieczorem u nas na wsi, lub pandemia która zamyka nas w domach na kilka tygodni, a może nawet i miesięcy.

Bieżnia jest super sposobem na trenowanie zawsze i bez wymówek, nie wiem na ile będziemy ją używać kiedy życie wróci do normy, ale wiem że nie będzie już szukania wymówek żeby na trening biegowy nie wyjść.

W obecnej sytuacji jak nie musimy nie wychodzimy i praktycznie od 3 tygodni biegamy tylko na bieżni. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tej którą kupiliśmy i nie przeszło mi ani razu przez myśl żeby zrezygnować z treningu biegowego w tym czasie, pod pretekstem że bieżnia jest „nudna”.

 

POLECAMY KAŻDEMU.

DZIECIAKI TEŻ JĄ UWIELBIAJĄ <3

Wielkie podziękowania dla mojego Rafała, bez którego wiedzy ten tekst by nie powstał ! Dziękuje ! <3
Mama TRIATHLONISTKA – cześć 2

CIĄŻA TRIATHLON

Mama TRIATHLONISTKA – cześć 2

IMG_20170328_182052_892

 

Już kiedyś pisałam o byciu mamą i triathlonistką w jednym. Pisałam o zgrzytaniu zębami przed startem, o logistycznych dylematach mamy triathlonistki i o najpiękniejszych chwilach które dzieli się ze swoim maluchem.

<SKOK W BOK: Mama Triathlonistka >

Dzisiaj będzie trochę bardziej na wesoło, będzie nie o jednej mamie, a dwóch. Będzie o treningach, które można wspólnie wykonywać w towarzystwie gromady dzieci. Kiedy zobaczyłam zdjęcie, które cyknęłyśmy sobie podczas naszego już treningowego „cool down-u” zaśmiałam się w głos i naszło mnie jedno bardzo ważne pytanie 🙂

Co dwie o zdrowym rozsądku mamy (chciałabym zaznaczyć że jedna w 8-mym miesiącu ciąży :p) mogą robić w piątek wieczór?

Normalna odpowiedź brzmiałaby: „Pić wino i plotkować.”

Normalna odpowiedź by tak brzmiała, jednak kiedy jest się mamą triathlonistką, piątek wieczór wygląda zupełnie inaczej. Zamiast siedzieć przy butelce wina i plotkach, dwie równie normalne mamy umawiają się na wspólne kręcenie. Wsiadają na dwa rowery podpięte do dwóch trenażerów, które stoją na środku salonu, a co najpiękniejsze wydaje im się, że jest to całkowicie NORMALNE. Nie jest dla nas problemem fakt że 4-rka dzieci biega koło nas. Każde wie gdzie nie może podchodzić. Nie jest dla nas problemem, że nasi mężowie sączą sobie zimne piwko przy stole, do którego mamy w planach oczywiście później dołączyć. Mamy z tego równie ogromną frajdę i to jest właśnie w tym najpiękniejsze.

Lubimy spędzać tak czas, lubimy razem trenować, a jeżeli życie pisze nam taki scenariusz że musimy to robić w piątek wieczór w domu to dla nas jest to jak najbardziej OK !

IMG_20170324_235314_136

Mama triathlonistka potrafi zdalnie obsłużyć dziecko na nocniku, potrafi powiedzieć 11-latce jak zrobić mus do tiramisu truskawkowego, potrafi zdalnie obsłużyć kolejnych gości wchodzących do domu 🙂 Mama triathlonistka potrafi trenować i dbać o wszystkich dookoła. Mama triathlonistka nie jest też postrzegana jako niepoczytalna, kiedy spędza swój piątkowy wieczór właśnie w taki sposób 🙂

Nie wiem czy to tylko ja, jestem taką szczęściarą, ale otaczam się ludźmi przy których mogę być w stu procentach sobą. Nasi znajomi nie są zaskoczeni kiedy w domu dwie matki robią godzinny trening przy innych domownikach. Nie wstydzimy się czerwonych buzi, braku makijażu, czy też nawet paradowania z brzuchem wielkości arbuza w staniku sportowym. Wśród „naszych ludzi” tego typu akcje wydają się zupełnie normalne. Nikogo nie dziwi mój ciążowy brzuch pedałujący na trenażerze. Wypady na rower, basen czy bieganie, organizacja wyjazdów, dzieci i całego tri majdanu to dla nas chleb powszedni. Mama triathlonistka ma to wszystko ogarnięte do perfekcji, bo to dzięki tej właśnie organizacji potrafimy trenować, dbać o dom, rodzinę i czerpać z tego OGROMNĄ przyjemność.

 

Życzę Wam takich chwil, takich treningów, takiego podejścia. To Wasz punkt widzenia , może sprawić że ten zwykły piątek wieczór stanie się niezwykła tak jak ten nasz!

 

IMG_20170324_234305_260

 

O.

 

CODZIENNOŚĆ PODRÓŻE SPORT TRIATHLON

Ah ten Cypr…

Ah ten Cypr.

I cóż ja mogę napisać. Chyba widać, że wakacje były udane, pełne nowych przygód jak siedzę cicho i nic nie piszę.

Po pierwsze chcę Was przeprosić za moje milczenie, ale nie było ono dlatego że nie miałam czym z Wami się dzielić. Wręcz przeciwnie, działo się tyle, że nie było kiedy. Ale obiecuję, że choćby w samochodzie na kolanie, czy też po nocach spróbuję to wszystko nadrobić.

Tak jak pisałam już kiedyś. Każdy nasz wypad na Cypr wiąże się z czymś nowym i pomimo że tą wyspę odwiedzamy już od wielu, wielu lat, a przyjeżdżamy zawsze na wiele, wiele tygodni to za każdym razem odkrywamy jej jeszcze piękniejsze oblicze. Poznajemy ją od innej strony i spędzamy czas w specyficzny, sportowy, ale za każdym razem inny sposób.

 

 

 

Ten wyjazd był mekką rowerową. Spędzony zdecydowanie pod hasłem „Na szosie”. Każdy dzień wiązał się z przełamywaniem granic, wyznaczaniem nowych celów i sprawdzaniem siebie w coraz to trudniejszych warunkach. Szaleliśmy na rowerach przez 5 tygodni, a szaleństwa te zostały uwieńczone wjazdem na 2000 m.n.p.m., czyli 50 kilometrów jechałam cały czas pod górkę. Zaczęłam z poziomu morza, żeby ilka godzin później znaleźć się na cypryjskich szczytach i najwyższej górze na Cyprze, Mount Olympus, sięgającą 1952 m.n.p.m. Jeździliśmy daleko, jeździliśmy wysoko, we dwoje, w pojedynkę, z samego rana, w ciągu dnia, albo nawet późnym wieczorem. Pokochałam rower, zawsze go lubiłam, ale teraz poczułam jak to jest wypracować swoje i mieć przyjemność nawet ze „stówki” po górach. Czasami nogi puchły, czasami zastanawiałam się po co ja to wszystko robię, ale widoki i uczucie spełnienia po każdym treningu sprawiały, że chciałam więcej.

Każdego dnia.

Powrót jest najtrudniejszy.

IMG_20160612_105719

 

Teraz jesteśmy w drodze powrotnej z Kopenhagi, polecieliśmy tu do mojej chrześnicy na urodziny. Odkryliśmy przepiękne miejsce, miejsce w którym sportowe życie to chleb powszedni. Miejsce gdzie wszyscy biegają, jeżdżą na rowerach, gdzie za miastem widać więcej kolarzy niż samochodów. Miejsce gdzie ekologiczne to nie wymysł, a codzienność, miejsce gdzie ekologiczne nie kosztuje dużo więcej. Niestety jedyny minus Dani to fakt, że jest pioruńsko droga.  Ale o niej wrzucę tu osobny post.

Wracamy do domu, po naszych maratońskich podróżach, po milionie kilometrów przebytych samolotami, autobusami, samochodem, po tysiącach kilometrów spędzonych na treningach, po niewielu przespanych nocach. Niemniej jednak warto było, zobaczyć wszystko co zobaczyliśmy, posmakować wszystkiego czego posmakowaliśmy, poznać wszystkich których poznaliśmy.

 

 

Za jakiś czas będziemy dalej wakacjować, ale teraz czas wracać powoli do domu.

Powoli bo…

…czeka nas jeszcze jeden przystanek. Nasza ukochana wieś i triathlon w Starogardzie Gdańskim, którego boję się jak cholera.

 

 

O.

Bo plan to podstawa.

BIEGANIE CODZIENNOŚĆ TESTY TRIATHLON

Bo plan to podstawa.

 

Mój GARMIN CONNECT (serwis na który zgrywane są moje wszystkie treningi z zegarka) świeci się od jednostek treningowych. Tworzą one mały kalejdoskop treningowy na czarnym ekranie. Świecą się jak krople potu w słońcu, które wypociłam na tych treningach, jak błysk w oku który mam po każdym dobrze wykonanym zadaniu. A najpiękniej rozświetlają moje życie od 6 dobrych tygodni! Widać, że zaczęłam trenować!

Gdyby nie PLAN już dawno temu zrezygnowałabym z tego co robię. Już nie raz bym sobie odpuściła i już nie raz siedziałabym na wygodnej kanapie pijąc kawę lub lampkę wina zamiast biegać, pływać czy też siedzieć na siodełku i intensywnie pedałować.

Mówią, że plany treningowe do triathlonu zaczynają mieć sens, dopiero wtedy kiedy wplecie się co najmniej 9 jednostek treningowych w tygodniu. Tak 9, po 3 na każdą dyscyplinę, a co najlepsze to jest minimum ! Każda dyscyplina powinna zawierać, jeden trening siłowy, jeden szybkościowy i jeden wytrzymałościowy, czyli robimy raz w tygodniu intensywność- na przykład interwały, raz w tygodniu, siłę biegową, czy podjazdy, albo siłę w basenie i raz w tygodniu długo ale wolno.

Wygląda na to że nasze wcześniejsze „plany” nie bardzo miały się kupy. Zazwyczaj wychodziłam na trening z założeniem, że idę pojeździć albo pobiegać. Basen był tylko chwilowy przed startem, nie przejmowałam się nim zbytnio jak to na starą pływaczkę przystało. Rower zazwyczaj robiłam równym tempem długi, rzadko były interwały a chyba tylko parę razy zrobiła na prawdę długie wyjeżdżenie powyżej 2 godzin.

Na szczęście jest PLAN, który pozwala tylko na małe odstępstwa. Dzięki niemu nadal brnę w moich założeniach. Nigdy od czasów podstawówki, kiedy to dwa treningi dziennie w basenie plus od czasu do czasu siłownia pomiędzy były normą, nie miałam tak wymagającego planu treningowego. Rygorystyczny i intensywny, ale jaki wdzięczny i dzięki któremu czuje się spełniona.

I pomimo że boli, że czasami nie jestem w stanie wyjść z domu, ubrać się w ciuchy treningowe, czy przemóc się do pierwszego interwały, podjazdu czy w ogóle treningu. To wiem że na końcu tej drogi czeka na mnie uśmiech. Jeżeli nie w postaci wyniku, bo będę przemęczona, czy nie do końca wpiszę się w start z moją formą to chociaż w postaci dobrze odwalonej roboty. Wychodzę na trening każdego dnia wiedząc, że pomimo że może zaboleć, że może nie będzie najbardziej efektywnym treningiem jaki mogłabym sobie wyobrazić, to czeka na mnie spełnienie i szczęście na końcu tej drogi.

PLAN pozwala na lepszą organizację, wiesz co masz do zrobienia i trzeba to wykonać. Nie istnieje wtedy hasło: „No to może jutro bo dzisiaj jakoś nie mam siły.”. Jak nie ma siły  w nogach czy rękach, to trzeba ją znaleźć w głowie. Dodatkowo łatwiej się dogadać z drugą połową w sprawie treningów. Wiemy co nas dzisiaj czeka, więc łatwiej jest nam się zorganizować życiowo-treningowo.

Moje intensywne 6 tygodni w skrócie. Dużo potu, ale tyle samo uśmiechu 🙂

 

Daję złoty medal, szczery i zasłużony, wygraną w przygotowaniach do triathlonu takiej błahostce jak „PLAN”. Plan treningowy, który zmotywuje najbardziej zmęczone nogi, najbardziej zdemotywowaną głowę i pozwoli na pełnię szczęścia, która czeka na zmęczonego triathlonistę, czy biegacza, na samym końcu tej katorżniczej drogi ! 🙂 

 

Do dzieła !

 

O.

 

 

 

 

Czy warto biegać zimą? No i czy warto robić to z dzieckiem?

AKTYWNA MAMA BIEGANIE CODZIENNOŚĆ

Czy warto biegać zimą? No i czy warto robić to z dzieckiem?

Poniedziałek rano budzę się niewyspana. Wczorajsze dwa kieliszki wina i integracja instruktorska nie dały się dobrze zregenerować. Wstaję więc od niechcenia bo życie mamy wzywa, wymyślając kolejne powody żeby tylko nie ubierać dzisiaj butów biegowych. Ale wiedziałam, że trening musi być więc na silę wcisnełam je na nogi, i wychodząc obiecywałam sobie chociaż te 8 km.

Pisałam już o tym jak się ubrać w zimie. POST

Pisałam też o najważniejszej rzeczy jaka się Wam przyda a mianowicie o porządnym śpiworku który ogrzeje Wasze maluchy kiedy minusy za drzwiami. POST

Dzisiaj moim przesłaniem jest Was zmotywować! Dzisiaj nie doradzam, a mam nadzieję że podniosę Wasze biegowe tyłki z kanapy i wygonię Was z ciepłego, przytulnego domu.

Już chyba wiadomo że KOCHAM ZIMĘ, ale pomimo tego, też nie zawsze mam motywację,  żeby wyjść na dwór i zrobić te parę kilometrów. W szczególności kiedy za oknem czeka na mnie mróz, pochmurne niebo i wiatr. Moją największą motywacją jest moja mała gwiazda, która zazwyczaj koło jedenastej trze już swoje oczy, a próby usypiania w łóżeczku,które odkąd większą część dnia spędzamy na dworze, kończą się totalną klapą. Wiem, że więcej energii będzie kosztowała mnie walka w domu, więc czasem nawet wtedy kiedy nie mam w planach biegowych kilometrów, często poranna drzemka małej Z kończy się właśnie tak.

20160118_112400

 

20160118_113912

20160118_112346

 

No dobra ale co nam daje to zimowe bieganie ? 

Po pierwsze i najważniejsze, łapiemy odporność i dotleniamy swoje zgrzane domowymi temperaturami organizmy. Wielu z nas potrzebuje porządnego „przewietrzenia głowy” w okresie kiedy słońce zachodzi kiedy jeszcze jesteśmy w pracy i wschodzi kiedy już musimy opuszczać nasz przytulny dom żeby zapracować na kolejne wakacje.

Nasze bąble łapią odporność! Hartujemy je, cokolwiek to znaczy. Wszyscy nie boją się pisać jak hartować dzieci i co im to daje. Ale nigdzie nie jest wytłumaczone na czym polega ten proces, poza tym że zwiększa się odporności naszego „zahartowanego” malucha . Jednak wiem że moja mała śpiąc tyle czasu na dworze, jedyny katar jaki łapie to tylko wtedy gdy płacze 🙂

Korzystamy z uroków zimy. Jako dzieci jak tylko spadł śnieg wychodziliśmy na dwór tarzać się w śniegu, robić „orzełki”, jeździć na sankach, lepić bałwany. Jako dorośli uciekamy przed spędzaniem czasu na śniegu, na dworze, no chyba że mówimy o wakacjach w górach na nartach. Bieganie zimą pozwala nam cieszyć się tą porą roku. Pozwala nam usłyszeć skrzypiący śnieg pod butami, wbiec w zaspę śniegu, poczuć mroźne powietrze na buzi, na dłużej niż droga do samochodu. No i nie ma chyba piękniejszej pory roku niż zima w słoneczne dni, kiedy dookoła jest wszędzie biało, a słońce grzeje nam nasz zmrożone buzie.

Dzieci spędzają więcej czasu na dworze. W zimie, nie ma co ukrywać, zazwyczaj z takimi maluchami jak nasza Zosia wychodzi się na spacery i tyle. Jednak kiedy jest -10 za oknem nie zawsze my potrafimy wytrzymać chodząc godzinę po dworze. Kiedy biegamy z wózkiem, nasz maluch ma niezłą dawkę świeżego powietrza, w szczególności kiedy planujemy dłuższe wybiegania, a my przy tym nie marzniemy! A, jeszcze lepiej, budujemy swoją formę na wiosnę !

Rozwój naszej formy i budowanie bazy to kolejny atut zimowego biegania. Dla nas jako dla biegaczy zimą robi się zazwyczaj bazę, czyli takie nasze fundamenty pod intensywniejszy trening na wiosnę. W tym czasie zmniejszamy intensywność, a zwiększamy objętość. Co prawda u mnie w ścisłym sezonie zimowym, kiedy stok i praca hulają na całego nie zawsze mamy czas na zwiększanie mocno objętości, ale już poza sezonem narciarskim zdecydowanie dostosowujemy się do tego typu treningów. Ja w zimę próbuję biegać co 2 dni, około 8-14 kilometrów. Chciałabym napisać  10-17 kilometrów, ale niestety czas i pogoda nie zawsze pozwala na takie długie treningi.

Miałam nie doradzać, ale to tylko taka mała rada. W zimie skupcie się na bieganiu na tętno, czyli sprawdzajcie i planujcie swoje treningi na podstawie tętna. Dlatego, że bieganie po śniegu często jest bardziej wymagające, niż bieganie po asfalcie. Tempo zimą może się różnić od tempa przy tym samy tętnie latem !

Ja dzięki Shock Absorber Polska w końcu mogę biegać z pulsometrem! Bo pasek ma wbudowany w staniku !

20160118_113833

No to jak mam jeszcze więcej pisać czy jutro zimowe bieganie należy do Was ??

 

 

O.