Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Wspomnienia….

Bloga zaczęłam pisać od 3 trymetru i to też z mniejszymi lub większymi przerwami. Jednak ostatnio przeglądając zdjęcia stwierdziłam, że na pewno muszą zawitać tu jeszcze 2 posty. Jeden z wakacyjnych wybiegań na Cyprze, drugi z miesięcznym podsumowaniem treningów przez całą ciąże 🙂 Tak te ostatnie miesiące były zdecydowanie delikatniejsze od tych pierwszych kiedy to byłam w tak dobrej formie, że bieganie na 6:00 min/km sprawiało trudność bo cały czas musiałam się hamować. Pamiętam bieg Świętojański w Gdyni, który przebiegłam już z małą w brzuchu, co prawda była dopiero fasolką ale R. nie pozwolił mi biec szybciej niż 5:20 min/ km. Była to katorga dla mnie, miałam tyle mocy w sobie zegarek pokazywał cały czas tempo szybsze niż zamierzone, a ja wiedząc że mam siłę żeby biec musiałam cały czas zwalniać. Był to pierwszy nasz nocny bieg więc emocje pozytywne towarzyszyły przez całe 10km, na szczęście miałam też kontuzję kostki która ciągneła się parę tygodni za mną więc wiedziałam, że nie tylko nie mogę biec szybko ze względu na fasolkę w brzuchu ale i lepiej nie przeforsowywać kostki która już i tak dostawała w kość tym tempem.

Dzisiaj kolejny dzień czekania, nie chce mi się już patrzeć na ludzi dookoła, rozmawiać z każdym o tym samym. Odpowiadać na głupie pytania: „Ty jeszcze nie urodziłaś?? „. Tak kochani jak widać jeszcze nie urodziłam i wasze głupie komentarze tylko doprowadzają człowieka do furii i frustracji także zdecydowanie lepiej bym funkcjonowała gdyby was na tym świecie nie było przej jakieś ostatnie 2 tygodnie i przez najbliższy tydzień dopóki nie wezmą mnie na indukcję.

Jeżeli czytają tego bloga jakiekolwiek osoby które ciąży jeszcze nie przechodziły to przypomnijcie sobie młodzieńcze lata kiedy to wiedzieliście, że musicie się uczyć na jakiś egzamin/sprawdzian w szkole i mama co 15 minut mówiła ty jeszcze się nie uczysz??, idź się uczyć !! , dlaczego nie siedzisz przy książkach ?? A to był właśnie ten dzień kiedy wiedziałaś, że musisz usiąść ale każda wymówka lub każde zadanie było lepsza od nauki. Taką właśnie frustrację i zdegustowanie odczuwa kobieta w ciąży jak wszyscy zadają głupie pytania: ” ty jeszcze NIE ?” . Jak widać na załączonym obrazku NIE, jeszcze NIE ! W zamian można by zapytać co słychać, może dodać jakieś swoje plotki i porozmawiać o czym innym niż ciąża !!! Jak kobieta w ciąży będzie chciała o ciąży rozmawiać to sama zacznie rozmowę na ten temat, jeżeli jej nie zaczyna to odpuście sobie. Człowiek przez ostatnie 10 miesięcy (tak ciąża trwa 10 miesięcy- 40 tygodni ) musiał wyrzekać się wielu rzeczy, non stop by zmuszony myśleć o tym że jest w stanie błogosławionym i co chwila odpowiadać na pytania związane z ciążą. Ostatnią rzeczą o której chce mi się rozmawiać teraz z ludźmi, siedząc prawie jak na szpilkach bo już jesteśmy po terminie, to jest to jak się czuję, gdzie będę rodzić, że jeszcze nie urodziłam, kiedy rodzę, kiedy termin itp.

Tym bardziej nie mówcie kobiecie, która jest w ciąży i dbała o siebie przez 10 miesięcy żeby nie przytyć nadmiernie, nie wyglądać jak kuleczka i być nadal sprawną i aktywną : „Ty się jeszcze TOCZYSZ ???” Nie moja droga NIE toczę się, chodzę o własnych nogach, ważę 65 kg z dzieckiem w brzuchu i naprawdę jestem aktywniejsza niż nie jedna kobieta bez dziecka w brzuchu.

Może te parę akapitów jest mocne i nieprzyjemne, ale musiałam gdzieś wyrzucić te emocje bo inaczej mogłabym założyć rękawicę bokserską i po prostu bić napotkanych ludzi na mej drodze 🙂

Dlatego dzisiaj jest dzień wspomnień, bo mam czas na to nie mam ochoty na przebywanie poza domem i pragnę się zupełnie wyciszyć w moich 4 ścianach.

Cypr.

Wylot na naszą ukochaną wyspę był w okolicach końca września już dokładnie nie pamiętam, a pobyt trwał około miesiąc. Książka Skarzyńskiego ZDECYDOWANIE mówiła żeby nie biegać w ciąży w temperaturach powyżej 30 stopni, więc plan był na wieczorne lub poranne treningi tak jak zazwyczaj to bywało na Cyprze. Jednak jak przyszło co do czego, to nawał spraw organizacyjnych związanych ze ślubem, odbieranie gości z lotnisk, rodzinne kolacje sprawiły, że rano wstawać się nie chciało, wieczorami już się jadło pyszne kalmarki, a biegnie wyjątkowo ciężko było nam wpasować w codzienny tryb. Więc zostawały najgorsze momenty, czyli środek dnia, kiedy temperatura była najcieplejsza, a słonko waliło po plecach. Jednak nawet i to nas nie zniechęciło. W moim przypadku jednak musiałam dostosować kilometraż i tempo do warunków, R. trenował jak zawsze.

Fotorelacja z cypryjskich biegów.

DCIM101GOPRO

DCIM101GOPRO

DCIM101GOPRO

DCIM101GOPRO

DCIM101GOPRO

DCIM101GOPRO

Bieganie na cyprze wypadało na okres 21 tydzień – 24 tydzień ciąży. Treningi były umiarkowane przez pogodę a dokładnie przez temperaturę. W okolicach tempa 6:00 min/km i w okolicach 5 km co drugi dzień.

Parę print-screenów z cypryjskich biegów.

Zrzut ekranu 2015-02-21 o 12.11.29

Zrzut ekranu 2015-02-21 o 12.11.15

Zrzut ekranu 2015-02-21 o 12.10.16

Zrzut ekranu 2015-02-21 o 12.10.03

Zrzut ekranu 2015-02-21 o 12.11.05

Wsiadająca na rower dzień po terminie O.

P.S. Mam nadzieję że frustracja minie po treningu 😉

1 Comment

  • 365dniwobiektywielg
    Posted 21 lutego 2015 at 19:39

    Super tekst i super zdjęcia z odległości na teleskopie

Leave a comment

Znajdź mnie na Facebooku

Kliknij