Tag: zima

Podcast #8 BIEGANIE ZIMĄ – jak się ubrać, w co zainwestować?

PODCAST

Podcast #8 BIEGANIE ZIMĄ – jak się ubrać, w co zainwestować?

Cześć!

Zapraszam Was dzisiaj do kolejnego odcinka podcastu „Kobieta w Sporcie #LIVCOMMITTED” którego patronem jest marka Liv Polska .

Dzisiejszy odcinek jest poświęcony bieganiu.

Pogoda zimą i jesienią jest częstym czynnikiem dla którego kończymy naszą przygodę z bieganie. 

W dzisiejszym odcinku poruszamy temat ubioru, sprzętu i odzieży, ale też korzyści jakie możecie czerpać z biegania zimą. Powiemy Wam o tym w co warto zainwestować, a co jest zbędnym wydatkiem. Powiemy czym się różnią ubrania biegowe zimowe od tych letnich. Powiemy Wam jakich technologi uzywaja producenci by było nam łatwiej biegać zimą. Poruszymy temat ile warstw założyć jakie akcesoria są nie zbędne, jakie problemy możecie mieć ze złego ubioru. 

Stare polskie przysłowie mówi „Nie ma złej pogody, są tylko źle ubrani ludzie”.
Dlatego wysłuchajcie audycje i śmigajcie na biegowe ścieżki!
Zapraszamy !

Listen to „Kobieta w Sporcie – #LivCommitted” on Spreaker.

Krzysztof i Ola.

Obóz triathlonowy z i-Sport na Cyprze

PODRÓŻE POLECANE TRIATHLON WYJAZDY

Obóz triathlonowy z i-Sport na Cyprze

Bardzo się cieszę, że w końcu mogę się z Wami tym podzielić.

Obóz triathlonowy dla Was na Cyprze to moje marzenie od wielu lat, ale zawsze było coś ważniejszego. Dzieci, ciąże, praca… Tym razem wymówki odkładamy na bok i kilka tygodni przygotowań pozwoliło, że w końcu mogę napisać.

NA NASZ PIERWSZY ZAGRANICZNY OBÓZ TRIATHLONOWY, Zabieramy was na cypr !

ZAPISY:https://forms.gle/Bo7SMvqG9Ju3r7v79. Pamiętajcie, że liczba miejsc jest ograniczona do 20 osób i obowiązuje kolejność zgłoszeń.

W razie pytań organizacyjnych piszcie proszę na adres ola.korulczyk@i-sport.pl lub bezpośrednio pod numerem tel 507 713 998.

Dlaczego Cypr ? 

W wieku 12 lat wyprowadziłam się wraz z rodzicami na Cypr. Mieszkałam tam, chodziłam do szkoły, potem pracowałam w przerwach pomiędzy semestrami na studiach, a teraz od ponad 5 lat wraz z mężem jeździmy tam 2 razy do roku w celach treningowych. Znamy tą wyspę wzdłuż i wszerz, a co za tym idzie możemy pokazać ją Wam od iście lokalnej strony !

Nasz pierwszy zagraniczny obóz triathlonowy odbędzie w mieście Limassol, które leży u podnóża gór Troodos (najwyższy szczyt Olimp 1952 m. n.p.m.). Dzięki temu jest idealnym miejscem wypadowym na rower. Zaledwie 5 kilometrów od naszego hotelu zaczynają się malownicze, nieuczęszczane wielokilometrowe podjazdy. Teren wokół Limassol jest zróżnicowany, dzięki czemu trasy rowerowe łatwo jest dostosować do potrzeb naszych zawodników. Tuż obok naszego hotelu mamy do dyspozycji odkryty, podgrzewany basen 50 metrowy i łatwy dostęp do akwenu na treningi open water. Ponadto hotel mieście się w publicznym parku z dostępem do alejek i promenady do biegania.

Obóz jest dla KAŻDEGO, niezależnie od Waszego zaawansowania treningowego. Jedziemy w małej kameralnej grupie liczącej maksymalnie 20 osób. Zadania treningowe będą dostosowywane do zawodników, tak samo jak grupy rowerowe i biegowe.

Poza głównym trenerem – Adamem Ogłoblinem, który będzie odpowiadał za część sportową wyjazdu, uczestnicy będą pod opieką moją i mojego męża. Odkąd zamieszkałam w Polsce na stałe, dwa razy do roku wraz z Rafałem wyjeżdżajmy w celach treningowych właśnie na Cypr. Wyspę w siodle rowerowym przejechaliśmy w szerz i wzdłuż i to właśnie pod naszym okiem będą planowane trasy rowerowe. Dzięki naszemu doświadczeniu i znajomości sieci dróg, będziecie mogli dotrzeć w takie zakamarki Cypru w jakie inni Was nie zabiorą. Trasy będą mało uczęszczane przez samochody, a widoki zapierające dech w piersiach. Napijecie się Cypryjskiej kawy w klimatycznych wioskach i poznacie Cypr od lokalnej strony, będziecie mieli też okazję poznać wyjątkowe smaki nie zawsze dostępne dla masowego turysty. W sytuacjach awaryjnych nasza pomoc również może okazać się niezastąpiona.

Dla kogo jest ten wyjazd?

Dla każdego!

Na obóz zapraszamy wszystkich chętnych triathlonistów, nie tylko zawodników i-Sport, niezależnie od Waszego poziomu zaawansowania. Przewidujemy kameralna grupę do 20 osób, dzięki czemu łatwiej będzie spersonalizować zadania treningowe.

Cel zgrupowania?

Ze względu na rewelacyjne warunki kolarskie, będziemy kładli nacisk na treningi rowerowe. Będzie dużo jazdy po górach, ale nie zabraknie też luźnych treningów typu „coffee ride”. Nauczymy się zasad poruszania w peletonie, techniki zjazdu i efektywnego pokonywania podjazdów. Będą mocne akcenty w treningach biegowych i biegowe zwiedzanie miasta. Przewidujemy co najmniej 2 treningi pływackie na basenie 50 m i 2 treningi open water. Celem są duże objętości treningowe, odpoczynek od szarej rzeczywistości i sprzyjająca atmosfera która pomoże Wam wspiąć się na kolejny poziom trenowania.

Każdy z uczestników będzie miał również okazję wziąć udział w 2 wykładach, jeden o tematyce triathlonowej, jeden o tematyce dietetycznej. Podczas zajęć uzupełniających przedstawimy Wam podstawy rollowania i stretchingu, tak abyście dbali również o Waszą regenerację.

Ponadto wiemy jak fajnie jest przywieźć do domu nie tylko wspomnienia, ale też fajne zdjęcia. Dlatego przewidujemy jeden "dzień z fotografem" który, uchwyci Wasze zmęczone ale szczęśliwe twarze, a Wy zabierzecie wysokiej rozdzielczości zdjęcia ze sobą do kraju.

Gdzie będziemy mieszkali?

W Park Beach Hotel***. Hotel usytuowany jest w parku, zaledwie kilka metrów od brzegu morza i piaszczystej plaży. Z hotelu jest łatwy dostęp do sklepów i restauracji. Oddalony jest około 4 kilometry od starego miasta i „Limassol Promenade”. Do naszej dyspozycji jest siłownia, sauna i basen hotelowy z ogrodem, oraz restauracja i bar. Ponadto hotel dysponuje bezpiecznym miejscem do przechowywania rowerów.

Koszty obejmują:

  • Zakwaterowanie w Hotelu Park Beach ***
  • Wyżywienie w formie HB, śniadania oraz obiadokolacja w formie bufetu (pokoje 2-osobowe)
  • Opiekę trenerską i przewodnika
  • Plan treningowy
  • 2 wejścia treningowe na otwarty basen 50 metrowy
  • Transfer grupowy lotnisko – hotel – lotnisko (wraz z rowerem)
  • Wyjątkowy upominek od organizatora
  • Pakiet zdjęć z treningów
  • Wykład dietetyczny, wykład o tematyce triathlonowej
  • Wstęp na siłownię, basen i saunę na terenie hotelu
  • Obowiązkowe ubezpieczenie sportowe (szczegóły: https://cutt.ly/QeV0idK)

Koszty nie obejmują:

  • Biletu lotniczego (cena około 730 zł z bagażem rejestrowanym/lub rowerem)
  • Transferu w innym terminie niż podany (cena do uzgodnienia)

Inne:

  • Możliwość wypożyczenia roweru na miejscu (od 20 EUR/dzień), wymagana wcześniejszą rezerwacja
  • Dopłata do pokoju 1 – osobowego (ok 20 EUR/dzień)
  • Możliwość przyjazdu z osobami towarzyszącymi oraz dziećmi (cena ustalana indywidualnie)

Transfer grupowy oraz noclegi organizujemy pod kątem lotów liniami LOT z Warszawy. 

LOT oferuje nam doskonałe połączenie, abyśmy mogli mieć 9 dni treningowych przy tylko 5 dniach Waszego cennego urlopu. Ponadto w liniach lotniczych LOT istnieje opcja zamiany bagażu rejestrowanego na rower bez dodatkowej opłaty, jeżeli ten nie przekracza 23 kg.

Terminy

10 DNI 

WYLOT 13.03.2020 – POWRÓT 23.03.2020
Warszawa Chopin – Larnaca – wylot piątek 13.03.2020 o 22.35 – przylot 14.03.2020 o 03.05
Larnaca – Warszawa Chopin – wylot pon 23.03.2020 o 03.50 – przylot 23.03.2020 o 06.25

7 DNI 

WYLOT 13.03.2020 – POWRÓT 20.03.2020
Warszawa Chopin – Larnaca – wylot piątek 13.03.2020 22.35 – przylot 14.03.2020 o 03.05
Larnaca – Warszawa Chopin – wylot piątek 20.03.2020 03.50 – przylot 20.03.2020 o 06.25

Cena:

REZERWACJA DO 15.12.2019:

7 dni (6 dni treningowych) – 2599 PLN
10 dni (9 dni treningowych) – 3049 PLN

REZERWACJA PO 15.12.2019:

7 dni (6 dni treningowych) – 2799 PLN
10 dni (9 dni treningowych) –  3349 PLN

CZEKAMY Z NIECIERPLIWOŚCIĄ NA WAS!

Taki obóz to nie tylko ciężka praca, ale masa zabawy, odpoczynku od szarej zimowej rzeczywistości, nowych znajomości i niezastąpionego kontaktu 1 na 1 z trenerem ! 
To też wiadro motywacji, które wznosi każdego nawet najmniej zmotywowanego na kolejny poziom trenowania ! 

BO W GRUPIE ŁATWIEJ !!!

ZAPISY:https://forms.gle/Bo7SMvqG9Ju3r7v79. Pamiętajcie, że liczba miejsc jest ograniczona do 20 osób i obowiązuje kolejność zgłoszeń.

W razie pytań organizacyjnych piszcie proszę na adres

ola.korulczyk@i-sport.pl lub

bezpośrednio pod numerem tel 507 713 998.

<3 <3 <3 Dołączcie do nas w marcu <3 <3 <3

W czym biegać kiedy mróz za oknem, czyli ubiór biegacza w minusowych temperaturach.

AKTYWNA MAMA BIEGANIE TESTY

W czym biegać kiedy mróz za oknem, czyli ubiór biegacza w minusowych temperaturach.

Wielu z Was rezygnuje z biegania kiedy temperatury na termometrach pokazują poniżej zera. Głównym powodem do pozostania w domu jest brak komfortu termicznego i obawa przed przeziębieniem. Dlatego dam Wam dzisiaj kilka wskazówek jak ubrać się na bieganie w niskich temperaturach i co zrobić żeby takie bieganie nie skończyło się kichaniem i prychaniem.

 

20160105_114439.jpg

 

1.NA CEBULKĘ

Gdy biegamy w niskich temperaturach warto ubrać się na cebulkę. Tzn założyć kilka warstw, a niżeli jedną, dwie bardzo grube. W pierwszym wypadku w razie co zawsze możemy wierzchnią warstwę po prostu ściągnąć. Do temperatury -5ºC biegam zazwyczaj w jednych zimowych leginsach, grubszych niż normalne, które od spodu mają delikatnego „miśka”. Trzymają lepiej temperaturę i nie wyziębiają się od środka. Poniżej tej temperatury zakładam tzw HEAT HOLDERS-y i cienkie leginsy w których biegam latem. Te pierwsze to leginsy cz też bielizna termiczna na narty, na którą idzie druga para leginsów. Jeżeli macie mniej przewiewne spodnie do biegania, myślę że taka pojedyncza warstwa wystarczy.

2. WYSOKIE SKARPETKI

Obowiązkowo do biegania w niskich temperaturach potrzebujemy wyższe skarpetki, najlepiej coś a’la trekkingowe takie które nie zostawią żadnej wolnej przestrzeni pomiędzy spodniami a stopą. Nie wychodźcie biegać w cienkich stópkach, kiedy temp spada poniżej zera! Gwarantowane czerwone nogi i delikatnie odmrożona skóra.

3. KAMIZELKA – DOBRA NA KAŻDĄ POGODĘ

Przechodząc do górnej części ubioru. Mój sposób na bieganie zimą to puchowa, lub od jakiegoś czasu można znaleźć ich całkiem sporo, specjalna biegowa kamizelka. Moja o dziwo nie jest z żadnego biegowego sklepu, ale sprawdza się  idealnie, ponieważ jest cienka, puchowa i przez co ciepła. Biegam w niej od jesieni do wiosny zmieniając tylko ilość warstw jaką mam pod spodem. W minusowych temperaturach, pod zawsze ląduje koszulka najlepiej termiczna i bluza termiczna lub polar. Ja używam swoich narciarskich rzeczy do biegania zimowego. Natomiast gdy temperatura jest w okolicach zera zakładam biegowe koszulki z długim rękawem i cieńszy polar.

Taka kamizelka jest nieprzewiewna w miejscu gdzie jest nam najbardziej zimno, czyli klatka piersiowa i brzuch. Jest pieta w okolicach brzucha czyli nic nam nie podwiewa od spodu. No i nie ugotujemy się w niej jak w kurtce bo ręce są odkryte.

Na wietrzne dni możecie zakładać cieniutkie kurtki, lub soft-shelle zamiast górnej warstwy bluzy termicznej czy polaru.

4. BUTY

Na śnieg najlepiej mieć buty z bardziej trial-owym bieżnikiem, czyli takim który ma więcej wypustek, klocków itd. Taki but będzie się lepiej trzymał podłoża, ale nie przejmujcie się jeżeli wasze biegowe buty mają płytki bieżnik w takich też się da. Jednak przy bardzo oblodzonym, lub zasypanym śniegiem terenie bądźcie bardziej ostrożni podczas biegu.

Ja osobiście biegam w Salomonach późną jesienią, zimą i wczesną wiosną. Nie tylko ze względy na śnieg ale i na nasze bardziej leśne tereny. Dla osób które chcą biegać w zwykłych butach na mocno ośnieżonych, oblodzonych ścieżkach czy chodnikach proponuje kolce które można zakładać na każdego buta. Ja swoje kupiłam w LIDL-u za niecałe 30 złoty, a spisały się na medal w zeszłym roku kiedy padały marznące deszcze i wszystko dookoła zamarzało.

5. BUFY, OPASKI, CZAPKI

Mężczyzną nie jestem więc w tej kwestii będę doradzała Paniom. Obowiązkowym elementem garderoby na minusowe biegania jest buff, czyli cieniutka chusta wielofunkcyjna, tuba czy jak inni to nazywają. Taki buf nie pozwoli nam na przewianie w okolicach szyi, a do tego zawsze można go naciągnąć trochę wyżej tak żeby zasłaniał także uszy, usta, czy nawet nos. Co do opasek i czapek, ja zdecydowanie mówię tak opaskom. Możecie ją wykonać z wcześniej wspomnianej chusty, lub polecam mojego wykonania biegowe opaski, do kupienia na stronie www.goodie.com.pl . Są one podszyte wspomnianym wcześniej  buff-em, ale są mniej przewiewne i cieplejsze niż sama cieniutka chusta zwinięta na opaskę.

6. RĘKAWICZKI

Tutaj wszystko zależy od Was i co lubicie, ale nie polecam biegania na mrozie bez nich. Polarowe, specjalne do biegania, narciarskie, czy skórzane wasza decyzja każde się sprawdzą kiedy mróz towarzyszy naszym kolejnym kilometrom!

20160103_155430

Podsumowując…

Poniżej zera proponuję założyć ciepłe leginsy, wysokie skarpetki, i dwie górne warstwy plus kamizelka i rękawiczki.

NA temperatury w okolicach -10ºC dwie dolne warstwy, wysokie skarpetki, dwie górne warstwy, z czego ta wierzchnia może być ciut cieplejsza niż w poprzedniej wersji, kamizelka i rękawiczki

Pamiętajcie, że jeżeli nie macie biegowych rzeczy na mróz, kombinujcie z tym co macie w szafie. Wykorzystujcie wasze narciarskie, snowboardowe, czy motocyklowe bielizny termiczne, polary jakie macie i rzeczy które nosicie nawet na co dzień.

No to co nie ma wymówek ! Biegamy nawet wtedy kiedy termometry pokazują poniżej -10º C !!!

 

20160105_114537.jpg

Mój osobisty rekord to -13ºC w towarzystwie małej Z. Minęło 3 dni od  biegu a my nadal zdrowe i szczęśliwe ! 🙂

 

O.

 

Biegamy w mrozie ?? A czemu nie?!

AKTYWNA MAMA BIEGANIE CODZIENNOŚĆ

Biegamy w mrozie ?? A czemu nie?!

Oj czeka parę postów które powinno, a może lepiej powiedzieć, ma się ukazać na blogu. Gdyby tylko moja doba wydłużyła się o dobre kilka godzin. Jest parę tematów które chciałabym poruszyć, jest parę postów które chcę napisać i jest parę recenzji z którymi chciałabym się z Wami podzielić. Jednak zamiast ubywać nam obowiązków, z dnia na dzień nam ich przybywa.

Nie każdy wie, że nasze zimy spędzamy na stoku. Tak, na stoku narciarskim, gdzie razem z R prowadzimy szkołę narciarską i snowboardową. Od kilku dni wszystkie prognozy pogody huczą, że zima nadchodzi i tak też się stało. Zima, no może jeszcze nie w pełni bo bez opadów śniegu, ale przynajmniej mróz ją zwiastujący, w końcu zawitała do naszego kawałka Polski. I tak oto rozhuczały się nie tylko prognozy, ale i wszystkie armatki śnieżne na naszym stoku. Odważniejsi co mają otwarte okna i „Szwajcarię Bałtowską” za rogiem usłyszą je bez większego wytężenia.

20151230_165009

I tak przez stertę zaległości dzisiaj chciałam krócej. Napisać coś z marszu, pod wpływem popołudniowego treningu, który nie wiedziałam jak i czy się w ogóle odbędzie. Dlaczego? Bo mąż zajęty przygotowywaniem naszego biura, a termometry pokazują -4.5°C .

No właśnie i pada teraz pytanie wyjść na ten mróz z Zosią czy kisić się w 4 ścianach mieszkania zaatakowanego przez wrzące kaloryfery ? Poszłam, wyszłam i nie żałuję.

Myślę, że jak tak dalej pójdzie i nabierzemy doświadczenia w bieganiu w mrozie to puścimy klika artykułów w świat jak biegać z maluchem gdy mróz za oknem. Jednak po jednorazowej przygodzie nie będę udawała speca od biegania z wózkiem w zimę. Bardziej zaproponuję Wam coś bez czego nie obędzie się takie bieganie. Mianowicie nasz śpiworek, a może lepiej go nazwać zimowy śpiwór.

Przez jesienne dni, pakowaliśmy trochę na siłę ( ponieważ nie pasuję on idealnie do tego wózka i trzeba było się namęczyć żeby Zosię zapiąć) do naszego joggera piękny śpiworek minky, który teraz robi furorę nie tylko w internetowych sklepach i u Polskich projektantów, ale każda mama go ma 🙂 Tak ja tez uległam tej pokusie i nie żałuję, ale śpiwór do wózka na zimę to zdecydowanie nie jest.

Zacznę od tego, że do BOB-ów niestety, a może i stety, pasują tylko oryginalne śpiworki BOB Britax. Pasy są na stałe przymocowane, nie da się ich łatwo rozmontować. Plecy więc takiego BOB-owego śpiworka nie mogę mieć tylko dziur na pasy, ponieważ nie da się ich przeciągnąć. Oczywiście dla chcącego nic trudnego. Pasy można rozmontować zupełnie, za pomocą śrubokręta, trzeba je odkręcić, trochę na siłę po przepychać złączki przez siebie i wtedy dało by się je wcisnąć przez dziury do każdego nie oryginalnego śpiwora. Wtedy byłby on zamontowany na „stałe”, no chyba że chciałoby się spędzać 10 minut codziennie przed spacerem rozmontowując pasy. Dlatego my postawiliśmy na oryginalny śpiwór firmy BOB Britax, który możecie kupić w sklepie AKPOL Baby, przedstawiciela tej właśnie firmy.

Sam śpiwór wygląda tak.

spiworek-do-wozka-britax-bob

Nie przemawia do Ciebie jego wygląd ?? Do mnie też nie przemawiał, dlatego że wydawał mi się sztywny i wąski w nogach.

Kiedy otworzyłam paczkę, nie byłam do końca zadowolona, jednak z każdym dniem i treningiem kocham go coraz bardziej. Śpiwór wykonany jest z niezwykle grubego polaru (wnętrze) i tkaniny która przypomina wodoodporną kordurę. Fakt, nie jest on mięciutki w dotyku, dlatego że zewnętrzny materiał jest sztywny, nie przewiewny, ale dzięki temu trzyma kształt. Wewnętrzny polar natomiast ( do dzisiaj myślałam, że jest to wełna owcza) jest przytulny i miękki przez co sprawia że dziecko jest miło opatulone wewnątrz.  Szerokość w nogach tylko na pozór wydaję się niewielka, wąska, a jest to przez ilość materiału jaka jest użyta. Jednak gdy moja Zosia siedzi już sobie wygodnie w środku, ma pełną swobodę w nóżkach, nawet często wrzucam jej, w takie chłodne dni jak dziś, butelkę z wodą do picia w nogi żeby była ciepła.

20151209_150804

Na plecach oczywiście są rzepy i szerokie rozcięcia tak żeby śpiwór można było bardzo szybko zamontować w wózku. Jedyny minus to taki, że wózek nie składa się do końca z tym właśnie śpiworem. Plus taki, że w ogóle się składa, biorąc pod uwagę jego gabaryty. My na szczęście mamy duży bagażnik i taki nie do końca złożony wózek spokojnie się w nim mieści, a ponieważ zazwyczaj trzymamy wózek w bagażniku to było to dla nas ważne. Niemniej jednak zamontowanie tego śpiwora w wózku to dosłownie kilka sekund, ale ja wolę wychodzić z mieszkania tylko z Zosią na rękach, niż z Zosią, śpiworem i resztą gadżetów.

Fajnym dodatkiem w tym śpiworze jest możliwość wywinięcia go i przypięcia tej wywiniętej części tak żeby nie denerwowała malucha i nie ograniczała ruchomości rąk w cieplejsze dni. W mroźne dni taki jak dziś można przykryć malucha prawie do samego nosa 🙂

20151230_164558.jpg

DLACZEGO WŁAŚNIE TEN ??

No dobra, ale dlaczego poleciłabym Wam właśnie ten śpiwór ? Bo jest nadzwyczaj ciepły i niesamowicie przytulny ! Dzisiaj zrobiłyśmy razem 12 km  w temperaturze -4.5°C, a Zosia po takim ponad godzinnym treningu była cieplutka! Razem z rączkami! R nawet kiedyś, gdy miał małą aferę w domu i jednym sposobem na spanie był spacer, wziął ją na spacer w samych śpiochach ( a wtedy temperatury były w okolicach 10 stopni). Zosia żyję, nie chorowała, ba nawet ma się cudownie, a po takim spacerze była wygrzana i szczęśliwa.

Dlatego jeżeli nie macie jeszcze zimowych akcesoriów do waszych joggerów, to śmiało możecie lecieć do sklepu i kupować oryginalny śpiworek BOB Britax. Ma on wszystko co powinien mieć taki zimowy gadżet, a co najważniejsze jest nieprzewiewny i nie przemaka. Dlatego nadaje się na każdą ekstremalną pogodę !

20151230_165053.png

 

20151215_171634

Więc nie bójcie się zimowego biegania w towarzystwie waszych maluchów. Takiego typu „spacery” na pewno pomogą im nabrać odporności, a jeżeli zadbacie o ich komfort termiczny ciepłym kombinezonem, rękawiczkami i tego typu śpiworem to na pewno Wam nie zmarzną. My dzisiaj bawiłyśmy się na prawdę fajnie! Pierwsze takiego typu bieganie to ogromna frajda, a że lubię biegać kiedy termometry pokazują minusowe temperatury to mam nadzieję, że damy radę przebiegać wspólnie całą zimę!

Nie ma wymówek! 🙂 Nawet mróz jest nam nie straszny! Dlatego nie rezygnujcie z biegania, tylko dostosujcie się ubiorem do temperatury za oknem! Powodzenia!

20151230_165009

 

O.

 

AKTYWNA MAMA BIEGANIE CODZIENNOŚĆ TESTY

W tym pięknym Świątecznym okresie zrób coś dla Siebie – IDŹ POBIEGAĆ !

Było mi dane napisać fajny artykuł dla portalu biegaczki.pl . Bardzo mnie cieszą takie współprace, bo pozwalają mi się rozwijać, trafiać do większego grona.

Jako autorka tego tekstu mam nadzieję, że wypada mi się nim z Wami podzielić, bo przecież święta tuż tuż ! 🙂

W ferworze świątecznych przygotowań, zrób coś dla siebie – Wyjdź pobiegać !

Wiele z nas wpadając w wir przygotowań świątecznych i chcąc sprawić żeby były jedyne w swoim rodzaju zapomina o sobie. Biegamy po sklepach szukając wymarzonych prezentów dla całej rodziny. Sprzątamy, gotujemy, szukamy przepisów na zdrowe potrawy wigilijne. Oprócz tego przecież jesteśmy córkami, żonami, mamami, dziewczynami, kobietami które chcą zadbać o wszystkich im bliskich. Szefowymi, które chcą aby ich pracownicy też poczuli świąteczną aurę. Pracownicami które chcą aby wszystkie prezenty trafiły do zamawiających, pracownicami które pomimo świątecznej popołudniowej walki pragną wywiązywać się ze swoich zobowiązań, swojej pracy. I gdzie w tym szale znaleźć czas na nas same ? Na nasze 5 minut samotności, odpoczynku, kiedy możemy w spokoju zadbać o siebie, przewietrzyć głowę, poukładać myśli ?

Wiele z nas zapomina o sobie, o chwili dla siebie, żeby wziąć oddech i naładować baterie. W tak intensywnym okresie jakim jest okres świąteczny jest on nam jeszcze bardziej potrzebny niż na co-dzień. Dlatego drogie Panie, nie ma wymówek!

ZRÓBCIE COŚ DLA SIEBIE I IDŹCIE POBIEGAĆ !

DSC_0049 (1)

Nie znam lepszego sposobu na naładowanie baterii niż kilkudziesięciu minutowy bieg na świeżym powietrzu. W tym okresie zrezygnujcie z zamkniętych pomieszczeń. Spędzamy w nich naprawdę większą część naszej doby. Wyjdźcie na dwór. W taki sposób nie tylko zadbacie o swoją formę fizyczną, ale i psychiczną. Dotleniony organizm, naładowany pozytywną energią i endorfinami, nie tylko będzie lepiej pracował, ale i miał więcej energii. Pomysły na świąteczne prezenty, dekoracje czy wigilijne potrawy będą napływały same do waszych głów.

BRAK MOTYWACJI?

20151215_171634

Kiedy nie macie siły na nic, jedyne o czym myślicie to posadzić swoje cztery litery na wygodnej kanapie i otworzyć butelkę wina, wbrew pozorom jest to najlepszy czas żeby wyjść na trening. Oczywiście nie katujcie się intensywnymi akcentami, np interwałami, czy długim wybieganiem. Wyjdźcie na spokojny bieg w wolnym tempie. Większość z Was mieszka w miastach gdzie bieganie po zmroku nie jest już żadną nowością. W ten sposób dotlenicie organizm, przepompujecie mięśnie i wrócicie ze zdwojoną siłą. Dotleniony mózg to świeży umysł. Łatwiej się to pisze niż faktycznie się zmotywować, ale zawsze kiedy nie mam siły myślę sobie o okresie zaraz po porodzie. Kiedy byłam przycumowana do 4 ścian mojego domu z maluszkiem który nieprzerwanie płakał. Dzięki bieganiu przetrwałam ten okres bez szwanku na mojej psychice. W tych najcięższych momentach, gdy niewyspana, znowu nosiłam moją małą Zosie w chuście, masowałam brzuszek i próbowałam wszystkich kolkowych sztuczek, zjawiał się mąż który wypychał mnie na bieganie. Umordowana, pragnęłam usiąść na kanapie i leżeć tak bez ruchu przez kilka godzin w ciszy, jednak w środku wiedziałam że to bieganie mi dobrze zrobi. Każdego dnia kiedy wydawało mi się, że już nie dam rady zakładałam swoje buty biegowe i znikałam w szczere pola, naszych wiejskich okolic. Wystarczało 30 minut, żeby naładować baterie i pełna energii wrócić do domu.

BRAK CZASU ?

Nie każda z nas może wygospodarować czas na godzinny trening czy standardową ”dychę”. Dlatego w tygodniu kiedy czas nas ogranicza, spędźcie mniej niż zazwyczaj na waszych aktywnościach. Wystarczy 30 minutowy bieg, żebyście poczuły się o niebo lepiej. Bieganie nie tylko sprawi, że się dotlenicie ale i wyładujecie całą swoją negatywną energię, która kumuluje się podczas intensywnego dnia. Zarezerwujcie sobie weekend na dłuższy trening. W sobotę albo niedzielę zorganizujcie sobie godzinę dla siebie. Dobrym sposobem na rozpoczęcie dnia jest trening. W ten sposób energia będzie z was tryskać przez cały weekend. Wiem, że ciężko jest wstać kiedy w końcu możecie poleżeć w łóżku i się pobyczyć, choć przez tą chwilę, ale uwierzcie mi, że jak już odwalicie kawał dobrej roboty w biegowych butach to na pewno nie będziecie żałować. Po powrocie z biegania będziecie miały energie żeby przenosić góry. Wszystkie nowo upieczone mamy serdecznie namawiam do biegania z wózkiem, da Wam to niezależność o którą ciężko będąc na macierzyńskim. Pakujcie swoje szkraby do biegowych trzykołowców i ruszajcie w drogę.

MÓJ SPOSÓB

20151106_122740 (1)

Od dziewięciu miesięcy jestem mamą małej Zosi. Dosyć szybko wróciłam do aktywności po porodzie i tak mi zostało. Od dwóch miesięcy dzielnie razem z Zosią przemierzamy wspólnie kilometry z biegowym wózkiem. Mamy za sobą już sławną ”10” w Biegu Niepodległości i wspólny półmaraton. Bieganie z wózkiem to mój sposób na macierzyństwo. Dlaczego? Dało mi to wolność, bycie niezależną. Nie muszę robić treningu w godzinach kiedy mąż może zająć się małą. Po prostu pakujemy najpotrzebniejsze rzeczy i wyruszamy w trasę. Biegamy w porach drzemki małej, kiedy świeci słońce, jest piękna pogoda, ale i w te gorsze dni, kiedy wieje wiatr i po 2 kilometrach mam już serdecznie dość pchania tych dodatkowych kilogramów, kiedy jest zimno, kiedy spadł pierwszy śnieg. Dlatego jeżeli któraś z was jeszcze się zastanawia nad tym, nie wahajcie się przez ani sekundę. BIEGANIE Z WÓZKIEM to nie tylko cudownie spędzony czas z dzieckiem na świeżym powietrzu, ale i idealny sposób na powrót do formy, kontynuacji treningów biegowych oraz zrzucania nadprogramowych kilogramów, jakie często zdarza nam się ”zdobyć” w ciągu 9 miesięcy.

Mój sposób na wspólną sobotę czy niedzielę to długie wybieganie z mężem i małą Zosią w wózku.

 

Choć jeden dzień w tygodniu ktoś mnie wyręcza w pchaniu naszego trzykołowca. Po takim wspólnym wysiłku wracamy wszyscy naładowani energią na kolejny tydzień. Zapraszam na swojego bloga gdzie możecie dowiedzieć się więcej o nas. Gdzie znajdziecie relacje z naszych wspólnych biegów, startów w triathlonach. Gdzie dzielę się z wami moimi BIO przepisami, które przeznaczone są na talerze dla dorosłych i dla dzieci i gdzie możecie zaczerpnąć wiedzy na temat treningów, biegania z wózkiem, czy zdrowego trybu życia. www.biegajacabiomama.pl

Dlatego w tym jakże intensywnym okresie jakim jest okres świąteczny nie zapominajmy o sobie. Nie tylko my i nasze organizmy skorzystamy na tym, ale i cała rodzina. Szczęśliwa mama, żona, czy dziewczyna to szczęśliwy dom i jego otoczenie. Bądźmy więc aktywni, bo dzięki temu te święta mogą być jeszcze piękniejsze, pełne pozytywnej energii i magii jaką przynosi zdrowy tryb życia!

Ola Korulczyk – Biegająca Bio Mama

Biegaczka ( ma na swoim koncie wiele biegów, w tym bieg Niepodległości i półmaraton z Zosią w wózku), od kilku lat zagorzała triathlonistka, która już 3 miesiące po porodzie stała na swoim kolejnym podium w triathlonie na dystansie Olimpijskim, poza tym instruktorka narciarstwa snowboardu i windsurfingu, wraz z mężem prowadzą własną firmę, mama małej Zosi.

 

„Extreme Running” i tata na medal.

AKTYWNA MAMA BIEGANIE CODZIENNOŚĆ

„Extreme Running” i tata na medal.

 

20151213_151900

 

Co niedziele w różnych miastach Polski BBL (Biegam Bo Lubię) organizuje wspólne treningi biegowe. Udało się, że jeden z nich został zorganizowany prawie pod naszym domem, a nasze plany na niedziele były nadzwyczaj skąpe, więc trudno było odmówić wzięcia udziału. Jednak od rana pogoda nam nie dopisywała, lało, wiało i trening został przełożony z 10 rano na 14.30.

Zdecydowaliśmy, że jak bieg jest przełożony to się zbierzemy i pobiegniemy tyle ile się da, najwyżej wrócimy gdyby pogoda się załamała albo droga okazała by się jednym wielkim błotem. W ostatniej chwili wróciłam się po folię na deszcz w razie co. Wychodząc, dopadły nas szybko lecące krople z nieba, ale jak już jesteśmy ubrani to podjedźmy na miejsce spotkania, może przestanie. Tak też zrobiliśmy.

Jak możecie się domyśleć pobiegliśmy, deszcz ustał czekając na resztę grupy treningowej. Zosia przygotowana na każdą pogodę smacznie się grzała w swoim śpiworku. Folia na wózku też już grzała sobie miejsce na wszelki wypadek ulewy która mogła nas spotkać. No i ruszyliśmy. Tempo miało być na 6:00 min/km ale na drugim kilometrze motylki wyrwały do przodu i biegliśmy 5:20 min/km. Nie ma co ukrywać ale byłam najsłabszym ogniwem z grupy, dodatkowo miałam biec z wózkiem który bardzo szybko przejął R i już nie oddał. Ciężka trasa, mocne podbiegi, ale nic biegniemy jest fajnie. W grupie biega się inaczej ktoś zawsze ciągnie do przodu. Chwilę później, oczywiście dopadł nas deszcz, jednak jak się biegnie to już nie przeszkadza jego lepkość. IRONMAN po raz milionowy sprawdził się na medal, zarówno jak jego kierowca. Mój ulubiony daszek zasłonił naszego całego szkraba, więc nie było potrzeby zakładani foli na górę i Zosia mogła przez prawie cały bieg czerpać świeże powietrze podczas swojej drzemki. Tak małą zasnęła nam na 3/4 kilometrze i obudziła się dopiero na nastym. Co wydawało nam się niemożliwe biorąc pod uwagę fakt jakie było podłoże przez większość drogi. Wózek nie raz był niesiony przez kałuże, błoto czy las.

A tata? Tata dostaje ode mnie dzisiaj złoty medal. Jest moim dzisiejszym Super Bohaterem, który pomimo deszczu, mokrej grząskiej drogi, wiatru w twarz, biegł dzielnie w tempie nie raz lepszym od mojego. Przedzierał się przez chaszcze, błoto, wbiegał pod każdą górę walcząc z wózkiem o kolejne kilometry. Bieg był niezwykle krajoznawczy, ale i naprawdę męczący. Nogi zapadały się w błocie, a już nie mówię o kołach wózka który trzeba było pchać. Na końcu wybiegliśmy w „Zwierzyńcu Bałtowskim” a tam żubry, sarny, jelenie, lamy i wiele innych krowiastych zwierząt.

Ja odpuściłam z kilometr przed resztą, wbiegaliśmy wtedy pod chyba najbardziej stromą górę. Nie chciałam spowalniać reszty, a nasz dom był niedaleko. Przejęłam więc wózek z już nie śpiącą Zosia i pobiegłyśmy w swoją stronę. Wiatr dymał jak szalony, zerwał się mocny deszcz. Folie już teraz musiałam zaciągnąć na cały wózek. Na szczęście chwilę później byłyśmy już w domu.

Nic chyba lepiej nie odda atmosfery i pogody w jakiej dzisiaj trenowaliśmy niż te zdjęcia.

20151213_152108

20151213_152026

20151213_151901

 

Zosia szczęśliwa siedziała w wózku jeszcze podczas rozciągania. „Extreme Running Team” chyba jej się spodobał.

 

Dobrego tygodnia ! Ćwiczcie też nie zważając na pogodę, bo tak na prawdę te treningi zostają w pamięci.